27 sierpnia 2012

Rozdział 9.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
 
 Siedziałem w fotelu i wpatrywałem się tępo w ścianę. Głowa bolała mnie okropnie. Wziąłem już proszki na ból jednak jak na razie nie dawały efektów. Cisza panowała w całym domu co było niespotykane. Tę jakże męczącą ciszę przerwał głos Lou wchodzącego do salonu.
-Emm Niall. My chyba musimy pogadać. - słysząc jego głos automatycznie złapałem się na głowę delikatnie palcami masując skronie.
-O czym? - uniosłem delikatnie brew ku górze. Przeczuwałem o czym chłopak chce ze mną porozmawiać, jednak uwielbiałem patrzeć na zakłopotanego Lou.
-O tym co się stało wczoraj na balkonie. Pamiętasz? - brązowowłosy chłopak przygryzł wargę, a na jego policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Spuścił wzrok patrząc w podłogę.
-O tym, że paliłem? Oh Lou, to był tylko jeden papieros. Nic wielkiego. - posłałem mu delikatny uśmiech dobrze wiedząc, że nie o to mu chodziło.
-To wiem. Mi raczej chodziło o to co się wczoraj wydarzyło między nami. - Louis ściszył swój głos do szeptu i przeniósł swój wzrok patrząc teraz centralnie w moje oczy.
-Chodzi ci o.. - udawałem, że się zamyśliłem i czekałem aż za mnie dokończy.
-Tak o to, że się pocałowaliśmy. - Lou oparł się plecami o oparcie kanapy zakładając ręce na klatce piersiowej i spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem na swej dziecinnej twarzy.
-I co w związku z tym? - uniosłem brew ku górze patrząc wciąż na niego. Bawiłem się palcami u rąk nie spuszczając z niego wzroku.
-Nie chciałem po prostu żeby ten jeden incydent zniszczył naszą przyjaźń. - Lou odrobinę zmieszany westchnął cicho po czym posłał mi jeden ze swoich pięknych uśmiechów.
-Przecież to ja cię pocałowałem więc nie mógłbym się od ciebie odwrócić debilu. A skąd wiesz, może to jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło? - uniosłem wzrok ku górze patrząc na niego. Uśmiechałem się wciąż niczym głupi do sera. Nawet nie wiedziałem kiedy ustąpił ból głowy.
-Oh, jak się cieszę. Bałem się, że pomyślisz, że na ciebie lecę czy coś. A zwłaszcza po tym jak powiedziałem, że nie kocham Eleanor. - zaśmiałem się widząc jego skrzywioną minę. Całkowicie zapomniałem o tym, że Louis wczoraj zerwał ze swoją dziewczyną. Nie miałem nic do El ale jakoś nie potrafiłem się z nią dogadać. -Mam nadzieje, że jednak nikomu nie powiesz o tym pocałunku bo jak Boga kocham ukręcę ci głowę przy samej dupie. - Lou popatrzył na mnie z groźną miną po czym wyszczerzył swoje zęby w uśmiechu.
-Oh przejrzałeś mnie, a już chciałem wywiesić transparent na ścianie budynku i napisać do prasy oraz wynająć baner. - zrobiłem minę zbitego psa po czym parsknąłem śmiechem, gdy niebieskooki rzucił we mnie kapciem znikając za ścianą. Pokręciłem głową po czym wstałem z fotela i skierowałem się do kuchni. Moją drogę jednak przerwał sygnał dzwoniącego telefonu. Wygrzebałem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz. Jak zwykle każdą piękną chwilę przerywał egoistyczny loczek. Spojrzałem na wiadomość i zmarszczyłem lekko brwi.
-'Muszę Cię zmartwić kochanie ale dzisiaj znów się spotkamy. Piszę to żebyś przypadkiem nie zapomniał. :*' - zemdliło mnie na samą myśl, a do tego ta emotikona na końcu. Bleee. Spojrzałem na zegarek i uśmiechnąłem się delikatnie widząc, że mam jeszcze dużo czasu do spotkania, więc mogę spokojnie coś zjeść i iść się ogarnąć. Miałem kaca i za pewne było to cholernie widać.
***OCZAMI WER***
Zapukałam delikatnie w drzwi od pokoju brata po czym westchnęłam przeciągle gdy nikt się nie odezwał. Nacisnęłam dłonią delikatnie na klamkę po czym lekko uchyliłam drzwi. Widząc Filipa, który siedział w fotelu z słuchawkami na uszach i zamkniętymi oczami chciałam od razu wyjść jednak wtedy się odezwał.
-Czego chcesz? - rzucił oschle w moją stronę i otworzył oczy powoli zdejmując słuchawki.
-Pogadać. - odparłam wzruszając mimowolnie ramionami.
-To my mamy jeszcze tematy do rozmów? - uniósł wzrok ku górze wpatrując się we mnie. Od kiedy on był taki wredny?
-Tak mamy. - podeszłam do niego bliżej i usiadłam w fotelu naprzeciw niego od razu zaczynając mówić. -Nie wiem dlaczego tak nagle się ode mnie odwróciłeś. Zawsze mieliśmy ze sobą taki wspaniały kontakt a ty tak ni z gruchy ni z pietruchy przestajesz zwracać na mnie uwagę. Jest ci to obojętne czy ja w ogóle żyję. Mogę się dowiedzieć dlaczego? - uniosłam brew patrząc na niewzruszonego brata.
-Bo ja też wreszcie zacząłem żyć. Zawsze liczyłaś się tylko ty i twoje szczęście. Nigdy nie zwracałem uwagi na siebie. Ale odkąd mam dziewczynę to ona jest dla mnie najważniejsza. - coś mnie ukłuło w sercu. Mój brat nie powiedział mi, że ma kogoś. Nigdy mi też nie powiedział, że to ja zawsze byłam najważniejsza.
-Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim. - skrzywiłam się delikatnie patrząc na niego.
-Ty mi jakoś nigdy nie powiedziałaś, że chodzisz z Harry'm. Dowiedziałem się tego z prasy. Fajnie no nie? - Filip bawił się słuchawkami, a jego twarz była jak z kamienia. Przerażało mnie to trochę, nie powiem, że nie.
-Aha! To cię tak bardzo zabolało, że nie powiedziałam ci, że chodzę ze Styles'em? Nie bój się, mój kontrakt kończy się za tydzień. - popatrzyłam na niego zniesmaczona i skrzywiłam się delikatnie. Na jego twarzy był wyraz zdziwienia.
-Jaki kontrakt? O czym ty mówisz? - uniósł wzrok patrząc na mnie.
-Miałam mu pomóc naprostować wizerunek i najprawdopodobniej się to udało. Mieliśmy być parą przez miesiąc, a jesteśmy już ze sobą trzy tygodnie czyli został tydzień. -wzięłam głęboki wdech i widząc minę mojego brata w duchu się zaśmiała, wyglądał komicznie. -Prasa zaczęła wygrzebywać różne nowe fakty na temat pobicia Harry'ego. Wiedzieli już, że ja tam byłam. Wystarczyłaby chwila, żeby odkryli, że to twoja sprawka i teraz siedziałbyś w kiciu. Natomiast loczkowi zależało na tym żeby to się nie wydało bo chciał jak najszybciej wrócić do zespołu. Będąc ze mną prasa zajęła się naszym związkiem i dali sobie spokój z poprzednimi wydarzeniami. Zgodziłam się na ten chory układ tylko i wyłącznie dla Ciebie. Dlatego bolało mnie to, że przez te trzy tygodnie olewałeś mnie. - spuściłam wzrok wbijając go w podłogę. Mimowolnie po moim policzku spłynęła łza. Filip przytulił mnie mocno, a ja wtuliłam się w jego ciało.
-A mogę wiedzieć kto jest twoją dziewczyną? - zapytałam cicho.
-London Styles. - gdy to usłyszałam po prostu zdębiałam. Niby się ucieszyłam, że to ona bo naprawdę ją lubiłam, ale nigdy bym się nie spodziewała, że mój brat kiedykolwiek by się z nią związał.
***OCZAMI LOU***
Kolejne spotkanie z wujkiem Simon'em, które nie zapowiadało się zbyt dobrze. Ostatnie spotkanie tyczyło się tego, że zawieszamy działalność, ale oczywiście nie przestajemy dawać wywiadów. To chore. Gdy byliśmy już gotowi wsiedliśmy do auta, które podjechało pod nasz dom i ruszyliśmy w stronę wytwórni. Każdy z nas był zamyślony i raczej nie skory do rozmów. Gdy byliśmy na miejscu wolnym krokiem skierowaliśmy się do gabinetu Cowell'a.
-Witam was chłopcy. - Simon posłał nam szeroki uśmiech i przytulił każdego z osobna. Usiedliśmy na fotelach wpatrując się w niego. -Oh, gdzie jest ten niesforny Harry? - Simon zmarszczył brwi rozglądając się po swoim gabinecie. Kilka sekund później do środka wszedł Harry. Usiadł na fotelu nawet nie przepraszając za spóźnienie.
-Dobrze was wszystkich chłopcy widzieć w komplecie. - wujek posłał nam przyjazne uśmiechy po czym usiadł na biurku patrząc na każdego z nas i na dłużej zawieszając wzrok na Harry'm, który chował zabandażowaną rękę przez Cowell'em jednak na próżno. -Co znów nawywijałeś? - spytał marszcząc brwi.
-Em. Rozbiłem szklankę w dłoni. - spojrzał swymi zielonymi oczami na Simon'a po czym przeniósł wzrok na rękę.
-Grunt, że żyjesz. - wyszczerzył się szeroko, a ja chyba przestałem ogarniać tę sytuację panującą w gabinecie.
-Chłopcy, co wy jesteście tacy markotni. Uśmiechnijcie się wreszcie. Wiem, że nie powinienem wtedy tak na was naskakiwać, jednak ten gówniarz narozrabiał ale chyba już sobie wszystko przemyślał, prawda? - mężczyzna spojrzał na loczka, a ten tylko skinął głową. -Pewnie zastanawiacie się dlaczego was tu zwołałem. Harry'ego zawieszenie kończy się dopiero za tydzień ale postanowiłem, że za dobre sprawowanie dzisiaj kończy się jego kara. Czyli odwieszamy działalność One Direction. Za trzy dni zaczynacie koncertować. - Simon usiadł na fotelu za swoim biurkiem i założył dłonie na klatce piersiowej patrząc na nas. -Jakieś pytania? - uniósł pytająco brew ku górze.
-Właściwie to mam jedno. - Liam zabrał pierwszy głos patrząc na Cowell'a. -To znaczy, że Harry będzie mieszkał znów z nami. To znaczy w naszym kompleksie? - chłopak uniósł brew ku górze oczekując odpowiedzi.
-Tak. Ale dopiero od jutra. Dzisiaj musi jeszcze wrócić do Polski po swoje rzeczy i przede wszystkim po to żeby pożegnać się ze swoją rodziną i dziewczyną. - gdy padło ostatnie słowo z ust Simon'a blondyn o mało co się nie posikał ze śmiechu przez co mężczyzna spojrzał ze zdziwieniem na Niall'a. Blondyn jedynie pokręcił głową w ten sposób pokazując, że wszystko jest okej po czym przeniósł wzrok na mnie i puścił do mnie oczko co zresztą loczek chyba zauważył.
-Dobra chłopaki nie zatrzymuję was dłużej bo pewnie wy też macie teraz coś do roboty. Tak więc do zobaczenia. - posłał nam promienne uśmiechy i znów nas przyjaźnie poprzytulał. -Ah właśnie Lou, ty zostań jeszcze na chwilę. - chłopcy spojrzeli na mnie przerażeni po czym wyszli z gabinetu, jedynie Nialler przechodząc obok mnie delikatnie przejechał wierzchem swojej dłoni po mojej dodając mi tym samym otuchy. Gdy zniknęli za drzwiami Simon przyjął poważnego wyrazu twarzy.
-Wiem co się wydarzyło wczoraj na tej imprezie i uwierz mi, że nie jestem z tego zadowolony. - mężczyzna spojrzał na mnie chłodnym wzrokiem. Nerwowo bawiłem się rękawami bluzy, a usta zacisnąłem w wąską linię.
-Przepraszam Cię, to był tylko taki wybryk.. - nie dał mi skończyć i wtrącił mi się w zdanie.
-Myślałem Lou, że jako iż jesteś najstarszy to będziesz najmądrzejszy. Nie wiem czyja to wina, że stałeś się tak lekkomyślny. Zayn, Niall? - mężczyzna uniósł brew patrząc na mnie.
-Na pewno nie Niall! - wyparowałem nagle i Simon zauważył, że jakoś niezbyt normalnie zareagowałem na jego słowa.
-Nie wiem co cię łączy z chłopakami. Wiem, że jest to bardzo bliska przyjaźń. Ale wytłumacz mi jedno, dlaczego zerwałeś w taki sposób z Eleanor? - Cowell spojrzał na mnie z delikatnym wyrazem twarzy. A to jemu chodziło o to, że zerwałem wczoraj z El. OMG. A ja myślałem, że o to, no, że ja z Niall'em. Że się no. Ee pocałowaliśmy. Na moich ustach pojawił się uśmiech, który oznaczał tylko i wyłącznie ulgę.
-Wiem, że zachowałem się trochę jak gówniarz. Ale chyba gdyby nie to, że trochę za dużo wypiłem nigdy bym tego nie zrobił. Przepraszam cię Simon, ale nie kocham Eleanor i cieszę się z takiego obrotu sprawy. - spojrzałem na niego z delikatnym uśmiechem i słuchałem przez chwilę tego co mówił po czym pożegnałem się z nim i wyszedłem z gabinetu. Szedłem długim korytarzem gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Myślałem, że to jakiś zabójca czy coś więc zacząłem drzeć mordę jak opętany. Po chwili jednak dostrzegłem małego blondyna.
-Czego chciał? – Niall uniósł brew patrząc na mnie.
-A mówił mi o tym, że nie powinienem w taki sposób zakańczać znajomości z El. Nie bój się kochanie, nikt nie wie o tamtym incydencie. - posłałem mu szeroki uśmiech po czym skierowałem się z nim do samochodu. W środku auta zaczęła się walka o miejsca. Każdy z nas chciał siedzieć 'na środku'. Oczywiście wygrał nie kto inny tylko Louis Tomlinson. Tak, byłem mistrzem w te przepychanki. Liam darł się na nas, że zachowujemy się jak dzieci przez co wraz z Zayn'em i Niall'em śmialiśmy się jak opętani.
***OCZAMI HARRY'EGO***
Gdy byłem już w domu czekała na mnie Margi wraz z siostrami i Wer.
-No i co ci powiedział?! - czarnowłosa kuzyna naskoczyła na mnie od razu nawet nie pozwalając mi ściągnąć butów.
-Że zaczynamy koncertować za trzy dni. Mam dzisiaj się spakować i jutro wylatuję do Londynu. - spojrzałem na dziewczyny i usiadłem na kanapie. Venice i Paris od razu do mnie podbiegły i zaczęły się przekrzykiwać jedna przez drugą, że mam nie wyjeżdżać, a jeśli już muszę to mam je często odwiedzać. Kochane, małe brzdące.
-Czy to znaczy, że... Że już się nie zobaczymy? - Weronika spojrzała na mnie przełykając głośno ślinę.
-Zobaczymy się. Masz zawsze darmowy wstęp na koncert, tak jak ktokolwiek inny z mojej rodziny. - posłałem jej delikatny uśmiech i złapałem ją za dłoń. Kciukiem lekko gładziłem jej wierzch.
-Ohh. Przetrwacie tą rozłąkę. - czarnooka dziewczyna posłała nam szeroki uśmiech. No raczej, że przetrwamy, skoro tak naprawdę nic nas nie łączy. Dziewczynki pobiegły na górę do swojego pokoju, Margaret również poszła do pokoju twierdząc, że umówiła się na czat z Nathanem. Zostałem więc na dole sam na sam z Wer.
-Wiesz, chyba będę za tobą mimo wszystko tęsknić. - dziewczyna posłała mi przyjazny uśmiech,
-Ja chyba za tobą też. - zmarszczyłem brwi i patrzyłem na nią. Na mojej twarzy nie było uśmiechu, bo sam się sobie dziwiłem, że polubiłem tę niebieskooką dziewczynę. Widząc jej wyraz twarzy wywróciłem oczami. -Przyjaciele za sobą tęsknią. To normalne. - posłałem jej nikły uśmiech. Nagle poczułem jak ktoś mnie mocno ściska. Tak to Weronika tuliła się do mnie. Delikatnie dłońmi potarłem jej plecy wtulając ją tym samym bardziej w swe ciało.
-Chyba naprawdę cię polubiłam Styles. - wyszeptała cicho do mojego ucha. Nie wiele myśląc wpiłem się namiętnie w jej wargi. Błądziłem dłońmi po jej ciele, a ona wplotła palce w me niesforne loki. Włożyłem dłonie pod jej koszulkę gładząc lekko jej plecy. Nie mogłem powiedzieć, że ją kocham jednak fizycznie bardzo mnie pociągała. Kiedy wylądowaliśmy na dywanie obydwoje byliśmy bez koszulek. Językiem przejechałem po jej szyi aż do jej piersi. Zjechałem z pieszczotami do jej brzucha, po którym jeździłem językiem kreśląc niewidoczne wzory, a dłońmi masowałem jej piersi. Uniosłem się nad nią delikatnie i znów wpiłem się namiętnie w jej wargi. Zjechałem dłońmi do guzika jej spodni i zwinie odpiąłem je jedną ręką. Po mojej twarzy przemknął łobuzerski uśmiech. Naszą wspaniałą chwilę przerwał dźwięk zatrzaśniętych drzwi. Weronika szybko wstała z dywanu i zapinała w pośpiechu spodnie. Po chwili do salonu weszła London oraz Filip z niemałym zaskoczeniem. Staliśmy tak sobie przed nimi bez koszulek jednak młoda zakryła się szybko bluzką, a na jej twarzy pojawił się ogromny rumieniec. Wyminęła ich i pospiesznie ubierając koszulkę wybiegła z domu. Leniwie powędrowałem w stronę schodów z triumfalnym uśmiechem po czym wyjąłem telefon, który wibrował w mojej kieszeni.
-Tak słucham? - zacząłem swym zachrypniętym głosem.
-Lou miał wypadek. - Zayn wypowiedział te słowa po czym się rozłączył. Zgłupiałem. Spakowałem się szybko i wytłumaczyłem wszystko Margi po czym spakowałem walizki do auta i odjechałem na lotnisko. Boże spraw, żeby nic mu się nie stało.

○ Nie wiem czy przypadnie wam ten rozdział do gustu, ale po prostu musiałam tutaj tak namieszać. ;) Myślę, że w kolejnym rozdziale większość się wyjaśni. :))

21 sierpnia 2012

Rozdział 8.

UWAGA: Rozdział może zawierać sceny o zabarwieniu erotycznym.
 
-Niall wstawaj już. - Liam usiadł obok mnie na łóżku i poklepał mnie delikatnie po plecach.
-Już mamo. - wtuliłem twarz w poduszkę, kładąc pod nią dłonie.
-Nialler ruszaj dupsko! Nie mam zamiaru czekać na Ciebie wieczność. - kochany Lou jak zwykle wydzierał się na pół domu budząc mnie przy okazji do końca.
-Wstaje już przecież. - zrzuciłem z siebie koc po czym przetarłem dłońmi oczy i przeciągnąłem się leniwie. Spojrzałem na wpół otwartymi oczami na Liam'a i ziewnąłem.
-Dobra, a teraz skoro już wstałeś to ubieraj się. - brązowooki chłopak wstał z mojego łóżka i skierował się w stronę drzwi.
-Dokąd się dzisiaj wybieramy? - uniosłem brew ku górze patrząc pytająco na chłopaka.
-Ym.. to taka jakby niespodzianka. - Li uśmiechnął się do mnie blado po czym zniknął za drzwiami mojego pokoju. Niespodzianka? Jakoś mało entuzjastyczny był jak to wypowiadał. No nic. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem białą koszulkę z krótkim rękawem i napisem 'Love is blind', dżinsy i bieliznę. Powędrowałem do łazienki i rozebrałem się po czym wskoczyłem pod prysznic. Zamknąłem kabinę i puściłem wodę. Namydliłem się po czym spłukałem z siebie pianę. Stałem pod bieżącą wodą, która spływała po moim ciele sprawiając przyjemne uczucie. Po chwili usłyszałem trzask drzwi i kogoś, kto właśnie usiadł na szafce.
-Bardzo ciężko Ci jest? - to był Lou, który nie brzmiał tak wesoło jak jeszcze jakieś dziesięć minut temu. Westchnąłem ciężko po czym wyłączyłem wodę. Otworzyłem kabinę i chwyciłem za ręcznik. Obwiązałem ręcznikiem swoje ciało i wyszedłem z kabiny. Lou odwrócił się i zamknął oczy, a ja powycierałem swoje ciało i założyłem bokserki. Podszedłem do lustra i przejrzałem się w nim. Czy aż tak po mnie było widać, że nie zbyt dobrze to znoszę?
-Chyba bardziej niż tobie. - odwróciłem się w stronę chłopaka i posłałem mu delikatny uśmiech. Lou zeskoczył z szafki i podszedł do mnie tuląc mnie do siebie.
-Wiesz mi jest tak samo ciężko jak tobie. Ale zobaczysz, że wszystko się ułoży. - chłopak przygryzł wargę po czym posłał mi przyjazny uśmiech. Przymrużyłem oczy, a gdy je otworzyłem jego już nie było. Ubrałem na siebie ubranie i wysuszyłem włosy po czym powędrowałem do salonu, gdzie chłopcy już na mnie czekali.
-Gotowy? - Zayn uniósł brew ku górze, a gdy skinąłem głową wyszliśmy z domu. Wsiadłem do samochodu Liam'a i zająłem miejsce z tyłu wraz z Lou, gdyż czarnowłosy chłopak musiał siedzieć z przodu. Tylko tam miał dostęp do lusterek.
***OCZAMI WER***
-Jakie znowu przyjęcie?! - spojrzałam wściekła na Hazzę. Czy on do końca oszalał?!
-Jako, że jesteśmy parą, na jakimkolwiek przyjęciu musisz pojawiać się ze mną. - zielonooki uśmiechnął się do mnie delikatnie i oparł się o ścianę.
-Może ja mam inne plany na dzisiaj? -uniosłam brew patrząc na loczka po czym zacisnęłam wargi w cieniutką linię.
-Twoje plany na dzisiaj, to ładnie wyglądać jako dziewczyna Harry'ego Styles'a. Będę po Ciebie o osiemnastej. - puścił do mnie oczko po czym wyszedł z mojego domu. Po krótkiej chwili obok mnie stała już Margaret. Ale nic nie powiedziała, po prostu czekała cierpliwie na mój ruch.
-Margi czy ty wiesz o jakim przyjęciu on mówił? - uniosłam brew patrząc błagalnie na przyjaciółkę.
-Niestety nie. - czarnooka dziewczyna zmarszczyła brwi i skrzywiła się delikatnie, na co ja tylko westchnęłam.
-Masz jakąś elegancką sukienkę? - przyjaciółka spojrzała na mnie jak na przybysza z kosmosu. To, że nie przepadałam za sukienkami nie oznaczało, że mi ich brakowało. Złapałam ją za nadgarstek i zaprowadziłam do pokoju, który w ogóle nie był przyrządzony, stały w nim jedynie trzy szafy i wielkie lustro. Otworzyłam szafę z eleganckimi sukienkami, a Margi od razu zaczęła szukać między nimi czegoś odpowiedniego. Po długim czasie prób i błędów wyciągnęła z szafy turkusową sukienkę, która była wyszywana diamencikami. Była to dla mnie najważniejsza sukienka. Ubrałam ją na siebie i przejrzałam się w lustrze. Pamiętam, że gdy ją dostałam była na mnie za duża w piesiach. Uśmiechnęłam się lekko na samo wspomnienie. Teraz leżała na mnie idealnie. Sięgała mi do połowy uda, była bez szelek, zwiewna. Po prostu idealna. Szybko z przyjaciółką dobrałyśmy zwykłe czarno-turkusowe czółenka na platformie. Spojrzałam na zegarek i oniemiałam. Była już szesnasta czterdzieści pięć. Szybko pobiegłyśmy do łazienki. Zrobiłam sobie makijaż, założyłam pasującą do wszystkiego biżuterie, wzięłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej telefon oraz kilka przydatnych rzeczy, popsikałam się perfumą i również wrzuciłam ją do torebeczki. Nim się obejrzałam wybiła godzina osiemnasta i punktualnie pojawił się Harry. Margi otworzyła drzwi i przywitała się z kuzynem buziakiem w policzek po czym wyszłam z salonu do korytarza, na którym loczek na mnie czekał. Gdy tylko mnie ujrzał, mimowolnie jego oczy rozszerzyły się, a na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech.
-Wyglądasz przepowalająco. - zielonooki chłopak wyciągnął w moim kierunku dłoń, za którą oczywiście złapałam.
-Miejmy to już z głowy. - spojrzałam na niego po czym wyszłam z domu uprzednio prosząc przyjaciółkę by podlała jeszcze w nim kwiaty, ponieważ mój brat od jakiegoś czasu w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Wsiadłam do czarnego porshe Styles'a po czym gdy zamknął za mną drzwi, usiadł za kierownicą. Ruszył z piskiem opon i odjechał z cwaniackim uśmiechem. Nie chciałam z nim rozmawiać podczas jazdy. W ogóle nie chciałam z nim rozmawiać. Po kilkunastu minutach jazdy byliśmy już na miejscu. Nawet nie wiem gdzie byłam, ale wokół roiło się od paparazzich. Gdy wysiadłam z auta od razu sępy mnie zaatakowały zadając głupie pytania w stylu 'Jak to jest być panią Styles?' WTF? Czemu media od razu nas poślubiły? Weszłam do domu i od razu stałam się nie małą sensacją. Wszyscy ciągle mi gratulowali 'mojego chłopaka', albo to, że pięknie wyglądam i takie tam. Po jakimś czasie Harry oświecił mnie, że jest to przyjęcie jakiegoś tam ich kumpla, u którego zgodził się wystąpić. Słysząc jego słowa myślałam, że Hazza wystąpi solo dopóki nie usłyszałam pisków dziewczyn przed domem, co oznaczało, że nadjechała jakaś kolejna sława. Nie zdawałam sobie sprawy, że nie jedna a cztery sławy nadjechały. Nagle do środka wszedł Zayn, który widząc mnie uśmiechnął się jednoznacznie. Za nim zaraz wszedł Liam, który był bardzie przyjacielsko do mnie nastawiony bo od razu do mnie podszedł.
-Łał, wyglądasz naprawdę bosko! - uśmiechnął się do mnie chłopak i pocałował delikatnie w policzek.
-Dziękuję Ci Liam. - posłałam mu słaby uśmiech, po czym spojrzałam na wchodzącego do środka Lou, który tryskał energią na każdą stronę świata. Jednak do mnie był jakoś sceptycznie nastawiony. Po chwili wszedł ON. Wyglądał niczym młody bóg. Rozejrzał się po pomieszczeniu i gdy napotkał mój wzrok od razu odwrócił głowę i ruszył w innym kierunku. Myślałam, że się popłaczę. Jednak przykleiłam do twarzy sztuczny uśmiech i skierowałam się w stronę sceny przy której zbierali się już ludzie.
***OCZAMI LOUIS'A***
To wszystko było już zbyt ciężkie nie tylko dla Niall'a ale też dla mnie. Widziałem cierpienie osób, na których mi zależy. Sam zresztą cierpiałem nie mniej. Nagle poczułem, że ktoś wtula się w moje plecy. Szczerze mówiąc trochę mnie to zdziwiło.
-Witaj skarbie. - dziewczyna posłała mi uroczy uśmiech i cmoknęła mnie w policzek. Prawie zapomniałem, że mam dziewczynę.
-Witaj Eleanor. - posłałem jej wymuszony, lekki uśmiech i przytuliłem ją do siebie. Tę 'przewspaniałą' chwilę zniszczył Zayn, który wołał mnie na scenę. Kocham Cię Zayn. Po drodze odciągnąłem jeszcze Liam'a od Dan. Zrobiłem to dosyć niechętnie, ponieważ wiedziałem jak bardzo się kochają i jak mało spędzają ze sobą czasu. Gdy staliśmy już na scenie, która była mała, zaczęliśmy nasze show. Jednak jeden z nas nie mógł w ogóle odnaleźć się w tym co robił. Tym kimś był Niall. Byłem pewny, że jeszcze chwila, a spuści Harry'emu taki wpiernicz, że go do końca życia popamięta. Jednak blondynek się opamiętał i zaczął po prostu grać. Nie ważne, czy źle się czujesz, czy nie masz nastroju. Na scenie musisz być szczęśliwy. Jednak czara się przelała gdy mieliśmy zaśpiewać More Than This.
-Tę piosenkę dedykuję osobie naprawdę bliskiej mojemu sercu. Dan to dla Ciebie. - Liam zadedykował piosenkę swojej ukochanej, to było takie słodkie. A skoro Li coś powiedział, to wiedziałem, że teraz czas na mnie.
-Eleanor, kochanie to dla Ciebie. - posłałem jej szeroki uśmiech i puściłem oczko. Spojrzałem na Hazzę, który o mało co mnie nie zabił wzrokiem.
-Perrie wiesz, że kocham Cię bardziej niż kto inny by mógł. - Zayn szczerzył się jak głupi do sera. A najgorsze było to, że w zespole już nie było trzech zajętych kolesi, tylko czterech. Czyli jeszcze jeden z nas musiał zadedykować tę piosenkę damie swego serca. O mój Boże, jak to brzmi.
-Wer, dzisiaj mijają dopiero dwa tygodnie odkąd jesteśmy razem ale wiedz, że czuję jakbyśmy byli ze sobą co najmniej od dwóch lat. Naprawdę bardzo Cię kocham. - wzrok wszystkich ludzi skierował się na rudą, która stała dosłownie jak wryta. Chyba się tego nie spodziewała. Zresztą Niall chyba też nie bo zbladł niesamowicie. Jednak to było nie ważne my musieliśmy wykonać swoją robotę. Gdy wreszcie skończył się nasz mini koncert wszyscy nam gratulowali i takie tam. Jednak nie chciałem tego słuchać, wolałem poszukać przyjaciela, który gdzieś się zaszył. Poszedłem po schodach na górę i wyszedłem na balkon, zamykając za sobą drzwi. Zauważyłem blondynka z fajką w dłoni. Podszedłem do niego bliżej.
-Widzę, że jest naprawdę źle skoro skłoniłeś się do takiego czynu. - oparłem się o balustradę i przymrużyłem oczy patrząc gdzieś w dal.
-Jest mi naprawdę ciężko. On przecież jej nie kocha. Jest z nią tylko dlatego, żebym właśnie stał się tym czym się staje. Wrakiem. - blondyn zaciągnął się papierosem po czym wypuścił dym z płuc i kontynuował. -On się nigdy nie zmieni. Wtedy na wizji dostałem od niego sms-a. 'Cieszę się, że dalej we mnie wierzysz ~ niezmienny Harry'. Byłem głupi myśląc, że on kiedyś dorośnie. On sobie manipuluje ludźmi jak tylko chce. Nami też, wiesz o tym? - w oczach blondyna można było zobaczyć ból. Te emocje siedziały w nim cholernie głęboko. Przykro mi było patrzeć na przyjaciela w takim stanie.
-Wiem, że manipuluje sobie nami jak chce. A zwłaszcza mną. Sława go tak zmieniła. Pamiętasz jaki był na początku? Był po prostu sobą, a teraz udaje zimnego drania, żeby podobać się dziewczynom. Ale zobaczysz, że wszystko będzie jak dawniej. - posłałem mu delikatny uśmiech i poklepałem go po przyjacielsku w ramię. Wziąłem z ręki Niall'a butelkę wódki i upiłem kilka łyków z gwinta. Nawet taki wesoły lekkoduch jak ja miewał problemy, a tym problemem był zielonooki gówniarz, z burzą loków na głowie. Po kilku minutach opróżniliśmy całą butelkę i przyznam szczerze, że zaszumiało nam w głowach. Z balkonu mieliśmy idealny widok na ogródek, w którym trwała zabawa, w pewnej chwili jednak rozległy się piski i wrzaski zachwycenia, gdyż Hazza wraz ze swoją dziewczyną zaczęli tańczyć do wolnej piosenki. Niall nie mogąc na to patrzeć odwrócił się w stronę wyjścia z balkonu, złapałem go jednak za nadgarstek. Mnie również bolał ten widok i nie mogłem tego ukrywać. Niall odwrócił się w moją stronę z łobuzerskim uśmiechem.
-Nie kochasz Eleanor. Ona jest po prostu twoją koleżanką. - blondyn posłał mi szeroki uśmiech i przybliżył się do mnie na tyle blisko, że stykaliśmy się czołami. Nawet nie wiem kiedy nasze wargi złączyły się w jedność. Niall wplótł dłonie w moje włosy, a ja przejechałem palcami po jego policzkach, ujmując jego twarz w swe dłonie. Pogłębiłem pocałunek i delikatnie przygryzłem jego wargę, przez co on uśmiechnął się łobuzersko. Po chwili oderwaliśmy się od siebie na jego twarzy widniał cwaniacki uśmiech. Nie powiem, podobało mi się to. Było w tym coś nietypowego, gdy całowałem się z El, czułem się jakbym całował się z własną siostrą, co było okropne. A to uczucie było inne, być może dlatego, że nie do końca wiedziałem co się ze mną dzieje.
-Masz rację, nie kocham jej. - posłałem mu szeroki jednak diabelski uśmiech i pocałowałem go namiętnie po raz ostatni po czym wyszliśmy z balkonu i skierowaliśmy się ogródka.
***OCZAMI HARRY'EGO***
-Nie widziałeś gdzieś Lou? - El spojrzała na mnie przerażona. Czy aż tak źle wyglądałem?
-Nie. - posłałem jej sztuczny uśmiech. Po chwili podszedł do nas Liam wraz z Danielle. Zawsze jak ich widziałem rzygać mi się chciało z tej słodkości. Jednak była to chyba jedyna para jaką znałem, która tak bardzo się kochała. Nagle do ogródka weszli oni. Uśmiechnięci od ucha do ucha. Widać, że nie byli trzeźwi. Super, to oni się nachlali a ja nie?
-Lou miałeś nie pić! Skarbie, wracamy do domu! - El darła się zbyt głośno. Znów zaczęła swoje przedstawienie.
-Wracaj jeśli chcesz, ale sama. I przestań mówić do mnie skarbie, ani trochę mnie to nie bawi. - wszyscy ucichli i wsłuchiwali się w awanturę tej dwójki.
-O czym ty mówisz?! - dziewczyna była w szoku, zresztą nie tylko ona.
-Mam już dość tego cyrku. Nie kocham Cię. Moje serce należy do kogoś innego. - wyszczerzył zęby w uśmiechu i po chwili było słychać tylko uderzenie i szloch Eleanor. Lou masował delikatnie swój policzek, ale uśmiech nie schodził z jego twarzy. Po krótkiej chwili stał przy mnie blondynek.
-Czego chcesz? - spytałem ostro widząc jego lekceważący uśmieszek na twarzy.
-Teraz twoja kolej kochany. Chyba już nie chcesz grać w swoje chore gierki co nie? - zamrugał oczami po czym posłał mi cwaniacki uśmiech, odwrócił się na pięcie i podszedł do Lou, który stał z Liam'em i Dan. Rozejrzałem się po ogródku by odnaleźć Wer, jednak nie udało mi się to. Może Nialler miał racje? Czyżby mnie przejrzeli? Miałem zakaz picia, a tak cholernie chciałbym się upić do nieprzytomności. Idąc w stronę stolika minąłem Zayn'a, który chyba rozmawiał z którymś z naszych agentów. Usiadłem przy stoliku i nalałem sobie wódki do kieliszka po czym natychmiast go wypiłem i powtórzyłem czynność. Kątem oka zauważyłem jak Lou tańczy z Nialler'em. Zacisnąłem mocniej pięści i w tym momencie kieliszek roztrzaskał się w mojej dłoni na kilkaset małych kawałeczków. Krew spływała ciurkiem niczym strumyk po mojej dłoni. Nawet nie wiedziałem kiedy Weronika kucała przy mnie owijając mi rękę bandażem. Spojrzałem na nią i przejechałem językiem po wargach. Swoją sukienkę zachlapała moją krwią, a po jej minie widać było, że przeraziła się na mój widok. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją czule w jej słodkie, malinowe usta. Oderwałem się od niej i pokręciłem niedowierzająco głową.
-Przepraszam. - przyłożyłem zabandażowaną dłoń do ust i spojrzałem na nią swymi zamglonymi oczami.
-Dwa tygodnie i nie dłużej. Wytrzymam. Tak właśnie postępują przyjaciele. - spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem i przytuliła mnie do siebie delikatnie. Zdębiałem. Przyjaciele? Naprawdę nazwała naszą toksyczną znajomość przyjaźnią? A może po prostu mi się przesłyszało...

○ No więc jest już kolejny rozdział, trochę dłuższy od tamtego. ;) Hm.. szczerze zaczęłam się zastanawiać czy jest sens, bym pisała tego bloga nadal. Zostawcie swoje opinie w komentarzach. Dziękuję. ;D

11 sierpnia 2012

Rozdział 7.

-Powaliło Cię do końca?! - Margaret patrzyła na kuzyna z szeroko otwartymi oczami. Widziałam, że to jej się wydawało chore, w zasadzie nie tylko jej.
-Uspokój się, to potrwa góra miesiąc. Muszę się jakoś naprostować. - Harry wzruszył mimowolnie ramionami i rozsiadł się wygodnie w fotelu. Na jego twarzy nie było żadnych emocji.
-Weronika powiedz coś. Nie możesz się na to zgodzić. - przyjaciółka patrzyła na mnie wciąż będąc w szoku. Przypatrywała mi się z założonymi na piersiach rękami. Odwróciłam wzrok patrząc teraz w okno. Dla mnie to była sytuacja bez wyjścia.
-Margaret, nie mam innego wyjścia. Muszę się na to zgodzić... - wypowiedziałam te słowa półszeptem. Nie widziałam twarzy loczka, ale i tak wiedziałam, że pewnie teraz malował się na niej głupi, triumfalny uśmiech.
-Masz! Możesz się na to nie zgodzić. - czarnooka dziewczyna podeszła do mnie i położyła swoją dłoń na moim ramieniu i posłała mi delikatny uśmiech. Boże, dlaczego tak mi utrudniasz życie?
-Nie mam! Nie zrozumiesz tego nigdy. - zrzuciłam jej dłoń ze swego ramienia i posyłając zimne spojrzenie Harry'emu podeszłam do okna. Obróciłam się do szyby tyłem i opierając się dłońmi o parapet skrzyżowałam w kostkach nogi.
-Wiesz, że to wcale nie pomoże Ci w zdobyciu sympatii Niall'a ? - Margi uderzyła w mój czuły punkt. Tak, wiedziałam o tym, ale nie chciałam o tym pamiętać. Przymrużyłam delikatnie oczy po czym wzięłam głęboki wdech.
-Tak wiem, że wcale mi to nie pomoże, wręcz zaszkodzi. Ale jakoś mu to wszystko wytłumaczę po tym wszystkim. Zresztą Harry powiedział, że mi w tym pomoże. - przeniosłam wzrok na loczersa, który siedział jak posąg w fotelu i chyba nad czymś rozmyślał, po czym pokiwał twierdząco głową. Chyba nawet nie wiedział o czym rozmawiamy. Margi spojrzała na niego po czym usiadła po turecku na swoim łóżku.
-To kiedy zaczynamy ? - Harry przerwał panującą w pokoju ciszę. Nie chciałam odpowiadać, a mój rozsądek podpowiadał mi, że jestem głupia i nie powinnam tego robić jeśli chce mieć jakieś szanse u Niall'a. Jednak ja słuchałam tego co podpowiadało mi serce. Tak, jednak miłość wygrała.
-Jak najszybciej, chciałabym mieć to już z głowy. - powiedziałam stanowczym jednak cichym tonem i odwróciłam się plecami do nich. Wyjrzałam za okno i przyglądałam się w zamyśleniu zachodzącemu słońcu. Miałam złe przeczucia.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Chyba zaczynałam mieć już dość, a to wszystko miało trwać jakoś miesiąc. Dlaczego tak długo?! Siedziałam na krześle i przeglądałam te wszystkie plotkarskie stronki z obrzydzeniem. Tak, rzygałam już tymi wszystkimi 'newsami'.Wszędzie było to samo. Radio, telewizja, internet, prasa. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać.
'-Harry czy mogę się wycofać z tego wszystkiego?' - wysłałam go i usiadłam na kanapie. W domu było ciemno, bo każde okno było zasłonięte roletą. Mój brat siedział w swoim pokoju i jakoś od około trzech dni nie odezwał się do mnie ani słowem, a przecież to wszystko było dla niego. Westchnęłam głęboko i wzięłam do ręki wibrujący telefon by odczytać wiadomość.
'-Za późno kochana. Jeszcze tylko dwadzieścia trzy dni. Dasz radę.' - przeczytałam te słowa i myślałam, że rzygnę. Aż dwadzieścia trzy dni, najgorszych w moim życiu. Myślałam, że nie mogło być gorzej dopóki mój telefon nie za wibrował po raz drugi. Zdziwiłam się widząc nadawcę. Ciekawe, czego chciał ode mnie Niall. Może chciał mi napisać jaką jestem suką? Nie myśląc więcej wzięłam się do czytania sms-a.
'-Nie wiem po co w ogóle zaczynałaś ze mną znajomość. Jesteś cholernie perfidną osobą. Mam nadzieje, że już nigdy się nie zobaczymy. Zapomnijmy o sobie, ok? ~ Niall.' - przeczytałam to, a do moich oczu napłynęły łzy. Jednak szybko uniosłam wzrok by czasem nie spłynęły po moich policzkach. Godząc się na to wszystko wiedziałam, że tak będzie, że Niall może mnie znienawidzić. Liczyłam się z tym, ale myślałam, że może jednak tak wcale nie będzie. Już chciałam pisać do loczersa, jakiegoś ckliwego sms-a, jednak on mnie uprzedził.
'-Tak, też dostałem sms-a od Niallera. I uwierz mi również mocno Cię nienawidzę jak ty mnie.' - ehe, super. Dzięki loczuś, poprawiłeś mi humor. Mam nadzieje, że kiedyś w piekle jakieś stworzenie ukłuje cię swymi widłami w dupę bardzo mocno.
***OCZAMI NIALL'A***
Nigdy w życiu nie przypuszczałbym nawet, że osoba, która była mi tak bliska, nagle będzie dla mnie tak daleka. Nie wiem dlaczego Harry tak bardzo zaczął komplikować sobie jak i również mi życie. Bezduszna kreatura, która miała kamień zamiast serca? Spokojnie mógłbym tak teraz o nim powiedzieć. Siedziałem w fotelu, a na kolanach trzymałem laptopa. Przeglądałem te wszystkie stronki nie tylko plotkarskie. Po prostu na każdej stronie był tylko jeden i ten sam temat. Bałem się, że jak otworzę lodówkę to jeszcze tam coś na ten temat znajdę, a przecież zaglądałem do niej praktycznie cały czas. Chociaż właściwie, to dawno do niej nie zaglądałem. Od jakiegoś czasu prawie w ogóle przestałem jeść.
-Niall na pewno wszystko z Tobą w porządku? Od pewnego czasu siedzisz w dresie przed laptopem, nic nie jesz... - Liam usiadł na nałokietniku fotela, a ja szybko zamknąłem laptopa i przeniosłem wzrok na niego.
-Masz rację. Internet zbyt wciąga. - posłałem mu sztuczny uśmiech i wstałem z fotela odkładając szatańskie urządzenie jakim był laptop na stolik po czym poprawiłem swoje spodnie i skierowałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę i zlustrowałem zawartość jednak nic nie przykuło specjalnie mojej uwagi, przez co zamknąłem drzwiczki lodówki i wróciłem do salonu. Liam przez cały czas siedział w tym samym miejscu patrząc na mnie.
-Naprawdę nic mi nie jest. - posłałem mu delikatny uśmiech i włożyłem dłonie do kieszeni spodni.
-Przecież widzę, że jest inaczej. - chłopak przyglądał mi się. Gdyby mógł pewnie właśnie wdarłby się do mojego umysłu, by odczytać o czym myślę. -Dalej zamartwiasz się tą całą sytuacją, która panuje? Jak tak dalej będziesz żył tylko tym to zwariujesz. - Li westchnął głęboko i spuścił wzrok.
-Liam. - podszedłem do niego bliżej i przykucnąłem przy nim, patrzyłem teraz głęboko w jego oczy. -To nie jest tak, że jakoś mnie ta sytuacja specjalnie dotknęła. Po prostu jest mi ciężej niż wam, bo... mam do tego większy powód. - wyprostowałem się do pozycji stojącej i spojrzałem w okno. -Po prostu dobija mnie pewien fakt. - przygryzłem delikatnie wargę, a moje oczy zaszkliły się. W moim gardle pojawiła się jakaś gula, którą po chwili przełknąłem, unosząc wzrok ku górze by się nie rozpłakać.
-Jaki? - brązowowłosy chłopak dalej drążył temat. Jakby mi nie było wystarczająco ciężko.
-Że straciłem przyjaciela. - nie wytrzymałem, nie mogłem po prostu powstrzymać swoich emocji. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, a Liam wstał z fotela i przytulił mnie mocno do siebie gładząc po głowie.
-Zobaczysz, jeszcze wszystko będzie jak dawniej. - posłał mi pocieszający uśmiech, przez co ja sam się uśmiechnąłem. Nagle do pokoju wpadł zdyszany Lou.
-Chłooopaaakiii! - przeciągał słowo uśmiechając się uroczo. Zawsze jak tak robił nie kryło się za tym nic dobrego. -Zapomniałem wam wczoraj powiedzieć, że dzisiaj mamy wywiad u nas w domu. Wywiad zacznie się o drugiej. - Lou posłał nam szeroki uśmiech po czym pobiegł do swojego pokoju. Spojrzałem na zegarek i zdębiałem.
-O kurwa, mamy dziesięć minut na ogarnięcie. - powiedziałem pełen przerażenia do Liam'a, który już biegł w stronę pokoju. - Lou zajebie Cię kiedyś ! - wrzasnąłem na cały dom biegnąc na górę.
-Też Cię kocham blondasku ! - chłopak odkrzyknął do mnie, a ja pokręciłem z dezaprobatą głową śmiejąc się pod nosem. Wbiegłem do pokoju i szybko zabrałem jakieś czyste rzeczy. Przebrałem się w nie i jakoś ułożyłem swoje niesforne włosy w artystyczny nieład. Po chwili usłyszałem bicie dzwonów. Druga. Zbiegłem na dół i zdębiałem widząc już wszystkich kamerzystów oraz chłopaków siedzących na kanapie. Paul patrzył na mnie w taki sposób, że wolałem aby nie patrzył na mnie w ogóle.
-O i wreszcie zszedł do nas zaginiony. - dziennikarka posłała mi szeroki uśmiech, na co jej odpowiedziałem półuśmieszkiem. Usiadłem pomiędzy Lou i Liam'em. Wywiad był dla mnie cholernie nużący. Ciągle te same pytania, zero kreatywności ze strony dziennikarzy. Każdy chciał wiedzieć w zasadzie to samo, co inny dziennikarz. Ja się pytam po co?! Mogliby po prostu wejść na pierwszy lepszy portal i mieli by te odpowiedzi bez jakiegokolwiek wysiłku. Na większość pytań odpowiadał Liam i Zayn, Lou od czasu do czasu coś tam się wtrącił. Ja natomiast siedziałem nic nie mówiąc. Wiedziałem, że menadżer będzie na mnie zły, że tak się zachowywałem podczas wywiadu, który leciał na żywo jednak ja nie miałem ochoty odpowiadać na te same pytania. Po chwili reporterka zwróciła się z pytaniem wprost do mnie.
-A ty Niall co sądzisz o zachowaniu Harry'ego ? - patrzyła na mnie uważnie z uniesioną brwią. Czułem wzrok ich wszystkich na sobie, przejechałem językiem po wargach by je zwilżyć i zacząłem.
-Harry ma dopiero osiemnaście lat. Wiem, że to zachowanie jest tylko przejściowe. Mamy z chłopakami nadzieje, że jednak szybko odwidzi mu się takie zachowanie. - posłałem dziennikarce sztuczny uśmiech, przytaknęła mi i znów dręczyła pytaniami resztę. Dlaczego zawsze musiałem mówić tę wyuczoną regułkę? Nie mogłem powiedzieć prawdy? Że ten debil nigdy się nie zmieni? Widziałem strach w oczach Paul'a, pewnie myślał, że będę na tyle głupi i odpowiem tak jak każe mi serce. Nagle poczułem w kieszeni wibracje. Sms. Od Harry'ego.
'-Cieszę się, że nadal we mnie wierzysz. ~ niezmienny Harry' – gdy przeczytałem tego sms-a, zacisnąłem dłonie w pięści. Wiedziałem, że to był sarkazm. Nagle poczułem wzrok kobiety na sobie, Li delikatnie poklepał mnie po ramieniu.
-Czy wszystko w porządku ? - kobieta uniosła brew patrząc na mnie.
-Tak, tak. W jak najlepszym. - posłałem jej fałszywy uśmiech.
-Dobrze, w takim razie Niall. Może odpowiesz mi na ostatnie pytanie.
-Oczywiście. - zmarszczyłem delikatnie brwi, chłopcy patrzyli na mnie z przerażeniem, a Lou delikatnie pogładził mnie po nodze, jakby chciał mi powiedzieć 'wszystko będzie dobrze' bądź 'spokojnie stary'.
-Co sądzisz o nowej dziewczynie Harry'ego? Niejakiej Weronice Smith? - gdy usłyszałem to pytanie myślałem, że się przesłyszałem. Kobieta wpatrywała się we mnie, a mi coś ugrzęzło w gardle. Przełknąłem głośno ślinę i przymrużyłem oczy. Nie dość, że ciągle o tym wszędzie trąbili, to jeszcze miałem coś odpowiedzieć? Paul chyba nie przewidział, że zapytają mnie o to, więc nie przygotował mi odpowiedzi, co oznaczało, że miałem na nią odpowiedzieć dobrowolnie.
-Co sądzę o ich związku? Moim zdaniem są stworzeni dla siebie. - posłałem jej słaby uśmiech. Chłopcy odetchnęli w ulgą i mój menadżer chyba też, jednak ja wcale nie skończyłem swojej wypowiedzi na ten temat. -Rozumieją się wspaniale. Jak to Harry kiedyś mi napisał, ona jest jego damską wersją. - posłałem jej wymuszony uśmiech po czym wstałem z kanapy. -Koniec wywiadu? Mogę już iść? - skierowałem się w stronę schodów, jednak Paul złapał mnie za nadgarstek, wyszarpałem się z jego mocnego uścisku i warknąłem na niego wściekły po czym powędrowałem po schodach do swojego pokoju, by zamknąć się w nim i pobyć sam ze sobą. Pukali do mojego pokoju. Nie odzywałem się w ogóle. Chcieli ze mną pogadać, jednak ja nie chciałem rozmawiać z nimi. Musiałem pobyć sam i wszystko przemyśleć. Jeżeli atmosfera między mną i Harry'm się nie polepszy, a nic na to nie wskazywało któryś z nas musiałby opuścić zespół. Nie mógłbym stać obok loczka, czy rozmawiać z nim jak gdyby nigdy nic. A to wszystko przez dziewczynę, której tak naprawdę nie znam. Czy to nie dziwne? Bo jak dla mnie nawet bardzo. Spojrzałem kątem okna na gazetę leżącą na podłodze. Na pierwszej stronie było wielkie zdjęcie loczunia i rudej z podpisem 'Zakochana para'. Dlaczego ja? Dlaczego to wszystko przydarzyło się mi? Otworzyłem okno na oścież by się dotlenić po czym usiadłem na parapecie wpatrując się w dal. Coraz bardziej zastanawiałem się czy jest sens trwać dalej w tym gównie jakim jest życie.

○ Przepraszam, że tak długo nie dodawałam wpisu jednak byłam na wakacjach. Teraz znów mnie nie będzie, więc nowy rozdział będzie za tydzień. ;) Myślę, że ten rozdział może niektórych zaskoczyć.;D

01 sierpnia 2012

Rozdział 6.


***OCZAMI HARRY'EGO***
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju wprost na moją twarz. Skrzywiłem się delikatnie i leniwie otworzyłem oczy po czym natychmiast je zmrużyłem, gdyż oślepiało mnie słońce. Westchnąłem ciężko i spojrzałem na zegarek, który miałem na ręce. Było cztery po dziewiątej. O tej godzinie zazwyczaj przewracałem się na drugi bok, a nie zwlekałem się z łóżka. W pokoju obok było cicho, co oznaczało, że Margaret jeszcze śpi. Nie chcąc jej budzić chodziłem po całym pokoju jak najciszej potrafiłem. Ubrałem na siebie szarą koszulkę z krótkim rękawem i jakimś nadrukiem na niej, na nogi założyłem swoje czarne rurki, a na stopy czarne conversy, które wyglądały jak nowe. Złapałem do ręki telefon i spojrzałem na ekran na którym widniało powiadomienie o nowej wiadomości. Szybko kliknąłem 'otwórz' i spojrzałem na nadawcę, a później na wiadomość. Uśmiechnąłem się do siebie łobuzersko po czym włożyłem telefon do kieszeni spodni i skierowałem się do łazienki. Stojąc przed lustrem rozczesałem palcami włosy, a z moich ust uśmiech nie schodził nawet na sekundę. Wszystko układało się wedle mojego planu z czego byłem niezmiernie zadowolony. Po chwili do łazienki weszła zaspana jeszcze Marg, która na sobie miała jedynie krótką koszulkę z napisem 'I love sleep' i majtki. Tak trochę mnie to przeraziło. Owszem była moją kuzynką itd., nie raz widzieliśmy siebie w bieliźnie czy nawet nago, ale byliśmy wtedy mali. Nie mniej jednak ta sytuacja mnie trochę krępowała.
-Cześć Harry, jak Ci się spało, jak wrażenia? - czarnooka dziewczyna wyglądała jakby jeszcze spała. Czy to, że przebywałem w łazience w ogóle jej nie przeszkadzało?
-E cześć Margaret. - wyjąkałem wreszcie i wtedy zauważyłem jak kuzynka otwiera szeroko oczy, chyba dopiero teraz dotarło do niej, że stoi przede mną praktycznie pół nago.
-Boże, Harry co ty tu robisz?! - zaśmiałem się widząc jej minę.
-Tak właściwie, to korzystałem z łazienki dopóki nie weszłaś. - mina Margi była po prostu nieziemska, nie mogłem przez to opanować śmiechu.
-Dobrze, że nie weszłam tutaj bez ubrania. - dziewczyna zaśmiała się kręcąc niedowierzająco głową. -Dobra a teraz wynocha bo chce wziąć prysznic.
-Oczywiście. Miłego yy prysznica, znaczy dnia. - uśmiechnąłem się do niej szeroko po czym spojrzałem na swój zegarek. Było już po dziesiątej. Zbiegłem po schodach na dół do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia. W pomieszczeniu panował nie lada rumor. London robiła jajecznicę, dziewczynki przekrzykiwały się jedna przez drugą kłócąc się kto jest lepszy czy Miley Cyrus czy Selena Gomez. Jednak gdy małe zauważyły mnie zamilknęły. Zapadła taka cisza, że słychać było skwierczące jajka na patelni. Po krótkiej chwili jednak podeszła do mnie Paris, a przynajmniej tak mi się wydawało. W zasadzie dawno ich nie widziałem, trochę się zmieniły, a ja długo do nich nie przyjeżdżałem. Wtedy coś do mnie dotarło. Byłem taki egoistyczny, nawet dla swojej najbliższej rodziny.
-Paris tak? - spojrzałem na dziewczynkę i posłałem jej delikatny uśmiech. Dziewczynka tylko westchnęła po czym spojrzała mi prosto w oczy.
-Nie, ja jestem Venice. - brązowooka dziewczynka, była ubrana w czerwoną sukieneczkę, a w jej jasnobrązowych włosach były wplecione czerwone kokardki. Spojrzałem kątem oka na uśmiechniętą London, która doprawiała jajecznicę. -Harry, powiesz Paris, że Selena jest lepsza od Miley? - Veni zrobiła duże oczka i ułożyła usta w podkówkę.
-A nie prawda, bo Miley jest lepsza! - siostra wytknęła do niej język krzyżując ręce na klatce piersiowej. Przywołałem gestem do siebie drugą z dziewczynek, która była ubrana w jakieś dżinsowe spodnie, a na koszulce miała Miley. Jej włosy były związane w koński ogon. Mała podeszła do mnie niepewnie więc poklepałem swoje kolano gdzie od razu usiadła Venice, a na drugim Paris.
-Posłuchajcie mnie dziewczynki. Nie ma sensu sprzeczać się o to, która z nich jest lepsza. Oby dwie są dobre w tym co robią. To dobrze, że macie odmienne zdanie i go bronicie, to znaczy, że w przyszłości poradzicie sobie w szkole. Nikt wami nie będzie manipulował. Przecież nie musicie lubić tej samej osoby. Ja na przykład lubię Coldplay, a mój przyjaciel Zayn lubi Nirvane. - zatrzymałem się tutaj na chwilę i wziąłem głębszy wdech. Właśnie opowiadałem o swoim przyjacielu, z którym tak jak bliźniaczki sprzeczałem się, który zespół jest lepszy. Posłałem im promienny uśmiech po czym dokończyłem. -Dwa inne zespoły. Jednak jak widać, to nie stoi na przeszkodzie by się przyjaźnić. Więc nie kłóćcie się już o to, która z nich jest lepsza bo to nie ma znaczenia. - posłałem dziewczynkom uroczy uśmiech po czym oby dwie delikatnie w tym samym czasie mnie przytuliły. Coś mnie nagle ukłuło w sercu. Oho super, właśnie coś się wzbudziło w Harry'm Styles'ie. Po prostuuuu zajebiście. Gdy dziewczynki zeszły z moich kolan i pobiegły do salonu by pooglądać jakieś bajki do moich uszu dobiegł odgłos klaskania. Spojrzałem na rudowłosą dziewczynę i zmarszczyłem brwi. Kładła mi przed nosem jajecznicę, a że byłem głodny od razu wziąłem się za jedzenie.
-No no, jeszcze nikt nie mówił takich mądrych słów w kierunku bliźniaczek. - niebieskooka dziewczyna usiadła naprzeciw mnie zabierając się do jedzenia swojej porcji. -W zasadzie, mówiąc szczerze, nie przypuszczałam Harry, że nadal jesteś taki mądry. - posłała mi delikatny uśmiech przeżuwając jedzenie. Świetnie, własna kuzynka miała mnie za debila.
-Ymm. Dzięki? - spojrzałem na nią drapiąc się jedną ręką w kark. To był ten moment kiedy kompletnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Spojrzałem na zegarek i natychmiast się zerwałem. -Jakby Margaret się pytała gdzie jestem, powiedz, że jak wrócę to jej wszystko wytłumaczę. - nawet nie czekałem na odpowiedź London po prostu wybiegłem z domu i skierowałem się do lasu. Przechodząc przez ten gąszcz dotarłem wreszcie na polanę. Podszedłem do wielkiego głazu, który leżał obok jeziora. Pamiętam, że jak przyjeżdżałem tu na wakacje to skakaliśmy do wody otóż właśnie z tej skały. Oparłem się plecami o ścianę głazu i wpatrywałem się w wijącą się rzeczkę, która swój koniec miała w ów jeziorze. Spojrzałem mimowolnie na zegarek, który wybił równo dwunastą.
***OCZAMI WER***
To, że wybiła godzina dwunasta oznajmił mi bijący dzwon na kościele. Właśnie wchodziłam do lasu podążając na polanę. Na miejsce, do którego zawsze przychodziłam jak chciałam pobyć sama. Ludzie nie przychodzą na nią, gdyż według plotek jest to miejsce straszne. Jednak jak dla mnie ta leśna polana była magiczna. W sumie, ja zawsze byłam dziwna. Gdy byłam już u celu zauważyłam loczkersa, który opierał się o głaz z nikłym uśmiechem. Podeszłam do niego poprawiając niesfornie opadający na mą twarz kosmyk włosów. Widziałam jak Harry mierzył mnie z góry na dół. Na sobie miałam kolorowy top, szmaragdowe szorty i swoje ulubione trampki z flagą UK. Aby przerwać ciszę panującą między nami postanowiłam odezwać się pierwsza.
-Cześć. - uśmiechnęłam się do niego krzywo. Spojrzałam na jego twarz, na której malował się cwaniacki uśmiech. Wtedy coś we mnie pękło, widziałam jaki był perfidny w tym co robił. Już chciałam coś znów powiedzieć jednak loczuś mi przerwał.
-Nie wierzę, w to co teraz powiem, ale miło mi Cię widzieć. Nawet nie wiesz jak bardzo. - posłał mi szeroki uśmiech i poprawił swoje loczki. Grr. Co za palant. -Też mam do Ciebie pewną sprawę, jednak skoro to ty mnie zaprosiłaś na to spotkanie, zaczynaj. - czy mi się wydawało czy on próbował być dla mnie miły? Nie, chyba zwariowałam.
