29 listopada 2012

Rozdział 14.

Biegłem po schodach naszego kompleksu i już ledwo dyszałem. Stanąłem przed drzwiami do mieszkania Styles'a i Tomlinson'a. Wziąłem kilka głębszych wdechów i tak jak zwykle miewam, gdy zżera mnie stres złapałem Malik'a za dłoń delikatnie mu ją miażdżąc. Nagle drzwi otworzyły się i ujrzałem Lou. Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem po czym zmarszczył brwi i spojrzał na splecione dłonie moje i Zayn'a. Puściłem jego dłoń i wszedłem do mieszkania kierując się w stronę salonu. Usiadłem wraz z mulatem na kanapie i spoglądałem na uśmiechającego się promiennie Louis'a.
-A ty co taki wesoły? - czarnowłosy chłopak zapytał niebieskookiego, a ten tylko uśmiechnął się szerzej i rzucił się wręcz na kanapę.
-Wesoły? Oh, radosny i niewyspany to tak.
Nagle do pomieszczenia wszedł loczek, widać, że był.. szczęśliwy. Uśmiechał się, a to już był naprawdę nie lada wyczyn dla niego od kilku miesięcy.
-Harry.. - wstałem z fotela i podszedłem do niego, znów chciałem coś powiedzieć jednak nie zdążyłem gdyż zielonooki chłopak przyciągnął mnie do siebie i przytulił mocno delikatnie gładząc mnie po plecach.
-Wybacz mi stary. - Hazza odsunął się ode mnie, a ja posłałem mu lekki uśmiech.
-Wybaczam ci, bo rodzinie się wybacza. - posłałem mu uroczy uśmiech po czym obaj zajęliśmy miejsca siedzące naprzeciw siebie. Ja usiadłem obok Malika, a loczkers obok Lou.
-Dobra stary, a więc mów, która panna jest na tyle wyjątkowa, że miłość wyznałeś jej w radio? - Malik spojrzał na przyjaciół z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. Hazza ujął dłoń Louis'a i w sumie nie zdziwiło nas to, bo oni od zawsze łapali się za ręce, klepali po tyłkach, zdarzało im się czasem nawet dawać buziaki.
-No dalej Hazza, dasz radę. - brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do loczka delikatnie gładząc kciukiem wierzch jego dłoni.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Dobra, więc. Osoba, której wyznałem miłość w radiu jest bardzo dobrze znana przez nas wszystkich. Uśmiech tej osoby po prostu jest idealny, ma niesamowite poczucie humoru, prześliczne lazurowe oczy, w których po prostu mógłbym utonąć. - przerwałem na chwilę i spojrzałem na zamyślonych przyjaciół, którzy chyba próbowali sobie skojarzyć kim mogła być ta 'dziewczyna'.
-Hazza, szybciej. - jęki blondyna po prostu sprawiały, że głęboko w duchu śmiałem się jak opętany.
-Ja wiem kto to! Cher Lloyd, tak? - Zayn uniósł brew ku górze, a ja parsknąłem śmiechem i pokręciłem przecząco głową. Widziałem minę Lou i szczerze mówiąc jeszcze bardziej chciało mi się śmiać.
-Zgadujcie dalej.
-Nie mam już cierpliwości. Harry powiedz wreszcie. - niebieskooki chłopak w koszulce w paski po prostu nie wytrzymywał już. -No więc moją wymarzoną drugą połówką...
-Siema chłopaki! Mam nadzieje, że nie przeszkadzamy. - i moją mowę przerwał Daddy. Widziałem jak mój ukochany tracił już cierpliwość. Zacisnąłem mocniej nasze dłonie by zasygnalizować mu, że zaraz wszystko im wyjawimy. Liam ciągnąc za rękę Danielle usiadł na fotelu trzymając ukochaną na kolanach. Po chwili zza rogu wyłoniła się Wer. Nawet nie spojrzała na Niall'a, chyba bała się tego spotkania. Usiadła na fotelu obok brązowowłosego chłopaka i jego dziewczyny uśmiechając się do mnie nieśmiało.
-No powiesz wreszcie z kim jesteś czy nie?! - mulat po postu wychodził już siebie, a ja uśmiechałem się cwaniacko.
-Osoba, którą kocham nad życie, siedzi w tym pokoju. - blondyn i czarnowłosy przenieśli wzrok na speszoną Wer.
-Boże ale z was ciemne masy! - Lou spojrzał na wszystkich po kolei i wywrócił teatralnie oczami.
-Moją drugą wymarzoną połówką jest.. Louis. - przeniosłem wzrok na ukochanego po czym nachyliłem się nad nim i złożyłem delikatny pocałunek na jego malinowych ustach. Oderwałem się od niego po czym przeniosłem wzrok na Horana i Malika, którzy patrzyli na nas z otwartą gębą. Jeszcze chwila, a swoje szczęki będą zbierać z podłogi.
-Że przepraszam kurwa, że co? Że ty Harry Mogę Mieć Każdą Styles jesteś w związku z Louis'm Jeszcze Kilka Tygodni Temu Miałem Dziewczynę Tomlinsonem? - Malik spojrzał na nas wciąż będąc w szoku. Zaśmiałem się melodyjnie szczerząc przy tym zęby.
-Jeju, no każdemu się może zmienić orientacja i pociąg fizyczny do innej osoby, ten samej płci. A może ty Malik też jesteś gejem i o tym nie wiesz? - spojrzałem na niego i jego skrzywioną minę.
-Mam nadzieje, że nie przeszkadza wam to, że jesteśmy razem. - Lou spojrzał na wszystkich zgromadzonych w pokoju z promiennym uśmiechem.
-Jasne, że nie! - Danielle od razu zeskoczyła z kolan Payne'a i podbiegła do nas by wyściskać nas mocno. -Życzę wam dużo szczęścia i miłości moi kochani! - to samo po chwili zrobiła Wer, Liam, Niall, Zayn i.. Simon.
-Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia moi kochani chłopcy! - Cowell wszedł tak cicho, że nawet nie wiedziałem kiedy stał po prostu w naszym salonie uśmiechając się sztucznie.
-Dan, może pójdziemy na jakieś zakupy? - Weronika przeniosła wzrok na Dan, którą po chwili złapała za dłoń i patrząc ukradkiem na Nialler'a wyszły z naszego mieszkania.
-Mieliśmy ci o tym właśnie zaraz powiedzieć.. - Lou spojrzał na wujka, któremu uśmiech zszedł z twarzy od razu. Usiadł na fotelu, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Wer.
-Czy wy myślicie, że jestem głupi? To, że coś jest między wami widziałem już od dawna, ale nigdy nie przypuszczałbym Harry, że będziesz takim debilem i wyznasz mu miłość przed całym światem! - Simon zmarszczył brwi patrząc na mnie, był wkurzony, ale ja zdenerwowany byłem nie mniej.
-Nie wyznałem mu miłości przed całym światem! Powiedziałem w radiu, że po prostu jest ktoś inny. A zresztą nawet jeśli powiedziałbym, że moim wybrankiem jest Tommo niczego to nie zmienia.
-Ależ owszem Harry zmienia. Fanki przestaną kupować płyty, gadżety, bilety. Rodzice tych najmłodszych zakażą wręcz im was słuchać, a to tylko dlatego, że dwoje chłopaków z zespołu postanowiła pobawić się w pedałów!
-Nie mów tak o nas! - Lou warknął na niego marszcząc brwi.
-Jesteście pedałami, przez który cały zespół cierpi!
-Ja jakoś nie cierpię. - Niall spojrzał na wuja i uśmiechnął się do niego szeroko jednak sztucznie.
-Ale wasze konta ucierpią, jeśli ta dwójka ujawni się przed światem! Wbijcie sobie to wreszcie do tych waszych pustych łbów. Bez fanów, nie ma kasy. Bez kasy, nie macie nic.
-Od kiedy się taki powierzchowny zrobiłeś? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na niego.
-Od kiedy Harry postanowił być tym złym. A później postanowił znaleźć sobie dziewczynę, z którą zerwał przez radio, bo on zakochał się w Louis'm i postanowił się pobawić w ciotę.
-Nie. Jesteśmy. Ciotami. - spojrzałem na niego spod byka i normalnie miałem ochotę mu przyłożyć. No co za skurwiały typ człowieka!
-Jeśli masz tak dalej gadać to lepiej stąd wyjdź. - Lou wstał z kanapy i wskazał ręką drzwi wyjściowe.
-O nie kochanieńki, to nie wszystko. Macie na łamach tabloidu powiedzieć, że Hazza ma dziewczynę, a ty skarbie powrócisz do Eleanor. - Cowell uśmiechnął się cwaniacko, a mi zebrały się łzy w oczach, z bezsilności i gniewu jaki mną panował.
-Chyba ocipiałeś na starość! - Lou spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami.
-Albo zrobicie tak jak mówię, albo koniec z One Direction.
-Jesteś bezdusznym, starym idiotą. - spojrzałem na niego i pokręciłem głową z niedowierzaniem.
-Nie chce trwać w zakłamanym bandzie, którym wszyscy poruszają jak chcą. Nie jestem żadną jebaną marionetką Simon. - Malik spojrzał na niego krzywiąc się delikatnie.
-Ależ owszem Zayn, jesteś. Ty Horan też. I te dwa... - zmierzył nas wzrokiem pełnym pogardy -Osobniki też. Nawet Liam, nasza przewspaniała osóbka to marionetka. Więc jak chłopaki? Idziecie na ten układ? - uniósł brew lekko ku górze uśmiechając się cwaniacko.
-Przykro mi to stwierdzić, ale nienawidzę cię. - Lou wyszedł z salonu i zamknął się w naszej sypialni, zaraz za nim pobiegł Liam, który po chwili zniknął za drzwiami, w których przekręcił się zamek, co oznaczało, że zamknęli się na klucz.
-Macie czas do jutra chłopcy. Pa. - po chwili Cowell zniknął za drzwiami naszego mieszkania, a ja kopnąłem w szklany stolik, który od razu rozpadł się na małe kawałeczki.
-Harry opanuj się. - mulat spojrzał na mnie, a blondyn szybko do mnie podszedł przytulając mnie mocno do siebie. Nawet nie wiedziałem kiedy po moich policzkach popłynęły pojedyncze łzy. To było straszne uczucie. Człowiek, który był dla nas kiedyś jak rodzina, teraz potraktował nas jak zwykłych śmieci, jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Opadłem bezradnie na ziemię, a wraz ze mną Niall, który trzymał mnie w swoich objęciach.
-Nie przejmuj się Hazzą. My z Zayn'em podjęliśmy decyzję. - Horan spojrzał na mulata, który pokiwał twierdząco głową uśmiechając się przy tym delikatnie.
-Nie chcemy być ich marionetkami.. - Nialler spojrzał mi prosto w oczy uśmiechając się smutno.
-O czym ty mówisz? - spojrzałem na niego marszcząc delikatnie brwi.
-To koniec Harry. Nie chcemy być w One Direction tylko po to by Simon mógł na nas zarabiać. Owszem, będzie z tym trochę ciężko, ale poradzimy sobie. Koniec zespołu nie oznacza, końca naszej przyjaźni. - Zayn przykucnął przy mnie delikatnie się uśmiechając.
-Pamiętasz Harry? Będziemy zawsze forever young, a do tego zawsze forever best friends. - irlandczyk posłał mi ciepły uśmiech lekko gładząc moje kolano.
-Wiedziałem, że nasz zespół w końcu skończy swoją działalność, ale nie wiedziałem, że to będzie tak szybko i z takiego powodu. - spojrzałem na nich, a po chwili do salonu wszedł zapłakany Lou, oraz Liam. Który był dosłownie w takim samym stanie jak ja. Ale mi chyba było gorzej bo wiedziałem, że to wszystko ja spieprzyłem. Znów.
-Napisałem już wiadomość do Simon'a. Posłuchajcie: 'Przykro nam to stwierdzić, ale strasznie się zmieniłeś. Myśleliśmy, że jesteśmy dla Ciebie kimś ważnym. Traktowałeś nas zawsze jak rodzinę, a teraz? Zmieszałeś Lou i Hazzę z błotem. Do tego potraktowałeś nas jak śmieci. Nie chcemy dalej pracować z tobą i twoim patologicznym podejściem do naszego zespołu. Może to ty nas stworzyłeś, ale pamiętaj, że to my jesteśmy najważniejsi. Bo to my tworzymy zespół One Direction. Tak więc szkoda nam, że to przez ciebie ten zespół przestanie istnieć. Nasi fani nie opuścili by nas gdyby dowiedzieli się o tym, że Lou i Harry są gejami. Stali by za nami murem, ale ty tego nie zrozumiesz. I pamiętaj, że to twoja wina, że 1D się rozpadło. Liam, Louis, Harry, Niall, Zayn.' Mam to wysłać? - Liam spojrzał na nas biorąc kilka głębszych wdechów.
-Tak. - odpowiedzieliśmy cicho chórkiem, a po chwili było tylko słychać przycisk, który nacisnął Liaś. I właśnie w tym momencie dotarło do nas, że to koniec tej przygody. One Direction już nie istnieje. Popłakaliśmy się oczywiście jak dzieci, no ale cóż. To było coś co było dla nas ważne. I niestety skończone. Siedzieliśmy wszyscy obok siebie i zaczęliśmy śpiewać 'They Don't Know About Us', piosenkę, którą napisałem razem z Lou. Piosenkę o nas...

○ Oh, więc 14 już nadeszła. Nie jest ten rozdział długi i pewnie jest chaotyczny, ale wybaczcie mi. Pisałam go nie dość, że długo to jeszcze o późnych porach. :3 Jednak po jakiejś części jestem z tego - dumna? Myślę, że tak. Napiszcie mi proszę, co o tym sądzicie i czy spodziewaliście się takiego obrotu akcji. :)

1 komentarz: