UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
Siedziałem w fotelu i wpatrywałem się
tępo w ścianę. Głowa bolała mnie okropnie. Wziąłem już
proszki na ból jednak jak na razie nie dawały efektów. Cisza
panowała w całym domu co było niespotykane. Tę jakże męczącą
ciszę przerwał głos Lou wchodzącego do salonu.
-Emm Niall. My chyba musimy pogadać. -
słysząc jego głos automatycznie złapałem się na głowę
delikatnie palcami masując skronie.
-O czym? - uniosłem delikatnie brew ku
górze. Przeczuwałem o czym chłopak chce ze mną porozmawiać,
jednak uwielbiałem patrzeć na zakłopotanego Lou.
-O tym co się stało wczoraj na
balkonie. Pamiętasz? - brązowowłosy chłopak przygryzł wargę, a
na jego policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Spuścił
wzrok patrząc w podłogę.
-O tym, że paliłem? Oh Lou, to był
tylko jeden papieros. Nic wielkiego. - posłałem mu delikatny
uśmiech dobrze wiedząc, że nie o to mu chodziło.
-To wiem. Mi raczej chodziło o to co
się wczoraj wydarzyło między nami. - Louis ściszył swój głos
do szeptu i przeniósł swój wzrok patrząc teraz centralnie w moje
oczy.
-Chodzi ci o.. - udawałem, że się
zamyśliłem i czekałem aż za mnie dokończy.
-Tak o to, że się pocałowaliśmy. -
Lou oparł się plecami o oparcie kanapy zakładając ręce na klatce
piersiowej i spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem na swej
dziecinnej twarzy.
-I co w związku z tym? - uniosłem
brew ku górze patrząc wciąż na niego. Bawiłem się palcami u rąk
nie spuszczając z niego wzroku.
-Nie chciałem po prostu żeby ten
jeden incydent zniszczył naszą przyjaźń. - Lou odrobinę
zmieszany westchnął cicho po czym posłał mi jeden ze swoich
pięknych uśmiechów.
-Przecież to ja cię pocałowałem
więc nie mógłbym się od ciebie odwrócić debilu. A skąd wiesz,
może to jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło? - uniosłem wzrok
ku górze patrząc na niego. Uśmiechałem się wciąż niczym głupi
do sera. Nawet nie wiedziałem kiedy ustąpił ból głowy.
-Oh, jak się cieszę. Bałem się, że
pomyślisz, że na ciebie lecę czy coś. A zwłaszcza po tym jak
powiedziałem, że nie kocham Eleanor. - zaśmiałem się widząc
jego skrzywioną minę. Całkowicie zapomniałem o tym, że Louis
wczoraj zerwał ze swoją dziewczyną. Nie miałem nic do El ale
jakoś nie potrafiłem się z nią dogadać. -Mam nadzieje, że
jednak nikomu nie powiesz o tym pocałunku bo jak Boga kocham ukręcę
ci głowę przy samej dupie. - Lou popatrzył na mnie z groźną miną
po czym wyszczerzył swoje zęby w uśmiechu.
-Oh przejrzałeś mnie, a już chciałem
wywiesić transparent na ścianie budynku i napisać do prasy oraz
wynająć baner. - zrobiłem minę zbitego psa po czym parsknąłem
śmiechem, gdy niebieskooki rzucił we mnie kapciem znikając za
ścianą. Pokręciłem głową po czym wstałem z fotela i
skierowałem się do kuchni. Moją drogę jednak przerwał sygnał
dzwoniącego telefonu. Wygrzebałem go z kieszeni i spojrzałem na
wyświetlacz. Jak zwykle każdą piękną chwilę przerywał
egoistyczny loczek. Spojrzałem na wiadomość i zmarszczyłem lekko
brwi.
-'Muszę Cię zmartwić kochanie ale
dzisiaj znów się spotkamy. Piszę to żebyś przypadkiem nie
zapomniał. :*' - zemdliło mnie na samą myśl, a do tego ta
emotikona na końcu. Bleee. Spojrzałem na zegarek i uśmiechnąłem
się delikatnie widząc, że mam jeszcze dużo czasu do spotkania,
więc mogę spokojnie coś zjeść i iść się ogarnąć. Miałem
kaca i za pewne było to cholernie widać.
***OCZAMI WER***
Zapukałam delikatnie w
drzwi od pokoju brata po czym westchnęłam przeciągle gdy nikt się
nie odezwał. Nacisnęłam dłonią delikatnie na klamkę po czym
lekko uchyliłam drzwi. Widząc Filipa, który siedział w fotelu z
słuchawkami na uszach i zamkniętymi oczami chciałam od razu wyjść
jednak wtedy się odezwał.
-Czego chcesz? - rzucił
oschle w moją stronę i otworzył oczy powoli zdejmując słuchawki.
-Pogadać. - odparłam
wzruszając mimowolnie ramionami.
-To my mamy jeszcze tematy
do rozmów? - uniósł wzrok ku górze wpatrując się we mnie. Od
kiedy on był taki wredny?
-Tak mamy. - podeszłam do
niego bliżej i usiadłam w fotelu naprzeciw niego od razu zaczynając
mówić. -Nie wiem dlaczego tak nagle się ode mnie odwróciłeś.
Zawsze mieliśmy ze sobą taki wspaniały kontakt a ty tak ni z
gruchy ni z pietruchy przestajesz zwracać na mnie uwagę. Jest ci to
obojętne czy ja w ogóle żyję. Mogę się dowiedzieć dlaczego? -
uniosłam brew patrząc na niewzruszonego brata.
-Bo ja też wreszcie
zacząłem żyć. Zawsze liczyłaś się tylko ty i twoje szczęście.
Nigdy nie zwracałem uwagi na siebie. Ale odkąd mam dziewczynę to
ona jest dla mnie najważniejsza. - coś mnie ukłuło w sercu. Mój
brat nie powiedział mi, że ma kogoś. Nigdy mi też nie powiedział,
że to ja zawsze byłam najważniejsza.
-Myślałam, że mówimy
sobie o wszystkim. - skrzywiłam się delikatnie patrząc na niego.
-Ty mi jakoś nigdy nie
powiedziałaś, że chodzisz z Harry'm. Dowiedziałem się tego z
prasy. Fajnie no nie? - Filip bawił się słuchawkami, a jego twarz
była jak z kamienia. Przerażało mnie to trochę, nie powiem, że
nie.
-Aha! To cię tak bardzo
zabolało, że nie powiedziałam ci, że chodzę ze Styles'em? Nie
bój się, mój kontrakt kończy się za tydzień. - popatrzyłam na
niego zniesmaczona i skrzywiłam się delikatnie. Na jego twarzy był
wyraz zdziwienia.
-Jaki kontrakt? O czym ty
mówisz? - uniósł wzrok patrząc na mnie.
-Miałam mu pomóc
naprostować wizerunek i najprawdopodobniej się to udało. Mieliśmy
być parą przez miesiąc, a jesteśmy już ze sobą trzy tygodnie
czyli został tydzień. -wzięłam głęboki wdech i widząc minę
mojego brata w duchu się zaśmiała, wyglądał komicznie. -Prasa
zaczęła wygrzebywać różne nowe fakty na temat pobicia Harry'ego.
Wiedzieli już, że ja tam byłam. Wystarczyłaby chwila, żeby
odkryli, że to twoja sprawka i teraz siedziałbyś w kiciu.
Natomiast loczkowi zależało na tym żeby to się nie wydało bo
chciał jak najszybciej wrócić do zespołu. Będąc ze mną prasa
zajęła się naszym związkiem i dali sobie spokój z poprzednimi
wydarzeniami. Zgodziłam się na ten chory układ tylko i wyłącznie
dla Ciebie. Dlatego bolało mnie to, że przez te trzy tygodnie
olewałeś mnie. - spuściłam wzrok wbijając go w podłogę.
Mimowolnie po moim policzku spłynęła łza. Filip przytulił mnie
mocno, a ja wtuliłam się w jego ciało.
-A mogę wiedzieć kto jest
twoją dziewczyną? - zapytałam cicho.
-London Styles. - gdy to
usłyszałam po prostu zdębiałam. Niby się ucieszyłam, że to ona
bo naprawdę ją lubiłam, ale nigdy bym się nie spodziewała, że
mój brat kiedykolwiek by się z nią związał.
***OCZAMI LOU***
Kolejne spotkanie z wujkiem
Simon'em, które nie zapowiadało się zbyt dobrze. Ostatnie
spotkanie tyczyło się tego, że zawieszamy działalność, ale
oczywiście nie przestajemy dawać wywiadów. To chore. Gdy byliśmy
już gotowi wsiedliśmy do auta, które podjechało pod nasz dom i
ruszyliśmy w stronę wytwórni. Każdy z nas był zamyślony i
raczej nie skory do rozmów. Gdy byliśmy na miejscu wolnym krokiem
skierowaliśmy się do gabinetu Cowell'a.
-Witam was chłopcy. - Simon
posłał nam szeroki uśmiech i przytulił każdego z osobna.
Usiedliśmy na fotelach wpatrując się w niego. -Oh, gdzie jest ten
niesforny Harry? - Simon zmarszczył brwi rozglądając się po swoim
gabinecie. Kilka sekund później do środka wszedł Harry. Usiadł
na fotelu nawet nie przepraszając za spóźnienie.
-Dobrze was wszystkich
chłopcy widzieć w komplecie. - wujek posłał nam przyjazne
uśmiechy po czym usiadł na biurku patrząc na każdego z nas i na
dłużej zawieszając wzrok na Harry'm, który chował zabandażowaną
rękę przez Cowell'em jednak na próżno. -Co znów nawywijałeś? -
spytał marszcząc brwi.
-Em. Rozbiłem szklankę w
dłoni. - spojrzał swymi zielonymi oczami na Simon'a po czym
przeniósł wzrok na rękę.
-Grunt, że żyjesz. -
wyszczerzył się szeroko, a ja chyba przestałem ogarniać tę
sytuację panującą w gabinecie.
-Chłopcy, co wy jesteście
tacy markotni. Uśmiechnijcie się wreszcie. Wiem, że nie powinienem
wtedy tak na was naskakiwać, jednak ten gówniarz narozrabiał ale
chyba już sobie wszystko przemyślał, prawda? - mężczyzna
spojrzał na loczka, a ten tylko skinął głową. -Pewnie
zastanawiacie się dlaczego was tu zwołałem. Harry'ego zawieszenie
kończy się dopiero za tydzień ale postanowiłem, że za dobre
sprawowanie dzisiaj kończy się jego kara. Czyli odwieszamy
działalność One Direction. Za trzy dni zaczynacie koncertować. -
Simon usiadł na fotelu za swoim biurkiem i założył dłonie na
klatce piersiowej patrząc na nas. -Jakieś pytania? - uniósł
pytająco brew ku górze.
-Właściwie to mam jedno. -
Liam zabrał pierwszy głos patrząc na Cowell'a. -To znaczy, że
Harry będzie mieszkał znów z nami. To znaczy w naszym kompleksie?
- chłopak uniósł brew ku górze oczekując odpowiedzi.
-Tak. Ale dopiero od jutra.
Dzisiaj musi jeszcze wrócić do Polski po swoje rzeczy i przede
wszystkim po to żeby pożegnać się ze swoją rodziną i
dziewczyną. - gdy padło ostatnie słowo z ust Simon'a blondyn o
mało co się nie posikał ze śmiechu przez co mężczyzna spojrzał
ze zdziwieniem na Niall'a. Blondyn jedynie pokręcił głową w ten
sposób pokazując, że wszystko jest okej po czym przeniósł wzrok
na mnie i puścił do mnie oczko co zresztą loczek chyba zauważył.
-Dobra chłopaki nie
zatrzymuję was dłużej bo pewnie wy też macie teraz coś do
roboty. Tak więc do zobaczenia. - posłał nam promienne uśmiechy i
znów nas przyjaźnie poprzytulał. -Ah właśnie Lou, ty zostań
jeszcze na chwilę. - chłopcy spojrzeli na mnie przerażeni po czym
wyszli z gabinetu, jedynie Nialler przechodząc obok mnie delikatnie
przejechał wierzchem swojej dłoni po mojej dodając mi tym samym
otuchy. Gdy zniknęli za drzwiami Simon przyjął poważnego wyrazu
twarzy.
-Wiem co się wydarzyło
wczoraj na tej imprezie i uwierz mi, że nie jestem z tego
zadowolony. - mężczyzna spojrzał na mnie chłodnym wzrokiem.
Nerwowo bawiłem się rękawami bluzy, a usta zacisnąłem w wąską
linię.
-Przepraszam Cię, to był
tylko taki wybryk.. - nie dał mi skończyć i wtrącił mi się w
zdanie.
-Myślałem Lou, że jako iż
jesteś najstarszy to będziesz najmądrzejszy. Nie wiem czyja to
wina, że stałeś się tak lekkomyślny. Zayn, Niall? - mężczyzna
uniósł brew patrząc na mnie.
-Na pewno nie Niall! -
wyparowałem nagle i Simon zauważył, że jakoś niezbyt normalnie
zareagowałem na jego słowa.
-Nie wiem co cię łączy z
chłopakami. Wiem, że jest to bardzo bliska przyjaźń. Ale
wytłumacz mi jedno, dlaczego zerwałeś w taki sposób z Eleanor? -
Cowell spojrzał na mnie z delikatnym wyrazem twarzy. A to jemu
chodziło o to, że zerwałem wczoraj z El. OMG. A ja myślałem, że
o to, no, że ja z Niall'em. Że się no. Ee pocałowaliśmy. Na
moich ustach pojawił się uśmiech, który oznaczał tylko i
wyłącznie ulgę.
-Wiem, że zachowałem się
trochę jak gówniarz. Ale chyba gdyby nie to, że trochę za dużo
wypiłem nigdy bym tego nie zrobił. Przepraszam cię Simon, ale nie
kocham Eleanor i cieszę się z takiego obrotu sprawy. - spojrzałem
na niego z delikatnym uśmiechem i słuchałem przez chwilę tego co
mówił po czym pożegnałem się z nim i wyszedłem z gabinetu.
Szedłem długim korytarzem gdy nagle ktoś złapał mnie za
nadgarstek. Myślałem, że to jakiś zabójca czy coś więc
zacząłem drzeć mordę jak opętany. Po chwili jednak dostrzegłem
małego blondyna.
-Czego chciał? – Niall
uniósł brew patrząc na mnie.
-A mówił mi o tym, że nie
powinienem w taki sposób zakańczać znajomości z El. Nie bój się
kochanie, nikt nie wie o tamtym incydencie. - posłałem mu szeroki
uśmiech po czym skierowałem się z nim do samochodu. W środku auta
zaczęła się walka o miejsca. Każdy z nas chciał siedzieć 'na
środku'. Oczywiście wygrał nie kto inny tylko Louis Tomlinson.
Tak, byłem mistrzem w te przepychanki. Liam darł się na nas, że
zachowujemy się jak dzieci przez co wraz z Zayn'em i Niall'em
śmialiśmy się jak opętani.
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy byłem już w domu
czekała na mnie Margi wraz z siostrami i Wer.
-No i co ci powiedział?! -
czarnowłosa kuzyna naskoczyła na mnie od razu nawet nie pozwalając
mi ściągnąć butów.
-Że zaczynamy koncertować
za trzy dni. Mam dzisiaj się spakować i jutro wylatuję do Londynu.
- spojrzałem na dziewczyny i usiadłem na kanapie. Venice i Paris od
razu do mnie podbiegły i zaczęły się przekrzykiwać jedna przez
drugą, że mam nie wyjeżdżać, a jeśli już muszę to mam je
często odwiedzać. Kochane, małe brzdące.
-Czy to znaczy, że... Że
już się nie zobaczymy? - Weronika spojrzała na mnie przełykając
głośno ślinę.
-Zobaczymy się. Masz zawsze
darmowy wstęp na koncert, tak jak ktokolwiek inny z mojej rodziny. -
posłałem jej delikatny uśmiech i złapałem ją za dłoń.
Kciukiem lekko gładziłem jej wierzch.
-Ohh. Przetrwacie tą
rozłąkę. - czarnooka dziewczyna posłała nam szeroki uśmiech. No
raczej, że przetrwamy, skoro tak naprawdę nic nas nie łączy.
Dziewczynki pobiegły na górę do swojego pokoju, Margaret również
poszła do pokoju twierdząc, że umówiła się na czat z Nathanem.
Zostałem więc na dole sam na sam z Wer.
-Wiesz, chyba będę za tobą
mimo wszystko tęsknić. - dziewczyna posłała mi przyjazny uśmiech,
-Ja chyba za tobą też. -
zmarszczyłem brwi i patrzyłem na nią. Na mojej twarzy nie było
uśmiechu, bo sam się sobie dziwiłem, że polubiłem tę
niebieskooką dziewczynę. Widząc jej wyraz twarzy wywróciłem
oczami. -Przyjaciele za sobą tęsknią. To normalne. - posłałem
jej nikły uśmiech. Nagle poczułem jak ktoś mnie mocno ściska.
Tak to Weronika tuliła się do mnie. Delikatnie dłońmi potarłem
jej plecy wtulając ją tym samym bardziej w swe ciało.
-Chyba naprawdę cię
polubiłam Styles. - wyszeptała cicho do mojego ucha. Nie wiele
myśląc wpiłem się namiętnie w jej wargi. Błądziłem dłońmi
po jej ciele, a ona wplotła palce w me niesforne loki. Włożyłem
dłonie pod jej koszulkę gładząc lekko jej plecy. Nie mogłem
powiedzieć, że ją kocham jednak fizycznie bardzo mnie pociągała.
Kiedy wylądowaliśmy na dywanie obydwoje byliśmy bez koszulek.
Językiem przejechałem po jej szyi aż do jej piersi. Zjechałem z
pieszczotami do jej brzucha, po którym jeździłem językiem kreśląc
niewidoczne wzory, a dłońmi masowałem jej piersi. Uniosłem się
nad nią delikatnie i znów wpiłem się namiętnie w jej wargi.
Zjechałem dłońmi do guzika jej spodni i zwinie odpiąłem je jedną
ręką. Po mojej twarzy przemknął łobuzerski uśmiech. Naszą
wspaniałą chwilę przerwał dźwięk zatrzaśniętych drzwi.
Weronika szybko wstała z dywanu i zapinała w pośpiechu spodnie. Po
chwili do salonu weszła London oraz Filip z niemałym zaskoczeniem.
Staliśmy tak sobie przed nimi bez koszulek jednak młoda zakryła
się szybko bluzką, a na jej twarzy pojawił się ogromny rumieniec.
Wyminęła ich i pospiesznie ubierając koszulkę wybiegła z domu.
Leniwie powędrowałem w stronę schodów z triumfalnym uśmiechem po
czym wyjąłem telefon, który wibrował w mojej kieszeni.
-Tak słucham? - zacząłem
swym zachrypniętym głosem.
-Lou miał wypadek. - Zayn
wypowiedział te słowa po czym się rozłączył. Zgłupiałem.
Spakowałem się szybko i wytłumaczyłem wszystko Margi po czym
spakowałem walizki do auta i odjechałem na lotnisko. Boże spraw,
żeby nic mu się nie stało.
○ Nie wiem czy przypadnie wam ten rozdział do gustu, ale po prostu musiałam tutaj tak namieszać. ;) Myślę, że w kolejnym rozdziale większość się wyjaśni. :))
Extra! :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że Lou żyje! :)
Czekam na NN ;**
OOOOo jakie fajne opowiadanie .. ja też mam nadzieję ,ze żyję no i oczywiście proszę ,żeby Harry się zmienił ...
OdpowiedzUsuńNo i masz nowego obserwatora ;D
Wspaniałe ♡
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że ten wypadek to nic poważnego .
Pisz dalej !
Kocham ♥