11 sierpnia 2012

Rozdział 7.

-Powaliło Cię do końca?! - Margaret patrzyła na kuzyna z szeroko otwartymi oczami. Widziałam, że to jej się wydawało chore, w zasadzie nie tylko jej.
-Uspokój się, to potrwa góra miesiąc. Muszę się jakoś naprostować. - Harry wzruszył mimowolnie ramionami i rozsiadł się wygodnie w fotelu. Na jego twarzy nie było żadnych emocji.
-Weronika powiedz coś. Nie możesz się na to zgodzić. - przyjaciółka patrzyła na mnie wciąż będąc w szoku. Przypatrywała mi się z założonymi na piersiach rękami. Odwróciłam wzrok patrząc teraz w okno. Dla mnie to była sytuacja bez wyjścia.
-Margaret, nie mam innego wyjścia. Muszę się na to zgodzić... - wypowiedziałam te słowa półszeptem. Nie widziałam twarzy loczka, ale i tak wiedziałam, że pewnie teraz malował się na niej głupi, triumfalny uśmiech.
-Masz! Możesz się na to nie zgodzić. - czarnooka dziewczyna podeszła do mnie i położyła swoją dłoń na moim ramieniu i posłała mi delikatny uśmiech. Boże, dlaczego tak mi utrudniasz życie?
-Nie mam! Nie zrozumiesz tego nigdy. - zrzuciłam jej dłoń ze swego ramienia i posyłając zimne spojrzenie Harry'emu podeszłam do okna. Obróciłam się do szyby tyłem i opierając się dłońmi o parapet skrzyżowałam w kostkach nogi.
-Wiesz, że to wcale nie pomoże Ci w zdobyciu sympatii Niall'a ? - Margi uderzyła w mój czuły punkt. Tak, wiedziałam o tym, ale nie chciałam o tym pamiętać. Przymrużyłam delikatnie oczy po czym wzięłam głęboki wdech.
-Tak wiem, że wcale mi to nie pomoże, wręcz zaszkodzi. Ale jakoś mu to wszystko wytłumaczę po tym wszystkim. Zresztą Harry powiedział, że mi w tym pomoże. - przeniosłam wzrok na loczersa, który siedział jak posąg w fotelu i chyba nad czymś rozmyślał, po czym pokiwał twierdząco głową. Chyba nawet nie wiedział o czym rozmawiamy. Margi spojrzała na niego po czym usiadła po turecku na swoim łóżku.
-To kiedy zaczynamy ? - Harry przerwał panującą w pokoju ciszę. Nie chciałam odpowiadać, a mój rozsądek podpowiadał mi, że jestem głupia i nie powinnam tego robić jeśli chce mieć jakieś szanse u Niall'a. Jednak ja słuchałam tego co podpowiadało mi serce. Tak, jednak miłość wygrała.
-Jak najszybciej, chciałabym mieć to już z głowy. - powiedziałam stanowczym jednak cichym tonem i odwróciłam się plecami do nich. Wyjrzałam za okno i przyglądałam się w zamyśleniu zachodzącemu słońcu. Miałam złe przeczucia.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Chyba zaczynałam mieć już dość, a to wszystko miało trwać jakoś miesiąc. Dlaczego tak długo?! Siedziałam na krześle i przeglądałam te wszystkie plotkarskie stronki z obrzydzeniem. Tak, rzygałam już tymi wszystkimi 'newsami'.Wszędzie było to samo. Radio, telewizja, internet, prasa. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać.
'-Harry czy mogę się wycofać z tego wszystkiego?' - wysłałam go i usiadłam na kanapie. W domu było ciemno, bo każde okno było zasłonięte roletą. Mój brat siedział w swoim pokoju i jakoś od około trzech dni nie odezwał się do mnie ani słowem, a przecież to wszystko było dla niego. Westchnęłam głęboko i wzięłam do ręki wibrujący telefon by odczytać wiadomość.
'-Za późno kochana. Jeszcze tylko dwadzieścia trzy dni. Dasz radę.' - przeczytałam te słowa i myślałam, że rzygnę. Aż dwadzieścia trzy dni, najgorszych w moim życiu. Myślałam, że nie mogło być gorzej dopóki mój telefon nie za wibrował po raz drugi. Zdziwiłam się widząc nadawcę. Ciekawe, czego chciał ode mnie Niall. Może chciał mi napisać jaką jestem suką? Nie myśląc więcej wzięłam się do czytania sms-a.
'-Nie wiem po co w ogóle zaczynałaś ze mną znajomość. Jesteś cholernie perfidną osobą. Mam nadzieje, że już nigdy się nie zobaczymy. Zapomnijmy o sobie, ok? ~ Niall.' - przeczytałam to, a do moich oczu napłynęły łzy. Jednak szybko uniosłam wzrok by czasem nie spłynęły po moich policzkach. Godząc się na to wszystko wiedziałam, że tak będzie, że Niall może mnie znienawidzić. Liczyłam się z tym, ale myślałam, że może jednak tak wcale nie będzie. Już chciałam pisać do loczersa, jakiegoś ckliwego sms-a, jednak on mnie uprzedził.
'-Tak, też dostałem sms-a od Niallera. I uwierz mi również mocno Cię nienawidzę jak ty mnie.' - ehe, super. Dzięki loczuś, poprawiłeś mi humor. Mam nadzieje, że kiedyś w piekle jakieś stworzenie ukłuje cię swymi widłami w dupę bardzo mocno.
***OCZAMI NIALL'A***
Nigdy w życiu nie przypuszczałbym nawet, że osoba, która była mi tak bliska, nagle będzie dla mnie tak daleka. Nie wiem dlaczego Harry tak bardzo zaczął komplikować sobie jak i również mi życie. Bezduszna kreatura, która miała kamień zamiast serca? Spokojnie mógłbym tak teraz o nim powiedzieć. Siedziałem w fotelu, a na kolanach trzymałem laptopa. Przeglądałem te wszystkie stronki nie tylko plotkarskie. Po prostu na każdej stronie był tylko jeden i ten sam temat. Bałem się, że jak otworzę lodówkę to jeszcze tam coś na ten temat znajdę, a przecież zaglądałem do niej praktycznie cały czas. Chociaż właściwie, to dawno do niej nie zaglądałem. Od jakiegoś czasu prawie w ogóle przestałem jeść.
-Niall na pewno wszystko z Tobą w porządku? Od pewnego czasu siedzisz w dresie przed laptopem, nic nie jesz... - Liam usiadł na nałokietniku fotela, a ja szybko zamknąłem laptopa i przeniosłem wzrok na niego.
-Masz rację. Internet zbyt wciąga. - posłałem mu sztuczny uśmiech i wstałem z fotela odkładając szatańskie urządzenie jakim był laptop na stolik po czym poprawiłem swoje spodnie i skierowałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zlustrowałem zawartość jednak nic nie przykuło specjalnie mojej uwagi, przez co zamknąłem drzwiczki lodówki i wróciłem do salonu. Liam przez cały czas siedział w tym samym miejscu patrząc na mnie.
-Naprawdę nic mi nie jest. - posłałem mu delikatny uśmiech i włożyłem dłonie do kieszeni spodni.
-Przecież widzę, że jest inaczej. - chłopak przyglądał mi się. Gdyby mógł pewnie właśnie wdarłby się do mojego umysłu, by odczytać o czym myślę. -Dalej zamartwiasz się tą całą sytuacją, która panuje? Jak tak dalej będziesz żył tylko tym to zwariujesz. - Li westchnął głęboko i spuścił wzrok.
-Liam. - podszedłem do niego bliżej i przykucnąłem przy nim, patrzyłem teraz głęboko w jego oczy. -To nie jest tak, że jakoś mnie ta sytuacja specjalnie dotknęła. Po prostu jest mi ciężej niż wam, bo... mam do tego większy powód. - wyprostowałem się do pozycji stojącej i spojrzałem w okno. -Po prostu dobija mnie pewien fakt. - przygryzłem delikatnie wargę, a moje oczy zaszkliły się. W moim gardle pojawiła się jakaś gula, którą po chwili przełknąłem, unosząc wzrok ku górze by się nie rozpłakać.
-Jaki? - brązowowłosy chłopak dalej drążył temat. Jakby mi nie było wystarczająco ciężko.
-Że straciłem przyjaciela. - nie wytrzymałem, nie mogłem po prostu powstrzymać swoich emocji. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, a Liam wstał z fotela i przytulił mnie mocno do siebie gładząc po głowie.
-Zobaczysz, jeszcze wszystko będzie jak dawniej. - posłał mi pocieszający uśmiech, przez co ja sam się uśmiechnąłem. Nagle do pokoju wpadł zdyszany Lou.
-Chłooopaaakiii! - przeciągał słowo uśmiechając się uroczo. Zawsze jak tak robił nie kryło się za tym nic dobrego. -Zapomniałem wam wczoraj powiedzieć, że dzisiaj mamy wywiad u nas w domu. Wywiad zacznie się o drugiej. - Lou posłał nam szeroki uśmiech po czym pobiegł do swojego pokoju. Spojrzałem na zegarek i zdębiałem.
-O kurwa, mamy dziesięć minut na ogarnięcie. - powiedziałem pełen przerażenia do Liam'a, który już biegł w stronę pokoju. - Lou zajebie Cię kiedyś ! - wrzasnąłem na cały dom biegnąc na górę.
-Też Cię kocham blondasku ! - chłopak odkrzyknął do mnie, a ja pokręciłem z dezaprobatą głową śmiejąc się pod nosem. Wbiegłem do pokoju i szybko zabrałem jakieś czyste rzeczy. Przebrałem się w nie i jakoś ułożyłem swoje niesforne włosy w artystyczny nieład. Po chwili usłyszałem bicie dzwonów. Druga. Zbiegłem na dół i zdębiałem widząc już wszystkich kamerzystów oraz chłopaków siedzących na kanapie. Paul patrzył na mnie w taki sposób, że wolałem aby nie patrzył na mnie w ogóle.
-O i wreszcie zszedł do nas zaginiony. - dziennikarka posłała mi szeroki uśmiech, na co jej odpowiedziałem półuśmieszkiem. Usiadłem pomiędzy Lou i Liam'em. Wywiad był dla mnie cholernie nużący. Ciągle te same pytania, zero kreatywności ze strony dziennikarzy. Każdy chciał wiedzieć w zasadzie to samo, co inny dziennikarz. Ja się pytam po co?! Mogliby po prostu wejść na pierwszy lepszy portal i mieli by te odpowiedzi bez jakiegokolwiek wysiłku. Na większość pytań odpowiadał Liam i Zayn, Lou od czasu do czasu coś tam się wtrącił. Ja natomiast siedziałem nic nie mówiąc. Wiedziałem, że menadżer będzie na mnie zły, że tak się zachowywałem podczas wywiadu, który leciał na żywo jednak ja nie miałem ochoty odpowiadać na te same pytania. Po chwili reporterka zwróciła się z pytaniem wprost do mnie.
-A ty Niall co sądzisz o zachowaniu Harry'ego ? - patrzyła na mnie uważnie z uniesioną brwią. Czułem wzrok ich wszystkich na sobie, przejechałem językiem po wargach by je zwilżyć i zacząłem.
-Harry ma dopiero osiemnaście lat. Wiem, że to zachowanie jest tylko przejściowe. Mamy z chłopakami nadzieje, że jednak szybko odwidzi mu się takie zachowanie. - posłałem dziennikarce sztuczny uśmiech, przytaknęła mi i znów dręczyła pytaniami resztę. Dlaczego zawsze musiałem mówić tę wyuczoną regułkę? Nie mogłem powiedzieć prawdy? Że ten debil nigdy się nie zmieni? Widziałem strach w oczach Paul'a, pewnie myślał, że będę na tyle głupi i odpowiem tak jak każe mi serce. Nagle poczułem w kieszeni wibracje. Sms. Od Harry'ego.
'-Cieszę się, że nadal we mnie wierzysz. ~ niezmienny Harry' – gdy przeczytałem tego sms-a, zacisnąłem dłonie w pięści. Wiedziałem, że to był sarkazm. Nagle poczułem wzrok kobiety na sobie, Li delikatnie poklepał mnie po ramieniu.
-Czy wszystko w porządku ? - kobieta uniosła brew patrząc na mnie.
-Tak, tak. W jak najlepszym. - posłałem jej fałszywy uśmiech.
-Dobrze, w takim razie Niall. Może odpowiesz mi na ostatnie pytanie.
-Oczywiście. - zmarszczyłem delikatnie brwi, chłopcy patrzyli na mnie z przerażeniem, a Lou delikatnie pogładził mnie po nodze, jakby chciał mi powiedzieć 'wszystko będzie dobrze' bądź 'spokojnie stary'.
-Co sądzisz o nowej dziewczynie Harry'ego? Niejakiej Weronice Smith? - gdy usłyszałem to pytanie myślałem, że się przesłyszałem. Kobieta wpatrywała się we mnie, a mi coś ugrzęzło w gardle. Przełknąłem głośno ślinę i przymrużyłem oczy. Nie dość, że ciągle o tym wszędzie trąbili, to jeszcze miałem coś odpowiedzieć? Paul chyba nie przewidział, że zapytają mnie o to, więc nie przygotował mi odpowiedzi, co oznaczało, że miałem na nią odpowiedzieć dobrowolnie.
-Co sądzę o ich związku? Moim zdaniem są stworzeni dla siebie. - posłałem jej słaby uśmiech. Chłopcy odetchnęli w ulgą i mój menadżer chyba też, jednak ja wcale nie skończyłem swojej wypowiedzi na ten temat. -Rozumieją się wspaniale. Jak to Harry kiedyś mi napisał, ona jest jego damską wersją. - posłałem jej wymuszony uśmiech po czym wstałem z kanapy. -Koniec wywiadu? Mogę już iść? - skierowałem się w stronę schodów, jednak Paul złapał mnie za nadgarstek, wyszarpałem się z jego mocnego uścisku i warknąłem na niego wściekły po czym powędrowałem po schodach do swojego pokoju, by zamknąć się w nim i pobyć sam ze sobą. Pukali do mojego pokoju. Nie odzywałem się w ogóle. Chcieli ze mną pogadać, jednak ja nie chciałem rozmawiać z nimi. Musiałem pobyć sam i wszystko przemyśleć. Jeżeli atmosfera między mną i Harry'm się nie polepszy, a nic na to nie wskazywało któryś z nas musiałby opuścić zespół. Nie mógłbym stać obok loczka, czy rozmawiać z nim jak gdyby nigdy nic. A to wszystko przez dziewczynę, której tak naprawdę nie znam. Czy to nie dziwne? Bo jak dla mnie nawet bardzo. Spojrzałem kątem okna na gazetę leżącą na podłodze. Na pierwszej stronie było wielkie zdjęcie loczunia i rudej z podpisem 'Zakochana para'. Dlaczego ja? Dlaczego to wszystko przydarzyło się mi? Otworzyłem okno na oścież by się dotlenić po czym usiadłem na parapecie wpatrując się w dal. Coraz bardziej zastanawiałem się czy jest sens trwać dalej w tym gównie jakim jest życie.

○ Przepraszam, że tak długo nie dodawałam wpisu jednak byłam na wakacjach. Teraz znów mnie nie będzie, więc nowy rozdział będzie za tydzień. ;) Myślę, że ten rozdział może niektórych zaskoczyć.;D

3 komentarze:

  1. .KamCiaaa ! ;***11 sierpnia 2012 13:45

    Wow ;)
    Harry mnie denerwuje powoli ;D
    Biedny Nialler ;(
    Odcinek Świetny! :D
    Czekam na NN ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że cie nie będzie ;( czekam z niecierpiliwością na następny rozdział, mam nadzieję że dłuższy. Troche szkoda mi Niall'a jak pomyślałam że sama mogłabym go ranić to normalnie masakra. Pisz, pisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej kochana dawaj nowy rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń