UWAGA:
Rozdział może zawierać sceny
o zabarwieniu erotycznym.
-Niall powiesz mi co cię skłoniło do
takiego czynu? - Simon uniósł brew ku górze patrząc na mnie spode
łba i bawiąc się długopisem.
-Nie wiem, po prostu napisałem prawdę.
- wzruszyłem mimowolnie ramionami i patrzyłem na niego z kamienną
twarzą. Nie taka była prawda, jednak on nie musiał o wszystkim
wiedzieć.
-Pamiętasz jak ostatnio rozmawialiśmy
co ci mówiłem? - mężczyzna uniósł się lekko i oparł łokcie
na biurku, a głowę ułożył na dłoniach nie spuszczając ze mnie
swego przeszywającego wzroku.
-Przepraszam Cię Simon. - spuściłem
głowę w dół wbijając wzrok w podłogę. Wiedziałem jakie były
tego konsekwencje. Jeszcze przez pół godziny stałem w jego
gabinecie i rozmawialiśmy o tym wszystkim i o złej atmosferze,
która opanowała nasz zespół. Gdy wyszedłem z pomieszczenia
skierowałem się w stronę wyjścia. Przy drzwiach stał Zayn i
palił papierosa.
-Jak było? - zapytał mulat delikatnie
zagryzając wargę.
-Fantastycznie. - odpowiedziałem
sarkastycznie po czym włożyłem dłonie do kieszeni spodni i
podążałem w stronę samochodu. Przechodząc pomiędzy żywopłotami
poczułem jak ktoś ciągnie mnie za nadgarstek.
-Nialler, nie wkurwiaj mnie. Co ci
powiedział? - Malik nie dawał za wygraną. Nie chciałem mu tego
mówić. Nie jemu. Czarnowłosy chłopak podążył w stronę ławki,
która była ukryta pomiędzy jakimiś krzakami. Usiadłem na niej i
pogrążyłem się w zadumie. Po chwili jednak zacząłem tłumaczyć
wszystko swojemu przyjacielowi.
-Mam się od was odseparować na kilka
dni. Dostałem darmową wycieczkę do domu. - westchnąłem ciężko
i spojrzałem kątem oka na brązowookiego, który chyba nie
dowierzał w to co usłyszał. Przez dłuższą chwilę panowała
między nami cisza, jednak nie męcząca, a bardzo przyjemna.
-Lecę z Tobą. - ni stąd ni zowąd
Malik wyparował, a moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu.
-Nie możesz. - spojrzałem na niego
poprawiając swoją czapkę na głowie.
-Gówno mnie to interesuje. Ja też się
ostatnio nie dogaduję z chłopakami, więc odpoczynek mi się
przyda. A teraz jedź do domu, a ja zaraz do Ciebie dołączę, tylko
coś załatwię. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech i delikatnie
pogładził mnie po wierzchniej części mojej dłoni. Uśmiechnąłem
się do niego delikatnie, prawie niewidocznie. Malik wstał i
skierował się w stronę budynku, ja natomiast w przeciwną stronę,
do auta. Wsiadłem do środka po czym ostatni raz zerknąłem w
stronę wielkiego gmachu i ruszyłem z parkingu kierując się do
domu. Uśmiechnąłem się sam do siebie po czym dodałem gazu.
Wszystko było mi obojętne ale czy aby na pewno wszyscy?
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy się obudziłem nie
bardzo wiedziałem gdzie jestem. Dopiero po chwili przypomniało mi
się, że jestem w naszym mieszkaniu, naszym to znaczy moim i Lou.
Spojrzałem na siebie i pokręciłem głową. Zasnąłem w ubraniach,
nawet nie ściągając butów. Wstałem z łóżka i rozebrałem się
kierując się do łazienki. Wrzuciłem ubrania do kosza na pranie po
czym wróciłem się do przedpokoju w samych bokserkach po świeża
bieliznę, która była w walizce. Podszedłem do walizki i
otworzyłem ją szybko po czym ze zdziwienia szeroko otworzyłem
oczy. Gdzie są moje ciuchy?! Otworzyłem drugą walizkę i również
nie zastałem tam nic. Czyżby mnie okradli? Albo co gorsza,
zapomniałem się spakować?
-Cześć Harry. Szukasz
czegoś? - nagle nie wiadomo skąd w pokoju pojawił się Louis.
Spojrzałem na niego zdezorientowany po czym westchnąłem głęboko.
-Właściwie to chyba nie
mam ubrań. - pacnąłem się lekko otwartą dłonią w czoło i
przygryzłem delikatnie dolną wargę patrząc na przyjaciela.
-Owszem, nie masz. Wysłałem
je do pralni. - chłopak wyszczerzył do mnie swoje idealne, białe
ząbki. O tak, wyglądał niesamowicie. Do tego ten jego artystyczny
nieład na głowie. Harry! Uspokój się. Nie myśl tak o swoim
przyjacielu!
-Co zrobiłeś? - jęknąłem
przeciągle patrząc na niego z politowaniem. Chłopak podszedł do
szafy i wyciągnął paczkę z nieużywaną bielizną po czym wręczył
mi bokserki z napisem 'chcę z tobą dzisiaj coś zmajstrować', po
czym wyciągnął swoją szarą koszulkę z nadrukiem.
-Idź się myć, a ja
poszukam dla Ciebie jakichś spodni, jak już będziesz gotowy to
sobie je ubierzesz. - brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do
mnie szeroko, a ja z odzieżą w ręku wszedłem do łazienki.
Położyłem ciuchy na stoliku po czym spojrzałem w lustro.
Ściągnąłem z siebie bokserki i wszedłem do kabiny odkręcając
kurki i ustawiając temperaturę wody, na taką która mi
odpowiadała. Wziąłem szybki prysznic nawet nie myśląc o niczym
po czym wyszedłem z kabiny i zacząłem się wycierać. Owinąłem
się ręcznikiem od pasa w dół i spojrzałem w lustro. Oparłem się
zrezygnowany o umywalkę i wziąłem kilka głębszych wdechów
próbując się ogarnąć. Po chwili jednak usłyszałem głos Lou i
otwierane drzwi.
-Harry mam nadzieje, że te
spodnie ci się spodobają. Myślę, że będą na tobie wyglądać
perfekcyjnie. - chłopak jedną ręką zakrył oczy, a drugą
próbował wymacać szafkę. Zaśmiałem się cicho, po czym
uśmiechnąłem się ciepło.
-Możesz zdjąć tą rękę.
Owinąłem się ręcznikiem. - chłopak spojrzał na mnie poprzez
palce po czym ściągnął rękę z oczu i wyszczerzył się do mnie
kładąc spodnie na szafce obok koszulki.
-Czemu masz taką minę? -
niebieskooki spojrzał na mnie badawczo po czym podszedł bliżej i
popatrzył głęboko w moje oczy.
-Jaką? - czy aż tak bardzo
widać po mnie, że nie wszystko jest dobrze?
-Harreh. Mnie nie okłamiesz.
- chłopak przekrzywił delikatnie głowę i przygryzł wargę.
Spojrzałem na jego usta i dosyć głośno przełknąłem ślinę.
-Lou.. Mam chyba problem. -
spojrzałem w lustro i skrzywiłem się. Brzydziłem się sobą.
Dlaczego? Czy to było normalne brzydzić się samego siebie?
-Jaki Hazz? - chłopak
spojrzał na mnie swymi przeszywającymi oczkami. -Mi zawsze możesz
wszystko powiedzieć. Jesteśmy przecież jak bracia. - Louis
pogładził mnie lekko po policzku, a ja zadrżałem. Przymknąłem
oczy i zwilżyłem językiem delikatnie wargi próbując się
opanować.
-Myślałem już nad tym od
dłuższego czasu ale wciąż nie dowierzam swoim wnioskom. Przecież
to nie możliwe. Będę musiał się z tym ukrywać, Simon mnie
znienawidzi, zacznie wytykać palcami. Liam, Zayn i Niall odwrócą
się ode mnie na zawsze, o ile już tego nie zrobili. - przeczesałem
palcami swoje włosy i westchnąłem ciężko. Po mojej twarzy
przebiegł lekki uśmiech, który natychmiast zniknął.
-Harry nie przesadzaj. -
chłopak zgromił mnie spojrzeniem i położył dłoń na mojej dłoni
delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzałem na jego dłoń
po czym wyrwałem swoją rękę i spojrzałem panicznie w jego oczy.
-Lou ja się chyba
zakochałem. - przełknąłem ciężko ślinę, a moje oczy stały
się suche. W gardle coś mnie uciskało. Dlaczego to było takie
trudne...
-Powinieneś się cieszyć.
To przecież wspaniale! - Lou wybuchł radością przytulając mnie
mocno, niestety zapomniał, że jestem przewiązany jedynie
ręcznikiem i gdy się tak na mnie rzucił on po prostu zsunął się
na podłogę. Chłopak odsunął się ode mnie, a na jego policzkach
pojawiły się rumieńce. Szybko sięgnąłem po bokserki i założyłem
je na siebie.
-Ohh chyba naprawdę ta
miłość cię zmieniła. Zawsze wolałeś latać z gołym fiflakiem
po domu. - chłopak zaśmiał się melodyjnie poruszając do tego
zabawnie brwiami. Pokręciłem tylko głową i przygryzłem
delikatnie dolną wargę nie spuszczając z niego wzroku.
-Mogę coś zrobić? -
spojrzałem na przyjaciela i posłałem mu promienny uśmiech.
-Jasne. - chłopak wzruszył
mimowolnie ramionami i uśmiechnął się przyjaźnie. Przybliżyłem
się do niego i delikatnie ująłem jego twarz w swe dłonie po czym
przyciągnąłem go na tyle blisko, że stykaliśmy się swoimi
ciałami i przede wszystkim wargami. Jego usta smakowały niczym
słodkie truskawki z bitą śmietaną. Całowałem go czule, a on
odwzajemnił ten pocałunek. Chciałem by ta chwila trwała wiecznie,
jednak nie mogła. Oderwałem się od niego i spojrzałem w jego
uśmiechnięte oczy.
-Tak, to właśnie w tobie
się zakochałem. - wziąłem z szafki ubrania i wyszedłem z
łazienki pozostawiając ogłupiałego chłopaka samego w środku.
Ubrałem się szybko i wyszedłem z kompleksu mieszkaniowego. Było
pochmurno jednak nie zwracałem na to największej uwagi. Szedłem w
stronę parku pogrążając się w myślach. To wszystko zaczęło
się robić coraz bardziej trudne. Usiadłem na ławce i obserwowałem
dzieci, które biegały po trawie bawiąc się ze sobą. Chciałem by
moje życie było tak samo beztroskie jak ich.
***OCZAMI WER***
Obudziło mnie pukanie do
drzwi. Przetarłam leniwie oczy po czym pozwoliłam komuś wejść do
mojego pokoju. Oczy piekły mnie od płaczu i nawet nie zdążyłam
się wczoraj przebrać.
-Mogę z tobą porozmawiać?
- Fifi uniósł brew ku górze zamykając za sobą drzwi.
-Mmmm, jeśli chcesz. -
wyszeptałam cicho przeczesując palcami niesfornie opadające na
moją twarz włosy.
-Mówiłaś mi, że jesteś
z Harry'm tylko na miesiąc, że to kontrakt. Powiedz mi niunia, czy
w kontrakcie było coś na temat pieprzenia się z nim na dywanie w
domu jego ciotki? - brat uniósł brew ku górze i nerwowo zaczął
trząść nogą. -Dobrze wiesz, że go nie cierpię. - Filip usiadł
na fotelu naprzeciw mojego łóżka, a moje oczy zaszkliły się.
-Przyszedłeś tu po to żeby
mi mówić z kim mam się pieprzyć a z kim nie? - spojrzałam na
niego z wymalowanym na mojej twarzy smutkiem po czym położyłam się
na łóżku i przykryłam cała kołdrą. Poczułam jak delikatnie
siada obok mnie i zdejmuje z mojej głowy przykrycie.
