20 września 2012

ONE SHOT.

Radzę przeczytać ten one shot z podkładem, wtedy lepiej się w niego wczuć :D 


Podkład. 


Było pochmurno, wietrznie, taka zwykła jesienna szaruga. Przechodziłaś właśnie obok jednej ze swych ulubionych kawiarni, miałaś z nią związanych tyle wspomnień. Pierwsze plotki z przyjaciółkami przy mrożonej kawie latem i gorącej czekoladzie zimą. Pierwsze spotkania klasowe, które były wtedy takie ważne dla ciebie. Pierwsze randki, które czasem były po prostu beznadziejne. Weszłaś do środka i od razu uderzył w ciebie znajomy zapach unoszącej się kawy. Uśmiechnęłaś się mimowolnie i powędrowałaś w stronę swojego ulubionego miejsca znajdującego się w głębi lokalu, w zaciemnionym kącie. Ściągnęłaś zwinnie płaszcz i zawiesiłaś go na wieszaku po czym zamówiłaś gorącą czekoladę z podwójną bitą śmietaną i kawałek ciasta z nadzieniem malinowym. Nie lubiłaś nigdy tego ciasta, ale Harry je uwielbiał. W lecie zawsze chodziliście na działkę jego babci, gdzie rosło naprawdę dużo krzaków z malinami. Biegaliście beztrosko między nimi co chwila podjadając owoce garściami. Na twojej twarzy wymalował się delikatny uśmiech na samo wspomnienie tamtych chwil. Gdy dostałaś zamówienie nawet nie spojrzałaś na kelnerkę. Wpatrywałaś się ciągle w stół. Wzięłaś do ręki widelczyk i nałożyłaś trochę ciasta po czym włożyłaś je do ust. Na początku nie poczułaś w ogóle smaku, dopiero po którymś kawałku z kolei poczułaś jak smak malin opanowuje twoje podniebienie. Odsunęłaś na pół pełny talerzyk od siebie i wzięłaś do ręki kubek z gorącą czekoladą zatapiając w nim swoje wargi. Smakowała tak samo jak wtedy, kiedy siedziałaś tu z nim pewnego jesiennego wieczora. Po kilku łykach odłożyłaś praktycznie pełny kubek na stół po czym wstałaś i podeszłaś do wieszaka by zdjąć swój płaszcz. Założyłaś go na siebie i położyłaś jeszcze na stole obok kubka pieniądze. Zapięłaś się na ostatni guzik i pchnęłaś drzwi wychodząc na zewnątrz. Dookoła panowała cisza i ciemność. Zimny wiatr lekko zaczerwienił twoje policzki jednak nie miałaś zamiaru dać mu za wygraną. Włożyłaś dłonie do kieszeni płaszcza i stawiałaś stanowcze kroki na chodniku, który nie był zbyt prosty. Pamiętałaś jak kiedyś szłaś tędy w krótkiej, białej, zwiewnej sukieneczce, a obok ciebie był Harry. Śmialiście się z wszystkiego i wszystkich. Wtedy wszystko było takie łatwe, a każdy dzień nawet ten pochmurny miał kolory tęczy. Twoje oczy zaszły łzami, szybko nimi zamrugałaś nie pozwalając słonym kroplom wydostać się z twojego oka. Przysięgłaś sobie i jemu, że nigdy nie będziesz płakać jak będziesz o nim myśleć. Masz się jedynie szeroko uśmiechać i cieszyć z życia. Ale nie potrafiłaś. Gdy byłaś już na miejscu coś cię sparaliżowało jak jeszcze nigdy. Nie potrafiłaś się już powstrzymać, po twoich policzkach krople łez spływały niczym po szybie w czasie deszczu. Przypomniałaś sobie ten dzień, w którym chciałaś mu powiedzieć wtedy coś tak ważnego. Pamiętałaś to jak dziś. Piękne, jesienne popołudnie. Promienie słońca odbijały się od kałuż pozostawionych jeszcze przez nocną ulewę. Kolorowe liście spadały z drzew wprost na twoje włosy. Szłaś spotkać się z ukochanym, więc nic nie mogło popsuć ci humoru. Do tego niosłaś mu wspaniałą wiadomość. Siedziałaś na ławce w parku, w tym miejscu gdzie się umówiliście. Jednak Harry się nie zjawiał. Denerwowałaś się bo nigdy cię nie wystawiał. Miałaś złe przeczucia. Wstałaś z ławki i podążyłaś w stronę jego mieszkania. Twoją uwagę jednak przykuła stojąca na sygnale karetka, policja, straż... I wiele gapiów. Podeszłaś również do tłumu modląc się by to nie był on. Jednak zauważyłaś Harry'ego. Leżał bezruchu na środku ulicy, owinięty kocem. Z twoich oczu zaczął lać się potok łez. Podbiegłaś do niego i zaczęłaś krzyczeć, że przecież miał cię nie zostawiać, że nie może teraz, nie w tym momencie, kiedy akurat wszystko zaczęło być idealne. Nie posłuchał cię. Odszedł, zostawił cię samą. Stałaś teraz nad jego grobem płacząc cicho, straciłaś go na zawsze. Ale pamiętałaś co chciałaś mu wtedy powiedzieć, w ten dzień kiedy mieliście się spotkać, być ze sobą już po wieki i bawić wspólnie swoje dzieci. Jedno było już w drodze. Tak, właśnie to chciałaś mu powiedzieć, że będziecie mieli dziecko. Jednak i ono zostawiło cię samą. Zapaliłaś znicz i postawiłaś go na nagrobku. Otarłaś ociekające łzy z policzków i wpatrywałaś się w zdjęcie na pomniku.
-Tak jak ci obiecałam, żyję. Dla ciebie. Nie jest to łatwe, ale próbuję dać radę. Minął rok odkąd ostatnio się wiedzieliśmy. To długo, ale daje radę skarbie. Nie martw się o mnie. To nic, że nie zawsze pamiętam o tym żeby coś zjeść. Wiesz czasem myślę sobie, że to dobrze, że Darcy nie przyszła na świat. Nie byłabym dobrą matką bez ciebie. Kocham Cię. Wiem, że to słyszysz. Po prostu czuje to.
Usiadłaś na ławce i poczułaś ciepły wietrzyk, a po twoim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Czułaś jakby czyjś dotyk na swoim policzku. Tak, teraz miałaś pewność, że gdy mówił ci, że nigdy cię nie opuści dotrzyma słowa. Był przy tobie, przez cały ten czas. Przymknęłaś delikatnie oczy i po chwili mogłaś go już zobaczyć, poczuć jego dotyk. To było dziwne, patrzyłaś teraz na swoje ciało i jego nagrobek z góry. Spojrzałaś na swojego ukochanego i uśmiechnęłaś się do niego szeroko. Wtuliłaś się mocno w jego ciało i odeszłaś wraz z nim do niebieskiej otchłani, zwanej niebem by żyć tam z nim już na zawsze.

○ Jest to mój pierwszy one shot i chciałam się nim z wami podzielić. :) Napiszcie w komentarzu co o nim myślicie, bo gdyby się spodobał to mogłabym pisać ich więcej. :3 Ps. Nowy rozdział będzie w sobotę lub niedzielę, ponieważ w piątek i sobotę nie ma mnie w domu. :) Jeszcze raz proszę was bardzo o komentarze, bo naprawdę miło się patrzy gdy jest ich dużo. Wtedy wiem, że mam dla kogo tworzyć. :) 

1 komentarz: