-Będę za wami tęsknić –
wyściskałam mocno rodziców i posłałam im delikatny jednak wesoły
uśmiech.
-Skarbie zobaczysz, te trzy miesiące
miną naprawdę szybko – usłyszałam natychmiast odpowiedź z ust
mamy.
-Pilnuj jej przez ten czas – tato
zwrócił się do Filipa, on tylko odpowiedział lekkim skinieniem
głowy i objął mnie ramieniem. Po chwili rodzice zniknęli już w
środku auta, machaliśmy im jeszcze przez chwilę na odjazd po czym
gdy zniknęli za rogiem Filip mnie puścił i poszedł do domu. Ja
stałam jeszcze przez chwilę na ulicy i wpatrywałam się w dal.
Trzy miesiące bez rodziców, miesiąc do wakacji. Wydawała się być
to naprawdę świetna koncepcja na nadchodzące miesiące.
Uśmiechnęłam się do siebie cwaniacko pod nosem po czym
skierowałam się w stronę domu. Weszłam do środka i od progu
zaczęłam krzyczeć.
-FILIP ! Czy ty to rozumiesz ?! Trzy
miesiące imprez ! - zaczęłam skakać po korytarzu jak głupia
podśpiewując kwestię 'all day all night'.
-Nie chcę cię siostrzyczko smucić
ale jeszcze miesiąc do zakończenia roku szkolnego, więc tylko dwa
miesiące imprez 'all day all night' – dlaczego on zawsze musiał
zburzyć moje wspaniałe plany ? Zresztą, w tym miesiącu w szkole
będę pełniła funkcję tylko dekoracyjną więc nie widzę
problemu w tym by imprezy zacząć nawet od zaraz.
-Dobra, dobra. Przyznaj się po prostu,
że na razie kac cię męczy i nie chcesz teraz słyszeć o żadnych
imprezach. - przygryzłam delikatnie dolną wargę po czym widząc
minę brata parsknęłam głośnym śmiechem. -Przede mną braciszku
nic nie ukryjesz. - wytknęłam w jego kierunku język po czym
skierowałam się do kuchni. Wyciągnęłam z półki szklankę i
nalałam sobie soku pomarańczowego. Włączyłam radio, w którym
akurat leciało WMYB od One Direction. Trzymając szklankę w dłoni
zaczęłam podśpiewywać piosenkę kołysząc się lekko w jej rytm.
-Boże, Wer wyłącz to, ile można
słuchać jednego i tego samego w kółko. - Filip wszedł do kuchni
i wyłączył radio, jednak gdy zobaczył moją minę włączył je
natychmiast z powrotem.
-Nie wyłączaj mi radia gdy leci 1D. –
spojrzałam na niego z miną mordercy. Napiłam się trochę soku po
czym odłożyłam szklankę do zlewu.
-Dobra i tak wychodzę, jak coś to
dzwoń. - pomachał mi ręką na wychodne i zniknął za drzwiami.
Uśmiechnęłam się tylko w jego kierunku po czym przeszłam do
salonu. Włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie po turecku. W
telewizji akurat leciał jakiś materiał o 1D, że wczoraj właśnie
zakończyli przedwcześnie trasę ze względu na zachowanie jednego z
członków zespołu, nie powiedzieli jakiego ale ja doskonale
wiedziałam, że to chodziło o Harry'ego. Wyłączyłam tv i
sięgnęłam po telefon, wykręciłam numer swojej przyjaciółki
Margaret i zadzwoniłam do niej.
-Hej Margi, cholernie nudzi mi się w
domu, mogę do ciebie wpaść ? - naprawdę nie wiedziałam co mam ze
sobą zrobić, a nie chciałam gnić w domu, na kanapie oglądając
jakieś brazylijskie telenowele.
-Jasne, wpadaj zawsze wtedy kiedy tylko
chcesz. - i właśnie za to tak bardzo ją kochałam. Zawsze miała
dla mnie czas, powtarzam zawsze.
-To ja zaraz będę tylko się ogarnę.
- po tych słowach odłączyłam się i poszłam do swojego pokoju.
Przejrzałam się w lustrze, na sobie miałam szorty i białą, luźną
bluzkę z napisem 'fuck off', rozczesałam włosy i przebrałam
kapcie na conversy we wzorek z flagą UK. Wyszłam z domu uprzednio
go zamykając i po pięciu minutach drogi byłam już u drzwi
Margaret. Zapukałam w drzwi, po chwili się otworzyły, niestety nie
stała w nich moja przyjaciółka tylko przyjaciółka jej siostry,
Mandy. Wredna, okropna, zła, podła i mogłabym tak wymieniać
jeszcze godzinami.
-Czego tu szukasz ? - wysyczała wręcz
w moim kierunku. Gdy widziałam tą jej gładź na mor.. twarzy
miałam ochotę wziąć szpachle i jej to z tej mor.. twarzy wy
szpachlować. Nie cierpiałam jej. Naprawdę cholernie jej nie
cierpiałam.
-Na pewno nie ciebie. - spojrzałam na
nią z wymuszonym lekkim uśmiechem. Po krótkiej chwili obok Mandy
stanęła Margi, pociągnęła mnie za rękę i od razu podążyła w
stronę swojego pokoju. Gdy byłyśmy w środku przymknęła je
delikatnie, ja natomiast zajęłam miejsce na jej łóżku, było tak
miękkie że aż głupio. Nie minęła minuta, a do pokoju wbiegły
dwie małe ślicznotki.
-Hej ! - krzyknęły równocześnie i
rzuciły się na mnie zasypując mnie od razu milionami pytań.
Przytuliły się do mnie a ja tylko to odwzajemniłam. Bardzo lubiłam
Venice i Paris, były naprawdę wspaniałymi dzieciakami.
-Dajcie spokój Weronice, ona przyszła
do mnie żeby ze mną porozmawiać, później do was przyjdzie. -
moja przyjaciółka wygoniła małe ze swojego pokoju. Mnie tam one
osobiście nie przeszkadzały, ale rzeczywiście chciałam pogadać z
Marg. Zamknęła drzwi za siostrami i usiadła naprzeciw mnie na
krześle. Oczywiście na krześle z kółkami, by swobodnie mogła
się poruszać pomiędzy łóżkiem, a biurkiem, na którym stał jej
laptop, na którym czatowała, z jakimiś ludźmi, których pewnie
nawet ona sama nie znała.
-No więc mów kochana o co chodzi. -
podjechała na krześle w moja stronę i poruszała zabawnie brwiami,
co sprawiło, że zaczęłam się śmiać.
-Szczerze mówiąc to nie wiem, po
prostu nudziło mi się w domu, więc postanowiłam przyjść i albo
coś z tobą porobić, albo ponudzić się z tobą. - uśmiechnęłam
się do niej szeroko. Słysząc dźwięk przychodzącej wiadomości
na gg przechyliłam delikatnie głowę w bok by zobaczyć kto napisał
do Marg. Wiadomość była od Nathana więc powróciłam do pozycji,
w której przed chwilą siedziałam. Pomimo tego, że okno było
otwarte to w pokoju było naprawdę gorąco. Patrząc w ścianę
przez cały czas zawiesiłam się tak na dosyć długą chwilę. W
tym czasie zdążyłam rozmyślić już co to będzie jak Margi
zacznie chodzić z Nathanem. Niby mówili mi, że przyjaźnią się
tak samo ze sobą jak ze mną, ale ja wiem lepiej. Z rozmyśleń
wyrwały mnie krzyki zza okna.
-Nie zostanę tutaj ! Przecież to jest
dziura zabita dechami ! No proszę was kurwa, no ! - po głosie
poznałam że to chłopak, krzyczał chyba na całe miasteczko i nie
przebierał w słowach.
-Musisz tu zostać, to nie nasza wina.
Sam się w to wpakowałeś. - te słowa wypłynęły z ust jakiegoś
innego chłopaka. -Trzymaj się. - po chwili było słychać tylko
trzask drzwi samochodowych i minutę później hałas ucichnął.
-Powiedz mi, że ty też to słyszałaś,
bo inaczej pomyślę, że potrzebny mi psycholog. - spojrzałam na
przyjaciółkę, moja twarz przyjęła tępego wyrazu. Oparłam się
plecami o ścianę oczekując odpowiedzi.
-Tak, niestety też to słyszałam.
Przepraszam cię na chwilę, ale muszę wyjść.. coś sprawdzić. -
widziałam, że coś było nie tak, jej oczy stały się bardziej
rozbiegane niż zwykle, uśmiech zniknął z jej twarzy, a po chwili
wstała z krzesła i pędem rzuciła się w stronę drzwi.
Wstrzymałam oddech próbując cokolwiek dosłyszeć. Nagle
usłyszałam tylko trzask drzwiami, który był tak silny, że
wibracje przechodzące przez ścianę poczułam na plecach. Po
krótkiej chwili usłyszałam miły głos mamy Margaret, która kogoś
witała i piski dziewczynek. Nie miałam pojęcia co się działo,
ale nie byłam na tyle wścibska, by wyjść na korytarz i
podsłuchiwać. Po około 5 minutach usłyszałam, że ktoś wchodzi
po schodach i taszczy ze sobą coś ciężkiego.
-Twój pokój jest tam gdzie zawsze, to
znaczy obok mojego. Mam nadzieje, że jeszcze go w ogóle pamiętasz.
- głos mojej przyjaciółki był miły, jednak smutny. Nie
wiedziałam dlaczego, ale po prostu wydawał się być smutny.
-Pamiętam. - ktoś wyburczał wręcz
to słowo w jej kierunku. Rozpoznałam ten głos. To był ten koleś,
który jeszcze przed chwilą darł się na podwórku.
-Jakbyś czegoś potrzebował to wpadaj
do mnie. - po tych słowach Margi wskoczyła wręcz do pokoju.
Widziałam, że była cholernie blada i wciąż nie miałam pojęcia
dlaczego.
-Nie wiem o co chodzi, ale mam
nadzieje, że mi wytłumaczysz. - spojrzałam na przyjaciółkę z
delikatnym jednak przyjaznym uśmiechem i poprawiłam niesfornie
opadający na me oczy kosmyk włosów.
-Słuchaj, to cholernie długa
historia, ale mówiąc w skrócie. Widziałaś ten materiał z 1D w
telewizji ? - Marg uniosła brew ku górze i siadając z powrotem na
krześle po turecku, patrzyła na mnie.
-Tak, właściwie właśnie chciałam
ci o nim powiedzieć. - uśmiechnęłam się do niej delikatnie,
słyszałam jak ktoś za ścianą rzuca czymś ciężkim na podłogę.
Po chwili można było już usłyszeć tylko siarczyste 'kurwa mać'.
-No więc właśnie. Wczoraj chłopcy
zakończyli przedwcześnie trasę ze względu na zachowanie jednego z
nich... - mówiła półszeptem tak jakby nie chciała by ktokolwiek
poza mną ją usłyszał. Zawahała się na chwilę i westchnęła
głęboko. Złapała dłonią za jakąś gazetę i rzuciła w moim
kierunku. Złapałam ją szybko i spojrzałam na pierwszą stronę.
Nie mogłam jakoś tego wszystkiego ogarnąć. Słyszałam tylko, że
ktoś opuścił pokój obok, a po chwili stał już w progu pokoju
Margaret.
-Gdzie tu jest sklep ? - widząc kto
właśnie stanął w drzwiach o mało co nie zeszłam na zawał.
Harry Styles we własnej osobie, że też sama na to nie wpadłam.
Patrzyłam na niego jakbym była zahipnotyzowana. Po chwili jego oczy
skierowały się w moją stronę. Pokręcił głową i skrzywił się
delikatnie. -Nie krzycz, a dam ci autograf, podpisze co chcesz, tylko
się czasem nie drzyj. - te słowa skierował wprost w moim kierunku.
Co on sobie wyobrażał ?!
-Czy ty siebie słyszysz ?! Nie mam
zamiaru brać od ciebie żadnych autografów ! - krzyknęłam wręcz
w jego stronę, może nie powinnam, ale zdenerwował mnie. Dupek
jeden.
-Zamknijcie się, obydwoje ! - Margi
spojrzała najpierw na niego, potem na mnie i znów przeniosła wzrok
na pana cotonieja. -Nie mów, że nie pamiętasz. - czarnowłosa
dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Spuściła
delikatnie wzrok po czym wzięła głębszy wdech.
-Yy no nie pamiętam. - rzucił
lekceważąco w jej stronę. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Znałam
Harry'ego zanim nauczył się jeździć na rowerze, a teraz on nagle
nie pamięta nic z dzieciństwa. Nie wiedziałam, że sława może
tak człowieka zmienić. Miałam przed sobą przykład człowieka,
który nie powinien istnieć.
-Zaprowadzę cię do tego sklepu i tym
razem staraj się zapamiętać drogę. - Margi wstała z krzesła i
spojrzała kątem oka w lustro po czym posłała mu delikatny
uśmiech, odwróciła się w moim kierunku i pociągnęła mnie za
rękę. -Mam tylko nadzieje, że nie przyniesiecie mi wstydu. -
spojrzała najpierw na mnie jednak uciekłam gdzieś wzrokiem, to
samo zresztą zrobił jej kuzyn.
-Możemy już iść ? Chciałabym mieć
tą wycieczkę już za sobą. - spojrzałam na przyjaciółkę i
posłałam jej szeroki ale jakże cholernie sztuczny uśmiech.
-Wcale nie musisz iść, nikt cię o to
nie prosi. - Harry rzucił w moim kierunku swoim jakże obojętnym
głosem i włożył ręce do kieszeni.
-Musi ! Bo ja ją o to proszę ! -
popatrzyła na loczusia swym morderczym wzrokiem po czym ruszyła w
kierunku drzwi i po chwili wszyscy byliśmy już w drodze do sklepu.
-A możesz mi powiedzieć po co ty w
ogóle chcesz iść do tego sklepu ? - Marg uniosła brew ku górze i
spojrzała na kuzyna. Jej twarz nie wyrażała już żadnych uczuć,
chociaż ja wiedziałam, że ona już była zmęczona tą całą
sytuacją.
-Muszę kupić kartę do telefonu,
muszę przecież jakoś przeżyć te męczarnie tutaj. - odpowiedział
jej dosyć chamskim tonem, co nie bardzo mi się podobało.
Najchętniej wydarłabym się na niego, ale niestety obiecałam, że
nie będę przynosić jej wstydu, więc słowa dotrzymam. Po krótkiej
chwili stałyśmy już pod sklepem, a loczuś był w środku i
kupował kartę.
-Powiedz mi co się z nim stało. -
wyszeptałam w stronę przyjaciółki, widziałam w jej oczach ból.
Mi też było smutno, że z wspaniałego chłopaka, w którym kiedyś
byłam zabójczo zakochana, stał się taki egoistyczny, chamski
dupek.
-Nie wiem, naprawdę nie wiem. Może to
ten rozwód tak na niego działa. - czarnowłosa dziewczyna wzruszyła
ramionami, a ja stanęłam jak wryta. Jaki rozwód ? Harry miał żonę
?! Przyjaciółka widząc mój wyraz twarzy natychmiast szybko
dopowiedziała -Rozwód jego rodziców. - posłała mi smutny uśmiech
i westchnęła delikatnie.
-Dobra, możemy już wracać do domu. -
Harry wyszedł ze sklepu i zlustrował jeszcze raz wzrokiem mnie i
swoją kuzynkę.
-Właściwie to mam lepszy pomysł. -
Margi posłała mi łobuzerski uśmiech po czym przeniosła wzrok na
loczka i poruszała zabawnie brwiami. -Mam nadzieje, że wam, a
zwłaszcza tobie Harry to się spodoba. - uśmiech mojej przyjaciółki
był naprawdę przerażający. Nie cierpiałam gdy coś knuła, a ja
o tym nie wiedziałam. Bałam się tego jej pomysłu, ale w końcu
była moją przyjaciółka, więc zgodziłam się na ten układ.
Jednak mój zdrowy rozsądek mówił tylko jedno 'nie wiesz w co się
pakujesz dziewczyno'.
○ Tak wiem, że jest to długie ale tak właśnie zazwyczaj będzie, ponieważ ja wszystko muszę spróbować ująć, a i tak mi się wydaje, że o czymś zapomniałam :3 Mam nadzieje, że to nie jest złe. ;)
Świetne :).
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny rozdział? Już nie mogę się doczekać! ^^
Kolejny będzie jutro :) I cieszę się, że się podoba :D
UsuńNo fajnie ^^
OdpowiedzUsuńa to mój blog :
moments-opowiadania-o-one-direction.blogspot.com
Zapraszam ;D
:****
nawet fajny , odwiedź mojego bloga
OdpowiedzUsuńhttp://onedirectionchistoryjki.blogspot.com/