14 września 2012

Rozdział 11.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.

-Niall powiesz mi co cię skłoniło do takiego czynu? - Simon uniósł brew ku górze patrząc na mnie spode łba i bawiąc się długopisem.
-Nie wiem, po prostu napisałem prawdę. - wzruszyłem mimowolnie ramionami i patrzyłem na niego z kamienną twarzą. Nie taka była prawda, jednak on nie musiał o wszystkim wiedzieć.
-Pamiętasz jak ostatnio rozmawialiśmy co ci mówiłem? - mężczyzna uniósł się lekko i oparł łokcie na biurku, a głowę ułożył na dłoniach nie spuszczając ze mnie swego przeszywającego wzroku.
-Przepraszam Cię Simon. - spuściłem głowę w dół wbijając wzrok w podłogę. Wiedziałem jakie były tego konsekwencje. Jeszcze przez pół godziny stałem w jego gabinecie i rozmawialiśmy o tym wszystkim i o złej atmosferze, która opanowała nasz zespół. Gdy wyszedłem z pomieszczenia skierowałem się w stronę wyjścia. Przy drzwiach stał Zayn i palił papierosa.
-Jak było? - zapytał mulat delikatnie zagryzając wargę.
-Fantastycznie. - odpowiedziałem sarkastycznie po czym włożyłem dłonie do kieszeni spodni i podążałem w stronę samochodu. Przechodząc pomiędzy żywopłotami poczułem jak ktoś ciągnie mnie za nadgarstek.
-Nialler, nie wkurwiaj mnie. Co ci powiedział? - Malik nie dawał za wygraną. Nie chciałem mu tego mówić. Nie jemu. Czarnowłosy chłopak podążył w stronę ławki, która była ukryta pomiędzy jakimiś krzakami. Usiadłem na niej i pogrążyłem się w zadumie. Po chwili jednak zacząłem tłumaczyć wszystko swojemu przyjacielowi.
-Mam się od was odseparować na kilka dni. Dostałem darmową wycieczkę do domu. - westchnąłem ciężko i spojrzałem kątem oka na brązowookiego, który chyba nie dowierzał w to co usłyszał. Przez dłuższą chwilę panowała między nami cisza, jednak nie męcząca, a bardzo przyjemna.
-Lecę z Tobą. - ni stąd ni zowąd Malik wyparował, a moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu.
-Nie możesz. - spojrzałem na niego poprawiając swoją czapkę na głowie.
-Gówno mnie to interesuje. Ja też się ostatnio nie dogaduję z chłopakami, więc odpoczynek mi się przyda. A teraz jedź do domu, a ja zaraz do Ciebie dołączę, tylko coś załatwię. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech i delikatnie pogładził mnie po wierzchniej części mojej dłoni. Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, prawie niewidocznie. Malik wstał i skierował się w stronę budynku, ja natomiast w przeciwną stronę, do auta. Wsiadłem do środka po czym ostatni raz zerknąłem w stronę wielkiego gmachu i ruszyłem z parkingu kierując się do domu. Uśmiechnąłem się sam do siebie po czym dodałem gazu. Wszystko było mi obojętne ale czy aby na pewno wszyscy?
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy się obudziłem nie bardzo wiedziałem gdzie jestem. Dopiero po chwili przypomniało mi się, że jestem w naszym mieszkaniu, naszym to znaczy moim i Lou. Spojrzałem na siebie i pokręciłem głową. Zasnąłem w ubraniach, nawet nie ściągając butów. Wstałem z łóżka i rozebrałem się kierując się do łazienki. Wrzuciłem ubrania do kosza na pranie po czym wróciłem się do przedpokoju w samych bokserkach po świeża bieliznę, która była w walizce. Podszedłem do walizki i otworzyłem ją szybko po czym ze zdziwienia szeroko otworzyłem oczy. Gdzie są moje ciuchy?! Otworzyłem drugą walizkę i również nie zastałem tam nic. Czyżby mnie okradli? Albo co gorsza, zapomniałem się spakować?
-Cześć Harry. Szukasz czegoś? - nagle nie wiadomo skąd w pokoju pojawił się Louis. Spojrzałem na niego zdezorientowany po czym westchnąłem głęboko.
-Właściwie to chyba nie mam ubrań. - pacnąłem się lekko otwartą dłonią w czoło i przygryzłem delikatnie dolną wargę patrząc na przyjaciela.
-Owszem, nie masz. Wysłałem je do pralni. - chłopak wyszczerzył do mnie swoje idealne, białe ząbki. O tak, wyglądał niesamowicie. Do tego ten jego artystyczny nieład na głowie. Harry! Uspokój się. Nie myśl tak o swoim przyjacielu!
-Co zrobiłeś? - jęknąłem przeciągle patrząc na niego z politowaniem. Chłopak podszedł do szafy i wyciągnął paczkę z nieużywaną bielizną po czym wręczył mi bokserki z napisem 'chcę z tobą dzisiaj coś zmajstrować', po czym wyciągnął swoją szarą koszulkę z nadrukiem.
-Idź się myć, a ja poszukam dla Ciebie jakichś spodni, jak już będziesz gotowy to sobie je ubierzesz. - brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko, a ja z odzieżą w ręku wszedłem do łazienki. Położyłem ciuchy na stoliku po czym spojrzałem w lustro. Ściągnąłem z siebie bokserki i wszedłem do kabiny odkręcając kurki i ustawiając temperaturę wody, na taką która mi odpowiadała. Wziąłem szybki prysznic nawet nie myśląc o niczym po czym wyszedłem z kabiny i zacząłem się wycierać. Owinąłem się ręcznikiem od pasa w dół i spojrzałem w lustro. Oparłem się zrezygnowany o umywalkę i wziąłem kilka głębszych wdechów próbując się ogarnąć. Po chwili jednak usłyszałem głos Lou i otwierane drzwi.
-Harry mam nadzieje, że te spodnie ci się spodobają. Myślę, że będą na tobie wyglądać perfekcyjnie. - chłopak jedną ręką zakrył oczy, a drugą próbował wymacać szafkę. Zaśmiałem się cicho, po czym uśmiechnąłem się ciepło.
-Możesz zdjąć tą rękę. Owinąłem się ręcznikiem. - chłopak spojrzał na mnie poprzez palce po czym ściągnął rękę z oczu i wyszczerzył się do mnie kładąc spodnie na szafce obok koszulki.
-Czemu masz taką minę? - niebieskooki spojrzał na mnie badawczo po czym podszedł bliżej i popatrzył głęboko w moje oczy.
-Jaką? - czy aż tak bardzo widać po mnie, że nie wszystko jest dobrze?
-Harreh. Mnie nie okłamiesz. - chłopak przekrzywił delikatnie głowę i przygryzł wargę. Spojrzałem na jego usta i dosyć głośno przełknąłem ślinę.
-Lou.. Mam chyba problem. - spojrzałem w lustro i skrzywiłem się. Brzydziłem się sobą. Dlaczego? Czy to było normalne brzydzić się samego siebie?
-Jaki Hazz? - chłopak spojrzał na mnie swymi przeszywającymi oczkami. -Mi zawsze możesz wszystko powiedzieć. Jesteśmy przecież jak bracia. - Louis pogładził mnie lekko po policzku, a ja zadrżałem. Przymknąłem oczy i zwilżyłem językiem delikatnie wargi próbując się opanować.
-Myślałem już nad tym od dłuższego czasu ale wciąż nie dowierzam swoim wnioskom. Przecież to nie możliwe. Będę musiał się z tym ukrywać, Simon mnie znienawidzi, zacznie wytykać palcami. Liam, Zayn i Niall odwrócą się ode mnie na zawsze, o ile już tego nie zrobili. - przeczesałem palcami swoje włosy i westchnąłem ciężko. Po mojej twarzy przebiegł lekki uśmiech, który natychmiast zniknął.
-Harry nie przesadzaj. - chłopak zgromił mnie spojrzeniem i położył dłoń na mojej dłoni delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzałem na jego dłoń po czym wyrwałem swoją rękę i spojrzałem panicznie w jego oczy.
-Lou ja się chyba zakochałem. - przełknąłem ciężko ślinę, a moje oczy stały się suche. W gardle coś mnie uciskało. Dlaczego to było takie trudne...
-Powinieneś się cieszyć. To przecież wspaniale! - Lou wybuchł radością przytulając mnie mocno, niestety zapomniał, że jestem przewiązany jedynie ręcznikiem i gdy się tak na mnie rzucił on po prostu zsunął się na podłogę. Chłopak odsunął się ode mnie, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce. Szybko sięgnąłem po bokserki i założyłem je na siebie.
-Ohh chyba naprawdę ta miłość cię zmieniła. Zawsze wolałeś latać z gołym fiflakiem po domu. - chłopak zaśmiał się melodyjnie poruszając do tego zabawnie brwiami. Pokręciłem tylko głową i przygryzłem delikatnie dolną wargę nie spuszczając z niego wzroku.
-Mogę coś zrobić? - spojrzałem na przyjaciela i posłałem mu promienny uśmiech.
-Jasne. - chłopak wzruszył mimowolnie ramionami i uśmiechnął się przyjaźnie. Przybliżyłem się do niego i delikatnie ująłem jego twarz w swe dłonie po czym przyciągnąłem go na tyle blisko, że stykaliśmy się swoimi ciałami i przede wszystkim wargami. Jego usta smakowały niczym słodkie truskawki z bitą śmietaną. Całowałem go czule, a on odwzajemnił ten pocałunek. Chciałem by ta chwila trwała wiecznie, jednak nie mogła. Oderwałem się od niego i spojrzałem w jego uśmiechnięte oczy.
-Tak, to właśnie w tobie się zakochałem. - wziąłem z szafki ubrania i wyszedłem z łazienki pozostawiając ogłupiałego chłopaka samego w środku. Ubrałem się szybko i wyszedłem z kompleksu mieszkaniowego. Było pochmurno jednak nie zwracałem na to największej uwagi. Szedłem w stronę parku pogrążając się w myślach. To wszystko zaczęło się robić coraz bardziej trudne. Usiadłem na ławce i obserwowałem dzieci, które biegały po trawie bawiąc się ze sobą. Chciałem by moje życie było tak samo beztroskie jak ich.
***OCZAMI WER***
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam leniwie oczy po czym pozwoliłam komuś wejść do mojego pokoju. Oczy piekły mnie od płaczu i nawet nie zdążyłam się wczoraj przebrać.
-Mogę z tobą porozmawiać? - Fifi uniósł brew ku górze zamykając za sobą drzwi.
-Mmmm, jeśli chcesz. - wyszeptałam cicho przeczesując palcami niesfornie opadające na moją twarz włosy.
-Mówiłaś mi, że jesteś z Harry'm tylko na miesiąc, że to kontrakt. Powiedz mi niunia, czy w kontrakcie było coś na temat pieprzenia się z nim na dywanie w domu jego ciotki? - brat uniósł brew ku górze i nerwowo zaczął trząść nogą. -Dobrze wiesz, że go nie cierpię. - Filip usiadł na fotelu naprzeciw mojego łóżka, a moje oczy zaszkliły się.
-Przyszedłeś tu po to żeby mi mówić z kim mam się pieprzyć a z kim nie? - spojrzałam na niego z wymalowanym na mojej twarzy smutkiem po czym położyłam się na łóżku i przykryłam cała kołdrą. Poczułam jak delikatnie siada obok mnie i zdejmuje z mojej głowy przykrycie.
-W żadnym wypadku. Ale kochanie, masz dopiero szesnaście lat i dobrze wiesz, że wystarczy jeden mały błąd żeby spieprzyć sobie życie do końca, a chyba tego nie chcesz, prawda? - chłopak patrzył na mnie z przyjaznym uśmiechem lekko gładząc moje ramie. -Do tego jestem twoim bratem i najchętniej zamknął bym cię w pokoju, żeby żaden chłopak nie mógł cię tknąć. - delikatnie ucałował mój policzek i uśmiechnął się ciepło. -Kocham Cię po prostu i martwię się o ciebie.
-Ja Ciebie też kocham. - uniosłam się od pozycji siedzącej i wtuliłam się mocno w brata. Odsunęłam się od niego i wstałam wraz z nim z łóżka i usiadłam na fotelu biorąc do ręki laptopa, a Fifi w tym czasie opuścił mój pokój. Weszłam na twittera i od razu doznałam szoku. Miałam ponad milion obserwujących i jeszcze więcej hejtów skierowanych w moją stronę. Zaczęłam czytać niektóre tweety i po prostu nie dowierzałam w to co czytam. Co ja im takiego zrobiłam, że aż tak mnie nienawidzą? Dopiero po którymś tweecie z kolei zauważyłam wpis Niall'a. Rozszerzyłam ze zdziwienia oczy i siedziałam w osłupieniu. Jak on mógł coś takiego napisać? Wystukałam numer Hazzy i czekałam aż odbierze, jednak nikt się nie odzywał. Postanowiłam więc zadzwonić do blondynka, jednak tam również pustka. Do trzech razy sztuka. Wybrałam numer Liam'a i usłyszałam sygnał, a po chwili jego ciepły głos w słuchawce.
-Liam o co chodzi z tym wpisem Niall'a? - zapytałam grzecznie, stukając paznokciami o klawiaturę.
-Nie wiem Wer, naprawdę nie wiem. - usłyszałam zmartwienie w jego głosie. Czyli tak naprawdę nikt nie wiedział co mu odwaliło. Super, świetnie, zajebiście. Pożegnałam się z Li i rzuciłam telefon na stolik, który stał obok fotela. Zaczęłam szperać w necie i po chwili zamknęłam laptopa kładąc go na stoliku i zaczęłam się pakować.
-Filip! Potrzebuję twojej pomocy! - zaczęłam wydzierać się na korytarzu i po chwili brat stał już obok mnie. Wyjaśniłam mu wszystko, gdzie wylatuję, po co i dlaczego. Fifi przytulił mnie mocno do siebie i ucałował w czubek głowy szepcząc 'rób to co uważasz za najlepsze'. Brat zniósł moją walizkę i włożył ją do bagażnika, ja w tym czasie zajęłam miejsce pasażera. Po krótkiej chwili byliśmy już w drodze na lotnisko.
-Tylko proszę Cię, uważaj na siebie bo jak rodzice się dowiedzą, że puściłem cię samą w taką podróż to mnie zabiją. - brat spojrzał na mnie z całkiem poważną miną, a ja kiwnęłam głową mówiąc mu w ten sposób, że wiem to wszystko. Po jakiejś półtorej godzinie drogi byliśmy na miejscu. Wyładowałam szybko bagaże i przytuliłam ostatni raz brata po czym pobiegłam do kasy po bilet. Chwilę później biegłam przez terminal do odpowiedniej bramki. Po niecałych trzydziestu minutach byłam już na pokładzie samolotu, co bardzo mnie cieszyło. Myślałam, że samolot się opóźni i spędzę na lotnisku wieczność. Siedziałam już wygodnie na swoim miejscu i patrzyłam przez okno zamyślając się nad tym co ja właściwie robię. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się tuż przed lądowaniem, więc właściwie cały lot przetrwałam. Chwilę później stałam już z bagażem na zewnątrz terminalu i łapałam taksówkę. Dojechałam taksówką do kompleksu mieszkaniowego chłopców. Nawet nie wiem kiedy stałam już przed drzwiami do mieszkania
Liam'a. Pomijając fakt, że zbliżała się już godzina dwudziesta pierwsza zapukałam zamaszyście w drzwi. Po chwili otworzył je brązowowłosy chłopak, który wytrzeszczył oczy na mój widok.
-Weronika?! Co ty tu robisz?! - brązowooki podrapał się po głowie wciąż nie dowierzając w to co widzi.
-Emm. Przyleciałam. Muszę załatwić kilka spraw, a wiem, że tobie mogę ufać w każdej sprawie. - spojrzałam na chłopaka z lekkim, praktycznie niewidocznym uśmiechem po czym przeniosłam wzrok na moje walizki. -Mogłabym przenocować u ciebie jedną noc? Nie chcę tłuc się po hotelach o tej porze. - chciałam powiedzieć coś jeszcze jednak Liam mi przerwał biorąc moje walizki i wnosząc je do swojego mieszkania szczerząc się ciepło.
-Nie ma sprawy, w końcu tworzymy jedną rodzinę. - puścił do mnie oczko i zaprowadził mnie do wolnego pokoju, który najwyraźniej był pokojem gościnnym lub pomieszczeniem, jakby któryś z chłopaków akurat chciał spać u niego.
-A gdzie Danielle? - uniosłam brew ku górze rozglądając się po jego pięknym mieszkaniu.
-Teraz jest na próbie. Wróci dopiero po pierwszej rano. Bo szykują się do wyjazdu więc trenują praktycznie do rana. - Liam uśmiechnął się delikatnie po czym usiadł na kanapie i zaprosił mnie ręką bym usiadła obok niego. -No a teraz mów co się tu sprowadza i dlaczego przyszłaś do mnie, a nie do Harry'ego? Pewnie się pokłóciliście co? - chłopak uniósł brew ku górze i patrzył na mnie podejrzliwie.
-Liam.. - spojrzałam na niego ze smutnym uśmiechem na twarzy. Bawiłam się palcami u dłoni, na które przeniosłam po chwili wzrok.
-Co jest? - brązowowłosy przyglądał mi się badawczo lekko pocierając dłonią moje ramie dodając mi tym samym otuchy.
-Nie jestem z Harry'm. - spojrzałam w oczy chłopakowi, który od razu przybliżył się do mnie i przytulił mnie mocno pocieszając mnie. -Nie Li, to nie tak. - posłałam mu delikatny uśmiech i odsunęłam się delikatnie od niego.
-Nie rozumiem. - chłopak patrzył na mnie zmieszany.
-Ja nigdy nie byłam z Harry'm. Jutro mija dokładnie tydzień odkąd jesteśmy w kontraktowym związku. - spojrzałam na zszokowanego chłopaka. Wzruszyłam lekko ramionami i posłałam mu nikły uśmiech po czym pożegnałam się z nim i skierowałam się w stronę swojego pokoju. Ulżyło mi gdy powiedziałam to Liam'owi. Przebrałam się i położyłam na łóżku, słyszałam, że ktoś wchodzi to pewnie była Dan. Nawet nie wiem kiedy, ale po prostu zasnęłam.

○ Przepraszam, że tak długo czekaliście ale nie dość, że zaczęła się szkoła to miałam jeszcze pewne problemy ale myślę, że teraz rozdziały będą pojawiać się regularnie. ;) Mam nadzieje, że ten rozdział się podoba i nie jest taki straszny jak myślę. ;D

2 komentarze:

  1. Zapraszam na mój blog http://i-love-you-harold.blogspot.com/
    a blog cudowny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. .KamCiaaa ! ;***15 września 2012 10:45

    Genialny Rozdział!!! <33
    Ale się dzieje!!! :D
    Czekam na NN z niecierpliwością! ;***

    OdpowiedzUsuń