***OCZAMI HARRY'EGO***
Obudziły mnie promienie
słońca wpadające przez okno do mojego pokoju wprost na moją
twarz. Skrzywiłem się delikatnie i leniwie otworzyłem oczy po czym
natychmiast je zmrużyłem, gdyż oślepiało mnie słońce.
Westchnąłem ciężko i spojrzałem na zegarek, który miałem na
ręce. Było cztery po dziewiątej. O tej godzinie zazwyczaj
przewracałem się na drugi bok, a nie zwlekałem się z łóżka. W
pokoju obok było cicho, co oznaczało, że Margaret jeszcze śpi.
Nie chcąc jej budzić chodziłem po całym pokoju jak najciszej
potrafiłem. Ubrałem na siebie szarą koszulkę z krótkim rękawem
i jakimś nadrukiem na niej, na nogi założyłem swoje czarne rurki,
a na stopy czarne conversy, które wyglądały jak nowe. Złapałem
do ręki telefon i spojrzałem na ekran na którym widniało
powiadomienie o nowej wiadomości. Szybko kliknąłem 'otwórz' i
spojrzałem na nadawcę, a później na wiadomość. Uśmiechnąłem
się do siebie łobuzersko po czym włożyłem telefon do kieszeni
spodni i skierowałem się do łazienki. Stojąc przed lustrem
rozczesałem palcami włosy, a z moich ust uśmiech nie schodził
nawet na sekundę. Wszystko układało się wedle mojego planu z
czego byłem niezmiernie zadowolony. Po chwili do łazienki weszła
zaspana jeszcze Marg, która na sobie miała jedynie krótką
koszulkę z napisem 'I love sleep' i majtki. Tak trochę mnie to
przeraziło. Owszem była moją kuzynką itd., nie raz widzieliśmy
siebie w bieliźnie czy nawet nago, ale byliśmy wtedy mali. Nie
mniej jednak ta sytuacja mnie trochę krępowała.
-Cześć Harry, jak Ci się
spało, jak wrażenia? - czarnooka dziewczyna wyglądała jakby
jeszcze spała. Czy to, że przebywałem w łazience w ogóle jej nie
przeszkadzało?
-E cześć Margaret. -
wyjąkałem wreszcie i wtedy zauważyłem jak kuzynka otwiera szeroko
oczy, chyba dopiero teraz dotarło do niej, że stoi przede mną
praktycznie pół nago.
-Boże, Harry co ty tu
robisz?! - zaśmiałem się widząc jej minę.
-Tak właściwie, to
korzystałem z łazienki dopóki nie weszłaś. - mina Margi była po
prostu nieziemska, nie mogłem przez to opanować śmiechu.
-Dobrze, że nie weszłam
tutaj bez ubrania. - dziewczyna zaśmiała się kręcąc
niedowierzająco głową. -Dobra a teraz wynocha bo chce wziąć
prysznic.
-Oczywiście. Miłego yy
prysznica, znaczy dnia. - uśmiechnąłem się do niej szeroko po
czym spojrzałem na swój zegarek. Było już po dziesiątej.
Zbiegłem po schodach na dół do kuchni by zrobić sobie coś do
jedzenia. W pomieszczeniu panował nie lada rumor. London robiła
jajecznicę, dziewczynki przekrzykiwały się jedna przez drugą
kłócąc się kto jest lepszy czy Miley Cyrus czy Selena Gomez.
Jednak gdy małe zauważyły mnie zamilknęły. Zapadła taka cisza,
że słychać było skwierczące jajka na patelni. Po krótkiej
chwili jednak podeszła do mnie Paris, a przynajmniej tak mi się
wydawało. W zasadzie dawno ich nie widziałem, trochę się
zmieniły, a ja długo do nich nie przyjeżdżałem. Wtedy coś do
mnie dotarło. Byłem taki egoistyczny, nawet dla swojej najbliższej
rodziny.
-Paris tak? - spojrzałem na
dziewczynkę i posłałem jej delikatny uśmiech. Dziewczynka tylko
westchnęła po czym spojrzała mi prosto w oczy.
-Nie, ja jestem Venice. -
brązowooka dziewczynka, była ubrana w czerwoną sukieneczkę, a w
jej jasnobrązowych włosach były wplecione czerwone kokardki.
Spojrzałem kątem oka na uśmiechniętą London, która doprawiała
jajecznicę. -Harry, powiesz Paris, że Selena jest lepsza od Miley?
- Veni zrobiła duże oczka i ułożyła usta w podkówkę.
-A nie prawda, bo Miley jest
lepsza! - siostra wytknęła do niej język krzyżując ręce na
klatce piersiowej. Przywołałem gestem do siebie drugą z
dziewczynek, która była ubrana w jakieś dżinsowe spodnie, a na
koszulce miała Miley. Jej włosy były związane w koński ogon.
Mała podeszła do mnie niepewnie więc poklepałem swoje kolano
gdzie od razu usiadła Venice, a na drugim Paris.
-Posłuchajcie mnie
dziewczynki. Nie ma sensu sprzeczać się o to, która z nich jest
lepsza. Oby dwie są dobre w tym co robią. To dobrze, że macie
odmienne zdanie i go bronicie, to znaczy, że w przyszłości
poradzicie sobie w szkole. Nikt wami nie będzie manipulował.
Przecież nie musicie lubić tej samej osoby. Ja na przykład lubię
Coldplay, a mój przyjaciel Zayn lubi Nirvane. - zatrzymałem się
tutaj na chwilę i wziąłem głębszy wdech. Właśnie opowiadałem
o swoim przyjacielu, z którym tak jak bliźniaczki sprzeczałem się,
który zespół jest lepszy. Posłałem im promienny uśmiech po czym
dokończyłem. -Dwa inne zespoły. Jednak jak widać, to nie stoi na
przeszkodzie by się przyjaźnić. Więc nie kłóćcie się już o
to, która z nich jest lepsza bo to nie ma znaczenia. - posłałem
dziewczynkom uroczy uśmiech po czym oby dwie delikatnie w tym samym
czasie mnie przytuliły. Coś mnie nagle ukłuło w sercu. Oho super,
właśnie coś się wzbudziło w Harry'm Styles'ie. Po prostuuuu
zajebiście. Gdy dziewczynki zeszły z moich kolan i pobiegły do
salonu by pooglądać jakieś bajki do moich uszu dobiegł odgłos
klaskania. Spojrzałem na rudowłosą dziewczynę i zmarszczyłem
brwi. Kładła mi przed nosem jajecznicę, a że byłem głodny od
razu wziąłem się za jedzenie.
-No no, jeszcze nikt nie
mówił takich mądrych słów w kierunku bliźniaczek. -
niebieskooka dziewczyna usiadła naprzeciw mnie zabierając się do
jedzenia swojej porcji. -W zasadzie, mówiąc szczerze, nie
przypuszczałam Harry, że nadal jesteś taki mądry. - posłała mi
delikatny uśmiech przeżuwając jedzenie. Świetnie, własna kuzynka
miała mnie za debila.
-Ymm. Dzięki? - spojrzałem
na nią drapiąc się jedną ręką w kark. To był ten moment kiedy
kompletnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Spojrzałem na zegarek
i natychmiast się zerwałem. -Jakby Margaret się pytała gdzie
jestem, powiedz, że jak wrócę to jej wszystko wytłumaczę. -
nawet nie czekałem na odpowiedź London po prostu wybiegłem z domu
i skierowałem się do lasu. Przechodząc przez ten gąszcz dotarłem
wreszcie na polanę. Podszedłem do wielkiego głazu, który leżał
obok jeziora. Pamiętam, że jak przyjeżdżałem tu na wakacje to
skakaliśmy do wody otóż właśnie z tej skały. Oparłem się
plecami o ścianę głazu i wpatrywałem się w wijącą się
rzeczkę, która swój koniec miała w ów jeziorze. Spojrzałem
mimowolnie na zegarek, który wybił równo dwunastą.
***OCZAMI WER***
To, że wybiła godzina
dwunasta oznajmił mi bijący dzwon na kościele. Właśnie
wchodziłam do lasu podążając na polanę. Na miejsce, do którego
zawsze przychodziłam jak chciałam pobyć sama. Ludzie nie
przychodzą na nią, gdyż według plotek jest to miejsce straszne.
Jednak jak dla mnie ta leśna polana była magiczna. W sumie, ja
zawsze byłam dziwna. Gdy byłam już u celu zauważyłam loczkersa,
który opierał się o głaz z nikłym uśmiechem. Podeszłam do
niego poprawiając niesfornie opadający na mą twarz kosmyk włosów.
Widziałam jak Harry mierzył mnie z góry na dół. Na sobie miałam
kolorowy top, szmaragdowe szorty i swoje ulubione trampki z flagą
UK. Aby przerwać ciszę panującą między nami postanowiłam
odezwać się pierwsza.
-Cześć. - uśmiechnęłam
się do niego krzywo. Spojrzałam na jego twarz, na której malował
się cwaniacki uśmiech. Wtedy coś we mnie pękło, widziałam jaki
był perfidny w tym co robił. Już chciałam coś znów powiedzieć
jednak loczuś mi przerwał.
-Nie wierzę, w to co teraz
powiem, ale miło mi Cię widzieć. Nawet nie wiesz jak bardzo. -
posłał mi szeroki uśmiech i poprawił swoje loczki. Grr. Co za
palant. -Też mam do Ciebie pewną sprawę, jednak skoro to ty mnie
zaprosiłaś na to spotkanie, zaczynaj. - czy mi się wydawało czy
on próbował być dla mnie miły? Nie, chyba zwariowałam.
-Więc... - wzięłam
głęboki wdech po czym splatając swoje palce u dłoni spojrzałam
wprost w jego zielone oczy, które były pełne diabelskiego blasku.
-Nie wiem dlaczego chcesz mi zniszczy życie, ale powoli zaczyna się
to robić chore. - spojrzałam na jego twarz, na której widniał
jeszcze szerszy uśmiech. Gdybym się nie opanowała za pewne
przyłożyłabym mu siarczystego 'liścia'. Przymrużyłam oczy i nie
dopuszczając go do głosu ciągnęłam swój monolog dalej. -Nie mam
pojęcia, dlaczego pragniesz ciągle się ze mną spotykać, nie
zaprzeczaj nawet. Gdybyś nie chciał się ze mną spotykać, nie
grałbyś ze mną w te twoje chore gry.
-Ja wcale nie.. - nie
pozwoliłam mu nawet dokończyć tej jakże marnej wymówki. Nie wiem
dlaczego, ale nagle wpadłam w furię.
-Zamknij się do jasnej
cholery! Teraz ja mówię! - spojrzałam na niego wściekle. Chyba
był nieco przerażony moim wybuchem, co mnie usatysfakcjonowało.
-Powiedz mi o co Ci chodzi. Dlaczego chcesz mnie zniszczyć?! Co ja
ci takiego do kurwy nędzy zrobiłam?!
-Uspokój się kochanie bo
Ci żyłka pęknie. - zaśmiał się mi się prosto w twarz. Co za
skurwysyn! W tym momencie nie wytrzymałam wzięłam zamach i
wymierzyłam mu policzek. Harry natychmiast złapał się w miejsce,
w które go uderzyłam, a ja poczułam mrowienie na dłoni. Chyba go
tym zdenerwowałam i to nie mało, bo nagle jakoś tak dziwnie zrobił
się czerwony, a jego oczy tak jakby wydawały się być zmrużone.
-Pojebało Cię już do
końca?! - Harry zaczął na mnie wrzeszczeć, szczerze mówiąc
myślałam, że zaraz mnie uderzy przez co oczywiście zasłoniłam
twarz rękoma modląc się w duchu, by jednak opanował swoje emocje.
Przez palce widziałam jak Hazza masuje swój policzek. -Nie musisz
się chować, w życiu nie uderzyłem dziewczyny i nie uderzę. -
wymamrotał pod nosem, a ja otworzyłam szerzej oczy. Na jego twarzy
pojawił się grymas po czym zmrużył oczy patrząc na mnie. Nie
wiedziałam teraz co mam robić czy powiedzieć. Harry tylko
rozbawiony pokręcił głową, najwidoczniej było widoczne na mojej
twarzy, że nie mogę uwierzyć, że mnie nie uderzył.
-To może dokończysz swój
monolog, który przerwałaś by mnie uderzyć? - loczkers uniósł
brew ku górze wciąż głupio się uśmiechając.
-Wiesz to już nawet nie
chodzi o mnie. Niszcz mi życie, stawaj na drodze do szczęścia, mam
to w dupie. Ale nie wiem dlaczego tak bardzo Ci zależy na tym, żeby
zniszczyć przy okazji życie innych. - westchnęłam ciężko i
spuściłam wzrok na buty, a włosy opadły na moją twarz. Chciałam
ukryć smutek, który teraz opanował moje ciało.
-Co masz na myśli? - Harry
odparł swym jakże obojętnym tonem. Ja nie wiem jak on to robił,
że ukrywał w sobie każde swoje emocje.
-Wtedy po imprezie, nie
tylko skrzywdziłeś w jakiś sposób mnie. -odruchowo dotknęłam
blizny na czole. Na szczęście już nie musiałam nosić opatrunku,
jednak blizna była widoczna. -Skrzywdziłeś też mojego brata,
swoją rodzinę, swoich kumpli. - zatrzymałam się na chwilę
wypowiadając słowa i uniosłam głowę do góry patrząc głęboko
w jego śliczne tęczówki. -I przede wszystkim siebie Harry. -
dodałam nieco ściszonym głosem. Widziałam w jego oczach coś
takiego jakby, poczucie winy. Ale nic się nie odezwał. Stał po
prostu nawet nie odwracając ode mnie wzroku. -A teraz skrzywdziłeś
znów kogoś dla siebie bliskiego. Zraniłeś Niall'a. - po tych
słowach poczułam, jak zaczynają mnie piec oczy, a po chwili na
moich policzkach pojawiły się pojedyncze łzy, które natychmiast
starłam.
-Wcale nie zraniłem
Niallera. - loczek tylko odparł cierpko. W tym momencie ruszył się
z miejsca i stanął do mnie plecami.
-Właśnie, że zraniłeś.
Wiem, że to ty mu powiedziałeś kilka słów o mnie wtedy w domu,
dlatego wyszedł taki zły. Nie dość, że nie chciał rozmawiać ze
mną, to nie odzywał się też do chłopaków. - trochę dziwnie
mówiło mi się do pleców Hazzy, ale jakoś to ogarnęłam. Przez
długą chwilę panowała między nami głucha cisza, która była
przerywana tylko przez szum lasu.
-Nie skrzywdziłem Niall'a.
- Harry wyszeptał cicho po czym zaciskając dłonie w pięści
odwrócił się do mnie twarzą. -Jeśli chcesz mogę to wszystko
odwrócić, ale potrzebuję od Ciebie coś w zamian. - to było
wiadome, że loczek nic nie zaproponuje bezinteresownie jednak
skinęłam głową tym samym się zgadzając. Zależało mi na tym,
by blondyn jednak się do mnie odzywał. Polubiłam go nawet go nie
znając.
-Więc. Musisz mi pomóc
naprostować wizerunek. - posłał mi szeroki uśmiech, który był
jakiś taki chamski. Zdziwiłam się słysząc jego słowa.
-Że co? Niby w jaki sposób?
- uniosłam brew ku górze wciąż nie mogąc opanować zdziwienia.
-Ludzie i tak o Tobie
wiedzą, aż dziwne, że jeszcze nie ma przed twoim domem paparazzi.
- loczek zmarszczył brwi po czym wyciągnął telefon i zaczął w
nim coś stukać.
-O czym ty.. - przerwał mi
wręczając komórkę. Spojrzałam na wyświetlacz i aż mnie
zamurowało. Na jednej ze stron plotkarskich było kilka moich zdjęć
z Harry'm, między innymi zdjęcie z wczoraj. Jak Harry obejmował
mnie ramieniem, a Margaret cieszyła się jak głupia. Nawet nie
zauważyłam, że byli tam jacyś paparazzi. Był tam też artykuł,
który od razu zaczęłam czytać. 'Mówi się, że Harry Styles ma
nową dziewczynę! Może jest to dla was wszystkich dziwne tak jak
dla nas, ale piękna brązowowłosa dziewczyna skradła serce złemu
wokaliście 1D. Zapewne nie jedna z was chciała by być na jej
miejscu. Jednak wraz z tym faktem pojawiła się plotka, która
sprawia, że ich związek jest niejasny. Prawdopodobnie wtedy gdy
Harry został pobity na miejscu tego zdarzenia była otóż ta
dziewczyna. Czyżby Styles wdał się w bójkę ze względu na tę
dziewczynę? Czy poruszyła ona jego lodowate serce? Miejmy jednak
nadzieje, że dziewczyna wie co robi'. Przeczytałam to i spojrzałam
jeszcze raz na zdjęcie. To jest niedorzeczne!
-Powiedz mi Harry, że to
tylko żart i wcale nic tam nie pisało o mnie, powiedz, że na tym
zdjęciu to wcale nie ja. Kurwa mać powiedz, że to jest jebany
żart! - jak nigdy nie przeklinałam tak teraz te słowa po prostu
mimowolnie ze mnie wypłynęły. Złapałam się dłonią za głową
kręcąc nią niedowierzająco.
-No mi też to nie
odpowiada. Po pierwsze miejmy nadzieje, że mój menadżer tego nie
zauważy i nie powiadomi Simon'a, bo będę miał jeszcze bardziej
przejebane. Po drugie jak oni mogli pomyśleć, że jestem z Tobą?!
Ale dobra nie ważne. - machnął machinalnie ręką i mówił dalej.
-Gorzej z tym, że oni znów zaczęli pisać o tej jebanej bójce.
Jeżeli się wyda, że byłem wtedy pijany, biłem się z twoim
bratem, przez co później wylądowałem w szpitalu, nie będę mógł
wrócić do zespołu i nie będę mógł wydostać się z tej
pipidówki. - loczek spojrzał na mnie krzywiąc się na samą myśl
o tym, że miałby tu zostać dłużej.
-To nie jest pipidówka,
tylko piękne Polskie miasteczko. - spojrzałam na niego marszcząc
brwi. -Ale masz racje trzeba coś z tym zrobić, nie chce żeby mój
brat szedł do więzienia za domniemane pobicie wielkiej gwiazdy jaką
jest Harry Styles. - ostatnie słowa wypowiedziałam sarkastycznie,
przez co loczek zmarszczył brwi.
-Wiesz, mam pewien plan. -
uśmiechnął się do mnie szatańsko, po czym poczułam jak łapie
mnie za przegub i ciągnie w stronę wyjścia z lasu. Chyba prowadził
mnie do domu, w którym obecnie mieszkał. Kurwa! W co ja się
wpakowałam. Zabije Cię kiedyś Harry. Zabije, później zakopie cię
w tym lesie, odkopię, wskrzeszę, sklonuję, znów zabije a
następnie pozabijam twoje klony. Na samą myśl uśmiechnęłam się
nikle. Jaki to był piękny plan.
○ Miło by mi było jakby Ci co czytają tego bloga wyrażali swoje opinie w komentarzach, każdą bez wyjątku. ;) A tak po za tym to miłego czytania. ;)
Dawaj dalej ;)
OdpowiedzUsuńExtra! :D
OdpowiedzUsuńOho :D Jestem ciekawa tego planu Harrego ;D
Czekam na NN ;***
Uwielbiam ! <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne :D
kocham tego bloga , czekam na naxt
OdpowiedzUsuńNo dalej, dawaj kolejny. Czekam :*
OdpowiedzUsuńEj no ;( dlaczego jeszzce nie ma kolejnej części? Dawaj szybko nn
OdpowiedzUsuńDalej pisz bot to wciągające xd
OdpowiedzUsuńniech sobie wyjasnią wszystko z N *_*
OdpowiedzUsuń