01 sierpnia 2012

Rozdział 6.


***OCZAMI HARRY'EGO***
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju wprost na moją twarz. Skrzywiłem się delikatnie i leniwie otworzyłem oczy po czym natychmiast je zmrużyłem, gdyż oślepiało mnie słońce. Westchnąłem ciężko i spojrzałem na zegarek, który miałem na ręce. Było cztery po dziewiątej. O tej godzinie zazwyczaj przewracałem się na drugi bok, a nie zwlekałem się z łóżka. W pokoju obok było cicho, co oznaczało, że Margaret jeszcze śpi. Nie chcąc jej budzić chodziłem po całym pokoju jak najciszej potrafiłem. Ubrałem na siebie szarą koszulkę z krótkim rękawem i jakimś nadrukiem na niej, na nogi założyłem swoje czarne rurki, a na stopy czarne conversy, które wyglądały jak nowe. Złapałem do ręki telefon i spojrzałem na ekran na którym widniało powiadomienie o nowej wiadomości. Szybko kliknąłem 'otwórz' i spojrzałem na nadawcę, a później na wiadomość. Uśmiechnąłem się do siebie łobuzersko po czym włożyłem telefon do kieszeni spodni i skierowałem się do łazienki. Stojąc przed lustrem rozczesałem palcami włosy, a z moich ust uśmiech nie schodził nawet na sekundę. Wszystko układało się wedle mojego planu z czego byłem niezmiernie zadowolony. Po chwili do łazienki weszła zaspana jeszcze Marg, która na sobie miała jedynie krótką koszulkę z napisem 'I love sleep' i majtki. Tak trochę mnie to przeraziło. Owszem była moją kuzynką itd., nie raz widzieliśmy siebie w bieliźnie czy nawet nago, ale byliśmy wtedy mali. Nie mniej jednak ta sytuacja mnie trochę krępowała.
-Cześć Harry, jak Ci się spało, jak wrażenia? - czarnooka dziewczyna wyglądała jakby jeszcze spała. Czy to, że przebywałem w łazience w ogóle jej nie przeszkadzało?
-E cześć Margaret. - wyjąkałem wreszcie i wtedy zauważyłem jak kuzynka otwiera szeroko oczy, chyba dopiero teraz dotarło do niej, że stoi przede mną praktycznie pół nago.
-Boże, Harry co ty tu robisz?! - zaśmiałem się widząc jej minę.
-Tak właściwie, to korzystałem z łazienki dopóki nie weszłaś. - mina Margi była po prostu nieziemska, nie mogłem przez to opanować śmiechu.
-Dobrze, że nie weszłam tutaj bez ubrania. - dziewczyna zaśmiała się kręcąc niedowierzająco głową. -Dobra a teraz wynocha bo chce wziąć prysznic.
-Oczywiście. Miłego yy prysznica, znaczy dnia. - uśmiechnąłem się do niej szeroko po czym spojrzałem na swój zegarek. Było już po dziesiątej. Zbiegłem po schodach na dół do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia. W pomieszczeniu panował nie lada rumor. London robiła jajecznicę, dziewczynki przekrzykiwały się jedna przez drugą kłócąc się kto jest lepszy czy Miley Cyrus czy Selena Gomez. Jednak gdy małe zauważyły mnie zamilknęły. Zapadła taka cisza, że słychać było skwierczące jajka na patelni. Po krótkiej chwili jednak podeszła do mnie Paris, a przynajmniej tak mi się wydawało. W zasadzie dawno ich nie widziałem, trochę się zmieniły, a ja długo do nich nie przyjeżdżałem. Wtedy coś do mnie dotarło. Byłem taki egoistyczny, nawet dla swojej najbliższej rodziny.
-Paris tak? - spojrzałem na dziewczynkę i posłałem jej delikatny uśmiech. Dziewczynka tylko westchnęła po czym spojrzała mi prosto w oczy.
-Nie, ja jestem Venice. - brązowooka dziewczynka, była ubrana w czerwoną sukieneczkę, a w jej jasnobrązowych włosach były wplecione czerwone kokardki. Spojrzałem kątem oka na uśmiechniętą London, która doprawiała jajecznicę. -Harry, powiesz Paris, że Selena jest lepsza od Miley? - Veni zrobiła duże oczka i ułożyła usta w podkówkę.
-A nie prawda, bo Miley jest lepsza! - siostra wytknęła do niej język krzyżując ręce na klatce piersiowej. Przywołałem gestem do siebie drugą z dziewczynek, która była ubrana w jakieś dżinsowe spodnie, a na koszulce miała Miley. Jej włosy były związane w koński ogon. Mała podeszła do mnie niepewnie więc poklepałem swoje kolano gdzie od razu usiadła Venice, a na drugim Paris.
-Posłuchajcie mnie dziewczynki. Nie ma sensu sprzeczać się o to, która z nich jest lepsza. Oby dwie są dobre w tym co robią. To dobrze, że macie odmienne zdanie i go bronicie, to znaczy, że w przyszłości poradzicie sobie w szkole. Nikt wami nie będzie manipulował. Przecież nie musicie lubić tej samej osoby. Ja na przykład lubię Coldplay, a mój przyjaciel Zayn lubi Nirvane. - zatrzymałem się tutaj na chwilę i wziąłem głębszy wdech. Właśnie opowiadałem o swoim przyjacielu, z którym tak jak bliźniaczki sprzeczałem się, który zespół jest lepszy. Posłałem im promienny uśmiech po czym dokończyłem. -Dwa inne zespoły. Jednak jak widać, to nie stoi na przeszkodzie by się przyjaźnić. Więc nie kłóćcie się już o to, która z nich jest lepsza bo to nie ma znaczenia. - posłałem dziewczynkom uroczy uśmiech po czym oby dwie delikatnie w tym samym czasie mnie przytuliły. Coś mnie nagle ukłuło w sercu. Oho super, właśnie coś się wzbudziło w Harry'm Styles'ie. Po prostuuuu zajebiście. Gdy dziewczynki zeszły z moich kolan i pobiegły do salonu by pooglądać jakieś bajki do moich uszu dobiegł odgłos klaskania. Spojrzałem na rudowłosą dziewczynę i zmarszczyłem brwi. Kładła mi przed nosem jajecznicę, a że byłem głodny od razu wziąłem się za jedzenie.
-No no, jeszcze nikt nie mówił takich mądrych słów w kierunku bliźniaczek. - niebieskooka dziewczyna usiadła naprzeciw mnie zabierając się do jedzenia swojej porcji. -W zasadzie, mówiąc szczerze, nie przypuszczałam Harry, że nadal jesteś taki mądry. - posłała mi delikatny uśmiech przeżuwając jedzenie. Świetnie, własna kuzynka miała mnie za debila.
-Ymm. Dzięki? - spojrzałem na nią drapiąc się jedną ręką w kark. To był ten moment kiedy kompletnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Spojrzałem na zegarek i natychmiast się zerwałem. -Jakby Margaret się pytała gdzie jestem, powiedz, że jak wrócę to jej wszystko wytłumaczę. - nawet nie czekałem na odpowiedź London po prostu wybiegłem z domu i skierowałem się do lasu. Przechodząc przez ten gąszcz dotarłem wreszcie na polanę. Podszedłem do wielkiego głazu, który leżał obok jeziora. Pamiętam, że jak przyjeżdżałem tu na wakacje to skakaliśmy do wody otóż właśnie z tej skały. Oparłem się plecami o ścianę głazu i wpatrywałem się w wijącą się rzeczkę, która swój koniec miała w ów jeziorze. Spojrzałem mimowolnie na zegarek, który wybił równo dwunastą.
***OCZAMI WER***
To, że wybiła godzina dwunasta oznajmił mi bijący dzwon na kościele. Właśnie wchodziłam do lasu podążając na polanę. Na miejsce, do którego zawsze przychodziłam jak chciałam pobyć sama. Ludzie nie przychodzą na nią, gdyż według plotek jest to miejsce straszne. Jednak jak dla mnie ta leśna polana była magiczna. W sumie, ja zawsze byłam dziwna. Gdy byłam już u celu zauważyłam loczkersa, który opierał się o głaz z nikłym uśmiechem. Podeszłam do niego poprawiając niesfornie opadający na mą twarz kosmyk włosów. Widziałam jak Harry mierzył mnie z góry na dół. Na sobie miałam kolorowy top, szmaragdowe szorty i swoje ulubione trampki z flagą UK. Aby przerwać ciszę panującą między nami postanowiłam odezwać się pierwsza.
-Cześć. - uśmiechnęłam się do niego krzywo. Spojrzałam na jego twarz, na której malował się cwaniacki uśmiech. Wtedy coś we mnie pękło, widziałam jaki był perfidny w tym co robił. Już chciałam coś znów powiedzieć jednak loczuś mi przerwał.
-Nie wierzę, w to co teraz powiem, ale miło mi Cię widzieć. Nawet nie wiesz jak bardzo. - posłał mi szeroki uśmiech i poprawił swoje loczki. Grr. Co za palant. -Też mam do Ciebie pewną sprawę, jednak skoro to ty mnie zaprosiłaś na to spotkanie, zaczynaj. - czy mi się wydawało czy on próbował być dla mnie miły? Nie, chyba zwariowałam.
-Więc... - wzięłam głęboki wdech po czym splatając swoje palce u dłoni spojrzałam wprost w jego zielone oczy, które były pełne diabelskiego blasku. -Nie wiem dlaczego chcesz mi zniszczy życie, ale powoli zaczyna się to robić chore. - spojrzałam na jego twarz, na której widniał jeszcze szerszy uśmiech. Gdybym się nie opanowała za pewne przyłożyłabym mu siarczystego 'liścia'. Przymrużyłam oczy i nie dopuszczając go do głosu ciągnęłam swój monolog dalej. -Nie mam pojęcia, dlaczego pragniesz ciągle się ze mną spotykać, nie zaprzeczaj nawet. Gdybyś nie chciał się ze mną spotykać, nie grałbyś ze mną w te twoje chore gry.
-Ja wcale nie.. - nie pozwoliłam mu nawet dokończyć tej jakże marnej wymówki. Nie wiem dlaczego, ale nagle wpadłam w furię.
-Zamknij się do jasnej cholery! Teraz ja mówię! - spojrzałam na niego wściekle. Chyba był nieco przerażony moim wybuchem, co mnie usatysfakcjonowało. -Powiedz mi o co Ci chodzi. Dlaczego chcesz mnie zniszczyć?! Co ja ci takiego do kurwy nędzy zrobiłam?!
-Uspokój się kochanie bo Ci żyłka pęknie. - zaśmiał się mi się prosto w twarz. Co za skurwysyn! W tym momencie nie wytrzymałam wzięłam zamach i wymierzyłam mu policzek. Harry natychmiast złapał się w miejsce, w które go uderzyłam, a ja poczułam mrowienie na dłoni. Chyba go tym zdenerwowałam i to nie mało, bo nagle jakoś tak dziwnie zrobił się czerwony, a jego oczy tak jakby wydawały się być zmrużone.
-Pojebało Cię już do końca?! - Harry zaczął na mnie wrzeszczeć, szczerze mówiąc myślałam, że zaraz mnie uderzy przez co oczywiście zasłoniłam twarz rękoma modląc się w duchu, by jednak opanował swoje emocje. Przez palce widziałam jak Hazza masuje swój policzek. -Nie musisz się chować, w życiu nie uderzyłem dziewczyny i nie uderzę. - wymamrotał pod nosem, a ja otworzyłam szerzej oczy. Na jego twarzy pojawił się grymas po czym zmrużył oczy patrząc na mnie. Nie wiedziałam teraz co mam robić czy powiedzieć. Harry tylko rozbawiony pokręcił głową, najwidoczniej było widoczne na mojej twarzy, że nie mogę uwierzyć, że mnie nie uderzył.
-To może dokończysz swój monolog, który przerwałaś by mnie uderzyć? - loczkers uniósł brew ku górze wciąż głupio się uśmiechając.
-Wiesz to już nawet nie chodzi o mnie. Niszcz mi życie, stawaj na drodze do szczęścia, mam to w dupie. Ale nie wiem dlaczego tak bardzo Ci zależy na tym, żeby zniszczyć przy okazji życie innych. - westchnęłam ciężko i spuściłam wzrok na buty, a włosy opadły na moją twarz. Chciałam ukryć smutek, który teraz opanował moje ciało.
-Co masz na myśli? - Harry odparł swym jakże obojętnym tonem. Ja nie wiem jak on to robił, że ukrywał w sobie każde swoje emocje.
-Wtedy po imprezie, nie tylko skrzywdziłeś w jakiś sposób mnie. -odruchowo dotknęłam blizny na czole. Na szczęście już nie musiałam nosić opatrunku, jednak blizna była widoczna. -Skrzywdziłeś też mojego brata, swoją rodzinę, swoich kumpli. - zatrzymałam się na chwilę wypowiadając słowa i uniosłam głowę do góry patrząc głęboko w jego śliczne tęczówki. -I przede wszystkim siebie Harry. - dodałam nieco ściszonym głosem. Widziałam w jego oczach coś takiego jakby, poczucie winy. Ale nic się nie odezwał. Stał po prostu nawet nie odwracając ode mnie wzroku. -A teraz skrzywdziłeś znów kogoś dla siebie bliskiego. Zraniłeś Niall'a. - po tych słowach poczułam, jak zaczynają mnie piec oczy, a po chwili na moich policzkach pojawiły się pojedyncze łzy, które natychmiast starłam.
-Wcale nie zraniłem Niallera. - loczek tylko odparł cierpko. W tym momencie ruszył się z miejsca i stanął do mnie plecami.
-Właśnie, że zraniłeś. Wiem, że to ty mu powiedziałeś kilka słów o mnie wtedy w domu, dlatego wyszedł taki zły. Nie dość, że nie chciał rozmawiać ze mną, to nie odzywał się też do chłopaków. - trochę dziwnie mówiło mi się do pleców Hazzy, ale jakoś to ogarnęłam. Przez długą chwilę panowała między nami głucha cisza, która była przerywana tylko przez szum lasu.
-Nie skrzywdziłem Niall'a. - Harry wyszeptał cicho po czym zaciskając dłonie w pięści odwrócił się do mnie twarzą. -Jeśli chcesz mogę to wszystko odwrócić, ale potrzebuję od Ciebie coś w zamian. - to było wiadome, że loczek nic nie zaproponuje bezinteresownie jednak skinęłam głową tym samym się zgadzając. Zależało mi na tym, by blondyn jednak się do mnie odzywał. Polubiłam go nawet go nie znając.
-Więc. Musisz mi pomóc naprostować wizerunek. - posłał mi szeroki uśmiech, który był jakiś taki chamski. Zdziwiłam się słysząc jego słowa.
-Że co? Niby w jaki sposób? - uniosłam brew ku górze wciąż nie mogąc opanować zdziwienia.
-Ludzie i tak o Tobie wiedzą, aż dziwne, że jeszcze nie ma przed twoim domem paparazzi. - loczek zmarszczył brwi po czym wyciągnął telefon i zaczął w nim coś stukać.
-O czym ty.. - przerwał mi wręczając komórkę. Spojrzałam na wyświetlacz i aż mnie zamurowało. Na jednej ze stron plotkarskich było kilka moich zdjęć z Harry'm, między innymi zdjęcie z wczoraj. Jak Harry obejmował mnie ramieniem, a Margaret cieszyła się jak głupia. Nawet nie zauważyłam, że byli tam jacyś paparazzi. Był tam też artykuł, który od razu zaczęłam czytać. 'Mówi się, że Harry Styles ma nową dziewczynę! Może jest to dla was wszystkich dziwne tak jak dla nas, ale piękna brązowowłosa dziewczyna skradła serce złemu wokaliście 1D. Zapewne nie jedna z was chciała by być na jej miejscu. Jednak wraz z tym faktem pojawiła się plotka, która sprawia, że ich związek jest niejasny. Prawdopodobnie wtedy gdy Harry został pobity na miejscu tego zdarzenia była otóż ta dziewczyna. Czyżby Styles wdał się w bójkę ze względu na tę dziewczynę? Czy poruszyła ona jego lodowate serce? Miejmy jednak nadzieje, że dziewczyna wie co robi'. Przeczytałam to i spojrzałam jeszcze raz na zdjęcie. To jest niedorzeczne!
-Powiedz mi Harry, że to tylko żart i wcale nic tam nie pisało o mnie, powiedz, że na tym zdjęciu to wcale nie ja. Kurwa mać powiedz, że to jest jebany żart! - jak nigdy nie przeklinałam tak teraz te słowa po prostu mimowolnie ze mnie wypłynęły. Złapałam się dłonią za głową kręcąc nią niedowierzająco.
-No mi też to nie odpowiada. Po pierwsze miejmy nadzieje, że mój menadżer tego nie zauważy i nie powiadomi Simon'a, bo będę miał jeszcze bardziej przejebane. Po drugie jak oni mogli pomyśleć, że jestem z Tobą?! Ale dobra nie ważne. - machnął machinalnie ręką i mówił dalej. -Gorzej z tym, że oni znów zaczęli pisać o tej jebanej bójce. Jeżeli się wyda, że byłem wtedy pijany, biłem się z twoim bratem, przez co później wylądowałem w szpitalu, nie będę mógł wrócić do zespołu i nie będę mógł wydostać się z tej pipidówki. - loczek spojrzał na mnie krzywiąc się na samą myśl o tym, że miałby tu zostać dłużej.
-To nie jest pipidówka, tylko piękne Polskie miasteczko. - spojrzałam na niego marszcząc brwi. -Ale masz racje trzeba coś z tym zrobić, nie chce żeby mój brat szedł do więzienia za domniemane pobicie wielkiej gwiazdy jaką jest Harry Styles. - ostatnie słowa wypowiedziałam sarkastycznie, przez co loczek zmarszczył brwi.
-Wiesz, mam pewien plan. - uśmiechnął się do mnie szatańsko, po czym poczułam jak łapie mnie za przegub i ciągnie w stronę wyjścia z lasu. Chyba prowadził mnie do domu, w którym obecnie mieszkał. Kurwa! W co ja się wpakowałam. Zabije Cię kiedyś Harry. Zabije, później zakopie cię w tym lesie, odkopię, wskrzeszę, sklonuję, znów zabije a następnie pozabijam twoje klony. Na samą myśl uśmiechnęłam się nikle. Jaki to był piękny plan.

○ Miło by mi było jakby Ci co czytają tego bloga wyrażali swoje opinie w komentarzach, każdą bez wyjątku. ;) A tak po za tym to miłego czytania. ;)

8 komentarzy:

  1. .KamCiaaa ! ;***2 sierpnia 2012 13:26

    Extra! :D
    Oho :D Jestem ciekawa tego planu Harrego ;D
    Czekam na NN ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ! <3
    Czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham tego bloga , czekam na naxt

    OdpowiedzUsuń
  4. No dalej, dawaj kolejny. Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej no ;( dlaczego jeszzce nie ma kolejnej części? Dawaj szybko nn

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej pisz bot to wciągające xd

    OdpowiedzUsuń
  7. niech sobie wyjasnią wszystko z N *_*

    OdpowiedzUsuń