-Coś ty znowu wymyśliła ?! Nie
możemy po prostu wrócić do domu ?! - Harry oczywiście zaczął
kręcić nosem i jak zwykle nic mu nie odpowiadało.
-Po co wrócić do domu ? Żeby gnić w
czterech ścianach, bądź w twoim przypadku gadać cały czas przez
telefon ? - Marg uniosła brew ku górze i spojrzała na kuzyna swymi
pięknymi, dużymi, czekoladowymi oczami. Była teraz przez cały
czas uśmiechnięta, a ja wciąż nie wiedziałam dlaczego. Szliśmy
przez cały czas w milczeniu, co chwilę patrzyłam ukradkiem na
loczka, a ten ciągle wpatrywał się tępo w ekran. Było mi
cholernie przykro, że Harry tak po prostu zapomniał kim jestem, a
może nie chciał pamiętać. Po krótkiej chwili doszliśmy do domu
Nathan'a, z którego dochodziła głośna muzyka.
-Nathan zaprosił mnie na imprezę,
więc postanowiłam was wziąć ze sobą. - czarnowłosa dziewczyna
popatrzyła najpierw na mnie, a później na Harry'ego. Właściwie
zastanawiało mnie tylko jedno. Dlaczego nie zostałam na tę imprezę
zaproszona przez Nathan'a ?! Nie no super, coraz lepiej.
-Oo jesteście już. Cieszę się, że
jednak twoi towarzysze się zgodzili. - Nathan ledwo stanął w
drzwiach, a ja już wiedziałam, że ta impreza dla niego się za
niedługo skończy. Miałam się już na niego wydrzeć, że mnie nie
zaprosił ale postanowiłam, że zrobię to jutro. Weszliśmy do
środka, a ja od razu zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu
znajomych twarzy. Dopiero po jakiejś minucie dotarło do mnie, że
nikogo z tych osób nie znam, pomijając Nathan'a, Margi i Harry'ego.
Moja przyjaciółka razem z moim przyjacielem oczywiście od razu
zaczęli tańczyć jak szaleni, natomiast loczuś gdzieś zniknął z
mojego pola widzenia. Zastanawiałam się po jaką cholerę tu
przyszłam. Skierowałam się na taras po drodze mijając wiele
miziających się par. Owszem miałam ochotę na imprezę, ale jednak
w gronie ludzi, których znam. Stojąc już na tarasie przymknęłam
oczy, wzięłam głęboki wdech, próbując się jakoś uspokoić.
Otworzyłam leniwie swe niebieskie oczy i ujrzałam Hazzę siedzącego
na schodach, a w ręku trzymał butelkę wódki. Super po prostu.
Czyli będę miała dwójkę pijanych osób na głowie. Jutro jak już
Nath będzie trzeźwy to chyba go zabije. Podeszłam do balustrady i
oparłam się o nią. Patrzyłam gdzieś w dal zamyślając się. Ile
ja bym dała, żeby cofnąć się na chwilę w czasie do lat, gdy
wszystko było takie proste.
-Fajna impreza no nie ? - z zamyśleń
wyrwał mnie sarkastyczny głos Harry'ego, który był już nieco pod
wpływem alkoholu. Nie wiedziałam kiedy, a on stał już obok mnie.
-Tak, rzeczywiście fantastyczna. -
posłałam mu delikatny uśmiech i spojrzałam w jego zielone oczy.
Widziałam w nich ból, nie potrafił sobie z czymś poradzić, co
nawet można było zauważyć po jego zachowaniu. Hazza odwrócił
głowę w drugą stronę, bo usłyszał jakieś krzyki dziewczyn,
zresztą ja też je słyszałam, ale po prostu je olałam. Po chwili
podeszła do nas jakaś blond dziewczyna, na oko mogłabym jej dać z
24 lata. Oczywiście zaczęła flirtować z loczusiem, a jemu to nie
przeszkadzało. Kilka chwil później zniknęli już w środku domu
dołączając się do innych tańczących ludzi. Spojrzałam
odruchowo w dół i zauważyłam butelkę z trunkiem, którą
zostawił zielonooki chłopak. Wzięłam ją do ręki i spojrzałam
na nią. Miałam wielką ochotę teraz wziąć ją do ust, przechylić
i nachlać się jak każdy w tym domu. Odwróciłam się tyłem do
balustrady i w tym samym momencie jakiś chłopak wpadł wprost na
mnie, oczywiście wylewając tym samym wódkę na moją koszulkę.
-Nosz do kurwy nędzy ! - zazwyczaj nie
przeklinałam, bo nie było mi to potrzebne, ale w tym momencie
niestety musiałam użyć tych słów. -Uważaj jak łazisz cioto !
-w sumie jak tak wyzywałam tego kolesia to mi się lepiej zrobiło.
Chyba musiałam sobie trochę poprzeklinać i na kogoś się
powydzierać.
-Prze..praszam. - wybełkotał tylko w
moją stronę nawet nie podnosząc się z kafelek, którymi było
wyłożone podłoże tarasu. Westchnęłam głęboko i skrzywiłam
się. Teraz będę waliła wódką na kilka kilometrów. Zajebiście.
Skierowałam się do domu i poszłam na piętro, w kierunku łazienki.
Nawet nie pukając weszłam do środka i właśnie wtedy pożałowałam
tego, że nie zapukałam. Moim oczom ukazał się widok nagiej już
prawie blondyny i półnagiego loczka. Ten widok był okropny. I tak
miałam już ochotę wymiotować, bo gdzie się nie poruszyłam
czułam zapach wódy, a co dopiero widząc tą scenę.
-Nie wiesz, że się puka ?! - blondzia
praktycznie wykrzyczała te słowa w moim kierunku, próbując
pozasłaniać dłońmi swoje duże, silikonowe piersi. Dopiero w tym
momencie zdałam sobie sprawę, jak bardzo jest sztuczna. W tym blond
pustaku chyba nic nie było naturalnego.
-Nie wiesz, że takie rzeczy to się
robi w domu, w sypialni, na łóżku ?! - stałam w progu drąc się
na nią jak opętana. Teraz byłam wkurzona maksymalnie. Nie dość,
że miałam niezbyt miłe spotkanie z Harry'm, później zostałam
zaprowadzona na imprezę, na którą tak naprawdę nie byłam
zaproszona, do tego na tej imprezie ktoś wylał mi wódkę na
koszulkę, a teraz jakaś plastikowa dziunia będzie się na mnie
darła za to, że chciałam zmyć z siebie zapach tej okropnej wódki
! -Jeżeli potrzebujesz większych wrażeń, to weź go stąd i idź
się z nim ruchaj na trawie, na podłodze, w kuchni na blacie, w
garażu, na słońcu, gdzie tylko chcesz, ale teraz wypierdalaj stąd
! - nawet nie wiedziałam kiedy, muzyka ucichła, a mnie ktoś złapał
za nadgarstek. Odwróciłam głowę by spojrzeć za siebie i ujrzałam
Margaret, a za nią resztę imprezowiczów, którzy przybiegli
zobaczyć o co chodzi. Momentalnie blondynka ucichła, pozbierała
swoje rzeczy i wbiegła do jednego z innych pokoi barykadując się w
nim.
-Wer spokojnie, po prostu za dużo
wypiłaś. - przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie delikatnie
wciąż nie wypuszczając mojego nadgarstka z dłoni. Widziałam, że
oczy miała praktycznie za mgłą i mówiąc do mnie, wzrok miała
skierowany w inną stronę.
-Nie jestem pijana, tylko jakiś frajer
oblał mnie pozostałościami wódki, którą chlał Harry. -
wyrwałam z uścisku swój nadgarstek i spojrzałam na uśmiechniętego
od ucha do ucha loczka. Boże, dlaczego on był taki perfidny ?!
Odwróciłam się na pięcie i skierowałam się do wyjścia jednak
ktoś mnie zatrzymał kładąc mi dłoń na ramieniu.
-Nie idź jeszcze. Jak chcesz to mogę
ci dać jakąś moją koszulkę czy coś. - Nathan próbował mnie
zatrzymać jednak ja nie miałam ochoty zostawać tam ani minuty
dłużej.
-Nie Nath, dziękuję, ale wolę już
iść do domu. Bawcie się dobrze i pilnuj Margi. - posłałam mu
lekki, wymuszony uśmiech po czym zniknęłam za drzwiami. Na
podwórku było już zimno i ciemno, a ja nie wiedziałam co mam ze
sobą zrobić. Nie chciałam jeszcze wracać do domu, musiałam
najpierw trochę ochłonąć, tym bardziej, że w domu brat pewnie
prawiłby mi kazania, że wali ode mnie wódą. Emocje targały mną
niesamowicie, a ręce wciąż mi się trzęsły. Poczułam na swojej
skórze podmuch zimnego wiatru, który wywołał ciarki na całym
moim ciele. Spojrzałam w niebo, na którym nic nie było widać,
ponieważ było zachmurzone. Chodziłam w zasadzie bez celu po
uliczkach swego miasteczka. Było małe ale bardzo urokliwe, a
zwłaszcza to osiedle, na którym mieszkałam ja i moi przyjaciele.
Usiadłam na krawężniku i tak po prostu zalałam się łzami. Ja,
dziewczyna, która nigdy nie okazywała słabości siedziała na
krawężniku i płakała. Słyszałam, że ktoś się zbliża w moim
kierunku, więc wstałam i ukradkiem spojrzałam na tamtą osobę,
nie widziałam za dużo przez zeszklone oczy, ale poznałam iż była
to męska postura. Wystraszyłam się,
w tym momencie, nie wiem czy dałabym
radę się obronić. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu, gdy
nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za nadgarstek. Po moim ciele
przeszła fala gorąca i już miałam krzyczeć, gdy nagle usłyszałam
jego głos.
-Dlaczego tak szybko uciekłaś ? -
głos Hazzy mogłabym poznać chyba wszędzie. Gdybym mogła
najchętniej umarłabym teraz na zawał. Odwróciłam się powoli by
spojrzeć na jego twarz. Jego zielone oczy wpatrywały się we mnie,
a ja stałam tylko nieruchomo i próbowałam powstrzymać łzy.
-To nie jest twój interes Harry, a
teraz wracaj na imprezę i pilnuj Margaret, by nie narobiła głupot.
- próbowałam wyrwać swój nadgarstek jednak jego uścisk był zbyt
mocny, nie bardzo mi się to podobało. -Harry puść mnie, chce już
iść do domu. - nawet nie ocierałam już lecących po moich
policzkach łez. Patrzyłam na niego i nie podobał mi się ten
szaleńczy uśmiech, który widniał na jego twarzy.
-Nie puszczę cię, dopóki mi nie
powiesz. - przysunął się do mnie bliżej i złapał moją drugą
rękę. Patrzył mi prosto w oczy, jednak mi z tym było trudniej.
Odwróciłam szybko wzrok i przymknęłam powieki. Poczułam jak
zaciska dłonie na moich nadgarstkach jeszcze mocniej. Wtedy zaczęłam
się bać, nie wiedziałam do czego zdolny był ten Harry. Nie dość
że był ode mnie masywniejszy to jeszcze wyższy.
-Harry to mnie boli. - otworzyłam
oczy, z których łzy płynęły już prawie strumieniami. Patrzyłam
na niego ale z jego oczu nie dało się wiele wyczytać. On nie był
teraz sobą, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miałam nawet
jak uciec, jego uścisk był zbyt mocny. Przysunął głowę do
mojego ucha i wyszeptał swym niskim głosem wprost do niego.
-Powiedz po prostu, że mnie kochasz. -
spojrzał mi prosto w moje czerwone już od płaczu oczy, uśmiechnął
się do mnie łobuzersko. Miałam ochotę go uderzyć, ale niestety
nie miałam jak.
-Nigdy w życiu ! - wykrzyczałam mu
prosto w twarz. - A teraz puść mnie do cholery jasnej, bo chce iść
do domu ! - wiedziałam, że było późno i nie powinnam się tak
wydzierać, ale nie miałam już siły na to by męczyć się z
Hazzą. Widziałam, że nie spodobała mu się taka odpowiedź.
Zacisnął dłonie na moich nadgarstkach jeszcze mocniej. Teraz
płakałam również z bólu jaki mi sprawiał. Nie poznawałam go,
kiedyś nigdy nie sprawiłby mi takiego bólu, nie odnosiłby się
tak do mnie. Gdzie się podział tamten Harry ? -Puść mnie no ! Nie
rozumiesz co do ciebie mówię ?! Puść mnie skończony dupku !
-nagle poczułam jak jego dłoń ląduje na moich ustach starając
się mnie uciszyć. Woń alkoholu można było wyczuć i od niego, i
ode mnie. Opadłam już z sił, nie miałam nawet ochoty walczyć,
tak, poddałam się. Zamknęłam oczy modląc się w duchu by mnie
puścił. Nagle poczułam jak ktoś gwałtownie odrywa Harry'ego ode
mnie. Otworzyłam szybko oczy i ujrzałam swojego brata.
-Nie rozumiesz co ona do ciebie mówi
?! - słyszałam jak zdenerwowany Filip krzyczy na Hazzę, zaczęli
się ze sobą szarpać. Mi zaczęło kręcić się w głowie od
zapachu wódki, a do tego jeszcze pomieszało się to z perfumami
loczka. Po chwili zauważyłam tylko, że Harry zalał się krwią.
Stałam na chodniku wpatrując się w nich, nie miałam siły nawet
żeby zacząć na nich wrzeszczeć, czy żeby przerwać im tę chorą
akcję. Nawet nie wiedziałam kiedy zrobiło mi się czarno przed
oczami, przestałam słyszeć głosy krzyczących na siebie
chłopaków, chciałam się czegoś złapać ale było za późno, po
prostu zsunęłam się bezwładnie wprost na chodnik.
○ No i już jest drugi. Może wydawać się trochę dziwny, ale niech będzie :D Mam nadzieje, że się będzie podobać ;3
BOSKIE KURDE!! czekam na next poinformuj mnie na tt bądź moim blogu mój tt @justyna_jozefat
OdpowiedzUsuńzajebisty , nie mogę się doczekać następnego
OdpowiedzUsuńwow, ale faaaaaaajny.
OdpowiedzUsuńczekam na następne rozdziały.. :P
super! jak najszybciej dodawaj!:D
OdpowiedzUsuńFAjnie :) dodaj więcej! Zapraszam też na mój blog o 1D :)http://one-direction-polskiblogoffical.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń