UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
-Niall wstawaj już. - Liam
usiadł obok mnie na łóżku i poklepał mnie delikatnie po plecach.
-Już mamo. - wtuliłem
twarz w poduszkę, kładąc pod nią dłonie.
-Nialler ruszaj dupsko! Nie
mam zamiaru czekać na Ciebie wieczność. - kochany Lou jak zwykle
wydzierał się na pół domu budząc mnie przy okazji do końca.
-Wstaje już przecież. -
zrzuciłem z siebie koc po czym przetarłem dłońmi oczy i
przeciągnąłem się leniwie. Spojrzałem na wpół otwartymi oczami
na Liam'a i ziewnąłem.
-Dobra, a teraz skoro już
wstałeś to ubieraj się. - brązowooki chłopak wstał z mojego
łóżka i skierował się w stronę drzwi.
-Dokąd się dzisiaj
wybieramy? - uniosłem brew ku górze patrząc pytająco na chłopaka.
-Ym.. to taka jakby
niespodzianka. - Li uśmiechnął się do mnie blado po czym zniknął
za drzwiami mojego pokoju. Niespodzianka? Jakoś mało entuzjastyczny
był jak to wypowiadał. No nic. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem
białą koszulkę z krótkim rękawem i napisem 'Love is blind',
dżinsy i bieliznę. Powędrowałem do łazienki i rozebrałem się
po czym wskoczyłem pod prysznic. Zamknąłem kabinę i puściłem
wodę. Namydliłem się po czym spłukałem z siebie pianę. Stałem
pod bieżącą wodą, która spływała po moim ciele sprawiając
przyjemne uczucie. Po chwili usłyszałem trzask drzwi i kogoś, kto
właśnie usiadł na szafce.
-Bardzo ciężko Ci jest? -
to był Lou, który nie brzmiał tak wesoło jak jeszcze jakieś
dziesięć minut temu. Westchnąłem ciężko po czym wyłączyłem
wodę. Otworzyłem kabinę i chwyciłem za ręcznik. Obwiązałem
ręcznikiem swoje ciało i wyszedłem z kabiny. Lou odwrócił się i
zamknął oczy, a ja powycierałem swoje ciało i założyłem
bokserki. Podszedłem do lustra i przejrzałem się w nim. Czy aż
tak po mnie było widać, że nie zbyt dobrze to znoszę?
-Chyba bardziej niż tobie.
- odwróciłem się w stronę chłopaka i posłałem mu delikatny
uśmiech. Lou zeskoczył z szafki i podszedł do mnie tuląc mnie do
siebie.
-Wiesz mi jest tak samo
ciężko jak tobie. Ale zobaczysz, że wszystko się ułoży. -
chłopak przygryzł wargę po czym posłał mi przyjazny uśmiech.
Przymrużyłem oczy, a gdy je otworzyłem jego już nie było.
Ubrałem na siebie ubranie i wysuszyłem włosy po czym powędrowałem
do salonu, gdzie chłopcy już na mnie czekali.
-Gotowy? - Zayn uniósł
brew ku górze, a gdy skinąłem głową wyszliśmy z domu. Wsiadłem
do samochodu Liam'a i zająłem miejsce z tyłu wraz z Lou, gdyż
czarnowłosy chłopak musiał siedzieć z przodu. Tylko tam miał
dostęp do lusterek.
***OCZAMI WER***
-Jakie znowu przyjęcie?! -
spojrzałam wściekła na Hazzę. Czy on do końca oszalał?!
-Jako, że jesteśmy parą,
na jakimkolwiek przyjęciu musisz pojawiać się ze mną. -
zielonooki uśmiechnął się do mnie delikatnie i oparł się o
ścianę.
-Może ja mam inne plany na
dzisiaj? -uniosłam brew patrząc na loczka po czym zacisnęłam
wargi w cieniutką linię.
-Twoje plany na dzisiaj, to
ładnie wyglądać jako dziewczyna Harry'ego Styles'a. Będę po
Ciebie o osiemnastej. - puścił do mnie oczko po czym wyszedł z
mojego domu. Po krótkiej chwili obok mnie stała już Margaret. Ale
nic nie powiedziała, po prostu czekała cierpliwie na mój ruch.
-Margi czy ty wiesz o jakim
przyjęciu on mówił? - uniosłam brew patrząc błagalnie na
przyjaciółkę.
-Niestety nie. - czarnooka
dziewczyna zmarszczyła brwi i skrzywiła się delikatnie, na co ja
tylko westchnęłam.
-Masz jakąś elegancką
sukienkę? - przyjaciółka spojrzała na mnie jak na przybysza z
kosmosu. To, że nie przepadałam za sukienkami nie oznaczało, że
mi ich brakowało. Złapałam ją za nadgarstek i zaprowadziłam do
pokoju, który w ogóle nie był przyrządzony, stały w nim jedynie
trzy szafy i wielkie lustro. Otworzyłam szafę z eleganckimi
sukienkami, a Margi od razu zaczęła szukać między nimi czegoś
odpowiedniego. Po długim czasie prób i błędów wyciągnęła z
szafy turkusową sukienkę, która była wyszywana diamencikami. Była
to dla mnie najważniejsza sukienka. Ubrałam ją na siebie i
przejrzałam się w lustrze. Pamiętam, że gdy ją dostałam była
na mnie za duża w piesiach. Uśmiechnęłam się lekko na samo
wspomnienie. Teraz leżała na mnie idealnie. Sięgała mi do połowy
uda, była bez szelek, zwiewna. Po prostu idealna. Szybko z
przyjaciółką dobrałyśmy zwykłe czarno-turkusowe czółenka na
platformie. Spojrzałam na zegarek i oniemiałam. Była już
szesnasta czterdzieści pięć. Szybko pobiegłyśmy do łazienki.
Zrobiłam sobie makijaż, założyłam pasującą do wszystkiego
biżuterie, wzięłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej
telefon oraz kilka przydatnych rzeczy, popsikałam się perfumą i
również wrzuciłam ją do torebeczki. Nim się obejrzałam wybiła
godzina osiemnasta i punktualnie pojawił się Harry. Margi otworzyła
drzwi i przywitała się z kuzynem buziakiem w policzek po czym
wyszłam z salonu do korytarza, na którym loczek na mnie czekał.
Gdy tylko mnie ujrzał, mimowolnie jego oczy rozszerzyły się, a na
jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech.
-Wyglądasz przepowalająco.
- zielonooki chłopak wyciągnął w moim kierunku dłoń, za którą
oczywiście złapałam.
-Miejmy to już z głowy. -
spojrzałam na niego po czym wyszłam z domu uprzednio prosząc
przyjaciółkę by podlała jeszcze w nim kwiaty, ponieważ mój brat
od jakiegoś czasu w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Wsiadłam do
czarnego porshe Styles'a po czym gdy zamknął za mną drzwi, usiadł
za kierownicą. Ruszył z piskiem opon i odjechał z cwaniackim
uśmiechem. Nie chciałam z nim rozmawiać podczas jazdy. W ogóle
nie chciałam z nim rozmawiać. Po kilkunastu minutach jazdy byliśmy
już na miejscu. Nawet nie wiem gdzie byłam, ale wokół roiło się
od paparazzich. Gdy wysiadłam z auta od razu sępy mnie zaatakowały
zadając głupie pytania w stylu 'Jak to jest być panią Styles?'
WTF? Czemu media od razu nas poślubiły? Weszłam do domu i od razu
stałam się nie małą sensacją. Wszyscy ciągle mi gratulowali
'mojego chłopaka', albo to, że pięknie wyglądam i takie tam. Po
jakimś czasie Harry oświecił mnie, że jest to przyjęcie jakiegoś
tam ich kumpla, u którego zgodził się wystąpić. Słysząc jego
słowa myślałam, że Hazza wystąpi solo dopóki nie usłyszałam
pisków dziewczyn przed domem, co oznaczało, że nadjechała jakaś
kolejna sława. Nie zdawałam sobie sprawy, że nie jedna a cztery
sławy nadjechały. Nagle do środka wszedł Zayn, który widząc
mnie uśmiechnął się jednoznacznie. Za nim zaraz wszedł Liam,
który był bardzie przyjacielsko do mnie nastawiony bo od razu do
mnie podszedł.
-Łał, wyglądasz naprawdę
bosko! - uśmiechnął się do mnie chłopak i pocałował delikatnie
w policzek.
-Dziękuję Ci Liam. -
posłałam mu słaby uśmiech, po czym spojrzałam na wchodzącego do
środka Lou, który tryskał energią na każdą stronę świata.
Jednak do mnie był jakoś sceptycznie nastawiony. Po chwili wszedł
ON. Wyglądał niczym młody bóg. Rozejrzał się po pomieszczeniu i
gdy napotkał mój wzrok od razu odwrócił głowę i ruszył w innym
kierunku. Myślałam, że się popłaczę. Jednak przykleiłam do
twarzy sztuczny uśmiech i skierowałam się w stronę sceny przy
której zbierali się już ludzie.
***OCZAMI LOUIS'A***
To wszystko było już zbyt
ciężkie nie tylko dla Niall'a ale też dla mnie. Widziałem
cierpienie osób, na których mi zależy. Sam zresztą cierpiałem
nie mniej. Nagle poczułem, że ktoś wtula się w moje plecy.
Szczerze mówiąc trochę mnie to zdziwiło.
-Witaj skarbie. - dziewczyna
posłała mi uroczy uśmiech i cmoknęła mnie w policzek. Prawie
zapomniałem, że mam dziewczynę.
-Witaj Eleanor. - posłałem
jej wymuszony, lekki uśmiech i przytuliłem ją do siebie. Tę
'przewspaniałą' chwilę zniszczył Zayn, który wołał mnie na
scenę. Kocham Cię Zayn. Po drodze odciągnąłem jeszcze Liam'a od
Dan. Zrobiłem to dosyć niechętnie, ponieważ wiedziałem jak
bardzo się kochają i jak mało spędzają ze sobą czasu. Gdy
staliśmy już na scenie, która była mała, zaczęliśmy nasze
show. Jednak jeden z nas nie mógł w ogóle odnaleźć się w tym co
robił. Tym kimś był Niall. Byłem pewny, że jeszcze chwila, a
spuści Harry'emu taki wpiernicz, że go do końca życia popamięta.
Jednak blondynek się opamiętał i zaczął po prostu grać. Nie
ważne, czy źle się czujesz, czy nie masz nastroju. Na scenie
musisz być szczęśliwy. Jednak czara się przelała gdy mieliśmy
zaśpiewać More Than This.
-Tę piosenkę dedykuję
osobie naprawdę bliskiej mojemu sercu. Dan to dla Ciebie. - Liam
zadedykował piosenkę swojej ukochanej, to było takie słodkie. A
skoro Li coś powiedział, to wiedziałem, że teraz czas na mnie.
-Eleanor, kochanie to dla
Ciebie. - posłałem jej szeroki uśmiech i puściłem oczko.
Spojrzałem na Hazzę, który o mało co mnie nie zabił wzrokiem.
-Perrie wiesz, że kocham
Cię bardziej niż kto inny by mógł. - Zayn szczerzył się jak
głupi do sera. A najgorsze było to, że w zespole już nie było
trzech zajętych kolesi, tylko czterech. Czyli jeszcze jeden z nas
musiał zadedykować tę piosenkę damie swego serca. O mój Boże,
jak to brzmi.
-Wer, dzisiaj mijają
dopiero dwa tygodnie odkąd jesteśmy razem ale wiedz, że czuję
jakbyśmy byli ze sobą co najmniej od dwóch lat. Naprawdę bardzo
Cię kocham. - wzrok wszystkich ludzi skierował się na rudą, która
stała dosłownie jak wryta. Chyba się tego nie spodziewała.
Zresztą Niall chyba też nie bo zbladł niesamowicie. Jednak to było
nie ważne my musieliśmy wykonać swoją robotę. Gdy wreszcie
skończył się nasz mini koncert wszyscy nam gratulowali i takie
tam. Jednak nie chciałem tego słuchać, wolałem poszukać
przyjaciela, który gdzieś się zaszył. Poszedłem po schodach na
górę i wyszedłem na balkon, zamykając za sobą drzwi. Zauważyłem
blondynka z fajką w dłoni. Podszedłem do niego bliżej.
-Widzę, że jest naprawdę
źle skoro skłoniłeś się do takiego czynu. - oparłem się o
balustradę i przymrużyłem oczy patrząc gdzieś w dal.
-Jest mi naprawdę ciężko.
On przecież jej nie kocha. Jest z nią tylko dlatego, żebym właśnie
stał się tym czym się staje. Wrakiem. - blondyn zaciągnął się
papierosem po czym wypuścił dym z płuc i kontynuował. -On się
nigdy nie zmieni. Wtedy na wizji dostałem od niego sms-a. 'Cieszę
się, że dalej we mnie wierzysz ~ niezmienny Harry'. Byłem głupi
myśląc, że on kiedyś dorośnie. On sobie manipuluje ludźmi jak
tylko chce. Nami też, wiesz o tym? - w oczach blondyna można było
zobaczyć ból. Te emocje siedziały w nim cholernie głęboko.
Przykro mi było patrzeć na przyjaciela w takim stanie.
-Wiem, że manipuluje sobie
nami jak chce. A zwłaszcza mną. Sława go tak zmieniła. Pamiętasz
jaki był na początku? Był po prostu sobą, a teraz udaje zimnego
drania, żeby podobać się dziewczynom. Ale zobaczysz, że wszystko
będzie jak dawniej. - posłałem mu delikatny uśmiech i poklepałem
go po przyjacielsku w ramię. Wziąłem z ręki Niall'a butelkę
wódki i upiłem kilka łyków z gwinta. Nawet taki wesoły lekkoduch
jak ja miewał problemy, a tym problemem był zielonooki gówniarz, z
burzą loków na głowie. Po kilku minutach opróżniliśmy całą
butelkę i przyznam szczerze, że zaszumiało nam w głowach. Z
balkonu mieliśmy idealny widok na ogródek, w którym trwała
zabawa, w pewnej chwili jednak rozległy się piski i wrzaski
zachwycenia, gdyż Hazza wraz ze swoją dziewczyną zaczęli tańczyć
do wolnej piosenki. Niall nie mogąc na to patrzeć odwrócił się w
stronę wyjścia z balkonu, złapałem go jednak za nadgarstek. Mnie
również bolał ten widok i nie mogłem tego ukrywać. Niall
odwrócił się w moją stronę z łobuzerskim uśmiechem.
-Nie kochasz Eleanor. Ona
jest po prostu twoją koleżanką. - blondyn posłał mi szeroki
uśmiech i przybliżył się do mnie na tyle blisko, że stykaliśmy
się czołami. Nawet nie wiem kiedy nasze wargi złączyły się w
jedność. Niall wplótł dłonie w moje włosy, a ja przejechałem
palcami po jego policzkach, ujmując jego twarz w swe dłonie.
Pogłębiłem pocałunek i delikatnie przygryzłem jego wargę, przez
co on uśmiechnął się łobuzersko. Po chwili oderwaliśmy się od
siebie na jego twarzy widniał cwaniacki uśmiech. Nie powiem,
podobało mi się to. Było w tym coś nietypowego, gdy całowałem
się z El, czułem się jakbym całował się z własną siostrą, co
było okropne. A to uczucie było inne, być może dlatego, że nie
do końca wiedziałem co się ze mną dzieje.
-Masz rację, nie kocham
jej. - posłałem mu szeroki jednak diabelski uśmiech i pocałowałem
go namiętnie po raz ostatni po czym wyszliśmy z balkonu i
skierowaliśmy się ogródka.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Nie widziałeś gdzieś
Lou? - El spojrzała na mnie przerażona. Czy aż tak źle
wyglądałem?
-Nie. - posłałem jej
sztuczny uśmiech. Po chwili podszedł do nas Liam wraz z Danielle.
Zawsze jak ich widziałem rzygać mi się chciało z tej słodkości.
Jednak była to chyba jedyna para jaką znałem, która tak bardzo
się kochała. Nagle do ogródka weszli oni. Uśmiechnięci od ucha
do ucha. Widać, że nie byli trzeźwi. Super, to oni się nachlali a
ja nie?
-Lou miałeś nie pić!
Skarbie, wracamy do domu! - El darła się zbyt głośno. Znów
zaczęła swoje przedstawienie.
-Wracaj jeśli chcesz, ale
sama. I przestań mówić do mnie skarbie, ani trochę mnie to nie
bawi. - wszyscy ucichli i wsłuchiwali się w awanturę tej dwójki.
-O czym ty mówisz?! -
dziewczyna była w szoku, zresztą nie tylko ona.
-Mam już dość tego cyrku.
Nie kocham Cię. Moje serce należy do kogoś innego. - wyszczerzył
zęby w uśmiechu i po chwili było słychać tylko uderzenie i
szloch Eleanor. Lou masował delikatnie swój policzek, ale uśmiech
nie schodził z jego twarzy. Po krótkiej chwili stał przy mnie
blondynek.
-Czego chcesz? - spytałem
ostro widząc jego lekceważący uśmieszek na twarzy.
-Teraz twoja kolej kochany.
Chyba już nie chcesz grać w swoje chore gierki co nie? - zamrugał
oczami po czym posłał mi cwaniacki uśmiech, odwrócił się na
pięcie i podszedł do Lou, który stał z Liam'em i Dan. Rozejrzałem
się po ogródku by odnaleźć Wer, jednak nie udało mi się to.
Może Nialler miał racje? Czyżby mnie przejrzeli? Miałem zakaz
picia, a tak cholernie chciałbym się upić do nieprzytomności.
Idąc w stronę stolika minąłem Zayn'a, który chyba rozmawiał z
którymś z naszych agentów. Usiadłem przy stoliku i nalałem sobie
wódki do kieliszka po czym natychmiast go wypiłem i powtórzyłem
czynność. Kątem oka zauważyłem jak Lou tańczy z Nialler'em.
Zacisnąłem mocniej pięści i w tym momencie kieliszek roztrzaskał
się w mojej dłoni na kilkaset małych kawałeczków. Krew spływała
ciurkiem niczym strumyk po mojej dłoni. Nawet nie wiedziałem kiedy
Weronika kucała przy mnie owijając mi rękę bandażem. Spojrzałem
na nią i przejechałem językiem po wargach. Swoją sukienkę
zachlapała moją krwią, a po jej minie widać było, że przeraziła
się na mój widok. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją
czule w jej słodkie, malinowe usta. Oderwałem się od niej i
pokręciłem niedowierzająco głową.
-Przepraszam. - przyłożyłem
zabandażowaną dłoń do ust i spojrzałem na nią swymi zamglonymi
oczami.
-Dwa tygodnie i nie dłużej.
Wytrzymam. Tak właśnie postępują przyjaciele. - spojrzała na
mnie z delikatnym uśmiechem i przytuliła mnie do siebie delikatnie.
Zdębiałem. Przyjaciele? Naprawdę nazwała naszą toksyczną
znajomość przyjaźnią? A może po prostu mi się przesłyszało...
○ No więc jest już kolejny rozdział, trochę dłuższy od tamtego. ;) Hm.. szczerze zaczęłam się zastanawiać czy jest sens, bym pisała tego bloga nadal. Zostawcie swoje opinie w komentarzach. Dziękuję. ;D
no oczywiście ze pisz dalej... świetny jest :)
OdpowiedzUsuńPisz! Pisz!!! A nawet Masz Pisać! :D
OdpowiedzUsuńOdcinek Extra! ;D
Czekam na NN ;**
Ej, no nawet mnie nie wkurzaj z tym zastanawianiem ! ;)
OdpowiedzUsuńPisz daleej ! ;D
Świetny rozdział. Kurde, jak do tej pory, każdy, który napisałaś strasznie mi się podobał. ♥
Dawaj szybko NN, prooosze !! <3 ;*
No jasne że masz pisać, byłam w szoku jak się pocałowali xd ale dobrze przynajmiej że nie jest nudno. Czekam z niecirepliwością na kolejną część. Poza tym piszesz naprawdę dobrze ;)
OdpowiedzUsuńchce nn, i mam nadzieje ze wszystko sie bedzie dobrze :D
OdpowiedzUsuńProszę, pisz dalej : )
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział.
Jak dotąd jest po prostu świetnie ! ♥
Spinaj dupę i pisz dalej! Czekam na nowy rozdział! Oby pojawił się jak najszybciej;) Kocham! <3
OdpowiedzUsuń