-W żadnym wypadku. Ale
kochanie, masz dopiero szesnaście lat i dobrze wiesz, że wystarczy
jeden mały błąd żeby spieprzyć sobie życie do końca, a chyba
tego nie chcesz, prawda? - chłopak patrzył na mnie z przyjaznym
uśmiechem lekko gładząc moje ramie. -Do tego jestem twoim bratem i
najchętniej zamknął bym cię w pokoju, żeby żaden chłopak nie
mógł cię tknąć. - delikatnie ucałował mój policzek i
uśmiechnął się ciepło. -Kocham Cię po prostu i martwię się o
ciebie.
-Ja Ciebie też kocham. -
uniosłam się od pozycji siedzącej i wtuliłam się mocno w brata.
Odsunęłam się od niego i wstałam wraz z nim z łóżka i usiadłam
na fotelu biorąc do ręki laptopa, a Fifi w tym czasie opuścił mój
pokój. Weszłam na twittera i od razu doznałam szoku. Miałam ponad
milion obserwujących i jeszcze więcej hejtów skierowanych w moją
stronę. Zaczęłam czytać niektóre tweety i po prostu nie
dowierzałam w to co czytam. Co ja im takiego zrobiłam, że aż tak
mnie nienawidzą? Dopiero po którymś tweecie z kolei zauważyłam
wpis Niall'a. Rozszerzyłam ze zdziwienia oczy i siedziałam w
osłupieniu. Jak on mógł coś takiego napisać? Wystukałam numer
Hazzy i czekałam aż odbierze, jednak nikt się nie odzywał.
Postanowiłam więc zadzwonić do blondynka, jednak tam również
pustka. Do trzech razy sztuka. Wybrałam numer Liam'a i usłyszałam
sygnał, a po chwili jego ciepły głos w słuchawce.
-Liam o co chodzi z tym
wpisem Niall'a? - zapytałam grzecznie, stukając paznokciami o
klawiaturę.
-Nie wiem Wer, naprawdę nie
wiem. - usłyszałam zmartwienie w jego głosie. Czyli tak naprawdę
nikt nie wiedział co mu odwaliło. Super, świetnie, zajebiście.
Pożegnałam się z Li i rzuciłam telefon na stolik, który stał
obok fotela. Zaczęłam szperać w necie i po chwili zamknęłam
laptopa kładąc go na stoliku i zaczęłam się pakować.
-Filip! Potrzebuję twojej
pomocy! - zaczęłam wydzierać się na korytarzu i po chwili brat
stał już obok mnie. Wyjaśniłam mu wszystko, gdzie wylatuję, po
co i dlaczego. Fifi przytulił mnie mocno do siebie i ucałował w
czubek głowy szepcząc 'rób to co uważasz za najlepsze'. Brat
zniósł moją walizkę i włożył ją do bagażnika, ja w tym
czasie zajęłam miejsce pasażera. Po krótkiej chwili byliśmy już
w drodze na lotnisko.
-Tylko proszę Cię, uważaj
na siebie bo jak rodzice się dowiedzą, że puściłem cię samą w
taką podróż to mnie zabiją. - brat spojrzał na mnie z całkiem
poważną miną, a ja kiwnęłam głową mówiąc mu w ten sposób,
że wiem to wszystko. Po jakiejś półtorej godzinie drogi byliśmy
na miejscu. Wyładowałam szybko bagaże i przytuliłam ostatni raz
brata po czym pobiegłam do kasy po bilet. Chwilę później biegłam
przez terminal do odpowiedniej bramki. Po niecałych trzydziestu
minutach byłam już na pokładzie samolotu, co bardzo mnie cieszyło.
Myślałam, że samolot się opóźni i spędzę na lotnisku
wieczność. Siedziałam już wygodnie na swoim miejscu i patrzyłam
przez okno zamyślając się nad tym co ja właściwie robię. Nawet
nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się tuż przed lądowaniem,
więc właściwie cały lot przetrwałam. Chwilę później stałam
już z bagażem na zewnątrz terminalu i łapałam taksówkę.
Dojechałam taksówką do kompleksu mieszkaniowego chłopców. Nawet
nie wiem kiedy stałam już przed drzwiami do mieszkania
Liam'a. Pomijając fakt, że zbliżała się już godzina dwudziesta pierwsza zapukałam zamaszyście w drzwi. Po chwili otworzył je brązowowłosy chłopak, który wytrzeszczył oczy na mój widok.
Liam'a. Pomijając fakt, że zbliżała się już godzina dwudziesta pierwsza zapukałam zamaszyście w drzwi. Po chwili otworzył je brązowowłosy chłopak, który wytrzeszczył oczy na mój widok.
-Weronika?! Co ty tu
robisz?! - brązowooki podrapał się po głowie wciąż nie
dowierzając w to co widzi.
-Emm. Przyleciałam. Muszę
załatwić kilka spraw, a wiem, że tobie mogę ufać w każdej
sprawie. - spojrzałam na chłopaka z lekkim, praktycznie
niewidocznym uśmiechem po czym przeniosłam wzrok na moje walizki.
-Mogłabym przenocować u ciebie jedną noc? Nie chcę tłuc się po
hotelach o tej porze. - chciałam powiedzieć coś jeszcze jednak
Liam mi przerwał biorąc moje walizki i wnosząc je do swojego
mieszkania szczerząc się ciepło.
-Nie ma sprawy, w końcu
tworzymy jedną rodzinę. - puścił do mnie oczko i zaprowadził
mnie do wolnego pokoju, który najwyraźniej był pokojem gościnnym
lub pomieszczeniem, jakby któryś z chłopaków akurat chciał spać
u niego.
-A gdzie Danielle? -
uniosłam brew ku górze rozglądając się po jego pięknym
mieszkaniu.
-Teraz jest na próbie.
Wróci dopiero po pierwszej rano. Bo szykują się do wyjazdu więc
trenują praktycznie do rana. - Liam uśmiechnął się delikatnie po
czym usiadł na kanapie i zaprosił mnie ręką bym usiadła obok
niego. -No a teraz mów co się tu sprowadza i dlaczego przyszłaś
do mnie, a nie do Harry'ego? Pewnie się pokłóciliście co? -
chłopak uniósł brew ku górze i patrzył na mnie podejrzliwie.
-Liam.. - spojrzałam na
niego ze smutnym uśmiechem na twarzy. Bawiłam się palcami u dłoni,
na które przeniosłam po chwili wzrok.
-Co jest? - brązowowłosy
przyglądał mi się badawczo lekko pocierając dłonią moje ramie
dodając mi tym samym otuchy.
-Nie jestem z Harry'm. -
spojrzałam w oczy chłopakowi, który od razu przybliżył się do
mnie i przytulił mnie mocno pocieszając mnie. -Nie Li, to nie tak.
- posłałam mu delikatny uśmiech i odsunęłam się delikatnie od
niego.
-Nie rozumiem. - chłopak
patrzył na mnie zmieszany.
-Ja nigdy nie byłam z
Harry'm. Jutro mija dokładnie tydzień odkąd jesteśmy w
kontraktowym związku. - spojrzałam na zszokowanego chłopaka.
Wzruszyłam lekko ramionami i posłałam mu nikły uśmiech po czym
pożegnałam się z nim i skierowałam się w stronę swojego pokoju.
Ulżyło mi gdy powiedziałam to Liam'owi. Przebrałam się i
położyłam na łóżku, słyszałam, że ktoś wchodzi to pewnie
była Dan. Nawet nie wiem kiedy, ale po prostu zasnęłam.
○ Przepraszam, że tak
długo czekaliście ale nie dość, że zaczęła się szkoła to
miałam jeszcze pewne problemy ale myślę, że teraz rozdziały będą
pojawiać się regularnie. ;) Mam nadzieje, że ten rozdział się
podoba i nie jest taki straszny jak myślę. ;D
Zapraszam na mój blog http://i-love-you-harold.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńa blog cudowny :D
Genialny Rozdział!!! <33
OdpowiedzUsuńAle się dzieje!!! :D
Czekam na NN z niecierpliwością! ;***