20 czerwca 2012

Rozdział 1.


-Będę za wami tęsknić – wyściskałam mocno rodziców i posłałam im delikatny jednak wesoły uśmiech.
-Skarbie zobaczysz, te trzy miesiące miną naprawdę szybko – usłyszałam natychmiast odpowiedź z ust mamy.
-Pilnuj jej przez ten czas – tato zwrócił się do Filipa, on tylko odpowiedział lekkim skinieniem głowy i objął mnie ramieniem. Po chwili rodzice zniknęli już w środku auta, machaliśmy im jeszcze przez chwilę na odjazd po czym gdy zniknęli za rogiem Filip mnie puścił i poszedł do domu. Ja stałam jeszcze przez chwilę na ulicy i wpatrywałam się w dal. Trzy miesiące bez rodziców, miesiąc do wakacji. Wydawała się być to naprawdę świetna koncepcja na nadchodzące miesiące. Uśmiechnęłam się do siebie cwaniacko pod nosem po czym skierowałam się w stronę domu. Weszłam do środka i od progu zaczęłam krzyczeć.
-FILIP ! Czy ty to rozumiesz ?! Trzy miesiące imprez ! - zaczęłam skakać po korytarzu jak głupia podśpiewując kwestię 'all day all night'.
-Nie chcę cię siostrzyczko smucić ale jeszcze miesiąc do zakończenia roku szkolnego, więc tylko dwa miesiące imprez 'all day all night' – dlaczego on zawsze musiał zburzyć moje wspaniałe plany ? Zresztą, w tym miesiącu w szkole będę pełniła funkcję tylko dekoracyjną więc nie widzę problemu w tym by imprezy zacząć nawet od zaraz.
-Dobra, dobra. Przyznaj się po prostu, że na razie kac cię męczy i nie chcesz teraz słyszeć o żadnych imprezach. - przygryzłam delikatnie dolną wargę po czym widząc minę brata parsknęłam głośnym śmiechem. -Przede mną braciszku nic nie ukryjesz. - wytknęłam w jego kierunku język po czym skierowałam się do kuchni. Wyciągnęłam z półki szklankę i nalałam sobie soku pomarańczowego. Włączyłam radio, w którym akurat leciało WMYB od One Direction. Trzymając szklankę w dłoni zaczęłam podśpiewywać piosenkę kołysząc się lekko w jej rytm.
-Boże, Wer wyłącz to, ile można słuchać jednego i tego samego w kółko. - Filip wszedł do kuchni i wyłączył radio, jednak gdy zobaczył moją minę włączył je natychmiast z powrotem.
-Nie wyłączaj mi radia gdy leci 1D. – spojrzałam na niego z miną mordercy. Napiłam się trochę soku po czym odłożyłam szklankę do zlewu.
-Dobra i tak wychodzę, jak coś to dzwoń. - pomachał mi ręką na wychodne i zniknął za drzwiami. Uśmiechnęłam się tylko w jego kierunku po czym przeszłam do salonu. Włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie po turecku. W telewizji akurat leciał jakiś materiał o 1D, że wczoraj właśnie zakończyli przedwcześnie trasę ze względu na zachowanie jednego z członków zespołu, nie powiedzieli jakiego ale ja doskonale wiedziałam, że to chodziło o Harry'ego. Wyłączyłam tv i sięgnęłam po telefon, wykręciłam numer swojej przyjaciółki Margaret i zadzwoniłam do niej.
-Hej Margi, cholernie nudzi mi się w domu, mogę do ciebie wpaść ? - naprawdę nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, a nie chciałam gnić w domu, na kanapie oglądając jakieś brazylijskie telenowele.
-Jasne, wpadaj zawsze wtedy kiedy tylko chcesz. - i właśnie za to tak bardzo ją kochałam. Zawsze miała dla mnie czas, powtarzam zawsze.
-To ja zaraz będę tylko się ogarnę. - po tych słowach odłączyłam się i poszłam do swojego pokoju. Przejrzałam się w lustrze, na sobie miałam szorty i białą, luźną bluzkę z napisem 'fuck off', rozczesałam włosy i przebrałam kapcie na conversy we wzorek z flagą UK. Wyszłam z domu uprzednio go zamykając i po pięciu minutach drogi byłam już u drzwi Margaret. Zapukałam w drzwi, po chwili się otworzyły, niestety nie stała w nich moja przyjaciółka tylko przyjaciółka jej siostry, Mandy. Wredna, okropna, zła, podła i mogłabym tak wymieniać jeszcze godzinami.
-Czego tu szukasz ? - wysyczała wręcz w moim kierunku. Gdy widziałam tą jej gładź na mor.. twarzy miałam ochotę wziąć szpachle i jej to z tej mor.. twarzy wy szpachlować. Nie cierpiałam jej. Naprawdę cholernie jej nie cierpiałam.
-Na pewno nie ciebie. - spojrzałam na nią z wymuszonym lekkim uśmiechem. Po krótkiej chwili obok Mandy stanęła Margi, pociągnęła mnie za rękę i od razu podążyła w stronę swojego pokoju. Gdy byłyśmy w środku przymknęła je delikatnie, ja natomiast zajęłam miejsce na jej łóżku, było tak miękkie że aż głupio. Nie minęła minuta, a do pokoju wbiegły dwie małe ślicznotki.
-Hej ! - krzyknęły równocześnie i rzuciły się na mnie zasypując mnie od razu milionami pytań. Przytuliły się do mnie a ja tylko to odwzajemniłam. Bardzo lubiłam Venice i Paris, były naprawdę wspaniałymi dzieciakami.
-Dajcie spokój Weronice, ona przyszła do mnie żeby ze mną porozmawiać, później do was przyjdzie. - moja przyjaciółka wygoniła małe ze swojego pokoju. Mnie tam one osobiście nie przeszkadzały, ale rzeczywiście chciałam pogadać z Marg. Zamknęła drzwi za siostrami i usiadła naprzeciw mnie na krześle. Oczywiście na krześle z kółkami, by swobodnie mogła się poruszać pomiędzy łóżkiem, a biurkiem, na którym stał jej laptop, na którym czatowała, z jakimiś ludźmi, których pewnie nawet ona sama nie znała.
-No więc mów kochana o co chodzi. - podjechała na krześle w moja stronę i poruszała zabawnie brwiami, co sprawiło, że zaczęłam się śmiać.
-Szczerze mówiąc to nie wiem, po prostu nudziło mi się w domu, więc postanowiłam przyjść i albo coś z tobą porobić, albo ponudzić się z tobą. - uśmiechnęłam się do niej szeroko. Słysząc dźwięk przychodzącej wiadomości na gg przechyliłam delikatnie głowę w bok by zobaczyć kto napisał do Marg. Wiadomość była od Nathana więc powróciłam do pozycji, w której przed chwilą siedziałam. Pomimo tego, że okno było otwarte to w pokoju było naprawdę gorąco. Patrząc w ścianę przez cały czas zawiesiłam się tak na dosyć długą chwilę. W tym czasie zdążyłam rozmyślić już co to będzie jak Margi zacznie chodzić z Nathanem. Niby mówili mi, że przyjaźnią się tak samo ze sobą jak ze mną, ale ja wiem lepiej. Z rozmyśleń wyrwały mnie krzyki zza okna.
-Nie zostanę tutaj ! Przecież to jest dziura zabita dechami ! No proszę was kurwa, no ! - po głosie poznałam że to chłopak, krzyczał chyba na całe miasteczko i nie przebierał w słowach.
-Musisz tu zostać, to nie nasza wina. Sam się w to wpakowałeś. - te słowa wypłynęły z ust jakiegoś innego chłopaka. -Trzymaj się. - po chwili było słychać tylko trzask drzwi samochodowych i minutę później hałas ucichnął.
-Powiedz mi, że ty też to słyszałaś, bo inaczej pomyślę, że potrzebny mi psycholog. - spojrzałam na przyjaciółkę, moja twarz przyjęła tępego wyrazu. Oparłam się plecami o ścianę oczekując odpowiedzi.
-Tak, niestety też to słyszałam. Przepraszam cię na chwilę, ale muszę wyjść.. coś sprawdzić. - widziałam, że coś było nie tak, jej oczy stały się bardziej rozbiegane niż zwykle, uśmiech zniknął z jej twarzy, a po chwili wstała z krzesła i pędem rzuciła się w stronę drzwi. Wstrzymałam oddech próbując cokolwiek dosłyszeć. Nagle usłyszałam tylko trzask drzwiami, który był tak silny, że wibracje przechodzące przez ścianę poczułam na plecach. Po krótkiej chwili usłyszałam miły głos mamy Margaret, która kogoś witała i piski dziewczynek. Nie miałam pojęcia co się działo, ale nie byłam na tyle wścibska, by wyjść na korytarz i podsłuchiwać. Po około 5 minutach usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach i taszczy ze sobą coś ciężkiego.
-Twój pokój jest tam gdzie zawsze, to znaczy obok mojego. Mam nadzieje, że jeszcze go w ogóle pamiętasz. - głos mojej przyjaciółki był miły, jednak smutny. Nie wiedziałam dlaczego, ale po prostu wydawał się być smutny.
-Pamiętam. - ktoś wyburczał wręcz to słowo w jej kierunku. Rozpoznałam ten głos. To był ten koleś, który jeszcze przed chwilą darł się na podwórku.
-Jakbyś czegoś potrzebował to wpadaj do mnie. - po tych słowach Margi wskoczyła wręcz do pokoju. Widziałam, że była cholernie blada i wciąż nie miałam pojęcia dlaczego.
-Nie wiem o co chodzi, ale mam nadzieje, że mi wytłumaczysz. - spojrzałam na przyjaciółkę z delikatnym jednak przyjaznym uśmiechem i poprawiłam niesfornie opadający na me oczy kosmyk włosów.
-Słuchaj, to cholernie długa historia, ale mówiąc w skrócie. Widziałaś ten materiał z 1D w telewizji ? - Marg uniosła brew ku górze i siadając z powrotem na krześle po turecku, patrzyła na mnie.
-Tak, właściwie właśnie chciałam ci o nim powiedzieć. - uśmiechnęłam się do niej delikatnie, słyszałam jak ktoś za ścianą rzuca czymś ciężkim na podłogę. Po chwili można było już usłyszeć tylko siarczyste 'kurwa mać'.
-No więc właśnie. Wczoraj chłopcy zakończyli przedwcześnie trasę ze względu na zachowanie jednego z nich... - mówiła półszeptem tak jakby nie chciała by ktokolwiek poza mną ją usłyszał. Zawahała się na chwilę i westchnęła głęboko. Złapała dłonią za jakąś gazetę i rzuciła w moim kierunku. Złapałam ją szybko i spojrzałam na pierwszą stronę. Nie mogłam jakoś tego wszystkiego ogarnąć. Słyszałam tylko, że ktoś opuścił pokój obok, a po chwili stał już w progu pokoju Margaret.
-Gdzie tu jest sklep ? - widząc kto właśnie stanął w drzwiach o mało co nie zeszłam na zawał. Harry Styles we własnej osobie, że też sama na to nie wpadłam. Patrzyłam na niego jakbym była zahipnotyzowana. Po chwili jego oczy skierowały się w moją stronę. Pokręcił głową i skrzywił się delikatnie. -Nie krzycz, a dam ci autograf, podpisze co chcesz, tylko się czasem nie drzyj. - te słowa skierował wprost w moim kierunku. Co on sobie wyobrażał ?!
-Czy ty siebie słyszysz ?! Nie mam zamiaru brać od ciebie żadnych autografów ! - krzyknęłam wręcz w jego stronę, może nie powinnam, ale zdenerwował mnie. Dupek jeden.
-Zamknijcie się, obydwoje ! - Margi spojrzała najpierw na niego, potem na mnie i znów przeniosła wzrok na pana cotonieja. -Nie mów, że nie pamiętasz. - czarnowłosa dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Spuściła delikatnie wzrok po czym wzięła głębszy wdech.
-Yy no nie pamiętam. - rzucił lekceważąco w jej stronę. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Znałam Harry'ego zanim nauczył się jeździć na rowerze, a teraz on nagle nie pamięta nic z dzieciństwa. Nie wiedziałam, że sława może tak człowieka zmienić. Miałam przed sobą przykład człowieka, który nie powinien istnieć.
-Zaprowadzę cię do tego sklepu i tym razem staraj się zapamiętać drogę. - Margi wstała z krzesła i spojrzała kątem oka w lustro po czym posłała mu delikatny uśmiech, odwróciła się w moim kierunku i pociągnęła mnie za rękę. -Mam tylko nadzieje, że nie przyniesiecie mi wstydu. - spojrzała najpierw na mnie jednak uciekłam gdzieś wzrokiem, to samo zresztą zrobił jej kuzyn.
-Możemy już iść ? Chciałabym mieć tą wycieczkę już za sobą. - spojrzałam na przyjaciółkę i posłałam jej szeroki ale jakże cholernie sztuczny uśmiech.
-Wcale nie musisz iść, nikt cię o to nie prosi. - Harry rzucił w moim kierunku swoim jakże obojętnym głosem i włożył ręce do kieszeni.
-Musi ! Bo ja ją o to proszę ! - popatrzyła na loczusia swym morderczym wzrokiem po czym ruszyła w kierunku drzwi i po chwili wszyscy byliśmy już w drodze do sklepu.
-A możesz mi powiedzieć po co ty w ogóle chcesz iść do tego sklepu ? - Marg uniosła brew ku górze i spojrzała na kuzyna. Jej twarz nie wyrażała już żadnych uczuć, chociaż ja wiedziałam, że ona już była zmęczona tą całą sytuacją.
-Muszę kupić kartę do telefonu, muszę przecież jakoś przeżyć te męczarnie tutaj. - odpowiedział jej dosyć chamskim tonem, co nie bardzo mi się podobało. Najchętniej wydarłabym się na niego, ale niestety obiecałam, że nie będę przynosić jej wstydu, więc słowa dotrzymam. Po krótkiej chwili stałyśmy już pod sklepem, a loczuś był w środku i kupował kartę.
-Powiedz mi co się z nim stało. - wyszeptałam w stronę przyjaciółki, widziałam w jej oczach ból. Mi też było smutno, że z wspaniałego chłopaka, w którym kiedyś byłam zabójczo zakochana, stał się taki egoistyczny, chamski dupek.
-Nie wiem, naprawdę nie wiem. Może to ten rozwód tak na niego działa. - czarnowłosa dziewczyna wzruszyła ramionami, a ja stanęłam jak wryta. Jaki rozwód ? Harry miał żonę ?! Przyjaciółka widząc mój wyraz twarzy natychmiast szybko dopowiedziała -Rozwód jego rodziców. - posłała mi smutny uśmiech i westchnęła delikatnie.
-Dobra, możemy już wracać do domu. - Harry wyszedł ze sklepu i zlustrował jeszcze raz wzrokiem mnie i swoją kuzynkę.
-Właściwie to mam lepszy pomysł. - Margi posłała mi łobuzerski uśmiech po czym przeniosła wzrok na loczka i poruszała zabawnie brwiami. -Mam nadzieje, że wam, a zwłaszcza tobie Harry to się spodoba. - uśmiech mojej przyjaciółki był naprawdę przerażający. Nie cierpiałam gdy coś knuła, a ja o tym nie wiedziałam. Bałam się tego jej pomysłu, ale w końcu była moją przyjaciółka, więc zgodziłam się na ten układ. Jednak mój zdrowy rozsądek mówił tylko jedno 'nie wiesz w co się pakujesz dziewczyno'. 


○ Tak wiem, że jest to długie ale tak właśnie zazwyczaj będzie, ponieważ ja wszystko muszę spróbować ująć, a i tak mi się wydaje, że o czymś zapomniałam :3 Mam nadzieje, że to nie jest złe. ;)

4 komentarze:

  1. Świetne :).
    Kiedy kolejny rozdział? Już nie mogę się doczekać! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny będzie jutro :) I cieszę się, że się podoba :D

      Usuń
  2. No fajnie ^^
    a to mój blog :
    moments-opowiadania-o-one-direction.blogspot.com
    Zapraszam ;D
    :****

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet fajny , odwiedź mojego bloga
    http://onedirectionchistoryjki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń