21 sierpnia 2012

Rozdział 8.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
 
-Niall wstawaj już. - Liam usiadł obok mnie na łóżku i poklepał mnie delikatnie po plecach.
-Już mamo. - wtuliłem twarz w poduszkę, kładąc pod nią dłonie.
-Nialler ruszaj dupsko! Nie mam zamiaru czekać na Ciebie wieczność. - kochany Lou jak zwykle wydzierał się na pół domu budząc mnie przy okazji do końca.
-Wstaje już przecież. - zrzuciłem z siebie koc po czym przetarłem dłońmi oczy i przeciągnąłem się leniwie. Spojrzałem na wpół otwartymi oczami na Liam'a i ziewnąłem.
-Dobra, a teraz skoro już wstałeś to ubieraj się. - brązowooki chłopak wstał z mojego łóżka i skierował się w stronę drzwi.
-Dokąd się dzisiaj wybieramy? - uniosłem brew ku górze patrząc pytająco na chłopaka.
-Ym.. to taka jakby niespodzianka. - Li uśmiechnął się do mnie blado po czym zniknął za drzwiami mojego pokoju. Niespodzianka? Jakoś mało entuzjastyczny był jak to wypowiadał. No nic. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem białą koszulkę z krótkim rękawem i napisem 'Love is blind', dżinsy i bieliznę. Powędrowałem do łazienki i rozebrałem się po czym wskoczyłem pod prysznic. Zamknąłem kabinę i puściłem wodę. Namydliłem się po czym spłukałem z siebie pianę. Stałem pod bieżącą wodą, która spływała po moim ciele sprawiając przyjemne uczucie. Po chwili usłyszałem trzask drzwi i kogoś, kto właśnie usiadł na szafce.
-Bardzo ciężko Ci jest? - to był Lou, który nie brzmiał tak wesoło jak jeszcze jakieś dziesięć minut temu. Westchnąłem ciężko po czym wyłączyłem wodę. Otworzyłem kabinę i chwyciłem za ręcznik. Obwiązałem ręcznikiem swoje ciało i wyszedłem z kabiny. Lou odwrócił się i zamknął oczy, a ja powycierałem swoje ciało i założyłem bokserki. Podszedłem do lustra i przejrzałem się w nim. Czy aż tak po mnie było widać, że nie zbyt dobrze to znoszę?
-Chyba bardziej niż tobie. - odwróciłem się w stronę chłopaka i posłałem mu delikatny uśmiech. Lou zeskoczył z szafki i podszedł do mnie tuląc mnie do siebie.
-Wiesz mi jest tak samo ciężko jak tobie. Ale zobaczysz, że wszystko się ułoży. - chłopak przygryzł wargę po czym posłał mi przyjazny uśmiech. Przymrużyłem oczy, a gdy je otworzyłem jego już nie było. Ubrałem na siebie ubranie i wysuszyłem włosy po czym powędrowałem do salonu, gdzie chłopcy już na mnie czekali.
-Gotowy? - Zayn uniósł brew ku górze, a gdy skinąłem głową wyszliśmy z domu. Wsiadłem do samochodu Liam'a i zająłem miejsce z tyłu wraz z Lou, gdyż czarnowłosy chłopak musiał siedzieć z przodu. Tylko tam miał dostęp do lusterek.
***OCZAMI WER***
-Jakie znowu przyjęcie?! - spojrzałam wściekła na Hazzę. Czy on do końca oszalał?!
-Jako, że jesteśmy parą, na jakimkolwiek przyjęciu musisz pojawiać się ze mną. - zielonooki uśmiechnął się do mnie delikatnie i oparł się o ścianę.
-Może ja mam inne plany na dzisiaj? -uniosłam brew patrząc na loczka po czym zacisnęłam wargi w cieniutką linię.
-Twoje plany na dzisiaj, to ładnie wyglądać jako dziewczyna Harry'ego Styles'a. Będę po Ciebie o osiemnastej. - puścił do mnie oczko po czym wyszedł z mojego domu. Po krótkiej chwili obok mnie stała już Margaret. Ale nic nie powiedziała, po prostu czekała cierpliwie na mój ruch.
-Margi czy ty wiesz o jakim przyjęciu on mówił? - uniosłam brew patrząc błagalnie na przyjaciółkę.
-Niestety nie. - czarnooka dziewczyna zmarszczyła brwi i skrzywiła się delikatnie, na co ja tylko westchnęłam.
-Masz jakąś elegancką sukienkę? - przyjaciółka spojrzała na mnie jak na przybysza z kosmosu. To, że nie przepadałam za sukienkami nie oznaczało, że mi ich brakowało. Złapałam ją za nadgarstek i zaprowadziłam do pokoju, który w ogóle nie był przyrządzony, stały w nim jedynie trzy szafy i wielkie lustro. Otworzyłam szafę z eleganckimi sukienkami, a Margi od razu zaczęła szukać między nimi czegoś odpowiedniego. Po długim czasie prób i błędów wyciągnęła z szafy turkusową sukienkę, która była wyszywana diamencikami. Była to dla mnie najważniejsza sukienka. Ubrałam ją na siebie i przejrzałam się w lustrze. Pamiętam, że gdy ją dostałam była na mnie za duża w piesiach. Uśmiechnęłam się lekko na samo wspomnienie. Teraz leżała na mnie idealnie. Sięgała mi do połowy uda, była bez szelek, zwiewna. Po prostu idealna. Szybko z przyjaciółką dobrałyśmy zwykłe czarno-turkusowe czółenka na platformie. Spojrzałam na zegarek i oniemiałam. Była już szesnasta czterdzieści pięć. Szybko pobiegłyśmy do łazienki. Zrobiłam sobie makijaż, założyłam pasującą do wszystkiego biżuterie, wzięłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej telefon oraz kilka przydatnych rzeczy, popsikałam się perfumą i również wrzuciłam ją do torebeczki. Nim się obejrzałam wybiła godzina osiemnasta i punktualnie pojawił się Harry. Margi otworzyła drzwi i przywitała się z kuzynem buziakiem w policzek po czym wyszłam z salonu do korytarza, na którym loczek na mnie czekał. Gdy tylko mnie ujrzał, mimowolnie jego oczy rozszerzyły się, a na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech.
-Wyglądasz przepowalająco. - zielonooki chłopak wyciągnął w moim kierunku dłoń, za którą oczywiście złapałam.
-Miejmy to już z głowy. - spojrzałam na niego po czym wyszłam z domu uprzednio prosząc przyjaciółkę by podlała jeszcze w nim kwiaty, ponieważ mój brat od jakiegoś czasu w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Wsiadłam do czarnego porshe Styles'a po czym gdy zamknął za mną drzwi, usiadł za kierownicą. Ruszył z piskiem opon i odjechał z cwaniackim uśmiechem. Nie chciałam z nim rozmawiać podczas jazdy. W ogóle nie chciałam z nim rozmawiać. Po kilkunastu minutach jazdy byliśmy już na miejscu. Nawet nie wiem gdzie byłam, ale wokół roiło się od paparazzich. Gdy wysiadłam z auta od razu sępy mnie zaatakowały zadając głupie pytania w stylu 'Jak to jest być panią Styles?' WTF? Czemu media od razu nas poślubiły? Weszłam do domu i od razu stałam się nie małą sensacją. Wszyscy ciągle mi gratulowali 'mojego chłopaka', albo to, że pięknie wyglądam i takie tam. Po jakimś czasie Harry oświecił mnie, że jest to przyjęcie jakiegoś tam ich kumpla, u którego zgodził się wystąpić. Słysząc jego słowa myślałam, że Hazza wystąpi solo dopóki nie usłyszałam pisków dziewczyn przed domem, co oznaczało, że nadjechała jakaś kolejna sława. Nie zdawałam sobie sprawy, że nie jedna a cztery sławy nadjechały. Nagle do środka wszedł Zayn, który widząc mnie uśmiechnął się jednoznacznie. Za nim zaraz wszedł Liam, który był bardzie przyjacielsko do mnie nastawiony bo od razu do mnie podszedł.