-Więc... - wzięłam głęboki wdech po czym splatając swoje palce u dłoni spojrzałam wprost w jego zielone oczy, które były pełne diabelskiego blasku. -Nie wiem dlaczego chcesz mi zniszczy życie, ale powoli zaczyna się to robić chore. - spojrzałam na jego twarz, na której widniał jeszcze szerszy uśmiech. Gdybym się nie opanowała za pewne przyłożyłabym mu siarczystego 'liścia'. Przymrużyłam oczy i nie dopuszczając go do głosu ciągnęłam swój monolog dalej. -Nie mam pojęcia, dlaczego pragniesz ciągle się ze mną spotykać, nie zaprzeczaj nawet. Gdybyś nie chciał się ze mną spotykać, nie grałbyś ze mną w te twoje chore gry.
-Ja wcale nie.. - nie pozwoliłam mu nawet dokończyć tej jakże marnej wymówki. Nie wiem dlaczego, ale nagle wpadłam w furię.
-Zamknij się do jasnej cholery! Teraz ja mówię! - spojrzałam na niego wściekle. Chyba był nieco przerażony moim wybuchem, co mnie usatysfakcjonowało. -Powiedz mi o co Ci chodzi. Dlaczego chcesz mnie zniszczyć?! Co ja ci takiego do kurwy nędzy zrobiłam?!
-Uspokój się kochanie bo Ci żyłka pęknie. - zaśmiał się mi się prosto w twarz. Co za skurwysyn! W tym momencie nie wytrzymałam wzięłam zamach i wymierzyłam mu policzek. Harry natychmiast złapał się w miejsce, w które go uderzyłam, a ja poczułam mrowienie na dłoni. Chyba go tym zdenerwowałam i to nie mało, bo nagle jakoś tak dziwnie zrobił się czerwony, a jego oczy tak jakby wydawały się być zmrużone.
-Pojebało Cię już do końca?! - Harry zaczął na mnie wrzeszczeć, szczerze mówiąc myślałam, że zaraz mnie uderzy przez co oczywiście zasłoniłam twarz rękoma modląc się w duchu, by jednak opanował swoje emocje. Przez palce widziałam jak Hazza masuje swój policzek. -Nie musisz się chować, w życiu nie uderzyłem dziewczyny i nie uderzę. - wymamrotał pod nosem, a ja otworzyłam szerzej oczy. Na jego twarzy pojawił się grymas po czym zmrużył oczy patrząc na mnie. Nie wiedziałam teraz co mam robić czy powiedzieć. Harry tylko rozbawiony pokręcił głową, najwidoczniej było widoczne na mojej twarzy, że nie mogę uwierzyć, że mnie nie uderzył.
-To może dokończysz swój monolog, który przerwałaś by mnie uderzyć? - loczkers uniósł brew ku górze wciąż głupio się uśmiechając.
-Wiesz to już nawet nie chodzi o mnie. Niszcz mi życie, stawaj na drodze do szczęścia, mam to w dupie. Ale nie wiem dlaczego tak bardzo Ci zależy na tym, żeby zniszczyć przy okazji życie innych. - westchnęłam ciężko i spuściłam wzrok na buty, a włosy opadły na moją twarz. Chciałam ukryć smutek, który teraz opanował moje ciało.
-Co masz na myśli? - Harry odparł swym jakże obojętnym tonem. Ja nie wiem jak on to robił, że ukrywał w sobie każde swoje emocje.
-Wtedy po imprezie, nie tylko skrzywdziłeś w jakiś sposób mnie. -odruchowo dotknęłam blizny na czole. Na szczęście już nie musiałam nosić opatrunku, jednak blizna była widoczna. -Skrzywdziłeś też mojego brata, swoją rodzinę, swoich kumpli. - zatrzymałam się na chwilę wypowiadając słowa i uniosłam głowę do góry patrząc głęboko w jego śliczne tęczówki. -I przede wszystkim siebie Harry. - dodałam nieco ściszonym głosem. Widziałam w jego oczach coś takiego jakby, poczucie winy. Ale nic się nie odezwał. Stał po prostu nawet nie odwracając ode mnie wzroku. -A teraz skrzywdziłeś znów kogoś dla siebie bliskiego. Zraniłeś Niall'a. - po tych słowach poczułam, jak zaczynają mnie piec oczy, a po chwili na moich policzkach pojawiły się pojedyncze łzy, które natychmiast starłam.
-Wcale nie zraniłem Niallera. - loczek tylko odparł cierpko. W tym momencie ruszył się z miejsca i stanął do mnie plecami.
-Właśnie, że zraniłeś. Wiem, że to ty mu powiedziałeś kilka słów o mnie wtedy w domu, dlatego wyszedł taki zły. Nie dość, że nie chciał rozmawiać ze mną, to nie odzywał się też do chłopaków. - trochę dziwnie mówiło mi się do pleców Hazzy, ale jakoś to ogarnęłam. Przez długą chwilę panowała między nami głucha cisza, która była przerywana tylko przez szum lasu.
-Nie skrzywdziłem Niall'a. - Harry wyszeptał cicho po czym zaciskając dłonie w pięści odwrócił się do mnie twarzą. -Jeśli chcesz mogę to wszystko odwrócić, ale potrzebuję od Ciebie coś w zamian. - to było wiadome, że loczek nic nie zaproponuje bezinteresownie jednak skinęłam głową tym samym się zgadzając. Zależało mi na tym, by blondyn jednak się do mnie odzywał. Polubiłam go nawet go nie znając.
-Więc. Musisz mi pomóc naprostować wizerunek. - posłał mi szeroki uśmiech, który był jakiś taki chamski. Zdziwiłam się słysząc jego słowa.
-Że co? Niby w jaki sposób? - uniosłam brew ku górze wciąż nie mogąc opanować zdziwienia.
-Ludzie i tak o Tobie wiedzą, aż dziwne, że jeszcze nie ma przed twoim domem paparazzi. - loczek zmarszczył brwi po czym wyciągnął telefon i zaczął w nim coś stukać.
-O czym ty.. - przerwał mi wręczając komórkę. Spojrzałam na wyświetlacz i aż mnie zamurowało. Na jednej ze stron plotkarskich było kilka moich zdjęć z Harry'm, między innymi zdjęcie z wczoraj. Jak Harry obejmował mnie ramieniem, a Margaret cieszyła się jak głupia. Nawet nie zauważyłam, że byli tam jacyś paparazzi. Był tam też artykuł, który od razu zaczęłam czytać. 'Mówi się, że Harry Styles ma nową dziewczynę! Może jest to dla was wszystkich dziwne tak jak dla nas, ale piękna brązowowłosa dziewczyna skradła serce złemu wokaliście 1D. Zapewne nie jedna z was chciała by być na jej miejscu. Jednak wraz z tym faktem pojawiła się plotka, która sprawia, że ich związek jest niejasny. Prawdopodobnie wtedy gdy Harry został pobity na miejscu tego zdarzenia była otóż ta dziewczyna. Czyżby Styles wdał się w bójkę ze względu na tę dziewczynę? Czy poruszyła ona jego lodowate serce? Miejmy jednak nadzieje, że dziewczyna wie co robi'. Przeczytałam to i spojrzałam jeszcze raz na zdjęcie. To jest niedorzeczne!
-Powiedz mi Harry, że to tylko żart i wcale nic tam nie pisało o mnie, powiedz, że na tym zdjęciu to wcale nie ja. Kurwa mać powiedz, że to jest jebany żart! - jak nigdy nie przeklinałam tak teraz te słowa po prostu mimowolnie ze mnie wypłynęły. Złapałam się dłonią za głową kręcąc nią niedowierzająco.
-No mi też to nie odpowiada. Po pierwsze miejmy nadzieje, że mój menadżer tego nie zauważy i nie powiadomi Simon'a, bo będę miał jeszcze bardziej przejebane. Po drugie jak oni mogli pomyśleć, że jestem z Tobą?! Ale dobra nie ważne. - machnął machinalnie ręką i mówił dalej. -Gorzej z tym, że oni znów zaczęli pisać o tej jebanej bójce. Jeżeli się wyda, że byłem wtedy pijany, biłem się z twoim bratem, przez co później wylądowałem w szpitalu, nie będę mógł wrócić do zespołu i nie będę mógł wydostać się z tej pipidówki. - loczek spojrzał na mnie krzywiąc się na samą myśl o tym, że miałby tu zostać dłużej.
-To nie jest pipidówka, tylko piękne Polskie miasteczko. - spojrzałam na niego marszcząc brwi. -Ale masz racje trzeba coś z tym zrobić, nie chce żeby mój brat szedł do więzienia za domniemane pobicie wielkiej gwiazdy jaką jest Harry Styles. - ostatnie słowa wypowiedziałam sarkastycznie, przez co loczek zmarszczył brwi.
-Wiesz, mam pewien plan. - uśmiechnął się do mnie szatańsko, po czym poczułam jak łapie mnie za przegub i ciągnie w stronę wyjścia z lasu. Chyba prowadził mnie do domu, w którym obecnie mieszkał. Kurwa! W co ja się wpakowałam. Zabije Cię kiedyś Harry. Zabije, później zakopie cię w tym lesie, odkopię, wskrzeszę, sklonuję, znów zabije a następnie pozabijam twoje klony. Na samą myśl uśmiechnęłam się nikle. Jaki to był piękny plan.

○ Miło by mi było jakby Ci co czytają tego bloga wyrażali swoje opinie w komentarzach, każdą bez wyjątku. ;) A tak po za tym to miłego czytania. ;)