Usiadłem
w swoim ukochanym, bujanym fotelu i wpatrywałem się w krajobraz
przede mną. Było lato, więc ogródek przypominał kolorami tęcze.
Z drugiej strony, ja naprawdę lubiłem tęcze. Ale nie o tym teraz
mowa. Uniosłem kubek z herbatą ku swoim wargom i zanurzyłem je w
słodkim płynie. Po chwili jednak dobiegł mnie czyjś głos.
-Tato!
Tato! - mały chłopiec o zielonych oczkach podbiegł do mnie
zdyszany szczerząc swoje śnieżnobiałe zęby w szerokim uśmiechu.
-Co się
stało synku? - odłożyłem kubek na stolik po czym poklepałem
swoje kolana, na których chłopczyk natychmiast usiadł.
-Dzwonił
jakiś pan. Mówił, że nazywa się Zayn Malik. To ten mój wujek,
tak? - chłopiec uniósł brew ku górze wpatrując się we mnie.
Zdziwiłem się słysząc słowa malca. Naprawdę Zayn do nas
zadzwonił?
-Tak, to
twój wujek. Pamiętasz może co mówił? - pogładziłem malca po
głowie ciągle się do niego promiennie uśmiechając.
-Mówił,
żebym przekazał Ci, że jedzie do nas. - chłopczyk zeskoczył z
moich kolan i pobiegł do salonu. Odprowadziłem go wzrokiem i
zamyśliłem się. Naprawdę Zayn chciał nas odwiedzić?
-Skarbie
już jestem! - usłyszałem nagle jak ktoś zamykał drzwi frontowe.
Wstałem z fotela i ruszyłem w stronę korytarza. Stanąłem w
salonie i oparłem się o framugę drzwi.
-Cieszę
się, że już jesteś. - uśmiechnąłem się szeroko, jednak trochę
sztucznie, co oczywiście nie uszło uwadze mojej miłości.
-Coś
się stało? - mężczyzna spojrzał na mnie badawczym wzrokiem
delikatnie mrużąc oczy, po czym ruszył w stronę kuchni niosąc ze
sobą zakupy, oczywiście poszedłem za nim.
-No
właściwie to tak. Leo powiedział mi, że Zayn dzwonił i chce nas
odwiedzić. - spojrzałem na ukochanego i uśmiechnąłem się do
niego delikatnie. Harry
spojrzał na mnie zdziwiony i odłożył wszystkie torby na blat.
-Po
tylu latach on się tak nagle odezwał? - zielonooki spojrzał na
mnie i widziałem w jego oczach złość. Ja też byłem zły, że
przez tyle lat Malik nie dawał o sobie znać, a teraz co? Tak nagle
chce przyjechać? Wzruszyłem mimowolnie ramionami po czym odwróciłem
się na pięcie i powędrowałem do salonu. Mimochodem spojrzałem na
regał, na którym były zdjęcia. Oczywiście było tam też nasze
zdjęcie, to znaczy naszego byłego zespołu. Podszedłem do regału
i ująłem ramkę w dłonie delikatnie palcami ją przecierając z
kurzu, który osiadł na szybce.
~
Pamiętałem dokładnie ten dzień. 23 lipca 2013 rok. Nasza trzecia
rocznica istnienia zespołu. To właśnie wtedy Simon powiedział
nam, że nie mamy na co liczyć i tak po prostu zerwał z nami
kontrakt. A to wszystko dlatego, że wraz z Harry'm tydzień
wcześniej ujawniliśmy całemu światu nasz związek. Niektórzy
fani odeszli rzucając w nas wyzwiskami, jednak ci prawdziwi, którzy
nazywali siebie Directioners, oni zostali. Wspierali nas w tym
wszystkim, byli tak zwanymi Larry Shippers. Oczywiście napisałem na
twitterze, że to nie ja napisałem tweet'a, w którym nazywam
Larry'ego stekiem bzdur. To był Modest! Oni to zrozumieli. Wiedzieli
jaka jest prawda. Cieszyłem się, że mamy tak wspaniałych fanów,
jednak Simon tego nie rozumiał. On nie chciał naszego szczęścia,
on chciał tylko naszych pieniędzy i to było najsmutniejsze, bo na
początku byliśmy przecież rodziną. 23 lipca 2013 roku skończyła
się cała przygoda z One Direction. Zayn mówiąc, że zawsze
będziemy się wspierać po prostu kłamał. Dwa dni po tym jak
rozpadł się zespół powiedział nam, że to nasza wina i że nam
tego nie wybaczy. Miesiąc później widziałem go na okładkach
gazet. Robił solową karierę z wytwórnią Cowell'a. To było dla
mnie straszne przeżycie, ale jakoś się z tym pogodziłem. ~
Przygryzłem
delikatnie wargę, a w oku zakręciła mi się łza, gdy wracały
wspomnienia, wracał z nimi też ból, który wtedy nam towarzyszył.
Teraz gdy mam te trzydzieści jeden lat, z perspektywy czasu sądzę,
że tak się miało stać. To los pisze nam scenariusz i nie możemy
go zmienić.
~16
listopada 2016 roku zawarłem z Harry'm związek małżeński. Wiecie
co tego dnia najbardziej mnie bolało? Że nie było wtedy z nami
Zayn'a. Był Liam ze swoją żoną Danielle, Niall z narzeczoną
Weroniką, kuzynka Styles'a Marga z chłopakiem Nathan'em, London z
mężem Filipem. Byli wszyscy, którzy byli dla nas ważni. Oprócz
Malik'a. Do tej pory mnie to boli, ale cóż. Pogodziłem się z tym.
12 sierpnia 2017 roku zaadoptowaliśmy synka i nazwaliśmy go Leo.
Dlaczego? 'L' oznacza pierwszą literę mojego imienia, 'E' oznacza
pierwszą literę drugiego imienia Harry'ego. A 'O'? 'O' oznacza
oczywiście One Direction. Sprytne, prawda? ~
Z
zamyślenia wyrwało mnie to, że ktoś przytulił się do moich
pleców. to nie kto inny tylko Harry delikatnie muskając moją
szyję.
-Nie
myśl tyle nad tym. - chłopak wymruczał do mojego ucha sprawiając
tym, że moje nogi stały się jak z waty.
Naszą
jakże romantyczną chwilę zniszczył ktoś kto właśnie wszedł do
naszego domu. Spojrzałem w stronę wejścia do salonu i ujrzałem
blondyna, który niósł w rękach miskę, pewnie z żarciem.
-Nialler?!
Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjechać z Wer i Sue na wakacje.
- wyswobodziłem się z uścisku ukochanego i podszedłem do Horan'a
mocno go do siebie tuląc.
-No
tak wiem ale.. - i nagle zza Irlandczyka wyłoniła się jego
narzeczona.
-Sue
powiedziała, że musi spotkać się z Leo, a później powiedziała,
że nie chce nigdzie jechać i mamy ją zostawić u wujków Lou i
Harry'ego a my mamy pojechać sami. - Weronika spojrzała na
dziewczynkę uśmiechając się do niej szeroko.
-No
bo by mi się tam nudziło bez Le-Le. - Sue spojrzała na mnie i na
mojego ukochanego rumieniąc się delikatnie, przykucnąłem przy
malutkiej i powiedziałem jej do ucha.
'-Leo
jest na tarasie, mówił o tobie cały czas, więc idź teraz do
niego i się przywitaj.' - dwa razy nie musiałem tego powtarzać,
mała po chwili już była na tarasie, a ja zaśmiałem się cicho.
-Czy
nasze dzieci przypadkiem ze sobą nie randkują? - Niall uniósł
brew ku górze spoglądając to na mnie to na Hazze. Jednak ja tylko
zacząłem się głośno śmiać. Po dosłownie sekundzie zadzwonił
dzwonek do drzwi, zdziwiony podszedłem otworzyć. Byłem w szoku gdy
ujrzałem Liam'a i Danielle. Co oni tu robili?!
-Liam?!
Danielle?! Dlaczego nie zadzwoniliście, że przyjeżdżacie? -
spojrzałem na parę i wpuściłem ich do środka domu.
-Ah
no bo wiesz. Jesteśmy przecież jak bracia więc postanowiłem się
od tak po prostu wprosić. - Liam przytulił mnie mocno do siebie po
czym uśmiechnął się szeroko i podszedł do reszty.
-Przepraszam,
że nie zadzwoniłam. Liam się uparł, żebyśmy przyszli i
strasznie mu na tym zależało. Nie pytaj dlaczego, bo nie wiem. -
dziewczyna posłała mi delikatny uśmiech a ja przytuliłem ją
mocno na przywitanie. Wszyscy poszliśmy do salonu i gdy każdy z nas
zajął swoje miejsce poczułem lekki ucisk w żołądku. Jeszcze
jedna kanapa była wolna, chyba wiadomo dla kogo. W tym właśnie
momencie przypomniało mi się, że Leo mówił iż pewien pan ma
zamiar nas odwiedzić. Zamyśliłem się i odpłynąłem, nie wiem o
czym oni rozmawiali w mojej głowie były widoczne te okładki gazet
na których widziałem Malik'a. W życiu bym nie pomyślał, że z
niego taka kanalia.
-Hej
Lou! - spojrzałem na blondyna, który mnie zawołał. -Kontaktujesz
w ogóle? - Nialler zaśmiał się, a wraz z nim cała reszta.
Pamiętam jak jeszcze byliśmy w zespole i nasz kochany Irlandczyk
mówił, że po dwudziestce już nie będzie farbował włosów, a tu
proszę dwadzieścia dziewięć latek na karku, a na głowie wciąż
blond czupryna. Nagle usłyszałem dzwonek od drzwi. Wszyscy ucichli
wraz ze mną. Wziąłem głęboki wdech po czym wstałem z kanapy i
ruszyłem w stronę frontowych drzwi. Otworzyłem je zwinnym ruchem i
moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zayn Malik wraz ze swoją
narzeczoną Perrie. Stałem jak słup trzymając się klamki od
drzwi, gdyby nie to pewnie bym upadł. Po chwili obok mnie stał
Liam, pewnie zorientował się, że nie dam rady wykrztusić z siebie
ani słowa. Para po chwili weszła do domu, a Payne zaprowadził ich
do salonu, gdzie wszyscy od razu rzucili się sobie w ramiona. Po
chwili stałem w pomieszczeniu i wpatrywałem się w Malik'a.
-Witaj
Lou, witaj Hazza. - Mulat uśmiechnął się delikatnie patrząc mi
prosto w oczy. Stałem tak jeszcze przez chwilę po czym zacząłem
się śmiać, po prostu śmiać. Nikt nie wiedział co ma właściwie
zrobić.
-Nie
odzywałeś się do nas dziesięć lat. Rozumiesz Zayn?! Dziesięć
lat! I teraz nagle się zjawiasz i jedyne co mówisz to 'witaj Lou,
witaj Hazza'?! Powiedz mi, że to jakiś pieprzony żart! - nagle do
salony wbiegł Leo, który stanął koło Harry'ego tuląc się do
jego nogi. Wpatrywał się we mnie przestraszony, posłałem mu lekki
uśmiech, natomiast Niall wraz z Weroniką oraz Liam'em i Danielle
wzięli Leo i poszli na taras. Dziękowałem im w duchu, że
wiedzieli co mają zrobić.
-Przepraszam
Cię Lou i Ciebie Harry też. Wiem, że długo się nie odzywałem,
ale.. - Malik przerwał przełykając głośno ślinę. Spojrzał na
Perrie po czym przeniósł wzrok na ścianę. -Nie mogłem. Zakazane
mi było się z wami kontaktować. - czarnowłosy przygryzł
delikatnie wargę kręcąc głową. Usiadłem na kanapie, a obok mnie
po chwili zjawił się loczek. Gładził mnie czule po plecach ja
natomiast podparłem brodę na dłoniach.
-Wybrałeś
solową karierę Malik. A do tego jeszcze na odchodne powiedziałeś,
że to wszystko nasza wina, że One Direction przestało istnieć. I
teraz tak nagle po tylu latach sobie o nas przypomniałeś?! Śmieszny
jesteś! - zielonooki pokręcił niedowierzająco głową i wziął
kilka głębszych wdechów.
-To
nie do końca jest prawda Harry. - platynowa blondynka złapała
Zayn'a za dłoń delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzała
na mnie przygryzając lekko wargę.
-To
jak było naprawdę? Co może to nie Zayn wtedy tak do nas
powiedział? - Harry zacisnął lekko palce w pięści, poczułem to
na swojej koszulce. Zacisnął swoje usta w wąską linię i
wpatrywał się świdrującym wzrokiem w mulata.
-Nie
chciałem podpisywać żadnego kontraktu na solową karierę, po
prostu byłem do tego zmuszony. Pers o niczym nie wiedziała,
dowiedziała się dopiero dzisiaj. - Zayn wziął głęboki wdech po
czym splótł palce dłoni jego i jego narzeczonej. -Pamiętacie jak
wtedy gdy wymówił nam kontrakt kazał mi zostać na chwilę?
Właśnie wtedy powiedział mi, że mam zrobić karierę solową, bo
inaczej kontrakt straci również Little Mix. W życiu nie przeżyłbym
gdyby ten zespół rozpadł się z mojej winy. -spuściłem wzrok
patrząc na ich mocno zaciśnięte dłonie. -Podpisałem ten kontrakt
tylko i wyłącznie dla Pers. Nie chciałem dawać koncertów,
udzielałem mało wywiadów, ale fani nadal byli. Chcieli kupować
moje płyty. Dlaczego? Bo byłem jednym z One Direction. Nikt nie
znał mnie jako Zayn'a Malik'a, tylko jako tego z One Direction.
Cieszyłem się, że mimo wszystko w ich sercach dalej było 1D.
Przedwczoraj miałem koncert, gdy nagle przestałem śpiewać i po
prostu usiadłem na scenie z bezradności i wtedy usłyszałem
piosenkę, którą zebrani w tej hali zaczęli śpiewać. Była to
piosenka Over Again, piosenka naszego zespołu. Wtedy zrozumiałem,
że nie dam rady więcej występować bez was. Za każdym razem
cierpiałem gdy musiałem wyjść i udawać, że sprawia mi to
przyjemność. Aż do wczoraj. - Zayn przerwał na chwilę swój
monolog po czym spojrzał na Perrie, która mimo tego, że miała łzy
w oczach przytaknęła głową. Jednak Malik dalej siedział cicho,
widziałem złość, którą miał na twarzy, a przede wszystkim w
oczach.
-Chodzi
o to, że.. że.. jestem w ciąży. - rozszerzyłem szeroko oczy i
widziałem, że Hazza zrobił dokładnie to samo. Po krótkiej chwili
dziewczyna kontynuowała. -I Cowell... on powiedział, że.. jestem
suką, jestem nic nie warta.. - po policzkach dziewczyny poleciały
łzy, chciałem wstać i ją przytulic tak po prostu. Wiedziałem
jaką wspaniałą osobą była Perrie i tylko idiota mógł ją tak
nazwać.
-Jednak
nic nie odpowiadałam na jego wyzwiska, przywykłam do nich, zresztą
reszta dziewczyn też. No i po tym jak skończył mnie wyzywać
powiedział od tak, że jeżeli zależy mi na Little Mix to mam..
usunąć ciążę, inaczej nasz zespół przestanie istnieć.
Powiedziałam mu, że jest skończonym kretynem i idiotą po czym
wyszłam z jego gabinetu i zadzwoniłam do Zayn'a i dziewczyn.
Powiedziałam im wszystko i one oczywiście powiedziały żebym nigdy
w życiu nie usuwała mojego skarba. A do tego powiedziały, że nasz
zespół już nie długo by był, a ze sceny też trzeba umieć
zejść. - blondynka spojrzała na mnie i Hazzę po czym wzięła
głębszy wdech. -Zayn to zrobił bo mnie kochał i wiedział jak
dużo ten zespół dla mnie znaczył. Jestem pewna, że wy
zrobilibyście to samo dla siebie. - dziewczyna wpatrywała się we
mnie i loczka, spuściłem wzrok wpatrując się teraz w podłogę.
Miała rację, pewnie zrobiłbym to samo co Zayn. Wstałem z kanapy i
głową kazałem Malik'owi zrobić to samo.
-Cieszę
się, że cię widzę Zayn. Brakowało nam Ciebie. - powiedziałem do
niego z delikatnym uśmiechem na twarzy po czym przytuliłem go mocno
do siebie. Harry w tym czasie rozmawiał o czym z Pers też co chwila
ją przytulając i ocierając jej łzy z policzków.
-Ja
też się cieszę, że was widzę. Brakowało mi was cholernie! -
mulat zaśmiał się melodyjnie przez co do salonu od razu zawitała
reszta gości chcąc dowiedzieć się wszystkiego.
-Umm,
nareszcie rodzinka w komplecie. - Horan klasnął w dłonie i zaczął
się śmiać po czym wtulił się w Zayn'a i we mnie zgniatając nas.
Harry pomógł wstać Perrie po czym stanął obok mnie. Zayn
przytulił się do pleców Pers kładąc swoje dłonie na jej
brzuchu.
-A
do tego nasza rodzinka się powiększy. Bo jestem w ciąży. - Perrie
z szerokim uśmiechem na twarzy ogłosiła reszcie tą wieść.
Wszyscy zaczęli oczywiście wariować, składać życzenia, tulić
się ze sobą. Po chwili podbiegły również do nas dwa aniołki
czyli Le-Le i Sue.
-A
to co za dzieci? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na maluchy.
-No
więc Leo, jest tak właściwie naszym synem. - wskazałem palcem na
mnie i Styles'a po czym wziąłem synka na ręce.
-A
Sue jest moim oczkiem, o czym zresztą wiesz draniu. - blondyn
uśmiechnął się szeroko do Zayn'a.
-O
jejuniu. Mam nadzieje, że nasze dziecko będzie również piękne co
wasz. - Perrie zaśmiała się głośno patrząc to na Leo to na Sue.
Tak to prawda, byli oni przepięknymi dziećmi, ale sądząc po tym
jaką sex bombą jest Malik i o tym, że Perrie mogłaby być
spokojnie Miss UK to ich dziecko wyjdzie pewnie perfekcyjne.
Śmialiśmy, rozmawialiśmy jeszcze ze sobą przez długie godziny.
Musieliśmy to wszystko nadrobić. Dobrze siedzieć tak sobie w
salonie ze swoją rodziną wspominając stare czasy. Czasy gdy
byliśmy One Direction.
~ Dwa tygodnie później ~
Włączyłem telewizor i pierwszą wiadomością, którą ujrzałem była ta:
~ Dwa tygodnie później ~
Włączyłem telewizor i pierwszą wiadomością, którą ujrzałem była ta:
'Po
artykule, który został napisany przez Zayn'a Malik'a i Perrie
Edwards wraz z innymi artystami wytwórnia Simon'a Cowell'a
splajtowała. Żaden artysta nie chce być w jego wytwórni. A co na
to sam Cowell? Powiedział tylko, że to nie koniec. Mówiła dla
was..'
Wyłączyłem
telewizor i uśmiechnąłem się szeroko. Wreszcie mieliśmy przewagę
nad Simon'em. Zastanawialiśmy się nawet czy nie pozwać go do sądu
o szantażowanie, groźby karalne i tak dalej. Jednak na razie chcemy
się nacieszyć tym, że jesteśmy razem. Hm.. a do tego
postanowiliśmy urządzić ostatnią trasę koncertową. Wiemy, że
nasi fani mają teraz po 20 lat, jednak wciąż jesteśmy w ich
sercach. Directioners byli zawsze z nami. Więc my ze swoją muzyką
chcemy być zawsze razem, dla nich.
-Louis!
Zayn dzwonił i mówił, że Liam i Niall już są na lotnisku.
Czekają tylko na nas. - Hazza posłał mi szeroki uśmiech po czym
podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Wyszliśmy z domu i
wsiedliśmy do auta po czym odjechaliśmy z piskiem opon by przeżyć
przygodę na nowo, jako One Direction, zresztą przyjaciół, na
nowo. Hm.. forever young? Myślę, że tak. My nigdy się nie
zmienimy. Zawsze będziemy sobą i zawsze będziemy dla siebie
najważniejszymi osobami świata i zawsze będziemy iść w jednym
kierunku.
○ Aj nawet nie wiem kiedy skończyłam go pisać. :D A do tego to ostatni rozdział co oznacza koniec bloga. :( Jest mi trochę smutno bo to mój pierwszy blog, którego doprowadziłam do końca! :) No ale w końcu kiedyś trzeba to skończyć. Szczęśliwego Nowego Roku kochani! A wraz z nowym rokiem nadejdzie nowy blog. Mam nadzieje, że napiszecie jakieś komentarze, byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wam, że byliście i czytaliście rozdziały, które czasem bywały bez sensu. Hm, no to chyba tyle. Do napisania skarby! ♥
○ Aj nawet nie wiem kiedy skończyłam go pisać. :D A do tego to ostatni rozdział co oznacza koniec bloga. :( Jest mi trochę smutno bo to mój pierwszy blog, którego doprowadziłam do końca! :) No ale w końcu kiedyś trzeba to skończyć. Szczęśliwego Nowego Roku kochani! A wraz z nowym rokiem nadejdzie nowy blog. Mam nadzieje, że napiszecie jakieś komentarze, byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wam, że byliście i czytaliście rozdziały, które czasem bywały bez sensu. Hm, no to chyba tyle. Do napisania skarby! ♥
Cudny, cudny i jeszcze raz cudny !
OdpowiedzUsuńSzkoda, że to już koniec . Wspaniałe mi się go czytało ! Nigdy go nie zapomnę.
Kocham ! ♥