-Łał, wyglądasz naprawdę bosko! - uśmiechnął się do mnie chłopak i pocałował delikatnie w policzek.
-Dziękuję Ci Liam. - posłałam mu słaby uśmiech, po czym spojrzałam na wchodzącego do środka Lou, który tryskał energią na każdą stronę świata. Jednak do mnie był jakoś sceptycznie nastawiony. Po chwili wszedł ON. Wyglądał niczym młody bóg. Rozejrzał się po pomieszczeniu i gdy napotkał mój wzrok od razu odwrócił głowę i ruszył w innym kierunku. Myślałam, że się popłaczę. Jednak przykleiłam do twarzy sztuczny uśmiech i skierowałam się w stronę sceny przy której zbierali się już ludzie.
***OCZAMI LOUIS'A***
To wszystko było już zbyt ciężkie nie tylko dla Niall'a ale też dla mnie. Widziałem cierpienie osób, na których mi zależy. Sam zresztą cierpiałem nie mniej. Nagle poczułem, że ktoś wtula się w moje plecy. Szczerze mówiąc trochę mnie to zdziwiło.
-Witaj skarbie. - dziewczyna posłała mi uroczy uśmiech i cmoknęła mnie w policzek. Prawie zapomniałem, że mam dziewczynę.
-Witaj Eleanor. - posłałem jej wymuszony, lekki uśmiech i przytuliłem ją do siebie. Tę 'przewspaniałą' chwilę zniszczył Zayn, który wołał mnie na scenę. Kocham Cię Zayn. Po drodze odciągnąłem jeszcze Liam'a od Dan. Zrobiłem to dosyć niechętnie, ponieważ wiedziałem jak bardzo się kochają i jak mało spędzają ze sobą czasu. Gdy staliśmy już na scenie, która była mała, zaczęliśmy nasze show. Jednak jeden z nas nie mógł w ogóle odnaleźć się w tym co robił. Tym kimś był Niall. Byłem pewny, że jeszcze chwila, a spuści Harry'emu taki wpiernicz, że go do końca życia popamięta. Jednak blondynek się opamiętał i zaczął po prostu grać. Nie ważne, czy źle się czujesz, czy nie masz nastroju. Na scenie musisz być szczęśliwy. Jednak czara się przelała gdy mieliśmy zaśpiewać More Than This.
-Tę piosenkę dedykuję osobie naprawdę bliskiej mojemu sercu. Dan to dla Ciebie. - Liam zadedykował piosenkę swojej ukochanej, to było takie słodkie. A skoro Li coś powiedział, to wiedziałem, że teraz czas na mnie.
-Eleanor, kochanie to dla Ciebie. - posłałem jej szeroki uśmiech i puściłem oczko. Spojrzałem na Hazzę, który o mało co mnie nie zabił wzrokiem.
-Perrie wiesz, że kocham Cię bardziej niż kto inny by mógł. - Zayn szczerzył się jak głupi do sera. A najgorsze było to, że w zespole już nie było trzech zajętych kolesi, tylko czterech. Czyli jeszcze jeden z nas musiał zadedykować tę piosenkę damie swego serca. O mój Boże, jak to brzmi.
-Wer, dzisiaj mijają dopiero dwa tygodnie odkąd jesteśmy razem ale wiedz, że czuję jakbyśmy byli ze sobą co najmniej od dwóch lat. Naprawdę bardzo Cię kocham. - wzrok wszystkich ludzi skierował się na rudą, która stała dosłownie jak wryta. Chyba się tego nie spodziewała. Zresztą Niall chyba też nie bo zbladł niesamowicie. Jednak to było nie ważne my musieliśmy wykonać swoją robotę. Gdy wreszcie skończył się nasz mini koncert wszyscy nam gratulowali i takie tam. Jednak nie chciałem tego słuchać, wolałem poszukać przyjaciela, który gdzieś się zaszył. Poszedłem po schodach na górę i wyszedłem na balkon, zamykając za sobą drzwi. Zauważyłem blondynka z fajką w dłoni. Podszedłem do niego bliżej.
-Widzę, że jest naprawdę źle skoro skłoniłeś się do takiego czynu. - oparłem się o balustradę i przymrużyłem oczy patrząc gdzieś w dal.
-Jest mi naprawdę ciężko. On przecież jej nie kocha. Jest z nią tylko dlatego, żebym właśnie stał się tym czym się staje. Wrakiem. - blondyn zaciągnął się papierosem po czym wypuścił dym z płuc i kontynuował. -On się nigdy nie zmieni. Wtedy na wizji dostałem od niego sms-a. 'Cieszę się, że dalej we mnie wierzysz ~ niezmienny Harry'. Byłem głupi myśląc, że on kiedyś dorośnie. On sobie manipuluje ludźmi jak tylko chce. Nami też, wiesz o tym? - w oczach blondyna można było zobaczyć ból. Te emocje siedziały w nim cholernie głęboko. Przykro mi było patrzeć na przyjaciela w takim stanie.
-Wiem, że manipuluje sobie nami jak chce. A zwłaszcza mną. Sława go tak zmieniła. Pamiętasz jaki był na początku? Był po prostu sobą, a teraz udaje zimnego drania, żeby podobać się dziewczynom. Ale zobaczysz, że wszystko będzie jak dawniej. - posłałem mu delikatny uśmiech i poklepałem go po przyjacielsku w ramię. Wziąłem z ręki Niall'a butelkę wódki i upiłem kilka łyków z gwinta. Nawet taki wesoły lekkoduch jak ja miewał problemy, a tym problemem był zielonooki gówniarz, z burzą loków na głowie. Po kilku minutach opróżniliśmy całą butelkę i przyznam szczerze, że zaszumiało nam w głowach. Z balkonu mieliśmy idealny widok na ogródek, w którym trwała zabawa, w pewnej chwili jednak rozległy się piski i wrzaski zachwycenia, gdyż Hazza wraz ze swoją dziewczyną zaczęli tańczyć do wolnej piosenki. Niall nie mogąc na to patrzeć odwrócił się w stronę wyjścia z balkonu, złapałem go jednak za nadgarstek. Mnie również bolał ten widok i nie mogłem tego ukrywać. Niall odwrócił się w moją stronę z łobuzerskim uśmiechem.
-Nie kochasz Eleanor. Ona jest po prostu twoją koleżanką. - blondyn posłał mi szeroki uśmiech i przybliżył się do mnie na tyle blisko, że stykaliśmy się czołami. Nawet nie wiem kiedy nasze wargi złączyły się w jedność. Niall wplótł dłonie w moje włosy, a ja przejechałem palcami po jego policzkach, ujmując jego twarz w swe dłonie. Pogłębiłem pocałunek i delikatnie przygryzłem jego wargę, przez co on uśmiechnął się łobuzersko. Po chwili oderwaliśmy się od siebie na jego twarzy widniał cwaniacki uśmiech. Nie powiem, podobało mi się to. Było w tym coś nietypowego, gdy całowałem się z El, czułem się jakbym całował się z własną siostrą, co było okropne. A to uczucie było inne, być może dlatego, że nie do końca wiedziałem co się ze mną dzieje.
-Masz rację, nie kocham jej. - posłałem mu szeroki jednak diabelski uśmiech i pocałowałem go namiętnie po raz ostatni po czym wyszliśmy z balkonu i skierowaliśmy się ogródka.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Nie widziałeś gdzieś Lou? - El spojrzała na mnie przerażona. Czy aż tak źle wyglądałem?
-Nie. - posłałem jej sztuczny uśmiech. Po chwili podszedł do nas Liam wraz z Danielle. Zawsze jak ich widziałem rzygać mi się chciało z tej słodkości. Jednak była to chyba jedyna para jaką znałem, która tak bardzo się kochała. Nagle do ogródka weszli oni. Uśmiechnięci od ucha do ucha. Widać, że nie byli trzeźwi. Super, to oni się nachlali a ja nie?
-Lou miałeś nie pić! Skarbie, wracamy do domu! - El darła się zbyt głośno. Znów zaczęła swoje przedstawienie.
-Wracaj jeśli chcesz, ale sama. I przestań mówić do mnie skarbie, ani trochę mnie to nie bawi. - wszyscy ucichli i wsłuchiwali się w awanturę tej dwójki.
-O czym ty mówisz?! - dziewczyna była w szoku, zresztą nie tylko ona.
-Mam już dość tego cyrku. Nie kocham Cię. Moje serce należy do kogoś innego. - wyszczerzył zęby w uśmiechu i po chwili było słychać tylko uderzenie i szloch Eleanor. Lou masował delikatnie swój policzek, ale uśmiech nie schodził z jego twarzy. Po krótkiej chwili stał przy mnie blondynek.
-Czego chcesz? - spytałem ostro widząc jego lekceważący uśmieszek na twarzy.
-Teraz twoja kolej kochany. Chyba już nie chcesz grać w swoje chore gierki co nie? - zamrugał oczami po czym posłał mi cwaniacki uśmiech, odwrócił się na pięcie i podszedł do Lou, który stał z Liam'em i Dan. Rozejrzałem się po ogródku by odnaleźć Wer, jednak nie udało mi się to. Może Nialler miał racje? Czyżby mnie przejrzeli? Miałem zakaz picia, a tak cholernie chciałbym się upić do nieprzytomności. Idąc w stronę stolika minąłem Zayn'a, który chyba rozmawiał z którymś z naszych agentów. Usiadłem przy stoliku i nalałem sobie wódki do kieliszka po czym natychmiast go wypiłem i powtórzyłem czynność. Kątem oka zauważyłem jak Lou tańczy z Nialler'em. Zacisnąłem mocniej pięści i w tym momencie kieliszek roztrzaskał się w mojej dłoni na kilkaset małych kawałeczków. Krew spływała ciurkiem niczym strumyk po mojej dłoni. Nawet nie wiedziałem kiedy Weronika kucała przy mnie owijając mi rękę bandażem. Spojrzałem na nią i przejechałem językiem po wargach. Swoją sukienkę zachlapała moją krwią, a po jej minie widać było, że przeraziła się na mój widok. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją czule w jej słodkie, malinowe usta. Oderwałem się od niej i pokręciłem niedowierzająco głową.
-Przepraszam. - przyłożyłem zabandażowaną dłoń do ust i spojrzałem na nią swymi zamglonymi oczami.
-Dwa tygodnie i nie dłużej. Wytrzymam. Tak właśnie postępują przyjaciele. - spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem i przytuliła mnie do siebie delikatnie. Zdębiałem. Przyjaciele? Naprawdę nazwała naszą toksyczną znajomość przyjaźnią? A może po prostu mi się przesłyszało...

○ No więc jest już kolejny rozdział, trochę dłuższy od tamtego. ;) Hm.. szczerze zaczęłam się zastanawiać czy jest sens, bym pisała tego bloga nadal. Zostawcie swoje opinie w komentarzach. Dziękuję. ;D

7 komentarzy:

  1. no oczywiście ze pisz dalej... świetny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. .KamCiaaa ! ;***21 sierpnia 2012 23:33

    Pisz! Pisz!!! A nawet Masz Pisać! :D
    Odcinek Extra! ;D
    Czekam na NN ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, no nawet mnie nie wkurzaj z tym zastanawianiem ! ;)
    Pisz daleej ! ;D
    Świetny rozdział. Kurde, jak do tej pory, każdy, który napisałaś strasznie mi się podobał. ♥

    Dawaj szybko NN, prooosze !! <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. No jasne że masz pisać, byłam w szoku jak się pocałowali xd ale dobrze przynajmiej że nie jest nudno. Czekam z niecirepliwością na kolejną część. Poza tym piszesz naprawdę dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. chce nn, i mam nadzieje ze wszystko sie bedzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę, pisz dalej : )
    Czekam na następny rozdział.
    Jak dotąd jest po prostu świetnie ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Spinaj dupę i pisz dalej! Czekam na nowy rozdział! Oby pojawił się jak najszybciej;) Kocham! <3

    OdpowiedzUsuń