31 grudnia 2012

Rozdział 15. Ostatni. :)

Usiadłem w swoim ukochanym, bujanym fotelu i wpatrywałem się w krajobraz przede mną. Było lato, więc ogródek przypominał kolorami tęcze. Z drugiej strony, ja naprawdę lubiłem tęcze. Ale nie o tym teraz mowa. Uniosłem kubek z herbatą ku swoim wargom i zanurzyłem je w słodkim płynie. Po chwili jednak dobiegł mnie czyjś głos.
-Tato! Tato! - mały chłopiec o zielonych oczkach podbiegł do mnie zdyszany szczerząc swoje śnieżnobiałe zęby w szerokim uśmiechu.
-Co się stało synku? - odłożyłem kubek na stolik po czym poklepałem swoje kolana, na których chłopczyk natychmiast usiadł.
-Dzwonił jakiś pan. Mówił, że nazywa się Zayn Malik. To ten mój wujek, tak? - chłopiec uniósł brew ku górze wpatrując się we mnie. Zdziwiłem się słysząc słowa malca. Naprawdę Zayn do nas zadzwonił?
-Tak, to twój wujek. Pamiętasz może co mówił? - pogładziłem malca po głowie ciągle się do niego promiennie uśmiechając.
-Mówił, żebym przekazał Ci, że jedzie do nas. - chłopczyk zeskoczył z moich kolan i pobiegł do salonu. Odprowadziłem go wzrokiem i zamyśliłem się. Naprawdę Zayn chciał nas odwiedzić?
-Skarbie już jestem! - usłyszałem nagle jak ktoś zamykał drzwi frontowe. Wstałem z fotela i ruszyłem w stronę korytarza. Stanąłem w salonie i oparłem się o framugę drzwi.
-Cieszę się, że już jesteś. - uśmiechnąłem się szeroko, jednak trochę sztucznie, co oczywiście nie uszło uwadze mojej miłości.
-Coś się stało? - mężczyzna spojrzał na mnie badawczym wzrokiem delikatnie mrużąc oczy, po czym ruszył w stronę kuchni niosąc ze sobą zakupy, oczywiście poszedłem za nim.
-No właściwie to tak. Leo powiedział mi, że Zayn dzwonił i chce nas odwiedzić. - spojrzałem na ukochanego i uśmiechnąłem się do niego delikatnie. Harry spojrzał na mnie zdziwiony i odłożył wszystkie torby na blat.
-Po tylu latach on się tak nagle odezwał? - zielonooki spojrzał na mnie i widziałem w jego oczach złość. Ja też byłem zły, że przez tyle lat Malik nie dawał o sobie znać, a teraz co? Tak nagle chce przyjechać? Wzruszyłem mimowolnie ramionami po czym odwróciłem się na pięcie i powędrowałem do salonu. Mimochodem spojrzałem na regał, na którym były zdjęcia. Oczywiście było tam też nasze zdjęcie, to znaczy naszego byłego zespołu. Podszedłem do regału i ująłem ramkę w dłonie delikatnie palcami ją przecierając z kurzu, który osiadł na szybce.

~ Pamiętałem dokładnie ten dzień. 23 lipca 2013 rok. Nasza trzecia rocznica istnienia zespołu. To właśnie wtedy Simon powiedział nam, że nie mamy na co liczyć i tak po prostu zerwał z nami kontrakt. A to wszystko dlatego, że wraz z Harry'm tydzień wcześniej ujawniliśmy całemu światu nasz związek. Niektórzy fani odeszli rzucając w nas wyzwiskami, jednak ci prawdziwi, którzy nazywali siebie Directioners, oni zostali. Wspierali nas w tym wszystkim, byli tak zwanymi Larry Shippers. Oczywiście napisałem na twitterze, że to nie ja napisałem tweet'a, w którym nazywam Larry'ego stekiem bzdur. To był Modest! Oni to zrozumieli. Wiedzieli jaka jest prawda. Cieszyłem się, że mamy tak wspaniałych fanów, jednak Simon tego nie rozumiał. On nie chciał naszego szczęścia, on chciał tylko naszych pieniędzy i to było najsmutniejsze, bo na początku byliśmy przecież rodziną. 23 lipca 2013 roku skończyła się cała przygoda z One Direction. Zayn mówiąc, że zawsze będziemy się wspierać po prostu kłamał. Dwa dni po tym jak rozpadł się zespół powiedział nam, że to nasza wina i że nam tego nie wybaczy. Miesiąc później widziałem go na okładkach gazet. Robił solową karierę z wytwórnią Cowell'a. To było dla mnie straszne przeżycie, ale jakoś się z tym pogodziłem. ~

Przygryzłem delikatnie wargę, a w oku zakręciła mi się łza, gdy wracały wspomnienia, wracał z nimi też ból, który wtedy nam towarzyszył. Teraz gdy mam te trzydzieści jeden lat, z perspektywy czasu sądzę, że tak się miało stać. To los pisze nam scenariusz i nie możemy go zmienić.

~16 listopada 2016 roku zawarłem z Harry'm związek małżeński. Wiecie co tego dnia najbardziej mnie bolało? Że nie było wtedy z nami Zayn'a. Był Liam ze swoją żoną Danielle, Niall z narzeczoną Weroniką, kuzynka Styles'a Marga z chłopakiem Nathan'em, London z mężem Filipem. Byli wszyscy, którzy byli dla nas ważni. Oprócz Malik'a. Do tej pory mnie to boli, ale cóż. Pogodziłem się z tym. 12 sierpnia 2017 roku zaadoptowaliśmy synka i nazwaliśmy go Leo. Dlaczego? 'L' oznacza pierwszą literę mojego imienia, 'E' oznacza pierwszą literę drugiego imienia Harry'ego. A 'O'? 'O' oznacza oczywiście One Direction. Sprytne, prawda? ~

Z zamyślenia wyrwało mnie to, że ktoś przytulił się do moich pleców. to nie kto inny tylko Harry delikatnie muskając moją szyję.
-Nie myśl tyle nad tym. - chłopak wymruczał do mojego ucha sprawiając tym, że moje nogi stały się jak z waty.
Naszą jakże romantyczną chwilę zniszczył ktoś kto właśnie wszedł do naszego domu. Spojrzałem w stronę wejścia do salonu i ujrzałem blondyna, który niósł w rękach miskę, pewnie z żarciem.
-Nialler?! Co ty tu robisz? Przecież miałeś wyjechać z Wer i Sue na wakacje. - wyswobodziłem się z uścisku ukochanego i podszedłem do Horan'a mocno go do siebie tuląc.
-No tak wiem ale.. - i nagle zza Irlandczyka wyłoniła się jego narzeczona.
-Sue powiedziała, że musi spotkać się z Leo, a później powiedziała, że nie chce nigdzie jechać i mamy ją zostawić u wujków Lou i Harry'ego a my mamy pojechać sami. - Weronika spojrzała na dziewczynkę uśmiechając się do niej szeroko.
-No bo by mi się tam nudziło bez Le-Le. - Sue spojrzała na mnie i na mojego ukochanego rumieniąc się delikatnie, przykucnąłem przy malutkiej i powiedziałem jej do ucha.
'-Leo jest na tarasie, mówił o tobie cały czas, więc idź teraz do niego i się przywitaj.' - dwa razy nie musiałem tego powtarzać, mała po chwili już była na tarasie, a ja zaśmiałem się cicho.
-Czy nasze dzieci przypadkiem ze sobą nie randkują? - Niall uniósł brew ku górze spoglądając to na mnie to na Hazze. Jednak ja tylko zacząłem się głośno śmiać. Po dosłownie sekundzie zadzwonił dzwonek do drzwi, zdziwiony podszedłem otworzyć. Byłem w szoku gdy ujrzałem Liam'a i Danielle. Co oni tu robili?!
-Liam?! Danielle?! Dlaczego nie zadzwoniliście, że przyjeżdżacie? - spojrzałem na parę i wpuściłem ich do środka domu.
-Ah no bo wiesz. Jesteśmy przecież jak bracia więc postanowiłem się od tak po prostu wprosić. - Liam przytulił mnie mocno do siebie po czym uśmiechnął się szeroko i podszedł do reszty.
-Przepraszam, że nie zadzwoniłam. Liam się uparł, żebyśmy przyszli i strasznie mu na tym zależało. Nie pytaj dlaczego, bo nie wiem. - dziewczyna posłała mi delikatny uśmiech a ja przytuliłem ją mocno na przywitanie. Wszyscy poszliśmy do salonu i gdy każdy z nas zajął swoje miejsce poczułem lekki ucisk w żołądku. Jeszcze jedna kanapa była wolna, chyba wiadomo dla kogo. W tym właśnie momencie przypomniało mi się, że Leo mówił iż pewien pan ma zamiar nas odwiedzić. Zamyśliłem się i odpłynąłem, nie wiem o czym oni rozmawiali w mojej głowie były widoczne te okładki gazet na których widziałem Malik'a. W życiu bym nie pomyślał, że z niego taka kanalia.
-Hej Lou! - spojrzałem na blondyna, który mnie zawołał. -Kontaktujesz w ogóle? - Nialler zaśmiał się, a wraz z nim cała reszta. Pamiętam jak jeszcze byliśmy w zespole i nasz kochany Irlandczyk mówił, że po dwudziestce już nie będzie farbował włosów, a tu proszę dwadzieścia dziewięć latek na karku, a na głowie wciąż blond czupryna. Nagle usłyszałem dzwonek od drzwi. Wszyscy ucichli wraz ze mną. Wziąłem głęboki wdech po czym wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę frontowych drzwi. Otworzyłem je zwinnym ruchem i moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zayn Malik wraz ze swoją narzeczoną Perrie. Stałem jak słup trzymając się klamki od drzwi, gdyby nie to pewnie bym upadł. Po chwili obok mnie stał Liam, pewnie zorientował się, że nie dam rady wykrztusić z siebie ani słowa. Para po chwili weszła do domu, a Payne zaprowadził ich do salonu, gdzie wszyscy od razu rzucili się sobie w ramiona. Po chwili stałem w pomieszczeniu i wpatrywałem się w Malik'a.
-Witaj Lou, witaj Hazza. - Mulat uśmiechnął się delikatnie patrząc mi prosto w oczy. Stałem tak jeszcze przez chwilę po czym zacząłem się śmiać, po prostu śmiać. Nikt nie wiedział co ma właściwie zrobić.
-Nie odzywałeś się do nas dziesięć lat. Rozumiesz Zayn?! Dziesięć lat! I teraz nagle się zjawiasz i jedyne co mówisz to 'witaj Lou, witaj Hazza'?! Powiedz mi, że to jakiś pieprzony żart! - nagle do salony wbiegł Leo, który stanął koło Harry'ego tuląc się do jego nogi. Wpatrywał się we mnie przestraszony, posłałem mu lekki uśmiech, natomiast Niall wraz z Weroniką oraz Liam'em i Danielle wzięli Leo i poszli na taras. Dziękowałem im w duchu, że wiedzieli co mają zrobić.
-Przepraszam Cię Lou i Ciebie Harry też. Wiem, że długo się nie odzywałem, ale.. - Malik przerwał przełykając głośno ślinę. Spojrzał na Perrie po czym przeniósł wzrok na ścianę. -Nie mogłem. Zakazane mi było się z wami kontaktować. - czarnowłosy przygryzł delikatnie wargę kręcąc głową. Usiadłem na kanapie, a obok mnie po chwili zjawił się loczek. Gładził mnie czule po plecach ja natomiast podparłem brodę na dłoniach.
-Wybrałeś solową karierę Malik. A do tego jeszcze na odchodne powiedziałeś, że to wszystko nasza wina, że One Direction przestało istnieć. I teraz tak nagle po tylu latach sobie o nas przypomniałeś?! Śmieszny jesteś! - zielonooki pokręcił niedowierzająco głową i wziął kilka głębszych wdechów.
-To nie do końca jest prawda Harry. - platynowa blondynka złapała Zayn'a za dłoń delikatnie kciukiem gładząc jej wierzch. Spojrzała na mnie przygryzając lekko wargę.
-To jak było naprawdę? Co może to nie Zayn wtedy tak do nas powiedział? - Harry zacisnął lekko palce w pięści, poczułem to na swojej koszulce. Zacisnął swoje usta w wąską linię i wpatrywał się świdrującym wzrokiem w mulata.
-Nie chciałem podpisywać żadnego kontraktu na solową karierę, po prostu byłem do tego zmuszony. Pers o niczym nie wiedziała, dowiedziała się dopiero dzisiaj. - Zayn wziął głęboki wdech po czym splótł palce dłoni jego i jego narzeczonej. -Pamiętacie jak wtedy gdy wymówił nam kontrakt kazał mi zostać na chwilę? Właśnie wtedy powiedział mi, że mam zrobić karierę solową, bo inaczej kontrakt straci również Little Mix. W życiu nie przeżyłbym gdyby ten zespół rozpadł się z mojej winy. -spuściłem wzrok patrząc na ich mocno zaciśnięte dłonie. -Podpisałem ten kontrakt tylko i wyłącznie dla Pers. Nie chciałem dawać koncertów, udzielałem mało wywiadów, ale fani nadal byli. Chcieli kupować moje płyty. Dlaczego? Bo byłem jednym z One Direction. Nikt nie znał mnie jako Zayn'a Malik'a, tylko jako tego z One Direction. Cieszyłem się, że mimo wszystko w ich sercach dalej było 1D. Przedwczoraj miałem koncert, gdy nagle przestałem śpiewać i po prostu usiadłem na scenie z bezradności i wtedy usłyszałem piosenkę, którą zebrani w tej hali zaczęli śpiewać. Była to piosenka Over Again, piosenka naszego zespołu. Wtedy zrozumiałem, że nie dam rady więcej występować bez was. Za każdym razem cierpiałem gdy musiałem wyjść i udawać, że sprawia mi to przyjemność. Aż do wczoraj. - Zayn przerwał na chwilę swój monolog po czym spojrzał na Perrie, która mimo tego, że miała łzy w oczach przytaknęła głową. Jednak Malik dalej siedział cicho, widziałem złość, którą miał na twarzy, a przede wszystkim w oczach.
-Chodzi o to, że.. że.. jestem w ciąży. - rozszerzyłem szeroko oczy i widziałem, że Hazza zrobił dokładnie to samo. Po krótkiej chwili dziewczyna kontynuowała. -I Cowell... on powiedział, że.. jestem suką, jestem nic nie warta.. - po policzkach dziewczyny poleciały łzy, chciałem wstać i ją przytulic tak po prostu. Wiedziałem jaką wspaniałą osobą była Perrie i tylko idiota mógł ją tak nazwać.
-Jednak nic nie odpowiadałam na jego wyzwiska, przywykłam do nich, zresztą reszta dziewczyn też. No i po tym jak skończył mnie wyzywać powiedział od tak, że jeżeli zależy mi na Little Mix to mam.. usunąć ciążę, inaczej nasz zespół przestanie istnieć. Powiedziałam mu, że jest skończonym kretynem i idiotą po czym wyszłam z jego gabinetu i zadzwoniłam do Zayn'a i dziewczyn. Powiedziałam im wszystko i one oczywiście powiedziały żebym nigdy w życiu nie usuwała mojego skarba. A do tego powiedziały, że nasz zespół już nie długo by był, a ze sceny też trzeba umieć zejść. - blondynka spojrzała na mnie i Hazzę po czym wzięła głębszy wdech. -Zayn to zrobił bo mnie kochał i wiedział jak dużo ten zespół dla mnie znaczył. Jestem pewna, że wy zrobilibyście to samo dla siebie. - dziewczyna wpatrywała się we mnie i loczka, spuściłem wzrok wpatrując się teraz w podłogę. Miała rację, pewnie zrobiłbym to samo co Zayn. Wstałem z kanapy i głową kazałem Malik'owi zrobić to samo.
-Cieszę się, że cię widzę Zayn. Brakowało nam Ciebie. - powiedziałem do niego z delikatnym uśmiechem na twarzy po czym przytuliłem go mocno do siebie. Harry w tym czasie rozmawiał o czym z Pers też co chwila ją przytulając i ocierając jej łzy z policzków.
-Ja też się cieszę, że was widzę. Brakowało mi was cholernie! - mulat zaśmiał się melodyjnie przez co do salonu od razu zawitała reszta gości chcąc dowiedzieć się wszystkiego.
-Umm, nareszcie rodzinka w komplecie. - Horan klasnął w dłonie i zaczął się śmiać po czym wtulił się w Zayn'a i we mnie zgniatając nas. Harry pomógł wstać Perrie po czym stanął obok mnie. Zayn przytulił się do pleców Pers kładąc swoje dłonie na jej brzuchu.
-A do tego nasza rodzinka się powiększy. Bo jestem w ciąży. - Perrie z szerokim uśmiechem na twarzy ogłosiła reszcie tą wieść. Wszyscy zaczęli oczywiście wariować, składać życzenia, tulić się ze sobą. Po chwili podbiegły również do nas dwa aniołki czyli Le-Le i Sue.
-A to co za dzieci? - Zayn uniósł brew ku górze patrząc na maluchy.
-No więc Leo, jest tak właściwie naszym synem. - wskazałem palcem na mnie i Styles'a po czym wziąłem synka na ręce.
-A Sue jest moim oczkiem, o czym zresztą wiesz draniu. - blondyn uśmiechnął się szeroko do Zayn'a.
-O jejuniu. Mam nadzieje, że nasze dziecko będzie również piękne co wasz. - Perrie zaśmiała się głośno patrząc to na Leo to na Sue. Tak to prawda, byli oni przepięknymi dziećmi, ale sądząc po tym jaką sex bombą jest Malik i o tym, że Perrie mogłaby być spokojnie Miss UK to ich dziecko wyjdzie pewnie perfekcyjne. Śmialiśmy, rozmawialiśmy jeszcze ze sobą przez długie godziny. Musieliśmy to wszystko nadrobić. Dobrze siedzieć tak sobie w salonie ze swoją rodziną wspominając stare czasy. Czasy gdy byliśmy One Direction.

~ Dwa tygodnie później ~
Włączyłem telewizor i pierwszą wiadomością, którą ujrzałem była ta:
'Po artykule, który został napisany przez Zayn'a Malik'a i Perrie Edwards wraz z innymi artystami wytwórnia Simon'a Cowell'a splajtowała. Żaden artysta nie chce być w jego wytwórni. A co na to sam Cowell? Powiedział tylko, że to nie koniec. Mówiła dla was..'
Wyłączyłem telewizor i uśmiechnąłem się szeroko. Wreszcie mieliśmy przewagę nad Simon'em. Zastanawialiśmy się nawet czy nie pozwać go do sądu o szantażowanie, groźby karalne i tak dalej. Jednak na razie chcemy się nacieszyć tym, że jesteśmy razem. Hm.. a do tego postanowiliśmy urządzić ostatnią trasę koncertową. Wiemy, że nasi fani mają teraz po 20 lat, jednak wciąż jesteśmy w ich sercach. Directioners byli zawsze z nami. Więc my ze swoją muzyką chcemy być zawsze razem, dla nich.
-Louis! Zayn dzwonił i mówił, że Liam i Niall już są na lotnisku. Czekają tylko na nas. - Hazza posłał mi szeroki uśmiech po czym podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta po czym odjechaliśmy z piskiem opon by przeżyć przygodę na nowo, jako One Direction, zresztą przyjaciół, na nowo. Hm.. forever young? Myślę, że tak. My nigdy się nie zmienimy. Zawsze będziemy sobą i zawsze będziemy dla siebie najważniejszymi osobami świata i zawsze będziemy iść w jednym kierunku.

○ Aj nawet nie wiem kiedy skończyłam go pisać. :D A do tego to ostatni rozdział co oznacza koniec bloga. :( Jest mi trochę smutno bo to mój pierwszy blog, którego doprowadziłam do końca!  :) No ale w końcu kiedyś trzeba to skończyć. Szczęśliwego Nowego Roku kochani! A wraz z nowym rokiem nadejdzie nowy blog. Mam nadzieje, że napiszecie jakieś komentarze, byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wam, że byliście i czytaliście rozdziały, które czasem bywały bez sensu. Hm, no to chyba tyle. Do napisania skarby! ♥