Biegłem po schodach naszego kompleksu
i już ledwo dyszałem. Stanąłem przed drzwiami do mieszkania
Styles'a i Tomlinson'a. Wziąłem kilka głębszych wdechów i tak
jak zwykle miewam, gdy zżera mnie stres złapałem Malik'a za dłoń
delikatnie mu ją miażdżąc. Nagle drzwi otworzyły się i ujrzałem
Lou. Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem po czym zmarszczył brwi i
spojrzał na splecione dłonie moje i Zayn'a. Puściłem jego dłoń
i wszedłem do mieszkania kierując się w stronę salonu. Usiadłem
wraz z mulatem na kanapie i spoglądałem na uśmiechającego się
promiennie Louis'a.
-A ty co taki wesoły? - czarnowłosy
chłopak zapytał niebieskookiego, a ten tylko uśmiechnął się
szerzej i rzucił się wręcz na kanapę.
-Wesoły? Oh, radosny i niewyspany to
tak.
Nagle do pomieszczenia wszedł loczek,
widać, że był.. szczęśliwy. Uśmiechał się, a to już był
naprawdę nie lada wyczyn dla niego od kilku miesięcy.
-Harry.. - wstałem z fotela i
podszedłem do niego, znów chciałem coś powiedzieć jednak nie
zdążyłem gdyż zielonooki chłopak przyciągnął mnie do siebie i
przytulił mocno delikatnie gładząc mnie po plecach.
-Wybacz mi stary. - Hazza odsunął się
ode mnie, a ja posłałem mu lekki uśmiech.
-Wybaczam ci, bo rodzinie się wybacza.
- posłałem mu uroczy uśmiech po czym obaj zajęliśmy miejsca
siedzące naprzeciw siebie. Ja usiadłem obok Malika, a loczkers obok
Lou.
-Dobra stary, a więc mów, która
panna jest na tyle wyjątkowa, że miłość wyznałeś jej w radio?
- Malik spojrzał na przyjaciół z łobuzerskim uśmiechem na
twarzy. Hazza ujął dłoń Louis'a i w sumie nie zdziwiło nas to,
bo oni od zawsze łapali się za ręce, klepali po tyłkach, zdarzało
im się czasem nawet dawać buziaki.
-No dalej Hazza, dasz radę. -
brązowowłosy chłopak uśmiechnął się do loczka delikatnie
gładząc kciukiem wierzch jego dłoni.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Dobra, więc. Osoba, której wyznałem
miłość w radiu jest bardzo dobrze znana przez nas wszystkich.
Uśmiech tej osoby po prostu jest idealny, ma niesamowite poczucie
humoru, prześliczne lazurowe oczy, w których po prostu mógłbym
utonąć. - przerwałem na chwilę i spojrzałem na zamyślonych
przyjaciół, którzy chyba próbowali sobie skojarzyć kim mogła
być ta 'dziewczyna'.
-Hazza, szybciej. - jęki blondyna po
prostu sprawiały, że głęboko w duchu śmiałem się jak opętany.
-Ja wiem kto to! Cher Lloyd, tak? -
Zayn uniósł brew ku górze, a ja parsknąłem śmiechem i
pokręciłem przecząco głową. Widziałem minę Lou i szczerze
mówiąc jeszcze bardziej chciało mi się śmiać.
-Zgadujcie dalej.
-Nie mam już cierpliwości. Harry
powiedz wreszcie. - niebieskooki chłopak w koszulce w paski po
prostu nie wytrzymywał już. -No więc moją wymarzoną drugą
połówką...
-Siema chłopaki! Mam nadzieje, że nie
przeszkadzamy. - i moją mowę przerwał Daddy. Widziałem jak mój
ukochany tracił już cierpliwość. Zacisnąłem mocniej nasze
dłonie by zasygnalizować mu, że zaraz wszystko im wyjawimy. Liam
ciągnąc za rękę Danielle usiadł na fotelu trzymając ukochaną
na kolanach. Po chwili zza rogu wyłoniła się Wer. Nawet nie
spojrzała na Niall'a, chyba bała się tego spotkania. Usiadła na
fotelu obok brązowowłosego chłopaka i jego dziewczyny uśmiechając
się do mnie nieśmiało.
-No powiesz wreszcie z kim jesteś czy
nie?! - mulat po postu wychodził już siebie, a ja uśmiechałem się
cwaniacko.
-Osoba, którą kocham nad życie,
siedzi w tym pokoju. - blondyn i czarnowłosy przenieśli wzrok na
speszoną Wer.
-Boże ale z was ciemne masy! - Lou
spojrzał na wszystkich po kolei i wywrócił teatralnie oczami.
-Moją drugą wymarzoną połówką
jest.. Louis. - przeniosłem wzrok na ukochanego po czym nachyliłem
się nad nim i złożyłem delikatny pocałunek na jego malinowych
ustach. Oderwałem się od niego po czym przeniosłem wzrok na Horana
i Malika, którzy patrzyli na nas z otwartą gębą. Jeszcze chwila,
a swoje szczęki będą zbierać z podłogi.
-Że przepraszam kurwa, że co? Że ty
Harry Mogę Mieć Każdą Styles jesteś w związku z Louis'm Jeszcze
Kilka Tygodni Temu Miałem Dziewczynę Tomlinsonem? - Malik spojrzał
na nas wciąż będąc w szoku. Zaśmiałem się melodyjnie szczerząc
przy tym zęby.
-Jeju, no każdemu się może zmienić
orientacja i pociąg fizyczny do innej osoby, ten samej płci. A może
ty Malik też jesteś gejem i o tym nie wiesz? - spojrzałem na niego
i jego skrzywioną minę.
-Mam nadzieje, że nie przeszkadza wam
to, że jesteśmy razem. - Lou spojrzał na wszystkich zgromadzonych
w pokoju z promiennym uśmiechem.
-Jasne, że nie! - Danielle od razu
zeskoczyła z kolan Payne'a i podbiegła do nas by wyściskać nas
mocno. -Życzę wam dużo szczęścia i miłości moi kochani! - to
samo po chwili zrobiła Wer, Liam, Niall, Zayn i.. Simon.
-Wszystkiego najlepszego na nowej
drodze życia moi kochani chłopcy! - Cowell wszedł tak cicho, że
nawet nie wiedziałem kiedy stał po prostu w naszym salonie
uśmiechając się sztucznie.
-Dan, może pójdziemy na jakieś
zakupy? - Weronika przeniosła wzrok na Dan, którą po chwili
złapała za dłoń i patrząc ukradkiem na Nialler'a wyszły z
naszego mieszkania.
-Mieliśmy ci o tym właśnie zaraz
powiedzieć.. - Lou spojrzał na wujka, któremu uśmiech zszedł z
twarzy od razu. Usiadł na fotelu, na którym jeszcze przed chwilą
siedziała Wer.
-Czy wy myślicie, że jestem głupi?
To, że coś jest między wami widziałem już od dawna, ale nigdy
nie przypuszczałbym Harry, że będziesz takim debilem i wyznasz mu
miłość przed całym światem! - Simon zmarszczył brwi patrząc na
mnie, był wkurzony, ale ja zdenerwowany byłem nie mniej.
-Nie wyznałem mu miłości przed całym
światem! Powiedziałem w radiu, że po prostu jest ktoś inny. A
zresztą nawet jeśli powiedziałbym, że moim wybrankiem jest Tommo
niczego to nie zmienia.
-Ależ owszem Harry zmienia. Fanki
przestaną kupować płyty, gadżety, bilety. Rodzice tych
najmłodszych zakażą wręcz im was słuchać, a to tylko dlatego,
że dwoje chłopaków z zespołu postanowiła pobawić się w
pedałów!
-Nie mów tak o nas! - Lou warknął na
niego marszcząc brwi.
-Jesteście pedałami, przez który
cały zespół cierpi!
-Ja jakoś nie cierpię. - Niall
spojrzał na wuja i uśmiechnął się do niego szeroko jednak
sztucznie.
-Ale wasze konta ucierpią, jeśli ta
dwójka ujawni się przed światem! Wbijcie sobie to wreszcie do tych
waszych pustych łbów. Bez fanów, nie ma kasy. Bez kasy, nie macie
nic.
-Od kiedy się taki powierzchowny
zrobiłeś? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na niego.
-Od kiedy Harry postanowił być tym
złym. A później postanowił znaleźć sobie dziewczynę, z którą
zerwał przez radio, bo on zakochał się w Louis'm i postanowił się
pobawić w ciotę.
-Nie. Jesteśmy. Ciotami. - spojrzałem
na niego spod byka i normalnie miałem ochotę mu przyłożyć. No co
za skurwiały typ człowieka!
-Jeśli masz tak dalej gadać to lepiej
stąd wyjdź. - Lou wstał z kanapy i wskazał ręką drzwi
wyjściowe.
-O nie kochanieńki, to nie wszystko.
Macie na łamach tabloidu powiedzieć, że Hazza ma dziewczynę, a ty
skarbie powrócisz do Eleanor. - Cowell uśmiechnął się cwaniacko,
a mi zebrały się łzy w oczach, z bezsilności i gniewu jaki mną
panował.
-Chyba ocipiałeś na starość! - Lou
spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami.
-Albo zrobicie tak jak mówię, albo
koniec z One Direction.
-Jesteś bezdusznym, starym idiotą. -
spojrzałem na niego i pokręciłem głową z niedowierzaniem.
-Nie chce trwać w zakłamanym bandzie,
którym wszyscy poruszają jak chcą. Nie jestem żadną jebaną
marionetką Simon. - Malik spojrzał na niego krzywiąc się
delikatnie.
-Ależ owszem Zayn, jesteś. Ty Horan
też. I te dwa... - zmierzył nas wzrokiem pełnym pogardy -Osobniki
też. Nawet Liam, nasza przewspaniała osóbka to marionetka. Więc
jak chłopaki? Idziecie na ten układ? - uniósł brew lekko ku górze
uśmiechając się cwaniacko.
-Przykro mi to stwierdzić, ale
nienawidzę cię. - Lou wyszedł z salonu i zamknął się w naszej
sypialni, zaraz za nim pobiegł Liam, który po chwili zniknął za
drzwiami, w których przekręcił się zamek, co oznaczało, że
zamknęli się na klucz.
-Macie czas do jutra chłopcy. Pa. - po
chwili Cowell zniknął za drzwiami naszego mieszkania, a ja kopnąłem
w szklany stolik, który od razu rozpadł się na małe kawałeczki.
-Harry opanuj się. - mulat spojrzał
na mnie, a blondyn szybko do mnie podszedł przytulając mnie mocno
do siebie. Nawet nie wiedziałem kiedy po moich policzkach popłynęły
pojedyncze łzy. To było straszne uczucie. Człowiek, który był
dla nas kiedyś jak rodzina, teraz potraktował nas jak zwykłych
śmieci, jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Opadłem bezradnie
na ziemię, a wraz ze mną Niall, który trzymał mnie w swoich
objęciach.
-Nie przejmuj się Hazzą. My z Zayn'em
podjęliśmy decyzję. - Horan spojrzał na mulata, który pokiwał
twierdząco głową uśmiechając się przy tym delikatnie.
-Nie chcemy być ich marionetkami.. -
Nialler spojrzał mi prosto w oczy uśmiechając się smutno.
-O czym ty mówisz? - spojrzałem na
niego marszcząc delikatnie brwi.
-To koniec Harry. Nie chcemy być w One
Direction tylko po to by Simon mógł na nas zarabiać. Owszem,
będzie z tym trochę ciężko, ale poradzimy sobie. Koniec zespołu
nie oznacza, końca naszej przyjaźni. - Zayn przykucnął przy mnie
delikatnie się uśmiechając.
-Pamiętasz Harry? Będziemy zawsze
forever young, a do tego zawsze forever best friends. - irlandczyk
posłał mi ciepły uśmiech lekko gładząc moje kolano.
-Wiedziałem, że nasz zespół w końcu
skończy swoją działalność, ale nie wiedziałem, że to będzie
tak szybko i z takiego powodu. - spojrzałem na nich, a po chwili do
salonu wszedł zapłakany Lou, oraz Liam. Który był dosłownie w
takim samym stanie jak ja. Ale mi chyba było gorzej bo wiedziałem,
że to wszystko ja spieprzyłem. Znów.
-Napisałem już wiadomość do
Simon'a. Posłuchajcie: 'Przykro nam to stwierdzić, ale strasznie
się zmieniłeś. Myśleliśmy, że jesteśmy dla Ciebie kimś
ważnym. Traktowałeś nas zawsze jak rodzinę, a teraz? Zmieszałeś
Lou i Hazzę z błotem. Do tego potraktowałeś nas jak śmieci. Nie
chcemy dalej pracować z tobą i twoim patologicznym podejściem do
naszego zespołu. Może to ty nas stworzyłeś, ale pamiętaj, że to
my jesteśmy najważniejsi. Bo to my tworzymy zespół One Direction.
Tak więc szkoda nam, że to przez ciebie ten zespół przestanie
istnieć. Nasi fani nie opuścili by nas gdyby dowiedzieli się o
tym, że Lou i Harry są gejami. Stali by za nami murem, ale ty tego
nie zrozumiesz. I pamiętaj, że to twoja wina, że 1D się rozpadło.
Liam, Louis, Harry, Niall, Zayn.' Mam to wysłać? - Liam spojrzał
na nas biorąc kilka głębszych wdechów.
-Tak. - odpowiedzieliśmy cicho
chórkiem, a po chwili było tylko słychać przycisk, który
nacisnął Liaś. I właśnie w tym momencie dotarło do nas, że to
koniec tej przygody. One Direction już nie istnieje. Popłakaliśmy
się oczywiście jak dzieci, no ale cóż. To było coś co było dla
nas ważne. I niestety skończone. Siedzieliśmy wszyscy obok siebie
i zaczęliśmy śpiewać 'They Don't Know About Us', piosenkę, którą
napisałem razem z Lou. Piosenkę o nas...
○ Oh, więc 14 już nadeszła. Nie jest ten rozdział długi i pewnie jest chaotyczny, ale wybaczcie mi. Pisałam go nie dość, że długo to jeszcze o późnych porach. :3 Jednak po jakiejś części jestem z tego - dumna? Myślę, że tak. Napiszcie mi proszę, co o tym sądzicie i czy spodziewaliście się takiego obrotu akcji. :)
Genialne , szkoda, że zespół się rozpadł : (
OdpowiedzUsuńKocham ♥