***OCZAMI HARRY'EGO***
Siedziałem na skraju łóżka
strzelając palcami z nerwów. Miałem nadzieje, że chłopaki
posłuchają Margaret i przyjdą do mnie pogadać. Po krótkiej
chwili do mojego pokoju weszła cała czwórka. Nie powiem bo ulżyło
mi na ich widok, a skoro do mnie przyszli to oznaczało, że im na
mnie zależało.
-Twoja kuzynka mówiła, że chcesz nas
widzieć. - pierwszy odezwał się Liam. Widziałem jak chłopcy na
mnie patrzyli i trochę mnie to krępowało, co było dziwne. W końcu
byliśmy dla siebie zawsze jak bracia. Nic mnie nigdy nie krępowało
w ich towarzystwie. Bez przerwy przecież latałem z siusiakiem na
wierzchu po naszym apartamentowcu. Ale jednak przepraszanie
wychodziło mi najgorzej. Nigdy nie potrafiłem przepraszać i nie
umiem do tej pory. Wziąłem głębszy wdech po czym spojrzałem na
każdego z osobna i zacząłem.
-Owszem, bo kurde. Wiecie, że
jesteście dla mnie ważni. Jesteśmy w końcu jak bracia no nie? Tak
więc.. Emm. Chciałbym żebyście dali mi ostatnią szansę. Wiecie
jak rozmawiałem z Margaret to trochę tak jakby się czegoś
nauczyłem. - spuściłem szybko wzrok i odetchnąłem głęboko po
czym uniosłem znów wzrok i spojrzałem prosto w błękitne oczy
Louis'a. Widziałem w nich szczęście. Nagle Nialler ni stąd ni
zowąd podszedł do mnie i mocno się we mnie wtulił, po chwili już
wszyscy leżeli na mnie robiąc ze mnie naleśnika. Gdy zepchnąłem
ich z siebie wziąłem kilka głębokich wdechów. Boże, prawie mnie
zabili. Przecież oni nie ważą 50 kilo. Kanapki są fajne ale jak
się leży na samej górze.
-Tak więc witamy Cię Harry znów na
pokładzie. - Zayn posłał mi lekki uśmiech. No tak Zayn w
okazywaniu uczuć nie był najlepszy, ale i tak podszedłem do niego
ściskając go po przyjacielsku. Odsunąłem się od niego po czym
podszedłem do Liam'a.
-Wiesz, że cholernie by mi brakowało
tych twoich uwag dotyczących tego co robię źle i czego mi nie
wolno ? - uniosłem brew ku górze patrząc na uśmiechniętego od
ucha do ucha brązowookiego chłopaka. Przytuliłem do siebie Liam'a
po czym odsunąłem się od niego i podążyłem do Lou.
-Mam nadzieje, że pogadamy wreszcie
tak jak powinniśmy. - uśmiechnąłem się do niego łobuzersko po
czym razem parsknęliśmy śmiechem. Wtuliłem się w niego wdychając
jego słodki zapach. Pomimo wszystko chyba najbardziej tęskniłbym
za Lou i za tym jak się o mnie troszczył.
-Mam nadzieje, że tym razem Harry nie
nawalisz. - Lou puścił do mnie oczko po czym skierował się w
stronę wyjścia co było dla mnie trochę dziwne. Więc stałem taki
zdezorientowany na środku pokoju. Ahaa! No to w takim razie biorę
walizki i mam iść z nimi! No tak! Podszedłem do szafy i zacząłem
się pakować gdy podszedł do mnie Liam łapiąc mnie za ramie.
-Harry. - spojrzał na mnie ze smutnym
uśmiechem. -Ty tutaj musisz zostać. Do końca wakacji. Tak jak
mówił menadżer. My przyjechaliśmy tu tylko dlatego, żeby
przemówić Ci do rozsądku. - patrzyłem na Liam'a z szeroko
otwartymi oczami. A już miałem nadzieje, że wyjadę szybciej z tej
pipidówki.
-Przyjechaliście taki kawał z Londynu
do Polski, żeby tylko poinformować mnie o tym czego nie powinienem
robić? - złość się we mnie wzmagała jednak nie dałem tego po
sobie poznać, zamiast dokończyć to słowami, których chciałem
użyć powiedziałem coś bardziej odpowiedniego. -Wy to naprawdę
musicie mnie kochać. - zaśmiałem się sztucznie jednak chłopcy i
tak tego nie rozpoznali bo zaczęli się śmiać wraz ze mną.
-Cieszę się, że wreszcie zmądrzałeś.
- czarnowłosy chłopak kiwnął w moim kierunku głową na
pożegnanie po czym rzucił krótkie 'cześć' i wyszedł. To samo
zrobił Liam, jedynie Lou podszedł do mnie i na pożegnanie
przytulił mocno do siebie tym samym łagodząc moje nerwy. Ostatni
szykował się do wyjścia blondyn.
-Nialler mam do Ciebie pytanie. -
spojrzałem na niego po czym podszedłem do drzwi i zamknąłem je
tak aby czasem nikt nas nie podsłuchiwał.
-Słucham Cię Harry. - uśmiechnął
się do mnie szeroko ukazując tym samym swój aparat. Spojrzałem na
niego po czym uśmiechnąłem się do niego słabo.
-Wiem, że podoba Ci się Weronika. -
rzuciłem prosto z mostu i nie spuszczając z niego wzroku widziałem
jak nagle szeroko otworzył swoje oczy w geście zdziwienia.
-To nie jest pytanie. - blondyn jednak
szybko odpowiedział. Odkąd ma ten aparacik na zębach strasznie
wyszczekany się zrobił.
-Wiem, ale chcę Ci tylko powiedzieć,
żebyś się nie łudził. Jest zakochana we mnie na zabój. -
westchnąłem teatralnie, a na mojej twarzy pojawił się sztuczny
smutek. Cholera byłem wręcz zajebistym aktorem.
-Że co? Chyba za dużo sobie Harry
wyobrażasz. - niebieskooki chłopak stał jak wryty i patrzył na
mnie wciąż wielkimi oczami.
-Wierz mi czy nie. Już od dawna jest
we mnie zadłużona, więc naprawdę nie masz się co starać
Nialler. Zresztą dla Ciebie to nawet lepiej. Uwierz mi, że jest
taką damską wersją Harry'ego Styles'a. - spojrzałem na blondyna,
który wydawał się być zawiedziony. Poklepałem go pocieszająco
po plecach po czym wyszliśmy razem z mojego pokoju. W głębi ducha
byłem cholernie szczęśliwy, że w tym momencie pozbawiłem tej
małej rudej małpy szansy u Niall'a. O tak moja przebiegłość i
wredność przerażała mnie samego.
***OCZAMI WER***
-Po prostu był zły. Na
pewno tak wcale nie myśli. - przyjaciółka posłała mi promienny
uśmiech patrząc mi prosto w oczy.
-Mam taką nadzieje, bo ja
naprawdę nie mam pojęcia czemu mnie tak nienawidzi. - ułożyłam
usta w podkówkę i spojrzałam na Margi, która zaczęła się
śmiać, przez co i ja parsknęłam śmiechem. Po chwili chłopcy
wyszli już z domu, oprócz blondyna i loczkersa.
-Urocza jest ta wasza
wioska. - Zayn podszedł do nas i zagadał. To było dziwne. Zayn.
Podszedł Zagadał. Pierwszy. Jednak słysząc jego słowa wraz z
Marg wybuchnęłyśmy jeszcze głośniejszym śmiechem.
-Dziękuje za tak wspaniały
komplement w imieniu naszego miasteczka. Bo to jest miasteczko. A
teraz aktualnie znajdujesz się na jego najnowszym osiedlu. -
wyszczerzyłam do niego swoje zęby, a Styles'owa dalej się śmiała
jak opętana.
-O sorki, nie wiedziałem. -
Zayn zmieszał się trochę jednak zaraz obok niego stanął Liam z
Lou, którzy wykorzystując pomyłkę czarnowłosego nabijali się z
niego.
-Widać, że nasz Zayn'uś
nie podróżuje. Ja już byłem właśnie w takich miasteczkach. -
Lou spojrzał na nas z szerokim uśmiechem. -I to w zasadzie nie raz.
- poruszał zabawnie brwiami przez co oczywiście znów śmiałyśmy
się z Margi jak jakieś głupie. Po chwili drzwi od domu otworzyły
się i wyszedł zza nich Niall, a za nim Hazza. Dziwnie szczęśliwy.
-Jedziemy już czy będziemy
tu do usranej śmierci? - blondyn z wyrzutem zaczął mówić do
chłopaków i ani razu nie spojrzał na mnie. Zlustrowałam miny
każdego z chłopaków i każdy był zdziwiony jedynie loczuś
pozostawał niewzruszony z zadziornym uśmiechem na twarzy. Nialler
oparł się o samochód czekając na chłopaków, którzy jeszcze o
czymś debatowali z Margą. Skierowałam się w stronę blondaska i
widząc jego niezadowoloną minę wzięłam głęboki wdech. Stanęłam
naprzeciw niego i zaczęłam.
-Chyba nie dokończyliśmy
naszej rozmowy. - posłałam mu delikatny uśmiech i nie spuszczałam
z niego wzroku ani na sekundę.
-Nie mamy o czym rozmawiać.
- blondyn szybko odparł nawet na mnie nie patrząc.
-Nie rozumiem o co ci
chodzi. - mój uśmiech szybko zniknął z mojej twarzy. A ja sama
stałam przed nim i kompletnie nie wiedziałam czemu tak nagle
zmienił swoje zachowanie względem mnie.
-Powinnaś się domyślić.
- Niall spojrzał na mnie z grobowym wyrazem twarzy. Jednak
widziałam, że w oczach miał ból, a ja kuźwa nie wiedziałam
dlaczego. -A teraz odejdź ode mnie i daj mi święty spokój okej? -
chłopak skrzywił się delikatnie po czym wyciągnął z kieszeni
telefon i zaczął się nim bawić. Odwróciłam się na pięcie po
czym odeszłam od blondyna, kątem oka spojrzałam na wyszczerzonego
Hazzę. Podeszłam do przyjaciółki i reszty chłopaków. Wszyscy
patrzyli na mnie z zaciekawieniem, a ja stałam jak wryta patrząc
się tępo przed siebie.
-My się będziemy już
zbierać. Mamy jeszcze trochę roboty nad nowym albumem. - Liam
posłał nam uroczy uśmiech po czym przytulił Marg. Po chwili
podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy, uśmiechnął się
przyjaźnie i wsunął mi do kieszeni od spodenek jakąś karteczkę,
mówiąc mi na ucho, żebym ją wyciągnęła dopiero wieczorem po
czym przytulił mnie i skierował się do samochodu. Moja
przyjaciółka przytuliła się mocno do Zayn'a co on odwzajemnił, a
do mnie w tym czasie podszedł Lou, który tuląc mnie do siebie
uniósł mnie do góry i okręcił wokół własnej osi, w
międzyczasie mówiąc mi na ucho, że zbyt mało czasu spędziliśmy
razem, na co ja odpowiedziałam mu uroczym uśmiechem. Gdy już
pożegnałyśmy się z chłopakami stanęłyśmy na wjeździe i
machałyśmy im na 'do widzenia'. Wszyscy nam odmachali za wyjątkiem
Lou i Niall'a. Lou zatrąbił, ponieważ prowadził auto, natomiast
blondasek nie pożegnał się z nami z nieznanych mi przyczyn.
-Jacy to są fajni faceci! -
moja przyjaciółka z szerokim uśmiechem patrzyła na mnie.
Odwzajemniłam sztucznie uśmiech, który na szczęście kupiła.
-HARRY ! - Margi zawołała
go do nas wciąż ciesząc się jak dziecko, które dostało lizaka.
Po kilku chwilach niezbyt szczęśliwy loczkers stał już obok nas.
-Słucham cię. - posłał
jej lekki uśmiech i nie spuszczał z niej wzroku.
-Czy między tobą a Wer
wszystko już jest w porządku? - uniosła brew ku górze patrząc na
loczka, a ja z szeroko otwartymi oczami stałam jak wryta i patrzyłam
na nią.
-Sądzę, że już wszystko
sobie wyjaśniliśmy z Wer, czyż nie? - spojrzał na mnie z
cwaniackim uśmiechem, przygryzając delikatnie wargę. Nie
wiedziałam w co on pogrywa, ale skoro chciał zagrać oczywiście
nie mogłam odmówić.
-Oczywiście, że tak. -
uśmiechnęłam się do niego sztucznie po czym przeniosłam wzrok na
Margi, która zmarszczyła brwi patrząc na nas.
-Nie wierze wam. -
skwitowała czarnowłosa. Harry spojrzał na nią po czym przeniósł
wzrok na mnie, nie miałam pojęcia tego co planował.
-Oh, no chodź tu kochanie.
- Harry podszedł do mnie i mocno mnie przytulił szepcząc mi do
ucha ledwo słyszalnie. -Graj razem ze mną, nie przeciwko to
wszystko będzie dobrze. - po czym oderwał się ode mnie i pocałował
w policzek. Posłał kuzynce szeroki uśmiech obejmując mnie
ramieniem i przyciskając do siebie. Moje serce waliło jak szalone.
Niby nie czułam już nic do Hazzy, jednak przez takie właśnie
zagrania czułam się jakbym oszukiwała samą siebie. Margi patrzyła
nas jakby miała zaraz wybuchnąć płaczem szczęścia. Po chwili
jednak naszą 'sielankę' przerwała London.
-Margaret! Miałaś się
zająć dziewczynkami. - piękna, rudowłosa dziewczyna podeszła do
nas po czym spojrzała na mnie i przez chwilę wpatrywała się z
szeroko otwartymi oczami po czym posłała mi szeroki uśmiech.
Trochę nie ogarnęłam na początku o co chodzi, dopiero później
przypomniałam sobie, że loczers wciąż obejmował mnie swoim
ramieniem. -Słuchaj ja wychodzę do Mandy, więc zaopiekuj się
Venice i Paris. - puściła mi oczko po czym wyminęła nas i po
chwili zniknęła za zakrętem. Grr. Teraz pewnie sobie myśli, że
łączy mnie coś z Harry'm. Spojrzałam na niego groźnym wzrokiem
po czym zrzuciłam z siebie jego ramie.
-Ja już pójdę Margi, jak
coś to spotkamy się jutro, albo popiszemy sms-y. - przytuliłam
przyjaciółkę po czym spojrzałam na Hazzę, który stał z
otwartymi ramionami. Podeszłam więc do niego, a on od razu mocno
mnie przytulił. Wyswobodziłam się z jego uścisku i skierowałam
się w stronę domu. Po krótkiej chwili byłam już na miejscu, gdy
tylko przekroczyłam próg zrzuciłam trampki z nóg i skierowałam
się do siebie do pokoju. Weszłam do niego i od razu rzuciłam się
na łóżko, spojrzałam za okno, gdzie panowała już ciemność.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni, przy czym wypadła z niej jakaś
karteczka. Na początku zastanawiałam się co to za karteczka,
dopiero po chwili zajarzyłam, że dostałam ją od Liam'a i miałam
ją przeczytać jak się ściemni, a że na podwórku panowała już
noc, a zegar właśnie wybijał dwudziestą drugą, postanowiłam
sprawdzić jej zawartość. Odwinęłam ją i moim oczom ukazał się
numer a na końcu numeru literka 'N'. Czyli to numer do Niallera.
Boże, Liam jesteś najlepszym człowiekiem na świecie. Wzięłam
głęboki wdech po czym wklepałam numer do komórki i otworzyłam
opcje nowa wiadomość. Przez długi czas zastanawiałam się co mam
napisać.
-'Cześć Niall, nie wiem
dlaczego tak nagle się zmieniłeś względem mnie. Myślałam nad
tym i nie wiem. Przecież nic Ci nie zrobiłam, nie obraziłam Cię.
Wytłumacz mi to, proszę. ~ Weronika.' - wysłałam wiadomość i
leżałam na łóżku czekając na sms-a. Chciało mi się coraz
bardziej spać jednak czekałam dalej, gdy na telefonie widniała już
dwudziesta trzecia, wiedziałam, że nie odpisze. Wstałam z łożka
i przebrałam się szybko w pidżamę po czym wskoczyłam znów na
łóżko przykrywając się kocem. Nagle mój telefon zawibrował.
Złapałam szybko za komórkę i spojrzałam na ekran. Wiadomość od
blondaska. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
-'Po pierwsze, skąd masz
mój numer? Niech zgadnę, Liam? Kiedyś mu chyba coś zrobię. Po
drugie ktoś po prostu powiedział mi kim jesteś naprawdę. Zabolało
mnie to i to nawet nie wiesz jak bardzo. Chciałaś mnie tylko
wykorzystać. Chciałaś bym był twoją kolejną ofiarą ale tak się
nie stanie. Ten ktoś miał rację opisując Cię jako damską wersję
Harry'ego Styles'a.' - przeczytałam ostatnie zdanie chyba z dziesięć
razy bo nie mogłam uwierzyć w to co czytam. Ja? Damską wersją
Harry'ego? To chyba jakieś żarty. Ten ktoś po prostu chciał mnie
zniszczyć. Kto mógłby chcieć mnie zniszczyć? Pomijając Hazzę,
to chyba nikt. Bingo! Ojj loczek, nie wiesz z kim zadarłeś.
-'Harry spotkajmy się jutro
o dwunastej na leśnej polanie. Mam nadzieje, że pamiętasz gdzie
jest to miejsce. Tylko nie mów nic Margi. Zależy mi na tym żebyśmy
byli tam sami. :)' - wysłałam wiadomość i o mało co nie puściłam
pawia. Ostatnie zdanie zabrzmiało tak dwuznacznie, że aż mnie
zemdliło. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać o czym ten
seksoholik pomyślał czytając tego sms-a. Nawet nie wiedząc kiedy
moje oczy zamknęły się, a ja odpłynęłam w krainę snów.
○ No i już piąteczka. :D Myślę, że niektórych z was może nie zadowolić taki obrót sprawy ^^ Właśnie, tak się zastanawiam czy chcielibyście może mieć ze mną jakiś kontakt, tzn. czy mam podać TT. Więc życzę miłego czytania. ;)