27 sierpnia 2012

Rozdział 9.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
 
 Siedziałem w fotelu i wpatrywałem się tępo w ścianę. Głowa bolała mnie okropnie. Wziąłem już proszki na ból jednak jak na razie nie dawały efektów. Cisza panowała w całym domu co było niespotykane. Tę jakże męczącą ciszę przerwał głos Lou wchodzącego do salonu.
-Emm Niall. My chyba musimy pogadać. - słysząc jego głos automatycznie złapałem się na głowę delikatnie palcami masując skronie.
-O czym? - uniosłem delikatnie brew ku górze. Przeczuwałem o czym chłopak chce ze mną porozmawiać, jednak uwielbiałem patrzeć na zakłopotanego Lou.
-O tym co się stało wczoraj na balkonie. Pamiętasz? - brązowowłosy chłopak przygryzł wargę, a na jego policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Spuścił wzrok patrząc w podłogę.
-O tym, że paliłem? Oh Lou, to był tylko jeden papieros. Nic wielkiego. - posłałem mu delikatny uśmiech dobrze wiedząc, że nie o to mu chodziło.
-To wiem. Mi raczej chodziło o to co się wczoraj wydarzyło między nami. - Louis ściszył swój głos do szeptu i przeniósł swój wzrok patrząc teraz centralnie w moje oczy.
-Chodzi ci o.. - udawałem, że się zamyśliłem i czekałem aż za mnie dokończy.
-Tak o to, że się pocałowaliśmy. - Lou oparł się plecami o oparcie kanapy zakładając ręce na klatce piersiowej i spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem na swej dziecinnej twarzy.
-I co w związku z tym? - uniosłem brew ku górze patrząc wciąż na niego. Bawiłem się palcami u rąk nie spuszczając z niego wzroku.
-Nie chciałem po prostu żeby ten jeden incydent zniszczył naszą przyjaźń. - Lou odrobinę zmieszany westchnął cicho po czym posłał mi jeden ze swoich pięknych uśmiechów.
-Przecież to ja cię pocałowałem więc nie mógłbym się od ciebie odwrócić debilu. A skąd wiesz, może to jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło? - uniosłem wzrok ku górze patrząc na niego. Uśmiechałem się wciąż niczym głupi do sera. Nawet nie wiedziałem kiedy ustąpił ból głowy.
-Oh, jak się cieszę. Bałem się, że pomyślisz, że na ciebie lecę czy coś. A zwłaszcza po tym jak powiedziałem, że nie kocham Eleanor. - zaśmiałem się widząc jego skrzywioną minę. Całkowicie zapomniałem o tym, że Louis wczoraj zerwał ze swoją dziewczyną. Nie miałem nic do El ale jakoś nie potrafiłem się z nią dogadać. -Mam nadzieje, że jednak nikomu nie powiesz o tym pocałunku bo jak Boga kocham ukręcę ci głowę przy samej dupie. - Lou popatrzył na mnie z groźną miną po czym wyszczerzył swoje zęby w uśmiechu.
-Oh przejrzałeś mnie, a już chciałem wywiesić transparent na ścianie budynku i napisać do prasy oraz wynająć baner. - zrobiłem minę zbitego psa po czym parsknąłem śmiechem, gdy niebieskooki rzucił we mnie kapciem znikając za ścianą. Pokręciłem głową po czym wstałem z fotela i skierowałem się do kuchni. Moją drogę jednak przerwał sygnał dzwoniącego telefonu. Wygrzebałem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz. Jak zwykle każdą piękną chwilę przerywał egoistyczny loczek. Spojrzałem na wiadomość i zmarszczyłem lekko brwi.
-'Muszę Cię zmartwić kochanie ale dzisiaj znów się spotkamy. Piszę to żebyś przypadkiem nie zapomniał. :*' - zemdliło mnie na samą myśl, a do tego ta emotikona na końcu. Bleee. Spojrzałem na zegarek i uśmiechnąłem się delikatnie widząc, że mam jeszcze dużo czasu do spotkania, więc mogę spokojnie coś zjeść i iść się ogarnąć. Miałem kaca i za pewne było to cholernie widać.
***OCZAMI WER***
Zapukałam delikatnie w drzwi od pokoju brata po czym westchnęłam przeciągle gdy nikt się nie odezwał. Nacisnęłam dłonią delikatnie na klamkę po czym lekko uchyliłam drzwi. Widząc Filipa, który siedział w fotelu z słuchawkami na uszach i zamkniętymi oczami chciałam od razu wyjść jednak wtedy się odezwał.
-Czego chcesz? - rzucił oschle w moją stronę i otworzył oczy powoli zdejmując słuchawki.
-Pogadać. - odparłam wzruszając mimowolnie ramionami.
-To my mamy jeszcze tematy do rozmów? - uniósł wzrok ku górze wpatrując się we mnie. Od kiedy on był taki wredny?
-Tak mamy. - podeszłam do niego bliżej i usiadłam w fotelu naprzeciw niego od razu zaczynając mówić. -Nie wiem dlaczego tak nagle się ode mnie odwróciłeś. Zawsze mieliśmy ze sobą taki wspaniały kontakt a ty tak ni z gruchy ni z pietruchy przestajesz zwracać na mnie uwagę. Jest ci to obojętne czy ja w ogóle żyję. Mogę się dowiedzieć dlaczego? - uniosłam brew patrząc na niewzruszonego brata.
-Bo ja też wreszcie zacząłem żyć. Zawsze liczyłaś się tylko ty i twoje szczęście. Nigdy nie zwracałem uwagi na siebie. Ale odkąd mam dziewczynę to ona jest dla mnie najważniejsza. - coś mnie ukłuło w sercu. Mój brat nie powiedział mi, że ma kogoś. Nigdy mi też nie powiedział, że to ja zawsze byłam najważniejsza.
-Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. - skrzywiłam się delikatnie patrząc na niego.
-Ty mi jakoś nigdy nie powiedziałaś, że chodzisz z Harry'm. Dowiedziałem się tego z prasy. Fajnie no nie? - Filip bawił się słuchawkami, a jego twarz była jak z kamienia. Przerażało mnie to trochę, nie powiem, że nie.
-Aha! To cię tak bardzo zabolało, że nie powiedziałam ci, że chodzę ze Styles'em? Nie bój się, mój kontrakt kończy się za tydzień. - popatrzyłam na niego zniesmaczona i skrzywiłam się delikatnie. Na jego twarzy był wyraz zdziwienia.
-Jaki kontrakt? O czym ty mówisz? - uniósł wzrok patrząc na mnie.
-Miałam mu pomóc naprostować wizerunek i najprawdopodobniej się to udało. Mieliśmy być parą przez miesiąc, a jesteśmy już ze sobą trzy tygodnie czyli został tydzień. -wzięłam głęboki wdech i widząc minę mojego brata w duchu się zaśmiała, wyglądał komicznie. -Prasa zaczęła wygrzebywać różne nowe fakty na temat pobicia Harry'ego. Wiedzieli już, że ja tam byłam. Wystarczyłaby chwila, żeby odkryli, że to twoja sprawka i teraz siedziałbyś w kiciu. Natomiast loczkowi zależało na tym żeby to się nie wydało bo chciał jak najszybciej wrócić do zespołu. Będąc ze mną prasa zajęła się naszym związkiem i dali sobie spokój z poprzednimi wydarzeniami. Zgodziłam się na ten chory układ tylko i wyłącznie dla Ciebie. Dlatego bolało mnie to, że przez te trzy tygodnie olewałeś mnie. - spuściłam wzrok wbijając go w podłogę. Mimowolnie po moim policzku spłynęła łza. Filip przytulił mnie mocno, a ja wtuliłam się w jego ciało.
-A mogę wiedzieć kto jest twoją dziewczyną? - zapytałam cicho.
-London Styles. - gdy to usłyszałam po prostu zdębiałam. Niby się ucieszyłam, że to ona bo naprawdę ją lubiłam, ale nigdy bym się nie spodziewała, że mój brat kiedykolwiek by się z nią związał.
***OCZAMI LOU***
Kolejne spotkanie z wujkiem Simon'em, które nie zapowiadało się zbyt dobrze. Ostatnie spotkanie tyczyło się tego, że zawieszamy działalność, ale oczywiście nie przestajemy dawać wywiadów. To chore. Gdy byliśmy już gotowi wsiedliśmy do auta, które podjechało pod nasz dom i ruszyliśmy w stronę wytwórni. Każdy z nas był zamyślony i raczej nie skory do rozmów. Gdy byliśmy na miejscu wolnym krokiem skierowaliśmy się do gabinetu Cowell'a.
-Witam was chłopcy. - Simon posłał nam szeroki uśmiech i przytulił każdego z osobna. Usiedliśmy na fotelach wpatrując się w niego. -Oh, gdzie jest ten niesforny Harry? - Simon zmarszczył brwi rozglądając się po swoim gabinecie. Kilka sekund później do środka wszedł Harry. Usiadł na fotelu nawet nie przepraszając za spóźnienie.
-Dobrze was wszystkich chłopcy widzieć w komplecie. - wujek posłał nam przyjazne uśmiechy po czym usiadł na biurku patrząc na każdego z nas i na dłużej zawieszając wzrok na Harry'm, który chował zabandażowaną rękę przez Cowell'em jednak na próżno. -Co znów nawywijałeś? - spytał marszcząc brwi.
-Em. Rozbiłem szklankę w dłoni. - spojrzał swymi zielonymi oczami na Simon'a po czym przeniósł wzrok na rękę.
-Grunt, że żyjesz. - wyszczerzył się szeroko, a ja chyba przestałem ogarniać tę sytuację panującą w gabinecie.
-Chłopcy, co wy jesteście tacy markotni. Uśmiechnijcie się wreszcie. Wiem, że nie powinienem wtedy tak na was naskakiwać, jednak ten gówniarz narozrabiał ale chyba już sobie wszystko przemyślał, prawda? - mężczyzna spojrzał na loczka, a ten tylko skinął głową. -Pewnie zastanawiacie się dlaczego was tu zwołałem. Harry'ego zawieszenie kończy się dopiero za tydzień ale postanowiłem, że za dobre sprawowanie dzisiaj kończy się jego kara. Czyli odwieszamy działalność One Direction. Za trzy dni zaczynacie koncertować. - Simon usiadł na fotelu za swoim biurkiem i założył dłonie na klatce piersiowej patrząc na nas. -Jakieś pytania? - uniósł pytająco brew ku górze.
-Właściwie to mam jedno. - Liam zabrał pierwszy głos patrząc na Cowell'a. -To znaczy, że Harry będzie mieszkał znów z nami. To znaczy w naszym kompleksie? - chłopak uniósł brew ku górze oczekując odpowiedzi.
-Tak. Ale dopiero od jutra. Dzisiaj musi jeszcze wrócić do Polski po swoje rzeczy i przede wszystkim po to żeby pożegnać się ze swoją rodziną i dziewczyną. - gdy padło ostatnie słowo z ust Simon'a blondyn o mało co się nie posikał ze śmiechu przez co mężczyzna spojrzał ze zdziwieniem na Niall'a. Blondyn jedynie pokręcił głową w ten sposób pokazując, że wszystko jest okej po czym przeniósł wzrok na mnie i puścił do mnie oczko co zresztą loczek chyba zauważył.
-Dobra chłopaki nie zatrzymuję was dłużej bo pewnie wy też macie teraz coś do roboty. Tak więc do zobaczenia. - posłał nam promienne uśmiechy i znów nas przyjaźnie poprzytulał. -Ah właśnie Lou, ty zostań jeszcze na chwilę. - chłopcy spojrzeli na mnie przerażeni po czym wyszli z gabinetu, jedynie Nialler przechodząc obok mnie delikatnie przejechał wierzchem swojej dłoni po mojej dodając mi tym samym otuchy. Gdy zniknęli za drzwiami Simon przyjął poważnego wyrazu twarzy.
-Wiem co się wydarzyło wczoraj na tej imprezie i uwierz mi, że nie jestem z tego zadowolony. - mężczyzna spojrzał na mnie chłodnym wzrokiem. Nerwowo bawiłem się rękawami bluzy, a usta zacisnąłem w wąską linię.
-Przepraszam Cię, to był tylko taki wybryk.. - nie dał mi skończyć i wtrącił mi się w zdanie.
-Myślałem Lou, że jako iż jesteś najstarszy to będziesz najmądrzejszy. Nie wiem czyja to wina, że stałeś się tak lekkomyślny. Zayn, Niall? - mężczyzna uniósł brew patrząc na mnie.
-Na pewno nie Niall! - wyparowałem nagle i Simon zauważył, że jakoś niezbyt normalnie zareagowałem na jego słowa.
-Nie wiem co cię łączy z chłopakami. Wiem, że jest to bardzo bliska przyjaźń. Ale wytłumacz mi jedno, dlaczego zerwałeś w taki sposób z Eleanor? - Cowell spojrzał na mnie z delikatnym wyrazem twarzy. A to jemu chodziło o to, że zerwałem wczoraj z El. OMG. A ja myślałem, że o to, no, że ja z Niall'em. Że się no. Ee pocałowaliśmy. Na moich ustach pojawił się uśmiech, który oznaczał tylko i wyłącznie ulgę.
-Wiem, że zachowałem się trochę jak gówniarz. Ale chyba gdyby nie to, że trochę za dużo wypiłem nigdy bym tego nie zrobił. Przepraszam cię Simon, ale nie kocham Eleanor i cieszę się z takiego obrotu sprawy. - spojrzałem na niego z delikatnym uśmiechem i słuchałem przez chwilę tego co mówił po czym pożegnałem się z nim i wyszedłem z gabinetu. Szedłem długim korytarzem gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Myślałem, że to jakiś zabójca czy coś więc zacząłem drzeć mordę jak opętany. Po chwili jednak dostrzegłem małego blondyna.
-Czego chciał? – Niall uniósł brew patrząc na mnie.
-A mówił mi o tym, że nie powinienem w taki sposób zakańczać znajomości z El. Nie bój się kochanie, nikt nie wie o tamtym incydencie. - posłałem mu szeroki uśmiech po czym skierowałem się z nim do samochodu. W środku auta zaczęła się walka o miejsca. Każdy z nas chciał siedzieć 'na środku'. Oczywiście wygrał nie kto inny tylko Louis Tomlinson. Tak, byłem mistrzem w te przepychanki. Liam darł się na nas, że zachowujemy się jak dzieci przez co wraz z Zayn'em i Niall'em śmialiśmy się jak opętani.
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy byłem już w domu czekała na mnie Margi wraz z siostrami i Wer.
-No i co ci powiedział?! - czarnowłosa kuzyna naskoczyła na mnie od razu nawet nie pozwalając mi ściągnąć butów.
-Że zaczynamy koncertować za trzy dni. Mam dzisiaj się spakować i jutro wylatuję do Londynu. - spojrzałem na dziewczyny i usiadłem na kanapie. Venice i Paris od razu do mnie podbiegły i zaczęły się przekrzykiwać jedna przez drugą, że mam nie wyjeżdżać, a jeśli już muszę to mam je często odwiedzać. Kochane, małe brzdące.
-Czy to znaczy, że... Że już się nie zobaczymy? - Weronika spojrzała na mnie przełykając głośno ślinę.
-Zobaczymy się. Masz zawsze darmowy wstęp na koncert, tak jak ktokolwiek inny z mojej rodziny. - posłałem jej delikatny uśmiech i złapałem ją za dłoń. Kciukiem lekko gładziłem jej wierzch.
-Ohh. Przetrwacie tą rozłąkę. - czarnooka dziewczyna posłała nam szeroki uśmiech. No raczej, że przetrwamy, skoro tak naprawdę nic nas nie łączy. Dziewczynki pobiegły na górę do swojego pokoju, Margaret również poszła do pokoju twierdząc, że umówiła się na czat z Nathanem. Zostałem więc na dole sam na sam z Wer.
-Wiesz, chyba będę za tobą mimo wszystko tęsknić. - dziewczyna posłała mi przyjazny uśmiech,
-Ja chyba za tobą też. - zmarszczyłem brwi i patrzyłem na nią. Na mojej twarzy nie było uśmiechu, bo sam się sobie dziwiłem, że polubiłem tę niebieskooką dziewczynę. Widząc jej wyraz twarzy wywróciłem oczami. -Przyjaciele za sobą tęsknią. To normalne. - posłałem jej nikły uśmiech. Nagle poczułem jak ktoś mnie mocno ściska. Tak to Weronika tuliła się do mnie. Delikatnie dłońmi potarłem jej plecy wtulając ją tym samym bardziej w swe ciało.
-Chyba naprawdę cię polubiłam Styles. - wyszeptała cicho do mojego ucha. Nie wiele myśląc wpiłem się namiętnie w jej wargi. Błądziłem dłońmi po jej ciele, a ona wplotła palce w me niesforne loki. Włożyłem dłonie pod jej koszulkę gładząc lekko jej plecy. Nie mogłem powiedzieć, że ją kocham jednak fizycznie bardzo mnie pociągała. Kiedy wylądowaliśmy na dywanie obydwoje byliśmy bez koszulek. Językiem przejechałem po jej szyi aż do jej piersi. Zjechałem z pieszczotami do jej brzucha, po którym jeździłem językiem kreśląc niewidoczne wzory, a dłońmi masowałem jej piersi. Uniosłem się nad nią delikatnie i znów wpiłem się namiętnie w jej wargi. Zjechałem dłońmi do guzika jej spodni i zwinie odpiąłem je jedną ręką. Po mojej twarzy przemknął łobuzerski uśmiech. Naszą wspaniałą chwilę przerwał dźwięk zatrzaśniętych drzwi. Weronika szybko wstała z dywanu i zapinała w pośpiechu spodnie. Po chwili do salonu weszła London oraz Filip z niemałym zaskoczeniem. Staliśmy tak sobie przed nimi bez koszulek jednak młoda zakryła się szybko bluzką, a na jej twarzy pojawił się ogromny rumieniec. Wyminęła ich i pospiesznie ubierając koszulkę wybiegła z domu. Leniwie powędrowałem w stronę schodów z triumfalnym uśmiechem po czym wyjąłem telefon, który wibrował w mojej kieszeni.
-Tak słucham? - zacząłem swym zachrypniętym głosem.
-Lou miał wypadek. - Zayn wypowiedział te słowa po czym się rozłączył. Zgłupiałem. Spakowałem się szybko i wytłumaczyłem wszystko Margi po czym spakowałem walizki do auta i odjechałem na lotnisko. Boże spraw, żeby nic mu się nie stało.

○ Nie wiem czy przypadnie wam ten rozdział do gustu, ale po prostu musiałam tutaj tak namieszać. ;) Myślę, że w kolejnym rozdziale większość się wyjaśni. :))

3 komentarze:

  1. .KamCiaaa ! ;***27 sierpnia 2012 23:45

    Extra! :D
    Mam nadzieję że Lou żyje! :)
    Czekam na NN ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. OOOOo jakie fajne opowiadanie .. ja też mam nadzieję ,ze żyję no i oczywiście proszę ,żeby Harry się zmienił ...
    No i masz nowego obserwatora ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe ♡
    Mam nadzieję że ten wypadek to nic poważnego .
    Pisz dalej !
    Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń