31 grudnia 2012

Rozdział 15. Ostatni. :)

Usiadłem w swoim ukochanym, bujanym fotelu i wpatrywałem się w krajobraz przede mną. Było lato, więc ogródek przypominał kolorami tęcze. Z drugiej strony, ja naprawdę lubiłem tęcze. Ale nie o tym teraz mowa. Uniosłem kubek z herbatą ku swoim wargom i zanurzyłem je w słodkim płynie. Po chwili jednak dobiegł mnie czyjś głos.
-Tato! Tato! - mały chłopiec o zielonych oczkach podbiegł do mnie zdyszany szczerząc swoje śnieżnobiałe zęby w szerokim uśmiechu.
-Co się stało synku? - odłożyłem kubek na stolik po czym poklepałem swoje kolana, na których chłopczyk natychmiast usiadł.
-Dzwonił jakiś pan. Mówił, że nazywa się Zayn Malik. To ten mój wujek, tak? - chłopiec uniósł brew ku górze wpatrując się we mnie. Zdziwiłem się słysząc słowa malca. Naprawdę Zayn do nas zadzwonił?
-Tak, to twój wujek. Pamiętasz może co mówił? - pogładziłem malca po głowie ciągle się do niego promiennie uśmiechając.
-Mówił, żebym przekazał Ci, że jedzie do nas. - chłopczyk zeskoczył z moich kolan i pobiegł do salonu. Odprowadziłem go wzrokiem i zamyśliłem się. Naprawdę Zayn chciał nas odwiedzić?
-Skarbie już jestem! - usłyszałem nagle jak ktoś zamykał drzwi frontowe. Wstałem z fotela i ruszyłem w stronę korytarza. Stanąłem w salonie i oparłem się o framugę drzwi.
-Cieszę się, że już jesteś. - uśmiechnąłem się szeroko, jednak trochę sztucznie, co oczywiście nie uszło uwadze mojej miłości.
-Coś się stało? - mężczyzna spojrzał na mnie badawczym wzrokiem delikatnie mrużąc oczy, po czym ruszył w stronę kuchni niosąc ze sobą zakupy, oczywiście poszedłem za nim.
-No właściwie to tak. Leo powiedział mi, że Zayn dzwonił i chce nas odwiedzić. - spojrzałem na ukochanego i uśmiechnąłem się do niego delikatnie. Harry spojrzał na mnie zdziwiony i odłożył wszystkie torby na blat.
-Po tylu latach on się tak nagle odezwał? - zielonooki spojrzał na mnie i widziałem w jego oczach złość. Ja też byłem zły, że przez tyle lat Malik nie dawał o sobie znać, a teraz co? Tak nagle chce przyjechać? Wzruszyłem mimowolnie ramionami po czym odwróciłem się na pięcie i powędrowałem do salonu. Mimochodem spojrzałem na regał, na którym były zdjęcia. Oczywiście było tam też nasze zdjęcie, to znaczy naszego byłego zespołu. Podszedłem do regału i ująłem ramkę w dłonie delikatnie palcami ją przecierając z kurzu, który osiadł na szybce.

~ Pamiętałem dokładnie ten dzień. 23 lipca 2013 rok. Nasza trzecia rocznica istnienia zespołu. To właśnie wtedy Simon powiedział nam, że nie mamy na co liczyć i tak po prostu zerwał z nami kontrakt. A to wszystko dlatego, że wraz z Harry'm tydzień wcześniej ujawniliśmy całemu światu nasz związek. Niektórzy fani odeszli rzucając w nas wyzwiskami, jednak ci prawdziwi, którzy nazywali siebie Directioners, oni zostali. Wspierali nas w tym wszystkim, byli tak zwanymi Larry Shippers. Oczywiście napisałem na twitterze, że to nie ja napisałem tweet'a, w którym nazywam Larry'ego stekiem bzdur. To był Modest! Oni to zrozumieli. Wiedzieli jaka jest prawda. Cieszyłem się, że mamy tak wspaniałych fanów, jednak Simon tego nie rozumiał. On nie chciał naszego szczęścia, on chciał tylko naszych pieniędzy i to było najsmutniejsze, bo na początku byliśmy przecież rodziną. 23 lipca 2013 roku skończyła się cała przygoda z One Direction. Zayn mówiąc, że zawsze będziemy się wspierać po prostu kłamał. Dwa dni po tym jak rozpadł się zespół powiedział nam, że to nasza wina i że nam tego nie wybaczy. Miesiąc później widziałem go na okładkach gazet. Robił solową karierę z wytwórnią Cowell'a. To było dla mnie straszne przeżycie, ale jakoś się z tym pogodziłem. ~

Przygryzłem delikatnie wargę, a w oku zakręciła mi się łza, gdy wracały wspomnienia, wracał z nimi też ból, który wtedy nam towarzyszył. Teraz gdy mam te trzydzieści jeden lat, z perspektywy czasu sądzę, że tak się miało stać. To los pisze nam scenariusz i nie możemy go zmienić.

~16 listopada 2016 roku zawarłem z Harry'm związek małżeński. Wiecie co tego dnia najbardziej mnie bolało? Że nie było wtedy z nami Zayn'a. Był Liam ze swoją żoną Danielle, Niall z narzeczoną Weroniką, kuzynka Styles'a Marga z chłopakiem Nathan'em, London z mężem Filipem. Byli wszyscy, którzy byli dla nas ważni. Oprócz Malik'a. Do tej pory mnie to boli, ale cóż. Pogodziłem się z tym. 12 sierpnia 2017 roku zaadoptowaliśmy synka i nazwaliśmy go Leo. Dlaczego? 'L' oznacza pierwszą literę mojego imienia, 'E' oznacza pierwszą literę drugiego imienia Harry'ego. A 'O'? 'O' oznacza oczywiście One Direction. Sprytne, prawda? ~

Z zamyślenia wyrwało mnie to, że ktoś przytulił się do moich pleców. to nie kto inny tylko Harry delikatnie muskając moją szyję.
-Nie myśl tyle nad tym. - chłopak wymruczał do mojego ucha sprawiając tym, że moje nogi stały się jak z waty.
Naszą jakże romantyczną chwilę zniszczył ktoś kto właśnie wszedł do naszego domu. Spojrzałem w stronę wejścia do salonu i ujrzałem blondyna, który niósł w rękach miskę, pewnie z żarciem.
-Nialler?! Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjechać z Wer i Sue na wakacje. - wyswobodziłem się z uścisku ukochanego i podszedłem do Horan'a mocno go do siebie tuląc.
-No tak wiem ale.. - i nagle zza Irlandczyka wyłoniła się jego narzeczona.
-Sue powiedziała, że musi spotkać się z Leo, a później powiedziała, że nie chce nigdzie jechać i mamy ją zostawić u wujków Lou i Harry'ego a my mamy pojechać sami. - Weronika spojrzała na dziewczynkę uśmiechając się do niej szeroko.
-No bo by mi się tam nudziło bez Le-Le. - Sue spojrzała na mnie i na mojego ukochanego rumieniąc się delikatnie, przykucnąłem przy malutkiej i powiedziałem jej do ucha.
'-Leo jest na tarasie, mówił o tobie cały czas, więc idź teraz do niego i się przywitaj.' - dwa razy nie musiałem tego powtarzać, mała po chwili już była na tarasie, a ja zaśmiałem się cicho.
-Czy nasze dzieci przypadkiem ze sobą nie randkują? - Niall uniósł brew ku górze spoglądając to na mnie to na Hazze. Jednak ja tylko zacząłem się głośno śmiać. Po dosłownie sekundzie zadzwonił dzwonek do drzwi, zdziwiony podszedłem otworzyć. Byłem w szoku gdy ujrzałem Liam'a i Danielle. Co oni tu robili?!
-Liam?! Danielle?! Dlaczego nie zadzwoniliście, że przyjeżdżacie? - spojrzałem na parę i wpuściłem ich do środka domu.
-Ah no bo wiesz. Jesteśmy przecież jak bracia więc postanowiłem się od tak po prostu wprosić. - Liam przytulił mnie mocno do siebie po czym uśmiechnął się szeroko i podszedł do reszty.
-Przepraszam, że nie zadzwoniłam. Liam się uparł, żebyśmy przyszli i strasznie mu na tym zależało. Nie pytaj dlaczego, bo nie wiem. - dziewczyna posłała mi delikatny uśmiech a ja przytuliłem ją mocno na przywitanie. Wszyscy poszliśmy do salonu i gdy każdy z nas zajął swoje miejsce poczułem lekki ucisk w żołądku. Jeszcze jedna kanapa była wolna, chyba wiadomo dla kogo. W tym właśnie momencie przypomniało mi się, że Leo mówił iż pewien pan ma zamiar nas odwiedzić. Zamyśliłem się i odpłynąłem, nie wiem o czym oni rozmawiali w mojej głowie były widoczne te okładki gazet na których widziałem Malik'a. W życiu bym nie pomyślał, że z niego taka kanalia.
-Hej Lou! - spojrzałem na blondyna, który mnie zawołał. -Kontaktujesz w ogóle? - Nialler zaśmiał się, a wraz z nim cała reszta. Pamiętam jak jeszcze byliśmy w zespole i nasz kochany Irlandczyk mówił, że po dwudziestce już nie będzie farbował włosów, a tu proszę dwadzieścia dziewięć latek na karku, a na głowie wciąż blond czupryna. Nagle usłyszałem dzwonek od drzwi. Wszyscy ucichli wraz ze mną. Wziąłem głęboki wdech po czym wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę frontowych drzwi. Otworzyłem je zwinnym ruchem i moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zayn Malik wraz ze swoją narzeczoną Perrie. Stałem jak słup trzymając się klamki od drzwi, gdyby nie to pewnie bym upadł. Po chwili obok mnie stał Liam, pewnie zorientował się, że nie dam rady wykrztusić z siebie ani słowa. Para po chwili weszła do domu, a Payne zaprowadził ich do salonu, gdzie wszyscy od razu rzucili się sobie w ramiona. Po chwili stałem w pomieszczeniu i wpatrywałem się w Malik'a.
-Witaj Lou, witaj Hazza. - Mulat uśmiechnął się delikatnie patrząc mi prosto w oczy. Stałem tak jeszcze przez chwilę po czym zacząłem się śmiać, po prostu śmiać. Nikt nie wiedział co ma właściwie zrobić.
-Nie odzywałeś się do nas dziesięć lat. Rozumiesz Zayn?! Dziesięć lat! I teraz nagle się zjawiasz i jedyne co mówisz to 'witaj Lou, witaj Hazza'?! Powiedz mi, że to jakiś pieprzony żart! - nagle do salony wbiegł Leo, który stanął koło Harry'ego tuląc się do jego nogi. Wpatrywał się we mnie przestraszony, posłałem mu lekki uśmiech, natomiast Niall wraz z Weroniką oraz Liam'em i Danielle wzięli Leo i poszli na taras. Dziękowałem im w duchu, że wiedzieli co mają zrobić.
-Przepraszam Cię Lou i Ciebie Harry też. Wiem, że długo się nie odzywałem, ale.. - Malik przerwał przełykając głośno ślinę. Spojrzał na Perrie po czym przeniósł wzrok na ścianę. -Nie mogłem. Zakazane mi było się z wami kontaktować. - czarnowłosy przygryzł delikatnie wargę kręcąc głową. Usiadłem na kanapie, a obok mnie po chwili zjawił się loczek. Gładził mnie czule po plecach ja natomiast podparłem brodę na dłoniach.
-Wybrałeś solową karierę Malik. A do tego jeszcze na odchodne powiedziałeś, że to wszystko nasza wina, że One Direction przestało istnieć. I teraz tak nagle po tylu latach sobie o nas przypomniałeś?! Śmieszny jesteś! - zielonooki pokręcił niedowierzająco głową i wziął kilka głębszych wdechów.
-To nie do końca jest prawda Harry. - platynowa blondynka złapała Zayn'a za dłoń delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzała na mnie przygryzając lekko wargę.
-To jak było naprawdę? Co może to nie Zayn wtedy tak do nas powiedział? - Harry zacisnął lekko palce w pięści, poczułem to na swojej koszulce. Zacisnął swoje usta w wąską linię i wpatrywał się świdrującym wzrokiem w mulata.
-Nie chciałem podpisywać żadnego kontraktu na solową karierę, po prostu byłem do tego zmuszony. Pers o niczym nie wiedziała, dowiedziała się dopiero dzisiaj. - Zayn wziął głęboki wdech po czym splótł palce dłoni jego i jego narzeczonej. -Pamiętacie jak wtedy gdy wymówił nam kontrakt kazał mi zostać na chwilę? Właśnie wtedy powiedział mi, że mam zrobić karierę solową, bo inaczej kontrakt straci również Little Mix. W życiu nie przeżyłbym gdyby ten zespół rozpadł się z mojej winy. -spuściłem wzrok patrząc na ich mocno zaciśnięte dłonie. -Podpisałem ten kontrakt tylko i wyłącznie dla Pers. Nie chciałem dawać koncertów, udzielałem mało wywiadów, ale fani nadal byli. Chcieli kupować moje płyty. Dlaczego? Bo byłem jednym z One Direction. Nikt nie znał mnie jako Zayn'a Malik'a, tylko jako tego z One Direction. Cieszyłem się, że mimo wszystko w ich sercach dalej było 1D. Przedwczoraj miałem koncert, gdy nagle przestałem śpiewać i po prostu usiadłem na scenie z bezradności i wtedy usłyszałem piosenkę, którą zebrani w tej hali zaczęli śpiewać. Była to piosenka Over Again, piosenka naszego zespołu. Wtedy zrozumiałem, że nie dam rady więcej występować bez was. Za każdym razem cierpiałem gdy musiałem wyjść i udawać, że sprawia mi to przyjemność. Aż do wczoraj. - Zayn przerwał na chwilę swój monolog po czym spojrzał na Perrie, która mimo tego, że miała łzy w oczach przytaknęła głową. Jednak Malik dalej siedział cicho, widziałem złość, którą miał na twarzy, a przede wszystkim w oczach.
-Chodzi o to, że.. że.. jestem w ciąży. - rozszerzyłem szeroko oczy i widziałem, że Hazza zrobił dokładnie to samo. Po krótkiej chwili dziewczyna kontynuowała. -I Cowell... on powiedział, że.. jestem suką, jestem nic nie warta.. - po policzkach dziewczyny poleciały łzy, chciałem wstać i ją przytulic tak po prostu. Wiedziałem jaką wspaniałą osobą była Perrie i tylko idiota mógł ją tak nazwać.
-Jednak nic nie odpowiadałam na jego wyzwiska, przywykłam do nich, zresztą reszta dziewczyn też. No i po tym jak skończył mnie wyzywać powiedział od tak, że jeżeli zależy mi na Little Mix to mam.. usunąć ciążę, inaczej nasz zespół przestanie istnieć. Powiedziałam mu, że jest skończonym kretynem i idiotą po czym wyszłam z jego gabinetu i zadzwoniłam do Zayn'a i dziewczyn. Powiedziałam im wszystko i one oczywiście powiedziały żebym nigdy w życiu nie usuwała mojego skarba. A do tego powiedziały, że nasz zespół już nie długo by był, a ze sceny też trzeba umieć zejść. - blondynka spojrzała na mnie i Hazzę po czym wzięła głębszy wdech. -Zayn to zrobił bo mnie kochał i wiedział jak dużo ten zespół dla mnie znaczył. Jestem pewna, że wy zrobilibyście to samo dla siebie. - dziewczyna wpatrywała się we mnie i loczka, spuściłem wzrok wpatrując się teraz w podłogę. Miała rację, pewnie zrobiłbym to samo co Zayn. Wstałem z kanapy i głową kazałem Malik'owi zrobić to samo.
-Cieszę się, że cię widzę Zayn. Brakowało nam Ciebie. - powiedziałem do niego z delikatnym uśmiechem na twarzy po czym przytuliłem go mocno do siebie. Harry w tym czasie rozmawiał o czym z Pers też co chwila ją przytulając i ocierając jej łzy z policzków.
-Ja też się cieszę, że was widzę. Brakowało mi was cholernie! - mulat zaśmiał się melodyjnie przez co do salonu od razu zawitała reszta gości chcąc dowiedzieć się wszystkiego.
-Umm, nareszcie rodzinka w komplecie. - Horan klasnął w dłonie i zaczął się śmiać po czym wtulił się w Zayn'a i we mnie zgniatając nas. Harry pomógł wstać Perrie po czym stanął obok mnie. Zayn przytulił się do pleców Pers kładąc swoje dłonie na jej brzuchu.
-A do tego nasza rodzinka się powiększy. Bo jestem w ciąży. - Perrie z szerokim uśmiechem na twarzy ogłosiła reszcie tą wieść. Wszyscy zaczęli oczywiście wariować, składać życzenia, tulić się ze sobą. Po chwili podbiegły również do nas dwa aniołki czyli Le-Le i Sue.
-A to co za dzieci? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na maluchy.
-No więc Leo, jest tak właściwie naszym synem. - wskazałem palcem na mnie i Styles'a po czym wziąłem synka na ręce.
-A Sue jest moim oczkiem, o czym zresztą wiesz draniu. - blondyn uśmiechnął się szeroko do Zayn'a.
-O jejuniu. Mam nadzieje, że nasze dziecko będzie również piękne co wasz. - Perrie zaśmiała się głośno patrząc to na Leo to na Sue. Tak to prawda, byli oni przepięknymi dziećmi, ale sądząc po tym jaką sex bombą jest Malik i o tym, że Perrie mogłaby być spokojnie Miss UK to ich dziecko wyjdzie pewnie perfekcyjne. Śmialiśmy, rozmawialiśmy jeszcze ze sobą przez długie godziny. Musieliśmy to wszystko nadrobić. Dobrze siedzieć tak sobie w salonie ze swoją rodziną wspominając stare czasy. Czasy gdy byliśmy One Direction.

~ Dwa tygodnie później ~
Włączyłem telewizor i pierwszą wiadomością, którą ujrzałem była ta:
'Po artykule, który został napisany przez Zayn'a Malik'a i Perrie Edwards wraz z innymi artystami wytwórnia Simon'a Cowell'a splajtowała. Żaden artysta nie chce być w jego wytwórni. A co na to sam Cowell? Powiedział tylko, że to nie koniec. Mówiła dla was..'
Wyłączyłem telewizor i uśmiechnąłem się szeroko. Wreszcie mieliśmy przewagę nad Simon'em. Zastanawialiśmy się nawet czy nie pozwać go do sądu o szantażowanie, groźby karalne i tak dalej. Jednak na razie chcemy się nacieszyć tym, że jesteśmy razem. Hm.. a do tego postanowiliśmy urządzić ostatnią trasę koncertową. Wiemy, że nasi fani mają teraz po 20 lat, jednak wciąż jesteśmy w ich sercach. Directioners byli zawsze z nami. Więc my ze swoją muzyką chcemy być zawsze razem, dla nich.
-Louis! Zayn dzwonił i mówił, że Liam i Niall już są na lotnisku. Czekają tylko na nas. - Hazza posłał mi szeroki uśmiech po czym podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta po czym odjechaliśmy z piskiem opon by przeżyć przygodę na nowo, jako One Direction, zresztą przyjaciół, na nowo. Hm.. forever young? Myślę, że tak. My nigdy się nie zmienimy. Zawsze będziemy sobą i zawsze będziemy dla siebie najważniejszymi osobami świata i zawsze będziemy iść w jednym kierunku.

○ Aj nawet nie wiem kiedy skończyłam go pisać. :D A do tego to ostatni rozdział co oznacza koniec bloga. :( Jest mi trochę smutno bo to mój pierwszy blog, którego doprowadziłam do końca!  :) No ale w końcu kiedyś trzeba to skończyć. Szczęśliwego Nowego Roku kochani! A wraz z nowym rokiem nadejdzie nowy blog. Mam nadzieje, że napiszecie jakieś komentarze, byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wam, że byliście i czytaliście rozdziały, które czasem bywały bez sensu. Hm, no to chyba tyle. Do napisania skarby! ♥

29 listopada 2012

Rozdział 14.

Biegłem po schodach naszego kompleksu i już ledwo dyszałem. Stanąłem przed drzwiami do mieszkania Styles'a i Tomlinson'a. Wziąłem kilka głębszych wdechów i tak jak zwykle miewam, gdy zżera mnie stres złapałem Malik'a za dłoń delikatnie mu ją miażdżąc. Nagle drzwi otworzyły się i ujrzałem Lou. Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem po czym zmarszczył brwi i spojrzał na splecione dłonie moje i Zayn'a. Puściłem jego dłoń i wszedłem do mieszkania kierując się w stronę salonu. Usiadłem wraz z mulatem na kanapie i spoglądałem na uśmiechającego się promiennie Louis'a.
-A ty co taki wesoły? - czarnowłosy chłopak zapytał niebieskookiego, a ten tylko uśmiechnął się szerzej i rzucił się wręcz na kanapę.
-Wesoły? Oh, radosny i niewyspany to tak.
Nagle do pomieszczenia wszedł loczek, widać, że był.. szczęśliwy. Uśmiechał się, a to już był naprawdę nie lada wyczyn dla niego od kilku miesięcy.
-Harry.. - wstałem z fotela i podszedłem do niego, znów chciałem coś powiedzieć jednak nie zdążyłem gdyż zielonooki chłopak przyciągnął mnie do siebie i przytulił mocno delikatnie gładząc mnie po plecach.
-Wybacz mi stary. - Hazza odsunął się ode mnie, a ja posłałem mu lekki uśmiech.
-Wybaczam ci, bo rodzinie się wybacza. - posłałem mu uroczy uśmiech po czym obaj zajęliśmy miejsca siedzące naprzeciw siebie. Ja usiadłem obok Malika, a loczkers obok Lou.
-Dobra stary, a więc mów, która panna jest na tyle wyjątkowa, że miłość wyznałeś jej w radio? - Malik spojrzał na przyjaciół z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. Hazza ujął dłoń Louis'a i w sumie nie zdziwiło nas to, bo oni od zawsze łapali się za ręce, klepali po tyłkach, zdarzało im się czasem nawet dawać buziaki.
-No dalej Hazza, dasz radę. - brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do loczka delikatnie gładząc kciukiem wierzch jego dłoni.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Dobra, więc. Osoba, której wyznałem miłość w radiu jest bardzo dobrze znana przez nas wszystkich. Uśmiech tej osoby po prostu jest idealny, ma niesamowite poczucie humoru, prześliczne lazurowe oczy, w których po prostu mógłbym utonąć. - przerwałem na chwilę i spojrzałem na zamyślonych przyjaciół, którzy chyba próbowali sobie skojarzyć kim mogła być ta 'dziewczyna'.
-Hazza, szybciej. - jęki blondyna po prostu sprawiały, że głęboko w duchu śmiałem się jak opętany.
-Ja wiem kto to! Cher Lloyd, tak? - Zayn uniósł brew ku górze, a ja parsknąłem śmiechem i pokręciłem przecząco głową. Widziałem minę Lou i szczerze mówiąc jeszcze bardziej chciało mi się śmiać.
-Zgadujcie dalej.
-Nie mam już cierpliwości. Harry powiedz wreszcie. - niebieskooki chłopak w koszulce w paski po prostu nie wytrzymywał już. -No więc moją wymarzoną drugą połówką...
-Siema chłopaki! Mam nadzieje, że nie przeszkadzamy. - i moją mowę przerwał Daddy. Widziałem jak mój ukochany tracił już cierpliwość. Zacisnąłem mocniej nasze dłonie by zasygnalizować mu, że zaraz wszystko im wyjawimy. Liam ciągnąc za rękę Danielle usiadł na fotelu trzymając ukochaną na kolanach. Po chwili zza rogu wyłoniła się Wer. Nawet nie spojrzała na Niall'a, chyba bała się tego spotkania. Usiadła na fotelu obok brązowowłosego chłopaka i jego dziewczyny uśmiechając się do mnie nieśmiało.
-No powiesz wreszcie z kim jesteś czy nie?! - mulat po postu wychodził już siebie, a ja uśmiechałem się cwaniacko.
-Osoba, którą kocham nad życie, siedzi w tym pokoju. - blondyn i czarnowłosy przenieśli wzrok na speszoną Wer.
-Boże ale z was ciemne masy! - Lou spojrzał na wszystkich po kolei i wywrócił teatralnie oczami.
-Moją drugą wymarzoną połówką jest.. Louis. - przeniosłem wzrok na ukochanego po czym nachyliłem się nad nim i złożyłem delikatny pocałunek na jego malinowych ustach. Oderwałem się od niego po czym przeniosłem wzrok na Horana i Malika, którzy patrzyli na nas z otwartą gębą. Jeszcze chwila, a swoje szczęki będą zbierać z podłogi.
-Że przepraszam kurwa, że co? Że ty Harry Mogę Mieć Każdą Styles jesteś w związku z Louis'm Jeszcze Kilka Tygodni Temu Miałem Dziewczynę Tomlinsonem? - Malik spojrzał na nas wciąż będąc w szoku. Zaśmiałem się melodyjnie szczerząc przy tym zęby.
-Jeju, no każdemu się może zmienić orientacja i pociąg fizyczny do innej osoby, ten samej płci. A może ty Malik też jesteś gejem i o tym nie wiesz? - spojrzałem na niego i jego skrzywioną minę.
-Mam nadzieje, że nie przeszkadza wam to, że jesteśmy razem. - Lou spojrzał na wszystkich zgromadzonych w pokoju z promiennym uśmiechem.
-Jasne, że nie! - Danielle od razu zeskoczyła z kolan Payne'a i podbiegła do nas by wyściskać nas mocno. -Życzę wam dużo szczęścia i miłości moi kochani! - to samo po chwili zrobiła Wer, Liam, Niall, Zayn i.. Simon.
-Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia moi kochani chłopcy! - Cowell wszedł tak cicho, że nawet nie wiedziałem kiedy stał po prostu w naszym salonie uśmiechając się sztucznie.
-Dan, może pójdziemy na jakieś zakupy? - Weronika przeniosła wzrok na Dan, którą po chwili złapała za dłoń i patrząc ukradkiem na Nialler'a wyszły z naszego mieszkania.
-Mieliśmy ci o tym właśnie zaraz powiedzieć.. - Lou spojrzał na wujka, któremu uśmiech zszedł z twarzy od razu. Usiadł na fotelu, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Wer.
-Czy wy myślicie, że jestem głupi? To, że coś jest między wami widziałem już od dawna, ale nigdy nie przypuszczałbym Harry, że będziesz takim debilem i wyznasz mu miłość przed całym światem! - Simon zmarszczył brwi patrząc na mnie, był wkurzony, ale ja zdenerwowany byłem nie mniej.
-Nie wyznałem mu miłości przed całym światem! Powiedziałem w radiu, że po prostu jest ktoś inny. A zresztą nawet jeśli powiedziałbym, że moim wybrankiem jest Tommo niczego to nie zmienia.
-Ależ owszem Harry zmienia. Fanki przestaną kupować płyty, gadżety, bilety. Rodzice tych najmłodszych zakażą wręcz im was słuchać, a to tylko dlatego, że dwoje chłopaków z zespołu postanowiła pobawić się w pedałów!
-Nie mów tak o nas! - Lou warknął na niego marszcząc brwi.
-Jesteście pedałami, przez który cały zespół cierpi!
-Ja jakoś nie cierpię. - Niall spojrzał na wuja i uśmiechnął się do niego szeroko jednak sztucznie.
-Ale wasze konta ucierpią, jeśli ta dwójka ujawni się przed światem! Wbijcie sobie to wreszcie do tych waszych pustych łbów. Bez fanów, nie ma kasy. Bez kasy, nie macie nic.
-Od kiedy się taki powierzchowny zrobiłeś? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na niego.
-Od kiedy Harry postanowił być tym złym. A później postanowił znaleźć sobie dziewczynę, z którą zerwał przez radio, bo on zakochał się w Louis'm i postanowił się pobawić w ciotę.
-Nie. Jesteśmy. Ciotami. - spojrzałem na niego spod byka i normalnie miałem ochotę mu przyłożyć. No co za skurwiały typ człowieka!
-Jeśli masz tak dalej gadać to lepiej stąd wyjdź. - Lou wstał z kanapy i wskazał ręką drzwi wyjściowe.
-O nie kochanieńki, to nie wszystko. Macie na łamach tabloidu powiedzieć, że Hazza ma dziewczynę, a ty skarbie powrócisz do Eleanor. - Cowell uśmiechnął się cwaniacko, a mi zebrały się łzy w oczach, z bezsilności i gniewu jaki mną panował.
-Chyba ocipiałeś na starość! - Lou spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami.
-Albo zrobicie tak jak mówię, albo koniec z One Direction.
-Jesteś bezdusznym, starym idiotą. - spojrzałem na niego i pokręciłem głową z niedowierzaniem.
-Nie chce trwać w zakłamanym bandzie, którym wszyscy poruszają jak chcą. Nie jestem żadną jebaną marionetką Simon. - Malik spojrzał na niego krzywiąc się delikatnie.
-Ależ owszem Zayn, jesteś. Ty Horan też. I te dwa... - zmierzył nas wzrokiem pełnym pogardy -Osobniki też. Nawet Liam, nasza przewspaniała osóbka to marionetka. Więc jak chłopaki? Idziecie na ten układ? - uniósł brew lekko ku górze uśmiechając się cwaniacko.
-Przykro mi to stwierdzić, ale nienawidzę cię. - Lou wyszedł z salonu i zamknął się w naszej sypialni, zaraz za nim pobiegł Liam, który po chwili zniknął za drzwiami, w których przekręcił się zamek, co oznaczało, że zamknęli się na klucz.
-Macie czas do jutra chłopcy. Pa. - po chwili Cowell zniknął za drzwiami naszego mieszkania, a ja kopnąłem w szklany stolik, który od razu rozpadł się na małe kawałeczki.
-Harry opanuj się. - mulat spojrzał na mnie, a blondyn szybko do mnie podszedł przytulając mnie mocno do siebie. Nawet nie wiedziałem kiedy po moich policzkach popłynęły pojedyncze łzy. To było straszne uczucie. Człowiek, który był dla nas kiedyś jak rodzina, teraz potraktował nas jak zwykłych śmieci, jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Opadłem bezradnie na ziemię, a wraz ze mną Niall, który trzymał mnie w swoich objęciach.
-Nie przejmuj się Hazzą. My z Zayn'em podjęliśmy decyzję. - Horan spojrzał na mulata, który pokiwał twierdząco głową uśmiechając się przy tym delikatnie.
-Nie chcemy być ich marionetkami.. - Nialler spojrzał mi prosto w oczy uśmiechając się smutno.
-O czym ty mówisz? - spojrzałem na niego marszcząc delikatnie brwi.
-To koniec Harry. Nie chcemy być w One Direction tylko po to by Simon mógł na nas zarabiać. Owszem, będzie z tym trochę ciężko, ale poradzimy sobie. Koniec zespołu nie oznacza, końca naszej przyjaźni. - Zayn przykucnął przy mnie delikatnie się uśmiechając.
-Pamiętasz Harry? Będziemy zawsze forever young, a do tego zawsze forever best friends. - irlandczyk posłał mi ciepły uśmiech lekko gładząc moje kolano.
-Wiedziałem, że nasz zespół w końcu skończy swoją działalność, ale nie wiedziałem, że to będzie tak szybko i z takiego powodu. - spojrzałem na nich, a po chwili do salonu wszedł zapłakany Lou, oraz Liam. Który był dosłownie w takim samym stanie jak ja. Ale mi chyba było gorzej bo wiedziałem, że to wszystko ja spieprzyłem. Znów.
-Napisałem już wiadomość do Simon'a. Posłuchajcie: 'Przykro nam to stwierdzić, ale strasznie się zmieniłeś. Myśleliśmy, że jesteśmy dla Ciebie kimś ważnym. Traktowałeś nas zawsze jak rodzinę, a teraz? Zmieszałeś Lou i Hazzę z błotem. Do tego potraktowałeś nas jak śmieci. Nie chcemy dalej pracować z tobą i twoim patologicznym podejściem do naszego zespołu. Może to ty nas stworzyłeś, ale pamiętaj, że to my jesteśmy najważniejsi. Bo to my tworzymy zespół One Direction. Tak więc szkoda nam, że to przez ciebie ten zespół przestanie istnieć. Nasi fani nie opuścili by nas gdyby dowiedzieli się o tym, że Lou i Harry są gejami. Stali by za nami murem, ale ty tego nie zrozumiesz. I pamiętaj, że to twoja wina, że 1D się rozpadło. Liam, Louis, Harry, Niall, Zayn.' Mam to wysłać? - Liam spojrzał na nas biorąc kilka głębszych wdechów.
-Tak. - odpowiedzieliśmy cicho chórkiem, a po chwili było tylko słychać przycisk, który nacisnął Liaś. I właśnie w tym momencie dotarło do nas, że to koniec tej przygody. One Direction już nie istnieje. Popłakaliśmy się oczywiście jak dzieci, no ale cóż. To było coś co było dla nas ważne. I niestety skończone. Siedzieliśmy wszyscy obok siebie i zaczęliśmy śpiewać 'They Don't Know About Us', piosenkę, którą napisałem razem z Lou. Piosenkę o nas...

○ Oh, więc 14 już nadeszła. Nie jest ten rozdział długi i pewnie jest chaotyczny, ale wybaczcie mi. Pisałam go nie dość, że długo to jeszcze o późnych porach. :3 Jednak po jakiejś części jestem z tego - dumna? Myślę, że tak. Napiszcie mi proszę, co o tym sądzicie i czy spodziewaliście się takiego obrotu akcji. :)

25 października 2012

Rozdział 13.

Wychodziłem właśnie z budynku, w którym przed chwilą wydałem na świat swoją tajemnice. Czułem się naprawdę szczęśliwy i było mi lżej na duchu. Wiedziałem, że to pokomplikuje wiele spraw, ale chciałem od tej pory zacząć żyć bez wiecznych kłamstw.
-Harry zaczekaj! - usłyszałem krzyk Nick'a. Odwróciłem się na pięcie i ujrzałem go stojącego tuż za mną. -Mam nadzieje, że wszystko u Ciebie już jest okej. - mężczyzna zmarszczył brwi i wpatrywał się we mnie.
-Teraz jest wszystko idealnie. - posłałem mu szczery szeroki uśmiech i poczochrałem delikatnie swoje włosy.
-Możemy się przejść i pogadać? - mężczyzna uniósł brew ku górze i przyglądał mi się badawczo.
-Jasne, że tak. Ale nie powinieneś teraz prowadzić audycji? - spojrzałem na niego z uniesioną brwią, a on jedynie zaśmiał się cicho kręcąc przecząco głową. Po chwili wychodziliśmy już z budynku. Jedyne co mnie zadziwiło to to, że nie było fanów, paparazzi. Dziwne, ale przyjemne uczucie. Szliśmy w ciszy przez puste ulice Londynu. Czułem się naprawdę dziwnie. Mgła opadała powoli na ziemię, było zimno. No tak, w końcu to już jesień. Poprawiłem swój szalik i skręciłem wraz z Nick'iem w drogę prowadzącą do parku. Usiedliśmy na jednej z ławek i przez chwilę siedzieliśmy w ciszy.
-Naprawdę się zakochałeś Harry? - czarnowłosy mężczyzna spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Wyglądał jakby się o mnie martwił co było oczywiście niedorzeczne.
-Myślę, że tak. - posłałem mu lekki uśmiech. Splotłem swoje palce u dłoni spuszczając na nie swój wzrok.
-Jesteś tego pewien? - Nick lustrował mnie wzrokiem, a ja sam gubiłem się w swoich myślach. Przez niego wszystko mi się już mieszało. Ale jedno wiedziałem na pewno. Byłem zakochany.
-Jestem tego pewien. - patrzyłem na niego przez cały ten czas nawet się nie uśmiechając. Wstałem z ławki, gdyż zrobiło mi się zimno i chciałem się trochę poruszać jednak wtedy również wstał Nick i pociągnął mnie za ramiona w swoją stronę przytulając mnie mocno do siebie. Nie powiem, zaskoczył mnie ten gest. Już dawno nikt mnie nie przytulił. Ciągle kłóciłem się ze wszystkimi. Wtuliłem się w niego i przymknąłem na chwilę oczy, gdy je otworzyłem zdębiałem. Na końcu ścieżki stała osoba, którą kochałem. Nie wyglądała na szczęśliwą. Nawaliłem, znów.
***OCZAMI NIALL'A***
Siedziałem na siedzeniu i szczerze mówiąc nie wiedziałem kompletnie co o tym myśleć. Ale wiedziałem jedno. Mój przyjaciel jest w potrzebie. Zayn jakby czytając mi w myślach zawrócił i jechaliśmy w stronę naszego kompleksu mieszkaniowego, do którego mieliśmy trochę daleko. Posłałem szeroki uśmiech mulatowi i zaśmiałem się pod nosem.
-Nawet nie wiesz jaki jestem teraz szczęśliwy. Wreszcie wszystko zaczyna być normalnie. - patrzyłem na krajobraz przez okno, który zmieniał się strasznie szybko przez prędkość, z którą jechaliśmy.
-Czy to znaczy, że nadal ją kochasz? - Zayn uniósł brew ku górze jednak nie spuszczał wzroku z drogi, którą podążaliśmy. W zasadzie tym pytaniem mnie zaskoczył. Sam chyba nie do końca znałem odpowiedź. Spojrzałem na niego po czym pogłośniłem radio. Myślałem jeszcze chwilę nad odpowiedzią po czym szybko wypowiedziałem.
-Nie. Nie kocham jej. - spojrzałem na niego z promiennym uśmiechem. -Ja po prostu byłem w niej zauroczony. Przecież ja jej nawet praktycznie nie znam. - wytknąłem język do kumpla po czym zaśmiałem się melodyjnie. Jednak mój śmiech przerwała, krótka wiadomość z radia.
'-Z ostatniej chwili! Perrie Edwards zmieniła status związku na 'wolna'! Czyli Zayn Malik z One Direction również jest wolny! A wy co o tym myślicie?' - usłyszałem treść tej wiadomości i spojrzałem na Malika z miną w stylu 'o.O'.
-To prawda? - uniosłem brew ku górze i spojrzałem na chłopaka uśmiechając się delikatnie. Lubiłem Perrie i myślałem, że to głupia plotka bądź żart.
-To prawda. Zerwała ze mną wczoraj. Miałem ci to powiedzieć jak będziemy w Irlandii, a później była ta audycja z Harry'm i zapomniałem całkowicie. - chłopak wzruszył ramionami będąc dalej skupionym na jeździe. Teraz miałem mieszane uczucia, z jednej strony byłem szczęśliwy, że Harry nadal nazywa mnie swoim przyjacielem, ale z drugiej Zayn został rzucony przez dziewczynę, więc sam nie wiedziałem czy mam się cieszyć czy też nie.
***OCZAMI WER***
-To prawda? Nie byłaś z Harry'm? - Danielle z wrażenia wstała z kanapy wciąż wpatrując się we mnie z szeroko otwartymi oczami. -A ty o wszystkim wiedziałeś? - spojrzała na Liam'a wciąż będąc w szoku. Nie dziwię się jej, też bym nie zareagowała zbyt dobrze jakbym usłyszała coś takiego.
-To nie tak Dan. Wczoraj gdy przyleciałam do Londynu, był wieczór. Nie chciałam iść do Harry'ego właśnie dlatego, że z nim nie jestem. Zatrzymałam się u Liam'a i dopiero wczoraj mu powiedziałam prawdę. Niall, Zayn i Louis nie wiedzieli o tym. Ale myślę, że teraz już wiedzą.. - wbiłam wzrok w podłogę próbując wszystko sobie poukładać w głowie. Wiedziałam, że nie mogę zostać tu w Londynie, gdyż niektóre fanki są nieobliczalne, ale nie chciałam też wracać do Polski, gdyż moi znajomi będą wytykać mnie palcami. Zresztą zapewne nie tylko znajomi.
-Przepraszam was, że nie wiedzieliście o tym. Musieliśmy to utrzymać w tajemnicy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Simon też myślał, że jesteśmy naprawdę razem. Teraz boję się, że może wywalić Harry'ego albo coś takiego.. - westchnęłam głęboko unosząc swoją głowę. Najpierw spojrzałam na Dani po czym przeniosłam wzrok na Liam'a. Było mi przykro, że dowiedzieli się o tym w ten sposób. Jednak nie miałam innego wyboru..
-Simon o tym nie wiedział?! - brązowowłosy chłopak wyszczerzył oczy. Wyglądał jakby zobaczył ducha. -Przecież Harry będzie miał przerąbane. - brązowooki chłopak pokręcił niedowierzająco głową i opadł bezradnie na kanapę. Mi też było ciężko. Loczkers wcale nie musiał tak ogłaszać światu koniec naszego fałszywego związku. Mógł po prostu powiedzieć, że zerwaliśmy ze sobą, a ludzie by żyli w świadomości, że byliśmy razem ale coś się popsuło. Ale nie, Harry przecież ma zawsze racje..
-Ale ty go kochasz? - dziewczyna uniosła brew ku górze patrząc na mnie i zajmując miejsce na kanapie, na której jeszcze chwilę temu siedziała.
-Nie kocham go już. Owszem, kiedyś byłam w nim szaleńczo zakochana. Jeszcze przed tym zanim poszedł do x factor. On o tym wiedział, ale mimo to nie zmienił swojego stosunku do mnie. Dopiero po tym jak przyłączono go do zespołu coś mu odwaliło. Nie odwiedzał już Margaret, tak jakby przestała dla niego istnieć. - spojrzałam na lokowaną dziewczynę z bladym uśmiechem na twarzy. Oparłam się o oparcie kanapy trzymając w dłoni kubek z herbatą, którą co rusz upijałam.
-Znasz dłużej Harry'ego więc pewnie wiesz też o nim więcej. - Liam spojrzał na mnie badawczo, a ja zmarszczyłam brwi nie wiedząc dokładnie o co chodzi.
-Nie rozumiem Cię Li. - odłożyłam kubek na stolik wciąż wpatrując się w chłopaka.
-Zapytam cię wprost. Czy Harry nie jest gejem? - wybałuszyłam oczy ze zdziwienia słysząc jego pytanie. -Loczek miałby być gejem? Haha, dobre sobie. - i nagle przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku tygodni. Rzeczywiście Harry ostatnio dziwie się zachowywał w stosunku do dziewczyn. A gdy musiał za karę mieszkać u Margi to gdy się spotkyaliśmy co chwila zerkał z dziwnym uśmieszkiem w stronę Nathan'a. Ale nie.. to niemożliwe. Przecież to Harry Styles, pogromca dziewic. A może już nie?
***OCZAMI LOUIS'A***
Musiałem z nim pogadać. Teraz natychmiast. Musiałem mu wytłumaczyć dlaczego byłem dla niego taki oschły rano. Był moim przyjacielem powinien był to zrozumieć, że jego słowa po prostu odwróciły mój świat do góry nogami. Nad ulicami unosiła się gęsta mgła przez, którą naprawdę było trudno dojrzeć cokolwiek. Sporadycznie przejechało jakieś auto bądź autobus, spotkałem jedną jedyną osobą idącą na piechotę do pracy. W takie dni ludzie zazwyczaj nie wychodzili z domów jak nie musieli. Ja też wolałbym siedzieć pod kocem z herbatą w dłoni i czytać książkę, ale musiałem teraz iść walczyć o swojego przyjaciela, którego chyba straciłem. Poprawiłem szalik, którym owinięta była moja szyja, naciągnąłem czapkę na uszy i włożyłem dłonie do kieszeni płaszcza. Pomimo tego, że ubrałem na siebie tyle rzeczy odczuwałem zimno. Wewnętrzne zimno, którego powodem był gówniarz z lokami na głowie i zielonymi oczami, które były tak piękne. A zwłaszcza gdy biło od nich szczęście. Wiedziałem, że na pewno już go nie ma pod studiem, bo w końcu pojechał do niego autem, ale wiedziałem też, że nie wróci do domu. Pewnie siedzi teraz w jakimś klubie czy pubie i upija się nie myśląc o tym, że ma prowadzić auto. Nie raz już prowadził pod wpływem alkoholu i oczywiście za każdym razem darłem się na niego, ale on zawsze robił te swoje słodkie oczka i przez to żaden z menadżerów ani Simon o tym nie wiedział. Nie miałem serca donosić na Harry'ego. Skręciłem w drużkę prowadzącą przez park, gdyż tamtędy miałem bliżej do barów, które zbyt często loczek odwiedzał. Nagle moją uwagę przykuła para chłopaków tulących się do siebie, pomyślałem, że to naprawdę słodkie dopóki nie ujrzałem twarzy jednego z nich. Te loki, te zielone oczy rozpoznał bym wszędzie. Coś mnie ukuło w okolicach serca, w moim gardle nagle zrobiło się sucho, a do oczu napłynęły łzy. Popatrzyłem prosto w oczy Styles'owi po czym odwróciłem się na pięcie i jak najszybszym krokiem.
-Louis! Louis zaczekaj! - słyszałem głos Hazzy. Wołał mnie. Ale co mnie to interesowało? On wcale nie zakochał się we mnie i wtedy w audycji też nie mówił o mnie, mówił o tym facecie, z którym przed chwilą się tulił. Nagle poczułem jak ktoś łapie mnie za nadgarstek i nim szarpie tak, że od razu się zatrzymałem.
-Proszę wysłuchaj mnie.. - Styles wyszeptał cicho. Przeczuwałem, że stoi całkiem blisko mnie, jednak wcale tak nie musiało być.
-Harry, nie chcę słuchać twoich głupich wymówek. - mówiłem do niego wciąż będąc odwrócony w jego stronę plecami. Jednak Harry po raz drugi szarpnął moim nadgarstkiem tak, że teraz stałem do niego twarzą wbrew swojej woli.
-To nie jest tak jak myślisz. - Hazza patrzył na mnie przez cały ten czas ani na chwilę się nie uśmiechając. -Słyszałeś tą audycję w radiu? - loczek patrzył na mnie jednak ja uciekałem wzrokiem gdzieś w bok przez co ujął moją twarz w swe dłonie i teraz już mógł świdrować moje oczy swymi zielonymi tęczówkami. -To nie tyczy się niego. To jest Nick. Mój kumpel i jednocześnie koleś z audycji, którą prowadził ze mną. Naprawdę nikt więcej. Pamiętasz co powiedziałem ci jakieś kilka dni temu? I jak od tamtej pory mnie traktujesz. Mnie też jest ciężko. Nigdy w życiu nie przypuszczałbym, że mój najlepszy przyjaciel aż tak przewróci moje życie. - uśmiechnął się delikatnie wciąż wpatrując się w moje oczy. To było naprawdę słodkie. Uśmiechnąłem się do niego czarująco po czym wtuliłem się mocno w jego ciało. Czułem z jaką troską gładził mnie lekko po plecach. Odsunąłem się od niego delikatnie nieśmiało zerkając w jego oczy. Hazza złapał mnie za dłoń i splótł nasz palce razem. Pochylił się nade mną i złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku. Poczułem przyjemne mrowienie w brzuchu, tak zwane motylki. Oderwał się ode mnie z łobuzerskim uśmiechem delikatnie przygryzając dolną wargę.
-Harry. Chyba mamy problem. - posłałem mu delikatny jednak blady uśmiech zaciskając nasze palce mocniej.
-Jaki? - loczek uniósł brew ku górze wyglądając przy tym absolutnie zabójczo.
-Tutaj są ludzie, a my.. całujemy się publicznie. - zmieszałem się trochę. Zawsze byłem taki nieśmiały, ale dobrze, że było zimno. Przynajmniej winę za moje rumieńce mogłem zrzucić na pogodę. Hazza nagle złapał za swoją kieszeń i wyciągnął z niej komórkę.
-Mam 5 nieodczytanych wiadomości. Od Paul'a, Niall'a, Liam'a, Margaret i.. Simon'a. - loczek spojrzał na mnie przerażony. Zapomniał, zresztą ja też, o rzeczywistości. O tym, że teraz będziemy musieli rozmawiać z Cowell'em i resztą chłopaków. A do tego nikt z nich nie wie, że osobą, w której zakochał się Harry jest jego najlepszy przyjaciel, z którym dzieli zespół, mieszkanie i od dzisiaj łóżko..

○ I po prawie miesiącu jest nowy rozdział, który pisałam tak długo z wielu względów. Naprawdę miło mi się czyta komentarze ludzi, którzy czytają tego bloga. Lubię wiedzieć jakie macie uwagi co do danej akcji! :) Mam nadzieje, że będzie ich więcej. :) Miłego czytania.  

29 września 2012

Rozdział 12.

-Wstawaj Harry. Masz dzisiaj wywiad. - obudził mnie głos Lou, który szturchał mną delikatnie by mnie wybudzić ze snu. Spojrzałem na niego z przymrużonymi powiekami po czym przeciągnąłem się leniwie i otworzyłem oczy nieco szerzej od razu stwierdzając, że boli mnie głowa. Wstałem z łóżka i ubrałem się szybko w jakieś pierwsze lepsze ciuchy, które były na wierzchu w szafie. Spojrzałem na kalendarz i przygryzłem lekko wargę, dzisiaj jest koniec naszego kontraktu. Poszedłem do kuchni i nałożyłem sobie trochę jajecznicy, którą przyszykował Louis. Nie miałem ochoty nic jeść ale nie chciałem sprawiać przykrości chłopakowi. Spojrzałem na zegarek po czym przeniosłem wzrok na brązowowłosego.
-O której.. - odchrząknąłem cicho po czym kontynuowałem. -Mam ten wywiad? - uniosłem brew ku górze i spojrzałem na Lou, który czytał gazetę.
-Za godzinę, dlatego musisz się już zbierać. - niebieskooki chłopak wypowiedział te słowa nawet na chwilę nie odrywając wzroku od tego swojego pisemka. Jezu, jak ja bym chciał cofnąć czas.
-Yhm.. - podrapałem się speszony po głowie i wstałem od stołu. Skierowałem się w stronę drzwi wyjściowych, gdy nagle usłyszałem głos Lou.
-Czekaj Harry. - odwróciłem się na pięcie i spojrzałem na chłopaka, który odrzucił gazetę w bok.
-Coś się stało? - uniosłem brew ku górze patrząc na niebieskookiego. Widziałem, że Lou walczył sam ze sobą. Chciał mi coś powiedzieć, ale chyba się bał.
-Zapomniałeś telefonu. - zrezygnowany wyciągnął dłoń w moim kierunku trzymając w niej komórkę. Podszedłem bliżej i wziąłem urządzenie. Spojrzałem prosto w jego oczy, jednak ten szybko odwrócił wzrok przymrużając powieki. To było trudne. To był mój przyjaciel, a ja to wszystko zniszczyłem. Jestem egoistą. Wziąłem z wieszaka płaszcz i wyszedłem z domu idąc do samochodu, którym po chwili odjechałem w stronę studia.
***OCZAMI NIALL'A***
-Zayn to szalone. - zaśmiałem się melodyjnie, a wiatr targał moimi blond włosami jak chciał.
-Wiem. - chłopak wyszczerzył swoje białe zęby w szerokim uśmiechu. Spojrzałem na niego i pokręciłem z niedowierzaniem głową. Właśnie jechałem ze swoim przyjacielem jego kabrioletem bez dachu przez co moje włosy wyglądały jakby miały bliskie spotkanie z niedoświadczonym fryzjerem.
-Pokłóciłem się z Harry'm, później z Lou. Liam też jest na mnie cięty.. - westchnąłem głęboko po czym opadłem bezradnie na fotel i przycisnąłem guzik, który zamyka dach. -Żyć nie umierać co? - przeniosłem wzrok na Zayn'a i posłałem mu delikatny uśmiech.
-Oh Niall, przestań. Zobaczysz, że wszystko się ułoży. - mulat uśmiechnął się do mnie przyjacielsko i poczochrał moje włosy jedną ręką, a drugą wciąż trzymając na kierownicy.
-Szczerze mówiąc, wolałbym zostać tu w Londynie. Wiesz co to będzie jak pokażę się w Mullingar? Wszyscy ludzie wiedzą już co się stało. Będą wytykać mnie palcami i mówić, że zadzieram nosa oraz, że sława mnie zmieniła. - westchnąłem ciężko i przeniosłem wzrok na krajobraz widniejący za oknem. Czułem jak smutek we mnie wzrasta. Dopiero teraz czułem konsekwencje swojej głupoty. Zayn włączył radio i ustawił jakiś kanał, na którym co chwila coś mówili o naszym, o ile jeszcze mogę go tak nazwać, zespole. Spojrzałem na czarnowłosego chłopaka, który nadepnął trochę mocniej na gaz tym samym przyspieszając. Po chwili w radiu zaczęła się audycja.
'-Witamy wszystkich naszych słuchaczy! Pewnie nie możecie doczekać się upragnionego wywiadu z wielką gwiazdą i równie wielkim skandalistą Harry'm Styles'em?' - rozszerzyłem oczy ze zdziwienia i spojrzałem na Malika, który zwolnił nieco tempo jazdy. Chyba był tak samo zszokowany jak ja.
'-Czy jesteście gotowi?' - prezenter zagaił jeszcze przez chwilę, a moje serce o mało co nie wyskoczyło z piersi. '-Tak więc oddaję głos Harry'emu! - Zayn zatrzymał auto gdzieś na postoju, a ja nie odwracałem wzroku od samochodowego radia.
'-Cześć, z tej strony Harry Styles z One Direction.' - słysząc jego głos coś mną wstrząsnęło. Nie był to głos szczęśliwego człowieka, czyżby coś mu się stało?
***OCZAMI WER***
-Wer. Tak się cieszę, że przyleciałaś! - Danielle przytuliła mnie mocno do siebie i spojrzała na mnie z pełnym radością uśmiechem.
-A ja się cieszę, że mam wreszcie okazję cię bliżej poznać. Bo wiele wspaniałych rzeczy o tobie słyszałam! - uśmiechnęłam się szeroko do dziewczyny.
-Dobra moje drogie panie, coś do picia? - Liam ucałował policzek Danielle, a ja uśmiechnęłam się promiennie na ten gest.
-Ja poproszę skarbie cappucino orzechowe z dodatkiem cynamonu. - lokowata dziewczyna odpowiedziała szybko swojemu chłopakowi szczerząc się przy tym szeroko.
-Mi możesz zrobić herbatę malinową z cytryną. - spojrzałam na brązowookiego chłopaka, który uśmiechał się do mnie uroczo. Bardzo cieszyłam się z tego, że mogłam poznać Liam'a. To anioł, nie człowiek! Usiadłyśmy z Dan na kanapie śmiejąc się i rozmawiając o jej próbie. Po chwili brązowooki chłopak przyniósł nam kubki z napojami.
-Dziękuję kochanie. - brązowowłosa dziewczyna posłała chłopakowi uroczy uśmiech po czym uniosła kubek ku górze i upiła łyk trunku. -A jak tam wam się układa? W sensie tobie i Harry'emu? - Dan uniosła brew ku górze patrząc na mnie. Przeniosłam wzrok na brązowookiego chłopaka, który najwidoczniej również nie chciał o tym rozmawiać. Wstał i włączył radio mając nadzieje, że zacznie lecieć tam jakaś fajna piosenka, którą lubi Dani, bo wtedy zacznie ją śpiewać, tańczyć do niej i zapomni o wątku rozmowy. Jednak ten pomysł tylko pogorszył sytuację. Chłopak włączył radio akurat na audycji, w której brał udział nie kto inny tylko sam Harry Styles. Przeraziłam się i Liam też. Zastygłam w bezruchu trzymając w dłoni kubek z herbatą. Wsłuchiwałam się w słowa, które wypowiadał loczek i nie mogłam się jakoś z tym wszystkim ogarnąć. Po moich policzkach poleciały pojedyncze łzy. Czy to było szczęście? Myślę, że pomieszane ze smutkiem. Danielle spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami, a ja przygryzłam dolną wargę spuszczając wzrok na podłogę. Czułam się jak w jakimś filmie, niestety bez happy endu.
***OCZAMI LOUIS'A***
Słuchałem tej audycji, gdyż chciałem wsłuchiwać się bezwiednie w głos mojego przyjaciela. Od wczorajszego dnia zamieniliśmy może ze dwa słowa. Ah nie przepraszam, trochę więcej, bo jeszcze dzisiaj rozmawiałem, o ile można to nazwać rozmową, z nim rano. Usiadłem wygodnie w fotelu mieszając łyżeczką w kubku z herbatą. Nie wiem w zasadzie po co, skoro cukier już dawno się rozpuścił. Odłożyłem kubek na stolik i podciągnąłem kolana, o które oparłem swoje czoło, wsłuchując się w słowa płynące z urządzenia zwanego radiem. Głos Harry'ego, który brzmiał teraz strasznie po prostu przeszył mnie na wskroś. Coś poruszyło moim sercem i nawet nie wiedziałem kiedy siedziałem zapłakany wpatrując się tępo w kubek. Ten gówniarz wywrócił mój cały świat do góry nogami. Pocałunek Hazzy znacznie różnił się od pocałunku Horana. Całowanie blondyna było jak całowanie kumpla z nudów. Może to dziwnie brzmi, ale właśnie takie miałem odczucia. A pocałunek loczka.. Wzbudził we mnie takie uczucia jakich jeszcze nikt nigdy we mnie nie wzbudził. To było coś nowego w moim życiu, ale nie żałuję tego. Odkąd zerwałem z Eleanor czułem się wolnym strzelcem. Nie musiałem się o nikogo martwić, było mi wszystko jedno. Harreh, dlaczego ty lubisz aż tak komplikować sobie i innym życie? Otarłem rękawem swoje wilgotne policzki i uniosłem kubek z napojem przykładając go do ust. Upiłem łyk słuchając tego co Styles ma do powiedzenia. Zdębiałem słysząc jego słowa. Po prostu oniemiałem. Odłożyłem kubek na stolik i wyciągnąłem telefon z kieszeni. Chciałem do niego zadzwonić, ale zrezygnowałem z tego pomysłu i wstałem z fotela. Założyłem w pośpiechu buty po czym wybiegłem z mieszkania. Kierowałem się w stronę studia, gdzie Harry miał wywiad. Musiałem się z nim spotkać. Po prostu musiałem. Teraz, natychmiast! Nie chciałem by było już za późno.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Mamy pierwsze pytanie od naszej słuchaczki. - Nick spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem i poruszał przy tym zabawnie brwiami. -Czy to prawda, że Niall kocha twoją dziewczynę?
-Nie wiem tego. Musielibyście się pytać o to niego, nie mnie. - odpowiedziałem raczej spokojnie, jednak emocje targały mną niesamowicie. Gdybym mógł popłakałbym się.
-Kolejne pytanie brzmi następująco: czy mimo tego co Niall napisał nadal go lubisz? - nienawidzę cię Nick, z całego serca. Ja dobrze wiem, że ty sobie wybierasz pytania i chcesz mnie pogrążyć. Przygryzłem lekko dolną wargę po czym odchrząknąłem i zacząłem mówić. -Tak, dalej lubię Niall'a. Jeden głupi wybryk nie będzie decydował o naszej przyjaźni. Każdej parze przyjaciół zdarza się pokłócić, tylko tyle, że u nas zaraz wie o tym cały świat. - mimowolnie uśmiechnąłem się delikatnie pod nosem. Spojrzałem na chłopaka i wytknąłem do niego język chcąc mu w ten sposób ukazać, że nie wpakuje mnie w żadne tarapaty.
-Dobrze Harry. - Nick spojrzał na mnie z cwaniackim uśmiechem i zmarszczył lekko nos po czym przejechał językiem po swych wargach. -A co powiesz na temat związku Lou i Eleanor? - prezenter uniósł brew ku górze świdrując mnie swoim bezczelnym wzrokiem.
-Dlaczego zadajecie pytania, które powinniście zadawać komuś innemu? A tak w ogóle jest to już nieistniejący związek. Louis zerwał z Eleanor, ale nie wiem dlaczego. Zresztą nawet gdybym wiedział to bym tego nie powiedział, jak Lou by chciał to sam by zdradził powód, dla którego zerwał z El. - zacisnąłem mocniej pięści. Trudno mi było mówić o związkach Louis'a, nawet tych nieistniejących. Nick przeczuł, że jest to temat który mnie drażni przez co na jego twarzy ukazał się triumfalny uśmiech. Co za człowiek.
-Harry a co powiesz nam na temat twojego związku z Weroniką? - mężczyzna uniósł brew ku górze i wpatrywał się we mnie. Nie chciałem już dłużej ukrywać prawdy. Gdybym teraz powiedział to co powinienem powiedzieć już dawno nigdy by nie powstał taki skandal jaki jest właśnie teraz. No tak za swoje głupie czyny w końcu trzeba odpowiedzieć.
-Więc.. - przerwałem i wziąłem głębszy wdech jeszcze raz wszystko analizując w głowie. No trudno jeśli przez to będę miał jeszcze bardziej przerąbane. Nie chcę już więcej nikogo okłamywać. -Nie jestem z Wer. Nigdy nie byłem. - spojrzałem na mężczyznę, który rozszerzył oczy ze zdziwienia, a jego usta mimowolnie się otwarły. -Jeszcze miesiąc temu była to tylko dziewczyna zakochana na zabój w kuzynie swojej przyjaciółki. Teraz jest to moja przyjaciółka, której wiele zawdzięczam. - przerwałem na chwilę by odetchnąć i kontynuowałem swoją wypowiedź. -Przepraszam Cię Niall. Wiem, że ona była dla Ciebie ważna i chyba dlatego wpadłem na taki głupi pomysł. Dzisiaj skończył się nasz kontrakt. Przepraszam was chłopaki. Liam, Zayn mam nadzieje, że mi to wybaczycie. Ciebie Louis przepraszam również mocno nie tylko za to, ale też za to co powiedziałem ci ostatnio. Mam nadzieje, że wszystko wróci do normy. Postanowiłem to skończyć raz na zawsze, gdyż zbyt dużo osób już zraniłem. Nie byłem tego świadomy dopóki się naprawdę nie zakochałem. Tak więc pamiętajcie byście nigdy nie kłamali. To naprawdę jest złe i zbyt wiele osób przy tym cierpi. Dziękuję za wywiad, Harry Styles. - wyłączyłem mikrofon po czym ściągnąłem słuchawki i spojrzałem na Nick'a. -Zadowolony? - uniosłem brew ku górze po czym wstałem z krzesła i skierowałem się w stronę drzwi by rozpocząć nowe życie. Dwie szanse już straciłem, więc chyba została mi ostatnia. Mam nadzieje, że ją dostanę.

○ Tak, wiem, że ten rozdział jest krótki i trochę pogmatwany, ale muszę to wszystko przyspieszyć. Nigdy nie chciałam tego robić, ale jeśli nie będzie co najmniej 5 komentarzy pod postem zakończę to wszystko znacznie szybciej i nie tak jakbym chciała. :3 Miłego czytania.. :)

20 września 2012

ONE SHOT.

Radzę przeczytać ten one shot z podkładem, wtedy lepiej się w niego wczuć :D 


Podkład. 


Było pochmurno, wietrznie, taka zwykła jesienna szaruga. Przechodziłaś właśnie obok jednej ze swych ulubionych kawiarni, miałaś z nią związanych tyle wspomnień. Pierwsze plotki z przyjaciółkami przy mrożonej kawie latem i gorącej czekoladzie zimą. Pierwsze spotkania klasowe, które były wtedy takie ważne dla ciebie. Pierwsze randki, które czasem były po prostu beznadziejne. Weszłaś do środka i od razu uderzył w ciebie znajomy zapach unoszącej się kawy. Uśmiechnęłaś się mimowolnie i powędrowałaś w stronę swojego ulubionego miejsca znajdującego się w głębi lokalu, w zaciemnionym kącie. Ściągnęłaś zwinnie płaszcz i zawiesiłaś go na wieszaku po czym zamówiłaś gorącą czekoladę z podwójną bitą śmietaną i kawałek ciasta z nadzieniem malinowym. Nie lubiłaś nigdy tego ciasta, ale Harry je uwielbiał. W lecie zawsze chodziliście na działkę jego babci, gdzie rosło naprawdę dużo krzaków z malinami. Biegaliście beztrosko między nimi co chwila podjadając owoce garściami. Na twojej twarzy wymalował się delikatny uśmiech na samo wspomnienie tamtych chwil. Gdy dostałaś zamówienie nawet nie spojrzałaś na kelnerkę. Wpatrywałaś się ciągle w stół. Wzięłaś do ręki widelczyk i nałożyłaś trochę ciasta po czym włożyłaś je do ust. Na początku nie poczułaś w ogóle smaku, dopiero po którymś kawałku z kolei poczułaś jak smak malin opanowuje twoje podniebienie. Odsunęłaś na pół pełny talerzyk od siebie i wzięłaś do ręki kubek z gorącą czekoladą zatapiając w nim swoje wargi. Smakowała tak samo jak wtedy, kiedy siedziałaś tu z nim pewnego jesiennego wieczora. Po kilku łykach odłożyłaś praktycznie pełny kubek na stół po czym wstałaś i podeszłaś do wieszaka by zdjąć swój płaszcz. Założyłaś go na siebie i położyłaś jeszcze na stole obok kubka pieniądze. Zapięłaś się na ostatni guzik i pchnęłaś drzwi wychodząc na zewnątrz. Dookoła panowała cisza i ciemność. Zimny wiatr lekko zaczerwienił twoje policzki jednak nie miałaś zamiaru dać mu za wygraną. Włożyłaś dłonie do kieszeni płaszcza i stawiałaś stanowcze kroki na chodniku, który nie był zbyt prosty. Pamiętałaś jak kiedyś szłaś tędy w krótkiej, białej, zwiewnej sukieneczce, a obok ciebie był Harry. Śmialiście się z wszystkiego i wszystkich. Wtedy wszystko było takie łatwe, a każdy dzień nawet ten pochmurny miał kolory tęczy. Twoje oczy zaszły łzami, szybko nimi zamrugałaś nie pozwalając słonym kroplom wydostać się z twojego oka. Przysięgłaś sobie i jemu, że nigdy nie będziesz płakać jak będziesz o nim myśleć. Masz się jedynie szeroko uśmiechać i cieszyć z życia. Ale nie potrafiłaś. Gdy byłaś już na miejscu coś cię sparaliżowało jak jeszcze nigdy. Nie potrafiłaś się już powstrzymać, po twoich policzkach krople łez spływały niczym po szybie w czasie deszczu. Przypomniałaś sobie ten dzień, w którym chciałaś mu powiedzieć wtedy coś tak ważnego. Pamiętałaś to jak dziś. Piękne, jesienne popołudnie. Promienie słońca odbijały się od kałuż pozostawionych jeszcze przez nocną ulewę. Kolorowe liście spadały z drzew wprost na twoje włosy. Szłaś spotkać się z ukochanym, więc nic nie mogło popsuć ci humoru. Do tego niosłaś mu wspaniałą wiadomość. Siedziałaś na ławce w parku, w tym miejscu gdzie się umówiliście. Jednak Harry się nie zjawiał. Denerwowałaś się bo nigdy cię nie wystawiał. Miałaś złe przeczucia. Wstałaś z ławki i podążyłaś w stronę jego mieszkania. Twoją uwagę jednak przykuła stojąca na sygnale karetka, policja, straż... I wiele gapiów. Podeszłaś również do tłumu modląc się by to nie był on. Jednak zauważyłaś Harry'ego. Leżał bezruchu na środku ulicy, owinięty kocem. Z twoich oczu zaczął lać się potok łez. Podbiegłaś do niego i zaczęłaś krzyczeć, że przecież miał cię nie zostawiać, że nie może teraz, nie w tym momencie, kiedy akurat wszystko zaczęło być idealne. Nie posłuchał cię. Odszedł, zostawił cię samą. Stałaś teraz nad jego grobem płacząc cicho, straciłaś go na zawsze. Ale pamiętałaś co chciałaś mu wtedy powiedzieć, w ten dzień kiedy mieliście się spotkać, być ze sobą już po wieki i bawić wspólnie swoje dzieci. Jedno było już w drodze. Tak, właśnie to chciałaś mu powiedzieć, że będziecie mieli dziecko. Jednak i ono zostawiło cię samą. Zapaliłaś znicz i postawiłaś go na nagrobku. Otarłaś ociekające łzy z policzków i wpatrywałaś się w zdjęcie na pomniku.
-Tak jak ci obiecałam, żyję. Dla ciebie. Nie jest to łatwe, ale próbuję dać radę. Minął rok odkąd ostatnio się wiedzieliśmy. To długo, ale daje radę skarbie. Nie martw się o mnie. To nic, że nie zawsze pamiętam o tym żeby coś zjeść. Wiesz czasem myślę sobie, że to dobrze, że Darcy nie przyszła na świat. Nie byłabym dobrą matką bez ciebie. Kocham Cię. Wiem, że to słyszysz. Po prostu czuje to.
Usiadłaś na ławce i poczułaś ciepły wietrzyk, a po twoim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Czułaś jakby czyjś dotyk na swoim policzku. Tak, teraz miałaś pewność, że gdy mówił ci, że nigdy cię nie opuści dotrzyma słowa. Był przy tobie, przez cały ten czas. Przymknęłaś delikatnie oczy i po chwili mogłaś go już zobaczyć, poczuć jego dotyk. To było dziwne, patrzyłaś teraz na swoje ciało i jego nagrobek z góry. Spojrzałaś na swojego ukochanego i uśmiechnęłaś się do niego szeroko. Wtuliłaś się mocno w jego ciało i odeszłaś wraz z nim do niebieskiej otchłani, zwanej niebem by żyć tam z nim już na zawsze.

○ Jest to mój pierwszy one shot i chciałam się nim z wami podzielić. :) Napiszcie w komentarzu co o nim myślicie, bo gdyby się spodobał to mogłabym pisać ich więcej. :3 Ps. Nowy rozdział będzie w sobotę lub niedzielę, ponieważ w piątek i sobotę nie ma mnie w domu. :) Jeszcze raz proszę was bardzo o komentarze, bo naprawdę miło się patrzy gdy jest ich dużo. Wtedy wiem, że mam dla kogo tworzyć. :) 

14 września 2012

Rozdział 11.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.

-Niall powiesz mi co cię skłoniło do takiego czynu? - Simon uniósł brew ku górze patrząc na mnie spode łba i bawiąc się długopisem.
-Nie wiem, po prostu napisałem prawdę. - wzruszyłem mimowolnie ramionami i patrzyłem na niego z kamienną twarzą. Nie taka była prawda, jednak on nie musiał o wszystkim wiedzieć.
-Pamiętasz jak ostatnio rozmawialiśmy co ci mówiłem? - mężczyzna uniósł się lekko i oparł łokcie na biurku, a głowę ułożył na dłoniach nie spuszczając ze mnie swego przeszywającego wzroku.
-Przepraszam Cię Simon. - spuściłem głowę w dół wbijając wzrok w podłogę. Wiedziałem jakie były tego konsekwencje. Jeszcze przez pół godziny stałem w jego gabinecie i rozmawialiśmy o tym wszystkim i o złej atmosferze, która opanowała nasz zespół. Gdy wyszedłem z pomieszczenia skierowałem się w stronę wyjścia. Przy drzwiach stał Zayn i palił papierosa.
-Jak było? - zapytał mulat delikatnie zagryzając wargę.
-Fantastycznie. - odpowiedziałem sarkastycznie po czym włożyłem dłonie do kieszeni spodni i podążałem w stronę samochodu. Przechodząc pomiędzy żywopłotami poczułem jak ktoś ciągnie mnie za nadgarstek.
-Nialler, nie wkurwiaj mnie. Co ci powiedział? - Malik nie dawał za wygraną. Nie chciałem mu tego mówić. Nie jemu. Czarnowłosy chłopak podążył w stronę ławki, która była ukryta pomiędzy jakimiś krzakami. Usiadłem na niej i pogrążyłem się w zadumie. Po chwili jednak zacząłem tłumaczyć wszystko swojemu przyjacielowi.
-Mam się od was odseparować na kilka dni. Dostałem darmową wycieczkę do domu. - westchnąłem ciężko i spojrzałem kątem oka na brązowookiego, który chyba nie dowierzał w to co usłyszał. Przez dłuższą chwilę panowała między nami cisza, jednak nie męcząca, a bardzo przyjemna.
-Lecę z Tobą. - ni stąd ni zowąd Malik wyparował, a moje oczy rozszerzyły się w zdziwieniu.
-Nie możesz. - spojrzałem na niego poprawiając swoją czapkę na głowie.
-Gówno mnie to interesuje. Ja też się ostatnio nie dogaduję z chłopakami, więc odpoczynek mi się przyda. A teraz jedź do domu, a ja zaraz do Ciebie dołączę, tylko coś załatwię. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech i delikatnie pogładził mnie po wierzchniej części mojej dłoni. Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, prawie niewidocznie. Malik wstał i skierował się w stronę budynku, ja natomiast w przeciwną stronę, do auta. Wsiadłem do środka po czym ostatni raz zerknąłem w stronę wielkiego gmachu i ruszyłem z parkingu kierując się do domu. Uśmiechnąłem się sam do siebie po czym dodałem gazu. Wszystko było mi obojętne ale czy aby na pewno wszyscy?
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy się obudziłem nie bardzo wiedziałem gdzie jestem. Dopiero po chwili przypomniało mi się, że jestem w naszym mieszkaniu, naszym to znaczy moim i Lou. Spojrzałem na siebie i pokręciłem głową. Zasnąłem w ubraniach, nawet nie ściągając butów. Wstałem z łóżka i rozebrałem się kierując się do łazienki. Wrzuciłem ubrania do kosza na pranie po czym wróciłem się do przedpokoju w samych bokserkach po świeża bieliznę, która była w walizce. Podszedłem do walizki i otworzyłem ją szybko po czym ze zdziwienia szeroko otworzyłem oczy. Gdzie są moje ciuchy?! Otworzyłem drugą walizkę i również nie zastałem tam nic. Czyżby mnie okradli? Albo co gorsza, zapomniałem się spakować?
-Cześć Harry. Szukasz czegoś? - nagle nie wiadomo skąd w pokoju pojawił się Louis. Spojrzałem na niego zdezorientowany po czym westchnąłem głęboko.
-Właściwie to chyba nie mam ubrań. - pacnąłem się lekko otwartą dłonią w czoło i przygryzłem delikatnie dolną wargę patrząc na przyjaciela.
-Owszem, nie masz. Wysłałem je do pralni. - chłopak wyszczerzył do mnie swoje idealne, białe ząbki. O tak, wyglądał niesamowicie. Do tego ten jego artystyczny nieład na głowie. Harry! Uspokój się. Nie myśl tak o swoim przyjacielu!
-Co zrobiłeś? - jęknąłem przeciągle patrząc na niego z politowaniem. Chłopak podszedł do szafy i wyciągnął paczkę z nieużywaną bielizną po czym wręczył mi bokserki z napisem 'chcę z tobą dzisiaj coś zmajstrować', po czym wyciągnął swoją szarą koszulkę z nadrukiem.
-Idź się myć, a ja poszukam dla Ciebie jakichś spodni, jak już będziesz gotowy to sobie je ubierzesz. - brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko, a ja z odzieżą w ręku wszedłem do łazienki. Położyłem ciuchy na stoliku po czym spojrzałem w lustro. Ściągnąłem z siebie bokserki i wszedłem do kabiny odkręcając kurki i ustawiając temperaturę wody, na taką która mi odpowiadała. Wziąłem szybki prysznic nawet nie myśląc o niczym po czym wyszedłem z kabiny i zacząłem się wycierać. Owinąłem się ręcznikiem od pasa w dół i spojrzałem w lustro. Oparłem się zrezygnowany o umywalkę i wziąłem kilka głębszych wdechów próbując się ogarnąć. Po chwili jednak usłyszałem głos Lou i otwierane drzwi.
-Harry mam nadzieje, że te spodnie ci się spodobają. Myślę, że będą na tobie wyglądać perfekcyjnie. - chłopak jedną ręką zakrył oczy, a drugą próbował wymacać szafkę. Zaśmiałem się cicho, po czym uśmiechnąłem się ciepło.
-Możesz zdjąć tą rękę. Owinąłem się ręcznikiem. - chłopak spojrzał na mnie poprzez palce po czym ściągnął rękę z oczu i wyszczerzył się do mnie kładąc spodnie na szafce obok koszulki.
-Czemu masz taką minę? - niebieskooki spojrzał na mnie badawczo po czym podszedł bliżej i popatrzył głęboko w moje oczy.
-Jaką? - czy aż tak bardzo widać po mnie, że nie wszystko jest dobrze?
-Harreh. Mnie nie okłamiesz. - chłopak przekrzywił delikatnie głowę i przygryzł wargę. Spojrzałem na jego usta i dosyć głośno przełknąłem ślinę.
-Lou.. Mam chyba problem. - spojrzałem w lustro i skrzywiłem się. Brzydziłem się sobą. Dlaczego? Czy to było normalne brzydzić się samego siebie?
-Jaki Hazz? - chłopak spojrzał na mnie swymi przeszywającymi oczkami. -Mi zawsze możesz wszystko powiedzieć. Jesteśmy przecież jak bracia. - Louis pogładził mnie lekko po policzku, a ja zadrżałem. Przymknąłem oczy i zwilżyłem językiem delikatnie wargi próbując się opanować.
-Myślałem już nad tym od dłuższego czasu ale wciąż nie dowierzam swoim wnioskom. Przecież to nie możliwe. Będę musiał się z tym ukrywać, Simon mnie znienawidzi, zacznie wytykać palcami. Liam, Zayn i Niall odwrócą się ode mnie na zawsze, o ile już tego nie zrobili. - przeczesałem palcami swoje włosy i westchnąłem ciężko. Po mojej twarzy przebiegł lekki uśmiech, który natychmiast zniknął.
-Harry nie przesadzaj. - chłopak zgromił mnie spojrzeniem i położył dłoń na mojej dłoni delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzałem na jego dłoń po czym wyrwałem swoją rękę i spojrzałem panicznie w jego oczy.
-Lou ja się chyba zakochałem. - przełknąłem ciężko ślinę, a moje oczy stały się suche. W gardle coś mnie uciskało. Dlaczego to było takie trudne...
-Powinieneś się cieszyć. To przecież wspaniale! - Lou wybuchł radością przytulając mnie mocno, niestety zapomniał, że jestem przewiązany jedynie ręcznikiem i gdy się tak na mnie rzucił on po prostu zsunął się na podłogę. Chłopak odsunął się ode mnie, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce. Szybko sięgnąłem po bokserki i założyłem je na siebie.
-Ohh chyba naprawdę ta miłość cię zmieniła. Zawsze wolałeś latać z gołym fiflakiem po domu. - chłopak zaśmiał się melodyjnie poruszając do tego zabawnie brwiami. Pokręciłem tylko głową i przygryzłem delikatnie dolną wargę nie spuszczając z niego wzroku.
-Mogę coś zrobić? - spojrzałem na przyjaciela i posłałem mu promienny uśmiech.
-Jasne. - chłopak wzruszył mimowolnie ramionami i uśmiechnął się przyjaźnie. Przybliżyłem się do niego i delikatnie ująłem jego twarz w swe dłonie po czym przyciągnąłem go na tyle blisko, że stykaliśmy się swoimi ciałami i przede wszystkim wargami. Jego usta smakowały niczym słodkie truskawki z bitą śmietaną. Całowałem go czule, a on odwzajemnił ten pocałunek. Chciałem by ta chwila trwała wiecznie, jednak nie mogła. Oderwałem się od niego i spojrzałem w jego uśmiechnięte oczy.
-Tak, to właśnie w tobie się zakochałem. - wziąłem z szafki ubrania i wyszedłem z łazienki pozostawiając ogłupiałego chłopaka samego w środku. Ubrałem się szybko i wyszedłem z kompleksu mieszkaniowego. Było pochmurno jednak nie zwracałem na to największej uwagi. Szedłem w stronę parku pogrążając się w myślach. To wszystko zaczęło się robić coraz bardziej trudne. Usiadłem na ławce i obserwowałem dzieci, które biegały po trawie bawiąc się ze sobą. Chciałem by moje życie było tak samo beztroskie jak ich.
***OCZAMI WER***
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Przetarłam leniwie oczy po czym pozwoliłam komuś wejść do mojego pokoju. Oczy piekły mnie od płaczu i nawet nie zdążyłam się wczoraj przebrać.
-Mogę z tobą porozmawiać? - Fifi uniósł brew ku górze zamykając za sobą drzwi.
-Mmmm, jeśli chcesz. - wyszeptałam cicho przeczesując palcami niesfornie opadające na moją twarz włosy.
-Mówiłaś mi, że jesteś z Harry'm tylko na miesiąc, że to kontrakt. Powiedz mi niunia, czy w kontrakcie było coś na temat pieprzenia się z nim na dywanie w domu jego ciotki? - brat uniósł brew ku górze i nerwowo zaczął trząść nogą. -Dobrze wiesz, że go nie cierpię. - Filip usiadł na fotelu naprzeciw mojego łóżka, a moje oczy zaszkliły się.
-Przyszedłeś tu po to żeby mi mówić z kim mam się pieprzyć a z kim nie? - spojrzałam na niego z wymalowanym na mojej twarzy smutkiem po czym położyłam się na łóżku i przykryłam cała kołdrą. Poczułam jak delikatnie siada obok mnie i zdejmuje z mojej głowy przykrycie.
-W żadnym wypadku. Ale kochanie, masz dopiero szesnaście lat i dobrze wiesz, że wystarczy jeden mały błąd żeby spieprzyć sobie życie do końca, a chyba tego nie chcesz, prawda? - chłopak patrzył na mnie z przyjaznym uśmiechem lekko gładząc moje ramie. -Do tego jestem twoim bratem i najchętniej zamknął bym cię w pokoju, żeby żaden chłopak nie mógł cię tknąć. - delikatnie ucałował mój policzek i uśmiechnął się ciepło. -Kocham Cię po prostu i martwię się o ciebie.
-Ja Ciebie też kocham. - uniosłam się od pozycji siedzącej i wtuliłam się mocno w brata. Odsunęłam się od niego i wstałam wraz z nim z łóżka i usiadłam na fotelu biorąc do ręki laptopa, a Fifi w tym czasie opuścił mój pokój. Weszłam na twittera i od razu doznałam szoku. Miałam ponad milion obserwujących i jeszcze więcej hejtów skierowanych w moją stronę. Zaczęłam czytać niektóre tweety i po prostu nie dowierzałam w to co czytam. Co ja im takiego zrobiłam, że aż tak mnie nienawidzą? Dopiero po którymś tweecie z kolei zauważyłam wpis Niall'a. Rozszerzyłam ze zdziwienia oczy i siedziałam w osłupieniu. Jak on mógł coś takiego napisać? Wystukałam numer Hazzy i czekałam aż odbierze, jednak nikt się nie odzywał. Postanowiłam więc zadzwonić do blondynka, jednak tam również pustka. Do trzech razy sztuka. Wybrałam numer Liam'a i usłyszałam sygnał, a po chwili jego ciepły głos w słuchawce.
-Liam o co chodzi z tym wpisem Niall'a? - zapytałam grzecznie, stukając paznokciami o klawiaturę.
-Nie wiem Wer, naprawdę nie wiem. - usłyszałam zmartwienie w jego głosie. Czyli tak naprawdę nikt nie wiedział co mu odwaliło. Super, świetnie, zajebiście. Pożegnałam się z Li i rzuciłam telefon na stolik, który stał obok fotela. Zaczęłam szperać w necie i po chwili zamknęłam laptopa kładąc go na stoliku i zaczęłam się pakować.
-Filip! Potrzebuję twojej pomocy! - zaczęłam wydzierać się na korytarzu i po chwili brat stał już obok mnie. Wyjaśniłam mu wszystko, gdzie wylatuję, po co i dlaczego. Fifi przytulił mnie mocno do siebie i ucałował w czubek głowy szepcząc 'rób to co uważasz za najlepsze'. Brat zniósł moją walizkę i włożył ją do bagażnika, ja w tym czasie zajęłam miejsce pasażera. Po krótkiej chwili byliśmy już w drodze na lotnisko.
-Tylko proszę Cię, uważaj na siebie bo jak rodzice się dowiedzą, że puściłem cię samą w taką podróż to mnie zabiją. - brat spojrzał na mnie z całkiem poważną miną, a ja kiwnęłam głową mówiąc mu w ten sposób, że wiem to wszystko. Po jakiejś półtorej godzinie drogi byliśmy na miejscu. Wyładowałam szybko bagaże i przytuliłam ostatni raz brata po czym pobiegłam do kasy po bilet. Chwilę później biegłam przez terminal do odpowiedniej bramki. Po niecałych trzydziestu minutach byłam już na pokładzie samolotu, co bardzo mnie cieszyło. Myślałam, że samolot się opóźni i spędzę na lotnisku wieczność. Siedziałam już wygodnie na swoim miejscu i patrzyłam przez okno zamyślając się nad tym co ja właściwie robię. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się tuż przed lądowaniem, więc właściwie cały lot przetrwałam. Chwilę później stałam już z bagażem na zewnątrz terminalu i łapałam taksówkę. Dojechałam taksówką do kompleksu mieszkaniowego chłopców. Nawet nie wiem kiedy stałam już przed drzwiami do mieszkania
Liam'a. Pomijając fakt, że zbliżała się już godzina dwudziesta pierwsza zapukałam zamaszyście w drzwi. Po chwili otworzył je brązowowłosy chłopak, który wytrzeszczył oczy na mój widok.
-Weronika?! Co ty tu robisz?! - brązowooki podrapał się po głowie wciąż nie dowierzając w to co widzi.
-Emm. Przyleciałam. Muszę załatwić kilka spraw, a wiem, że tobie mogę ufać w każdej sprawie. - spojrzałam na chłopaka z lekkim, praktycznie niewidocznym uśmiechem po czym przeniosłam wzrok na moje walizki. -Mogłabym przenocować u ciebie jedną noc? Nie chcę tłuc się po hotelach o tej porze. - chciałam powiedzieć coś jeszcze jednak Liam mi przerwał biorąc moje walizki i wnosząc je do swojego mieszkania szczerząc się ciepło.
-Nie ma sprawy, w końcu tworzymy jedną rodzinę. - puścił do mnie oczko i zaprowadził mnie do wolnego pokoju, który najwyraźniej był pokojem gościnnym lub pomieszczeniem, jakby któryś z chłopaków akurat chciał spać u niego.
-A gdzie Danielle? - uniosłam brew ku górze rozglądając się po jego pięknym mieszkaniu.
-Teraz jest na próbie. Wróci dopiero po pierwszej rano. Bo szykują się do wyjazdu więc trenują praktycznie do rana. - Liam uśmiechnął się delikatnie po czym usiadł na kanapie i zaprosił mnie ręką bym usiadła obok niego. -No a teraz mów co się tu sprowadza i dlaczego przyszłaś do mnie, a nie do Harry'ego? Pewnie się pokłóciliście co? - chłopak uniósł brew ku górze i patrzył na mnie podejrzliwie.
-Liam.. - spojrzałam na niego ze smutnym uśmiechem na twarzy. Bawiłam się palcami u dłoni, na które przeniosłam po chwili wzrok.
-Co jest? - brązowowłosy przyglądał mi się badawczo lekko pocierając dłonią moje ramie dodając mi tym samym otuchy.
-Nie jestem z Harry'm. - spojrzałam w oczy chłopakowi, który od razu przybliżył się do mnie i przytulił mnie mocno pocieszając mnie. -Nie Li, to nie tak. - posłałam mu delikatny uśmiech i odsunęłam się delikatnie od niego.
-Nie rozumiem. - chłopak patrzył na mnie zmieszany.
-Ja nigdy nie byłam z Harry'm. Jutro mija dokładnie tydzień odkąd jesteśmy w kontraktowym związku. - spojrzałam na zszokowanego chłopaka. Wzruszyłam lekko ramionami i posłałam mu nikły uśmiech po czym pożegnałam się z nim i skierowałam się w stronę swojego pokoju. Ulżyło mi gdy powiedziałam to Liam'owi. Przebrałam się i położyłam na łóżku, słyszałam, że ktoś wchodzi to pewnie była Dan. Nawet nie wiem kiedy, ale po prostu zasnęłam.

○ Przepraszam, że tak długo czekaliście ale nie dość, że zaczęła się szkoła to miałam jeszcze pewne problemy ale myślę, że teraz rozdziały będą pojawiać się regularnie. ;) Mam nadzieje, że ten rozdział się podoba i nie jest taki straszny jak myślę. ;D

01 września 2012

Rozdział 10.

Wietrzny, pochmurny dzień. W takie dni zawsze jest szaro i ponuro, bo niby czemu ma być kolorowo? Ubrany w czarny garnitur i z przeciwsłonecznymi okularami, które zakrywały moje worki pod oczami, stałem w tłumie ludzi z białą różą w ręku. Nie wiedziałem dlaczego los tak bardzo utrudniał mi życie. Czy nie zasługiwałem na choć odrobinę szczęścia? Wszystko zawsze się komplikowało, a ja nie miałem nawet chwili czasu na wytchnienie. A najgorsze w tym wszystkim było to, że to była moja wina. To przeze mnie wszyscy jesteśmy tutaj. To moja wina, że wszyscy mieli podkrążone, opuchnięte oczy od łez. To wszystko była moja wina. Nie docierały do mnie szlochy ludzi, w zasadzie nie docierało do mnie nic. W mojej głowie panował wielki chaos. Byłem szturchany przez osoby chcące dostać się trochę bliżej, jednak stałem niewzruszony. Wpatrywałem się tępo w głęboko wykopaną dziurę po czym przeniosłem wzrok na trumnę, którą zaczęto powoli do niej wkładać. Co wtedy czułem? Przeszywający moją klatkę piersiową cholerny ból. Jakby ktoś wyrwał mi serce i je spalił. W mojej głowie echem odbijały się jego słowa 'Tak cholernie mi przykro, że zniszczyłeś coś co było dla nas wszystkich takie ważne... Mam nadzieje, że tym razem Harry nie nawalisz...' Nawaliłem. Przepraszam Cię, że przeze mnie cierpiałeś. Ale tam Ci jest już chyba dobrze? Tam już Cię nie zranię. Gdy trumna dotknęła dna dziury, każdy z najbliższych podszedł i rzucił na nią kwiatek oraz posypał odrobiną ziemi. Gdy podszedłem bliżej wykopanego dołka coś po prostu we mnie pękło. Rzuciłem różę wprost na środek trumny. Przymrużyłem delikatnie oczy, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Przepraszam Cię Louis. Tak bardzo Cię przepraszam. - wyszeptałem cicho swym zachrypniętym głosem po czym upadłem na kolana i ukryłem twarz w dłoniach zanosząc się płaczem. Zakręciło mi się w głowie i już po chwili nie widziałem ani słyszałem nic, kompletnie nic. Cisza...

-Panie Styles. Jesteśmy już na miejscu. - otworzyłem oczy i spojrzałem na blond piękność, która wpatrywała się we mnie z szerokim uśmiechem. Rozejrzałem się dookoła i wystraszyłem się widząc, że jestem w samolocie. Zaraz, zaraz. To znaczy, że to wszystko to był sen? A raczej koszmar? Poczułem jak kamień spada mi z serca, a moje dłonie drżą. Myślałem, że popłacze się ze szczęścia wiedząc, że to był tylko koszmar. Założyłem przeciwsłoneczne okulary na swoje podpuchnięte oczy i wyszedłem z samolotu szybko kierując się w stronę limuzyny, która już na mnie czekała. Po kilku chwilach byłem już przed kompleksem mieszkaniowym. Będąc w limuzynie przypomniałem sobie, że Lou miał wypadek. Modliłem się w duchu, żeby nic mu się nie stało, żeby żył. Wybiegłem z auta jak najszybciej potrafiłem między innymi też dlatego, że przed kompleksem było w cholerę tych sępów. Nie martwiłem się o bagaże, tym miał się zająć Stephan, nasz kierowca. Pobiegłem do mieszkania Liam'a z prędkością światła, nawet nie pukając po prostu wbiegłem do środka.
-Gdzie jest Lou?! - spojrzałem na brązowowłosego chłopaka, który wpatrywał się we mnie swymi brązowymi oczami ze zdziwioną miną.
-Pewnie w ogródku, albo w waszym mieszkaniu. - chłopak zmarszczył brwi i nie odrywał ode mnie swego wzroku. Moje serce mocno huczało w mej piersi, a w mojej głowie był mętlik. -A tak w ogóle to miło Cię widzieć Harry. - chłopak posłał mi ciepły uśmiech.
-Jak ty możesz być taki spokojny skoro Louis miał wypadek?! - wrzeszczałem na niego, co nie było zamierzonym celem. Po prostu moje emocje tak mną targały, że nie panowałem nad sobą.
-Jaki wypadek? O czym ty mówisz Styles? - Li uniósł zdziwiony brwi ku górze i patrzył na mnie z dozą przerażenia.
-Zayn do mnie dzwonił.. - zmarszczyłem brwi patrząc na chłopaka. Boże jaki ja byłem głupi! Uwierzyłem temu kretynowi. Dałem się nabrać jak jakieś dziecko. -Zabije tego kretyna! - spojrzałem ze wściekłością na Liam'a. Nie byłem zły na niego, tylko na tego próżnego mulata i zakochanego w sobie Irlandczyka. Nic nie mówiąc wyszedłem z mieszkania chłopaka i powędrowałem po schodach w stronę apartamentu, w którym mieszkałem wraz z Lou. Drzwi były uchylone, więc po cichu wszedłem do środka podsłuchując rozmowę chłopaków.
-Ale miazga. Ciekawe co zrobi teraz nasz Hazzuś. - blondyn zaśmiał się donośnie, a mnie już się nóż w kieszeni otwierał.
-Przesadziliście chłopcy, naprawdę. Nie powinniście mu robić takiego kawału, nie w takim czasie kiedy przechodzi najgorszy okres swojego życia. - wsłuchiwałem się w słowa Louis'a z wielkim zdziwieniem.
-Oh no Lou, wyluzuj. Przecież to Styles. Pewnie nawet nie uwierzył w tę wiadomość. - Zayn mówił to z takim przekonaniem, że mógłby spokojnie zostać prezydentem. On to by nawet sprzedał klatkę dla chomika za milion dolarów i miałby, i pieniądze, i klatkę.
-Jesteście.. - zaczął Lou.
-Wspaniali? Beznadziejni? - przerwałem mu w pół słowa i pojawiłem się w salonie opierając się o framugę.
-Harry! - brązowowłosy chłopak spojrzał na mnie swymi pięknymi, lazurowymi tęczówkami będąc w niemałym szoku.
-Ty żyjesz? I nic ci nie jest? - podszedłem do Lou i obszedłem go dookoła. -Hm.. ani jednego zadrapania czy siniaka. Zero śladów po wypadku. - przejechałem dłonią po ramieniu Louis'a po czym przeniosłem wzrok na blondynka. -Niezły żarcik kochaniutki. - podszedłem do niego i spojrzałem prosto w jego źrenice. Moje oczy były przepełnione nienawiścią. Ten mały, blond skurczybyk za dużo sobie pozwalał. Nawet nie wiem kiedy wziąłem zamach i po prostu wycelowałem jego twarz swą poranioną jeszcze pięścią. Lou i Zayn byli w szoku, zresztą nie tylko oni, bo Niall i ja też. Nie wiedziałem, że go uderzę to po prostu był napływ chwili.
-Jesteś popieprzony. - Zayn pomógł pozbierać się Irlandczykowi i od razu go zaprowadził do
Liam'a żeby przyłożył mu jakiś lód do jego podpuchniętego policzka.
-Haroldzie, co w ciebie wstąpiło? - Lou spojrzał na mnie z przerażoną miną.
-Przepraszam Cię. - spojrzałem na niego po czym opuściłem wzrok i wbiłem go w podłogę. Nie wytrzymałem, nie mogłem już więcej się powstrzymywać. Po moich policzkach pomknęły, małe, pojedyncze łezki.
-Oh Hazza. - chłopak podszedł do mnie i przytulił mnie mocno, a ja się w niego wtuliłem. Zawsze był moim najlepszym przyjacielem i nie kryłem tego. Nigdy nie odtrącał mnie pomimo mojego zachowania, zawsze był przy mnie.
-Cierpiałeś przeze mnie. Wiem, że mówiłem Ci, że Eleanor nie jest dziewczyną dla ciebie i potępiałem to, że z nią jesteś, ale to dlatego, że chciałem Cię mieć przy sobie. Nie chciałem stracić przyjaciela. - Lou pogładził mnie czule po plecach jedną ręką, a drugą głaskał mnie po głowie co rusz całując mnie w jej czubek.
-Nie Harreh, miałeś rację. Eleanor nie była dziewczyną w moim typie. Zaślepiła mnie jej uroda, a nie zauważyłem tego, że nie miała ciekawego wnętrza. Wykorzystywała mnie na każdym kroku i wszyscy mi o tym mówili, jednak nie chciałem ich słuchać. A najbardziej na tym ucierpiałeś ty Harry no i mój portfel, ale to już inna sprawa. - Louis zaśmiał się cicho powodując tym samym lekki uśmiech na mojej twarzy. Ucałował mnie lekko w policzek i posłał mi szeroki uśmiech.
-No idź się odśwież i przebierz, a później połóż się na chwilę. Na pewno podróż cię trochę zmęczyła. - niebieskooki chłopak posłał mi ciepły uśmiech po czym skierował się do kuchni w celu zrobienia sobie pewnie herbaty, którą tak nałogowo pił.
-Dziękuję Ci Lou, za wszystko. - wyszeptałem te słowa jednak na tyle głośno by je usłyszał po czym skierowałem się w stronę swojego pokoju gdzie czekały na mnie już rzeczy. Tak Louis miał racje, ta podróż i ten koszmar całkiem mnie wykończyły. Położyłem się na łóżku i nawet nie wiem kiedy po prostu zasnąłem. Nawet nie zdążając się przebrać.
***OCZAMI NIALL'A***
Może rzeczywiście trochę już przesadziłem. To chyba zaczynało się już robić cholernie dziecinne. Siedziałem na kanapie i przykładałem sobie lód do twarzy, w którą właśnie przed chwilą dostałem od Styles'a. Zayn śmiał się z mojego aktualnego wyglądu, a konkretnie z mojej fioletowej śliwki od okiem.
-Należało Ci się Nialler. - Liam siedział obok mnie kręcąc głową z dezaprobatą. Może miał racje, może przegiąłem.
-Wiem to. - westchnąłem ciężko i czułem jak drętwieje mi od tego zimna twarz. Oparłem się wygodnie plecami o oparcie kanapy i spojrzałem na mulata.
-Co się tak patrzysz na mnie słodziaku? - czarnowłosy chłopak uniósł brew ku górze patrząc na mnie.
-A tak jakoś. Zastanawiałem się czy pasował by ci kolor włosów blond. - wyszczerzyłem do niego swe zęby, na których był prawie niewidoczny aparat.
-Spadaj. Ty przegrałeś zakład. Więc masz wykonać swoje zadanie. - Zayn poruszał zabawnie brwiami po czym uśmiechnął się triumfalnie.
-Jaki zaś zakład? Pewnie znów coś głupiego! - Liam'owi jak zwykle nie spodobało się to co usłyszał. Oh też nasz Daddy, mógłby trochę czasem wyluzować. A co do zakładu. To rzeczywiście. Przegrałem go.. Czyli teraz muszę wykonać zadanie karne. Czyli teraz zrobię z siebie kompletnego debila. Wyciągnąłem swój telefon i zalogowałem się na twittera. Już nienawidziłem Zayn'a. Wziąłem głęboki wdech po czym zacząłem pisać.
'-Kocham Weronikę, dziewczynę Harry'ego Styles'a.' - wysłałem ten tweet po czym spojrzałem na czarnowłosego chłopaka, który cieszył się jak małe dziecko.
-Właśnie wybuchł skandal. - uśmiechnąłem się cwaniacko pod nosem, a widząc pytającą minę Liam'a dodałem szybko. -Spokojnie, za niedługo sam się o tym dowiesz. - odłożyłem woreczek z już wodą do miseczki po czym wstałem z kanapy i złapałem mulata za dłoń ciągnąc go w stronę wyjścia. -Dzięki Ci Liam, uratowałeś mi życie. A właśnie i ucałuj ode mnie Danielle. - wyszczerzyłem się jeszcze raz na pożegnanie, a czarnowłosy chłopak pomachał Liam'owi. Pobiegliśmy szybko po schodach w stronę mojego mieszkania zamykając od razu drzwi gdy byliśmy już w środku.
-Nie wiem jak ty Zayn. Ale ja jestem głodny. - powędrowałem w stronę lodówki i wyciągnąłem z niej parówki, pomidory, ogórki oraz wiele innych produktów. Połączyłem to wszystko w jedność robiąc z tego sałatkę po czym usiadłem obok brązowookiego w salonie zajadając się tym co przygotowałem. Brązowooki przeglądał jakiś album ze zdjęciami i co chwila się z czegoś śmiał. Nagle zatrzymał się na jednej ze stron i wyciągnął zdjęcie przyglądając mu się bliżej.
-Co tam znalazłeś ciekawego? - uniosłem brew po czym odłożyłem miskę na stolik i przysunąłem się bliżej Malika by spojrzeć na fotografię. Na zdjęciu była cała nasza piątka robiąca głupie miny. Śmialiśmy się z tego zdjęcia dobre dziesięć minut wspominając stare czasy. Gdy skończyliśmy się śmiać znów powróciłem do jedzenia. Gdy skończyłem jeść powędrowałem do kuchni i włożyłem miskę do zlewu. Nalałem sobie oraz Malikowi soku do szklanek i wróciłem do przyjaciela.
-Ledwo wychodzę, a ty już na laptopie. Oh Zayn. - pokręciłem teatralnie głową i westchnąłem ciężko po czym zaśmiałem się cicho. Widząc jednak jak przyjaciel zbladł zmarszczyłem brwi. -Coś tam zaś wyczytał? - uniosłem brew nie spuszczając ciągle wzroku z Malika.
-Radziłbym Ci stary nie wychodzić z domu. - mulat podrapał się po karku po czym przeniósł wzrok z ekranu na mnie. -Chyba posunęliśmy się odrobinę za daleko. - czarnowłosy chłopak zawołał mnie gestem do siebie, więc od razu podszedłem do niego i usadowiłem się obok niego na kanapie.
-'Niall jak możesz robić takie świństwo swojemu przyjacielowi?!' 'Jesteś najgorszym człowiekiem świata.' 'Nienawidzę Cię!' - przeczytałem kilka tweetów i do moich oczu napłynęły łzy. Tak przegiąłem. Myślałem, że wygram walkę ze Styles'em. Jednak z nim nikt nie wygra. Nie minęła minuta jak zadzwonił mój telefon spojrzałem na wyświetlacz i jęknąłem przeciągle. Nacisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem komórkę do ucha.
-Tak, słuch.. - nawet nie zdążyłem dokończyć swojego pytania.
-Niall jutro o dziewiątej rano widzę Cię u siebie w gabinecie, zrozumiałeś?! - ostry ton jaki rozbrzmiewał w słuchawce był naprawdę przerażający i przyznam szczerze, że się przestraszyłem.
-O..oczywiście. - wyjąkałem do słuchawki.
-To dobrze, że się rozumiemy. Do zobaczenia panie Horan.
-Do zobaczenia. - powiedziałem to już raczej sam do siebie bo Simon się już odłączył. Stałem na środku salonu z telefonem w ręku i tępym spojrzeniem wbitym w przyjaciela.
-Chyba masz przejebane. - Zayn spojrzał na mnie z grymasem na twarzy.
-Oboje w tym siedzimy deklu. - popatrzyłem na niego ze sztucznym uśmiechem.
-Nienawidzę cię idioto. - Malik wymruczał te słowa i rzucił we mnie poduszką.
-Z wzajemnością skarbie. - posłałem mu zawadiacki uśmiech i poruszyłem zabawnie brwiami. Położyłem się na kanapie i zakryłem poduszką twarz.
-Zabij mnie, proszę. - wypowiedziałem niewyraźnie te słowa. Poczułem jak brunet usiadł mi na nogach. Czułem, że na mnie patrzy więc odsunąłem poduszkę z twarzy i zmarszczyłem brwi patrząc na niego.
-Razem siedzimy w tym gównie i razem z niego wyjdziemy. - Zayn posłał mi delikatny uśmiech i poprawił swoje okulary, których tak naprawdę nie musiał nosić. Przygryzłem wargę i spojrzałem w jego brązowe oczka. Tak, cieszyłem się, że to właśnie z Malikiem wpakowałem się w kłopoty. Dzięki temu chyba zyskałem prawdziwego przyjaciela.

○ Myślę, że ten rozdział będzie dla niektórych zaskoczeniem. ;) Mam nadzieję, że swoje opinie na jego temat zostawicie w komentarzach, bo chciałabym wiedzieć co o nim myślicie. :)